NEW
Irony Medium
iTop Internautów
Couriersafe100

Stolica: Paryż Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: francuski
Strefa Schengen. Nie ma kontroli na granicy, ale policja i służby celne mogą ją przeprowadzać w całym kraju, także w mieszkaniach prywatnych. Paszport lub dowód osobisty trzeba mieć zawsze przy sobie. Dotyczy to również dzieci. W przypadku braku dokumentów można być zawróconym do kraju. Pobyt dłuższy niż 3 miesiące wymaga zgłoszenia. Przepisy celne nie odbiegają od standardów unijnych. Wwożenie podrobionych artykułów znanych firm francuskich jest karane.
Polacy mają dostęp do publicznej służby zdrowia na podstawie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. EKUZ zapewnia tylko podstawową opiekę medyczną, dlatego warto wykupić dodatkowe ubezpieczenia prywatne. Świadczenia są bardzo drogie: wizyta u specjalisty kosztuje od 30 do 70 EUR, doba w szpitalu od 600 do 1500 EUR. Przed wyjazdem na Polinezję Francuską dobrze zapoznać się z aktualną sytuacją sanitarno-epidemiologiczną.
Uznaje się polskie i międzynarodowe prawo jazdy. Trudno prowadzi się w miastach: piesi nagminnie przechodzą przez jezdnię na czerwonym świetle lub w przypadkowych miejscach. Kierowcy rzadko używają kierunkowskazów. W Paryżu na rondach pierwszeństwo mają pojazdy nadjeżdżające z prawej strony, poza stolicą - znajdujące się już na rondzie. Autostrady są płatne.
W dużych miastach łatwo paść ofiarą kieszonkowców. W samochodach i w pokojach hotelowych lepiej nie zostawiać cennych rzeczy. Problemem są młodociani przestępcy na skuterach i motocyklach, którzy np. na czerwonym świetle włamują się do pojazdów (czasami rozpylają gaz łzawiący). Na niebezpieczeństwo narażone są szczególnie kobiety samotnie prowadzące samochód.
Na podst. msz.gov.pl
"Polak za granicą"
Nie tylko wieża Eiffla
Autor: hanuka
data dodania: 29.07.2010
Burgundia winem płynąca
Autor: karolina1980
data dodania: 22.02.2010
Wycieczka objazdowa po Korsyce
Autor: sart
data dodania: 20.02.2010
opis wyprawy | galeria zdjęć |
|liczba relacji w Podroze.pl:9
data założenia profilu: 18.09.2009

Zobacz inne relacje porciak:
Samochodem przez USA ( Cz. 6 - Key West)
data dodania: 08.01.2010
Miasteczko z piernika
data dodania: 12.12.2009
Samochodem przez USA ( Cz. 5 Fort Myers )
data dodania: 16.10.2009
Znajomi:
Brak znajomych
Roquefort - król francuskich serów
Autor: porciak
data dodania: 01.11.2009|
kraj: FRANCJA |
typ wyprawy: krajoznawcza
zdjęcia: porciak
liczba odsłon: 314
1|2|
Strona: 1 z 2
Dodaj własne spostrzeżenia - FRANCJA
Powiadom znajomego
Więcej na:
http://photoandtravels.blogspot.com/
www.kuchnianadatlantykiem.com/
Co do przechowywania sera - niewątpliwie lodówka to znak czasów, ale folia w przypadku roqueforta ma swoje uzasadnienie - nawet druga faza dojrzewania roqueforta odbywa się w folii aluminiowej w kontrolowanej temperaturze, co ma zapobiec dostępowi powietrza i nadmiernemu rozrostowi pleśni, która jest tlenolubna. Zaś za pomocą styropianu udaje się uniknąć bezpośredniego wpływu na ser lodówkowego zimna.
W jaskiniach jest bardzo zimno, warto wziąc ze sobą nawet latem sweter.
Oczywiście oryginalny roquefort.

