NEW
Irony Medium
iTop Internautów
Couriersafe100
None
Małopolskim Szlakiem!
Autor: szymon708
data dodania: 11.08.2009
Dobczyce na weekend
Autor: bubamara
data dodania: 14.02.2009
opis wyprawy | galeria zdjęć |
|liczba relacji w Podroze.pl:7
data założenia profilu: 13.10.2009

Zobacz inne relacje gotramper:
Gruzja- magiczne zakaukazie
data dodania: 17.06.2010
Inny Iran
data dodania: 20.03.2010
Sierra de Gredos- dumne góry Kastylii
data dodania: 09.02.2010
Znajomi:
Brak znajomych
Petra- różowe miasto
Autor: gotramper
data dodania: 02.02.2010|
kraj: MAŁOPOLSKIE|
typ wyprawy: krajoznawcza
zdjęcia: www.gotramping.pl
Tagi: Petra z Gotramping
liczba odsłon: 242
Strona: 1 z 3
Dodaj własne spostrzeżenia - MAŁOPOLSKIE
Powiadom znajomego
Pewnie coraz więcej turystów odwiedza Jordanię, a przy tym żelazny punkt wycieczek- Petrę. Ale nie będzie chybione, bardziej dokładnie przedstawić miasto, przez niektórych archeologów i turystów określane jako ósmy cud świata. Byłem tam z biurem GOTRAMPING (www.gotramping.pl) .
Petra została wzniesiona przez protoarabskie plemię Nabatejczyków. Pochodzili oni z Półwyspu Arabskiego, a przenieśli się na tereny dzisiejszej Jordanii około III w. p.n.e.
Okres rozkwitu miasta rozpoczął się w I w p.n.e., kiedy to Petra zaczęłą się bogacić na handlu. Miasto stało na skrzyżowaniu starożytnych szlaków handlowych. Petra szybko stała się stolicą państwa, które z powodzeniem toczyło wojny z państwem żydowskim i rozciągnęło swój zasięg na tereny dzisiejszej Syrii. W 106 roku Petry i tereny wokół zostały zajętę przez rzymskie legiony cesarza Trajana. A z ziem nabatejskich utworzono rzymską prownicję Arabia. Wraz z upowszechnieniem się chrześcijaństwa Petra stała się siedzibą biskupa. Powolny upadek rozpoczął się w 363 roku, po trzęsieniu ziemi. Po kolejnych kataklizmach miasto opustoszało w VII i VIII w. W XII w. przejściowo zajęli ją krzyżowcy. Przez kilkaset lat słuch po niej zaginął.
Ponownie odkrył ją dla świata w 1812 roku szwajcarski podróżnik Johann L. Burkhardt węrdujący z Aleppo do Kairu w przebraniu arabskiego szejka. Dowiedział się, znająć język arabski i zdobywając zaufanie lokalnych pastuchów owiec, że w pobliżu znajdują się ruiny. Dostał się tam pod pozorem złożenia ślubowania na grobie Aarona. Następnie wieść o Petrze rozpowszechnił. Dzisiaj odwiedzają ją tłumy turystów.
W królestwie Jordanii obowiązuje dinar (JOD), w skrócie "dżidi". Jednodniowy bilet wstępu do Petry kosztuje 21 JOD, to mniej więcej 70 zł. Dziennie w Jordanii trzeba liczyć na życie łącznie z wyżywieniem 80 zł.
Okolice Petry zamieszkują Beduinii, którzy czują się również gospodarzami miasta. Mieszkali w pieczarach w Petrze jeszcze do lat 50-tych zeszłego wieku. Obecnie nikt tam nie mieszka. Beduini zostali przesiedleni do pobliskich wiosek ale jako jedyni mogą wchodzić bezpłatnie na teren Petry. Zresztą mają tam swoje kramy, na któych sprzedają turystom "perkal i paciorki". W zależności od humoru częstują albo sprzedają również herbatę z liśćmi mięty. Ogólnie są weseli i gościnni, chociaż akurat w Petrze należy wziąć poprawkę, gdyż są mocno skomercjalizowani.

