NEW
Irony Medium
iTop Internautów
Couriersafe100

W tyskim browarze
Autor: AndrzejW
data dodania: 28.07.2010
Bieszczady - gdzie diabeł mówi "dobranoc"
Autor: muzzlie-travel
data dodania: 18.07.2010
Żabie Doły
Autor: szymon708
data dodania: 17.07.2010
opis wyprawy | galeria zdjęć |
|liczba relacji w Podroze.pl:23
data założenia profilu: 23.04.2008

Zobacz inne relacje 78dario:
Pasmo Czantorii
data dodania: 14.06.2010
Od Kasprowego Wierchu po Giewont
data dodania: 31.01.2010
Rysy
data dodania: 30.01.2010
Znajomi:
northeZakopane - Gubałówka
Autor: 78dario
data dodania: 31.01.2010|
kraj: POLSKA|
typ wyprawy: krajoznawcza
zdjęcia: 78dario
Tagi: zakopane gubałówka krupówki dario
liczba odsłon: 395
Strona: 1 z 1
Dodaj własne spostrzeżenia - POLSKA
Powiadom znajomego
Kolejny dzień naszego pobytu w Zakopanym rozpoczął się o wiele później niż poprzednie. Tym razem pospaliśmy sobie dłużej i bez żadnego pośpiechu zjedliśmy śniadanie. Wszystko mnie bolało jakbym cały dzień nosił worki z cementem. Mimo, że pogoda była nieco lepsza niż się spodziewaliśmy wiedzieliśmy, że decyzja o odpuszczeniu kolejnego szlaku była słuszna.
Największy wybór oscypków jest na targowisku przed Gubałówką. Tam też są najtańsze.
Główną atrakcją Gubałówki poza panoramą Tatr jest kolej linowo-terenowa, która zawiezie nas na sam szczyt.
W Zakopanym jest wiele pięknych zabytków pamiętających XIX wiek. Warto się wybrać na spacer szlakiem architektury drewnianej, jak równiez odwiedzić zabytkową willę Koliba. Nie można też pominąc pięknego cmentarza na Pęksowym Brzyzku czy drewnianego kościółka Matki Bożej Częstochowskiej.

Pierwszym etapem zwiedzania najbliższej okolicy było przyjrzenie się z bliska Wielkiej Krokwi. Co prawda przy różnych okazjach już ją oglądaliśmy, jednak zawsze z daleka i przy okazji. Tym razem to ona była głównym celem. Trzeba przyznać, że na żywo robi jeszcze większe wrażenie niż w rzeczywistości. Akurat trafiliśmy na jakiś trening na igielicie, ale skoki nie były zbyt imponujące.
Spod skoczni ruszyliśmy na podbój Zakopanego. Najpierw odwiedziliśmy park miejski z pomnikiem Władysława Jagiełły. Następnie Kuprówkami powędrowaliśmy do Neoromańskiego kościoła pw. Świętej Rodziny. W pobliżu odwiedziliśmy stoisko z perukami i innymi „niezbędnymi” rzeczami dla Łukiego. W międzyczasie zdążyło się rozpogodzić, jednak widoczność była słaba i wiedzieliśmy, że panorama z Gubałówki będzie raczej ograniczona. Kolejnym celem był piękny drewniany kościółek Matki Bożej Częstochowskiej zbudowany w 1847 roku. Tuż obok znajduje się najpiękniejszy i najbardziej prestiżowy cmentarz w mieście.
Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem (nazywany też starym cmentarzem) to pierwszy zakopiański cmentarz przy ul. Kościeliskiej, powstały w połowie XIX wieku, na którym od lat dwudziestych XX wieku chowano - oprócz tych, którzy posiadali tu rodzinne grobowce - już tylko ludzi wybitnych i zasłużonych dla Zakopanego, Tatr i Podhala. Nazwa cmentarza pochodzi od nazwiska darczyńcy ziemi, na której jest zlokalizowany, Jana Pęksy. W gwarze góralskiej brzyz (brzyzek) oznacza urwisko nad potokiem. Pęksowy Brzyzek jest miejscem szczególnym w historii Zakopanego. Jest śladem istnienia tych, którzy jak Tytus Chałubiński kreowali rzeczywistość miasta i tych, którzy tworzyli jego legendę, jak Sabała, czy słynny skoczek narciarski i kurier tatrzański Stanisław Marusarz. Jest śladem ostatnim artystów związanych z Tatrami, wrosłych swą twórczością w podhalański folklor oraz pamięcią o znanych przewodnikach tatrzańskich. Prawie każdy, kto zapisał się w dziejach miasta i Tatr znalazł tu swoje miejsce.
Prawie wszystkie nagrobki są niepowtarzalnymi dziełami sztuki; wykonanymi w drewnie, metalu lub kamieniu kapliczkami, góralskimi krzyżami, rzeźbionymi w motywy podhalańskie, malowanymi na szkle. Miejsce wiecznego spoczynku znaleźli tam między innymi Kornel Makuszyński, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Stanisław Witkiewicz, i inni.
Dalej szlakiem architektury drewnianej udaliśmy się do Muzeum Stylu Zakopiańskiego w willi Koliba.
Willa Koliba to pierwszy budynek w stylu zakopiańskim w Zakopanem zaprojektowany przez Stanisława Witkiewicza. Został on zbudowany w 1893 roku. W muzeum możemy zobaczyć jak żyli zamożni mieszkańcy miasta na początku ubiegłego stulecia. Mi osobiście najbardziej podobały się piękne piece kaflowe i galeria obrazów Witkiewicza.
Po tych atrakcjach poczuliśmy się nieco głodni. Problem rozwiązała budka z hamburgerami niedaleko Gubałówki, która stanowiła nasz kolejny cel. W pobliżu natknęliśmy się na duży targ, na którym niepodzielnie rządził oscypek. Pewnie ze względu na konkurencję kosztował zaledwie złotówkę, więc przykupiliśmy nieco na drogę.
Główną atrakcją Gubałówki (1126 m n.p.m.) oprócz pięknego widoku Tatr jest kolej linowo terenowa, którą można wjechać na szczyt. Wybudowana została w 1938 roku. Jej długość to 1338 m, przy różnicy wysokości ok. 300 metrów. Kilka lat temu została zmodernizowana.
My jednak tradycyjnie postanowiliśmy wejść na szczyt na własnych nogach. Czwartego dnia pobytu w Tatrach wejście na szczyt było zadaniem w sam raz na nasze możliwości. Wierzchołek góry to jedna wielka komercyjna wioska z królem Białym Misiem na czele. Mimo to przyjemnie zleciała nam ta godzinka na szczycie, podczas której czekaliśmy aż chmury podniosą się na tyle by zobaczyć szczyt Giewontu. Cóż nie doczekaliśmy się, ale i tak było fajnie. Po zakupie kolejnym niezbędnych pamiątek przez Łukiego udaliśmy się w drogę powrotną. Schodząc rozważaliśmy jeszcze wizytę na basenie lecz nikomu nie chciało się go szukać. Przed powrotem do pensjonatu zaopatrzyliśmy się w napoje poprawiające nastrój i po raz pierwszy właściciele naszego schronienia zobaczyli nas wracających przy dziennym świetle.
Cały wieczór spędziliśmy na balkoniku relaksując się i planując kolejne wizyty w tym pięknym miejscu.
Do zobaczenia w Tatrach.
Strona: 1 z 1
Oceń wyprawę:
średnia ocen: 10,0
liczba ocen: 2