Dawno, dawno temu, a dokładnie to ..... milion lat temu zapadły się góry. Część łańcucha górskiego Combalou rozsypała się w gruzy, a to co pozostało, pokryło się siecią szczelin i jaskiń. Dzięki tej brzemiennej w skutki katastrofie naturalnej możemy dziś zajadać się serem roquefort. :)
Tę wizytę zaplanowaliśmy natychmiast, jak tylko zapadła decyzja o wyjeździe do Francji. Nawet trasa przejazdu została tak ustalona, aby nie ominąć wioski Roquefort-sur-Soulzon, miejsca narodzin jednego z najsłynniejszych serów francuskich. Przyznam, że bardzo optowałam za odwiedzeniem właśnie tych okolic z bardzo egoistycznych powodów - roquefort bowiem należy do moich najulubieńszych serów. Po wjeździe do pięknie przycupniętego na wapiennych skałach miasteczka od razu widać, że chyba wszyscy jego mieszkańcy mają coś wspólnego z produkcją lub sprzedażą króla serów francuskich - dom za domem to albo siedziba producenta albo sklep z roquefortem. My tym razem decydujemy się na odwiedzenie czegoś znajomego - zwiedzamy siedzibę chyba najbardziej popularnej na świecie marki wyrabiającej ten gatunek sera - Société. Skupia >Penicillium roqueforti i dzięki niemu właśnie tutejszy ser może się poszczycić pięknymi szmaragdowo-błękitnymi żyłkami.
Piwnice firmy Société, które zwiedzamy mają 11 pięter i w ciągu sezonu leżakuje w nich 1.400.000 krążków sera. Każda naturalna jaskinia ma swoje unikalne właściwości, które później odciskają piętno na charakterystyce dojrzewającego w niej sera. Trzy najsłynniejsze jaskinie w Société to Cave Abeille ( gdzie produkuje się bardzo ceniony, o zrównoważonym smaku Roquefort Société 1863, sztandarowy produkt firmy, chyba najłatwiejszy do zdobycia w sklepie) Cave de Templiers (słynąca z ostrego, intensywnego w smaku sera) i Caves Baragnaudes (tu powstaje oryginalny, zaskakująco delikatny, wręcz słodkawy roquefort). Francuzi mają do jedzenia stosunek równie poważny jak do swojej historii czy polityki, a że roquefort na pewno nie jest gorszy niż co poniektóre zamki nad Loarą, tak więc i >son et lumiere" show, odbywający się właśnie w piwnicach Société.
Wiemy już wszystko o tym czego potrzebuje ser, aby osiągnąć doskonały stopień dojrzałości, teraz może niezbyt chronologicznie zapoznajmy się z jego produkcją. Ja przed wizytą tutaj sądziłam, że wystarczy zostawić ser w jaskiniach, aby zagnieździły się w nim "penicylinonośne" grzyby i aby uzyskał swoje charakterystyczne pâte persillée. Otóż nie jest to znowu aż takie proste. Legenda o pastuszku, który zostawił w jaskini tłumoczek z chlebem i serem chyba jednak ma coś na rzeczy, bowiem do dzisiaj Penicillium roqueforti hoduje się na chlebie robionym na pszenno-żytnim zakwasie (pain au levain). Kiedyś chleb rzeczywiście zostawiało się w jaskiniach, dzisiaj zaszczepia się go najlepszymi kulturami grzyba i pozostawia w specjalnych kuwetach w sterylnych warunkach, aby przypadkiem nie zakaził się jakimiś niepożądanymi mikroorganizmami. Gdy chleb całkowicie przerośnie Penicillium roqueforti suszy się go i mieli na pył. Żeby wyprodukować 400 serów potrzeba 5.000 l owczego mleka, a do nich wystarczy dodać jedynie 4g zmielonego chleba.
Przed zniesieniem do piwnic każdy blok sera (nazywany "bochenkiem") jest nakłuwany igłami umieszczonymi na drewnianej desce (przypomina to trochę słynne Madejowe łoże w miniaturze ;) ), które tworzą w serze drobne kanaliki, zapewniające równomierny dostęp powietrza, a dzięki temu równomierny rozrost tak typowych dla roqueforta niebieskich żyłek.
Teraz jeszcze naciera się sery solą i znosi do piwnic, gdzie zaczyna swoje "czuwanie" maître affineur. Pierwsza faza dojrzewania w piwnicach trwa ok. 3 miesięcy. W tym czasie sól penetruje do środka sera, a Penicillium roqueforti rozrasta się odśrodkowo. Z losowo wybranych w danej piwnicy bochenków pobierane są próbki, które ocenia się pod względem zapachu, konsystencji i równomierności rozłożenia żyłek pleśni. Na tym etapie sera się jeszcze nie degustuje. Jeśli wszystko jest w porządku sery są troskliwie i szczelnie zawijane ręcznie w folię aluminiową i przenoszone do pomieszczeń ze ściśle kontrolowaną temperaturą do dalszego dojrzewania. To ostatnie w zależności od gatunku sera może trwać od 3 do 12 miesięcy. Roqueforta w zasadzie nie sprzedaje się w całym kołach, jest on zwykłe krojony na połówki, albo różnej wielkości klinki i tak ponownie pakowany.
1|2|
Strona: 1 z 2
Oceń wyprawę:
średnia ocen: 6,5
liczba ocen: 4