Petra leży ok. 3 godzin jazdy na południe od Ammanu- stolicy królestwa Jordanii. Miejscem które otwiera wrota Petry jest Wadi Musa. To małe miasteczko ok. 2 km od Petry połozone na wypalonym zboczu górskim, gdzie zatrzymują się wszystkie wycieczki i indywidualni podróżnicy, którzy chcą dostać się do ruin. Zwiedzanie najlepiej rozpocząć rankiem ok. 7-8 by zobaczyć przepiękny wschód słońca w Petrze. Przy wejściu, którego dla powagi kilku strażników z kałasznikowami opłacamy się słono i idziemy kamienistą drogą w górę potoku Musa. Dookoła spalone słońcem wzgórza. Na lewym brzegu potoku po kilku minutach od bramy wejściowej wyrastają wykute w ścianie dżiny. To rząd obelisków , które miały strzec wejścia do Petry, a dżin to na wschodzie duch. Teraz te dżiny smętnie sterczą na skale. Przechodzimy mostek, który jest zarazem tamą na potoku i skręcamy w lewo. Właściwie wchodzimy w skałę. Otwiera się przed nami wąska szczelina w kilkudziesięciometrowej skale. Tędy prowadzi droga do Petry. Około 1 kilometra idziemy wąskim wąwozem, którego ściany sięgają nawet ponad 100 metrów wysokości. To wspaniały cud natury. Wije się wąsko na szerokość 2 metrów czasem się rozszerza. Nie jesto to kanion w ścisłym tego słowa znaczeniu wypłukany przez wodę ale rozpadlina powstała wskutek przesunięć ziemi podczas trzęsień, o czym przekonują nas skały po obu stronach pasujące do siebie jak klocki. Wąwóz nazywa się as-Siq. Po około 20 min. Marszu doprowadza kolejnego zakrętu, za którym wyłania się zapierający dech w piersiach.
Skarbiec Petry
Zza skały wychyla się potężna różowa fasada. To skarbiec- Al. Khazneh. To budowla tak znana, bo najczęściej reprodukowana na zdjęciach, co nie zmniejsza wrażenia, że jest oczekiwana, gdyż to odsłonięcie cię Skarbca jest tak niespodziewane, że zatyka dech w piersiach. Warto to dokładniej opisać. Kończy się wąwóz. Otwiera się szeroki na ok. 100 metrów plac otoczony dookoła skałami. W skale na wprost wykuto szeroką na 30 metrów fasadę. Wysokość skarbca sięga 43 metrów. Zbudowali ją Nabatejczycy w 1 wieku przed Chrystusem. Miał to być grobowiec ich króla. Na czterech filarach wspiera się architraw, a nad nim jeszcze rząd płaskorzeźb otoczonych filarami. W środku jest tylko jedno pomieszczenie. Warto tu przyjść ok. 8 godziny, kiedy nie dotrą tu jeszcze autokarowe wycieczki z Ammanu. Można podziwiać jedyny wschód słońca, kiedy skarbiec różowieje. Nie ma wtedy tłumów jest pusto i spokojnie. To dopiero początek cudów Petry. Ścieżka turystyczna skręca w prawo. Nieco szerszym wąwozem prowadzi piaszczysty dukt. Po jednej i drugiej stronie stoją wykute kilkumetrowe fasady. Nie wiadomo czego. Po kilkudziesięciu metrach rozpadlina rozszerza się, teren się wypłaszcza. Na skalistym wzgórzu po lewej stronie wyłania się półkolisty wkuty w skale przecięta w pół misa z rzędami ławek. To amfiteatr. Nabatejczycy zbudowali go w 1 wieku naszej ery na wzór rzymskich amfiteatrów. Ten, w najlepszych czasach mógł pomieścić 7000 widzów. Na razie widać tylko albo budynki dla władców albo użyteczności publicznej.
Ulica grobowców
Dookoła ściany wąwozu podziurawione są jak ser. W wykutych grotach mieszkali mieszkańcy stolicy Nabatejczyków. Wysoko na prawym zboczu stoi rząd pysznych grobowców królewskich. Pierwszy z nich to grobowiec urnowy. Nad dwoma rzędami arkad wykutych w skale wznosi się prostokątna fasada. Grobowiec ma 17 metrów szerokości i prawie 19 metrów wysokości. Następny , potężniejszy jest grobowiec pałacowy. Fasada ma trzy wejścia wykute w skale z niewielkimi architrawami nad nimi. Wyżej gzyms, nad którym widać rząd płaskorzeźbionych kolumn. Ostatni grobowiec Sekstusa Florentiusa nie jest tak eksponowany. Zbudowano go dla rzymskiego namiestnika prowincji arabskiej, wzmiankowanego Sekstusa , o czym mówi wzmianka nad wejściem. Warto zrobić krótki oddech od zwiedzania i zagłębić się trochę w pochodzenie tych fascynujących ruin. Kim byli wymienieni już kilka razy Nabatejczycy?
Historia wymarłego ludu
Strona: 1 z 3
Oceń wyprawę:
średnia ocen: 10,0
liczba ocen: 1
