NEW
Irony Medium
iTop Internautów
Couriersafe100

W tyskim browarze
Autor: AndrzejW
data dodania: 28.07.2010
Bieszczady - gdzie diabeł mówi "dobranoc"
Autor: muzzlie-travel
data dodania: 18.07.2010
Żabie Doły
Autor: szymon708
data dodania: 17.07.2010
opis wyprawy | galeria zdjęć |
|liczba relacji w Podroze.pl:23
data założenia profilu: 23.04.2008

Zobacz inne relacje 78dario:
Pasmo Czantorii
data dodania: 14.06.2010
Zakopane - Gubałówka
data dodania: 31.01.2010
Rysy
data dodania: 30.01.2010
Znajomi:
northeOd Kasprowego Wierchu po Giewont
Autor: 78dario
data dodania: 31.01.2010|
kraj: POLSKA|
typ wyprawy: krajoznawcza
zdjęcia: 78dario
Tagi: kasprowy wierch giewont kondracka kopa tatry dario zakopane
liczba odsłon: 739
1|2|
Strona: 1 z 2
Dodaj własne spostrzeżenia - POLSKA
Powiadom znajomego
Poranne wstawanie trzeciego dnia w Tatrach było nieco cięższe niż poprzednie. Przez chwilę nawet myślałem o tym by sobie dzisiaj odpuścić i odpocząć nieco od górskich wędrówek. Na szczęście poranek był piękny, a słonko świeciło na przejrzystym niebie. To dało mi nową motywację. Reszta rodzinki również wyraziła ochotę na kolejną muszturę, pod warunkiem jednak, że wezmę cały prowiant i wodę.
Większe zakupy na drogę warto zrobić w Zakopanym, ponieważ w Kuźnicach ceny są bardzo zawyżone.
Szlak z Kuźnic przez Kasprowy Wierch - Kondracką Kopę - Giewont i Dolinę Kondratową jest stosunkowo bezpieczny jeżeli tylko zachowamy minimum ostrożności.
Główną atrakcją Kasprowego Wierchu jest możliwość wjechania nań koleją linową. Jednak w sezonie trzeba czekać na wagonik kilka godzin. Wejście piechotą na szczyt zajmuje około trzech godzin.

Poprzedniego dnia nie zrobiliśmy zakupów więc przed ruszeniem w trasę należało wstąpić do jakiegoś sklepu. Postanowiliśmy uczynić to w Kuźnicach, do których mieliśmy kawałeczek. Dzięki temu od razu skierowaliśmy się na właściwy szlak i nie musieliśmy robić zbędnych kilometrów. Jednak ta decyzja nie okazała się najlepsza pod względem finansowym ponieważ ceny w sklepikach obok dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch okazały się rozbójnicze.
Przez chwilę podziwialiśmy chyba z kilometrową kolejkę oczekujących na wjazd kolejką po czym ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Myślenickich Turni. Cała trasa do pośredniej stacji kolejki prowadziła przez las i niczym nie różniła się od naszych beskidzkich szlaków. Słonko nadal nie zagrożone przez chmury coraz mocniej przygrzewało, na szczęście był leki wietrzyk dający nieco ochłody.
W Myślenickich Turniach zrobiliśmy sobie pierwszą przerwę. Wjeżdżające i wyjeżdżające wagoniki bardzo pięknie prezentowały się na tle całkiem niegroźnie wyglądającego od tej strony Giewontu. Od strony Zakopanego urwiste nagie skały a tu zielony łagodny stok.
Szlak wciąż prowadził wśród drzew lecz piękna i stabilna dotąd pogoda zaczęła się zwolna psuć. Na niebie z każdą godziną przybywało chmur. Po opuszczeniu górnej granicy lasów kolejka i szlak się rozeszły. Teraz szliśmy wśród gęstych krzewów, które z każdej strony wdzierały się na ścieżkę. Im bliżej szczytu tym piękniej było widać Giewont i okoliczne góry. Szlak niczym wąż wił się to w lewo to w prawo. Po około trzech godzinach od opuszczenia Kuźnic dotarliśmy do obserwatorium meteorologicznego i górnej stacji kolejki. Byliśmy na szczycie Kasprowego Wierchu wysokiego na 1987 m n.p.m. Z każdej strony rozciągał się spektakularny widok. Za nami rozciągały się Tatry Wysokie z nieodległą Świnicą na czele, która z wolna zasłaniała się szczelną osłoną z chmur. Przed nami rozciągały się grzbiety górskie prowadzące na Kondracką Kopę i dalej na kolejne Czerwone Wierchy oraz na Giewont nasz końcowy cel.
Szczyt góry był mocno zatłoczony więc nie zabawiliśmy na nim zbyt długo, zwłaszcza że pogoda z każdą minutą się pogarszała. Teraz tylko od czasu do czasu wychodziło słonko, oświetlając szlak. Początkowo tempo było imponujące gdyż droga cały czas prowadziła w dół, później jednak zaczęły się wzniesienia, które należało pokonać, lub obejść. Po każdym szliśmy coraz wolniej. Po lewej stronie cały czas towarzyszyła nam Cicha Dolina znajdująca się po Słowackiej stronie. W niektórych miejscach szlak prowadził szeroką ścieżką, w innych trzeba było iść gęsiego. Co rusz napotykaliśmy na strome zejścia i podejścia przypominające te z Rysów. Było to fajne urozmaicenie jednak dawało ono niezły wycisk nogom.
Giewont zamiast się zbliżać wciąż wydawał się tak samo odległy. Bardzo chcieliśmy zdążyć zdobyć ten szczyt zanim zachmurzy się na dobre, ponieważ całkiem prawdopodobna była perspektywa burzy. Gdyby tak się stało wówczas musielibyśmy odpuścić ponieważ ogromny zwabiacz piorunów na szczycie stanowiłby śmiertelne zagrożenie. Tymczasem należało najpierw wspiąć się na najniższy szczyt z Czerwonych Wierchów –Kondracką Kopę o wysokości 2005 m n.p.m. Trzeba przyznać, że udało się to z najwyższym już trudem. Widok ze szczytu był uroczy –na chwile chmury się rozstąpiły i całą okolice zalało piękne światło. Na wprost przed nami znajdowały się Czerwone Wierchy, po prawej mieliśmy Giewont, na który mogliśmy popatrzeć z góry. Za nami skryty już w chmurach Kasprowy Wierch. Z przyjemnością podziwialibyśmy te widoki dłużej lecz w tym miejscu wiatr wiał z zadziwiającą siłą zmuszając nas do dalszej drogi. Przez cały czas od opuszczenia Kasprowego Wierchu szlak był prawie pusty, jednak za moment miało się to zmienić. Zbliżaliśmy się bowiem do rozstaju szlaków, z których jedna odnoga prowadziła na szczyt Giewontu a pozostałe do okolicznych dolin.
Na szczyt wchodziliśmy już w licznej eskorcie. Giewont jest chyba najpopularniejszą górą w Tatrach i chcą się wspiąć na niego wszyscy –nawet panie w klapeczkach czy dzieciaki z piwem w ręku. Był to duży kontrast do tego co widzieliśmy na Rysach. Tuż przed wierzchołkiem obowiązuje ruch jednostronny. Z prawej strony wchodzi się na szczyt –lewą stroną się go opuszcza. Kilkanaście metrów finałowego podejścia ubezpieczone jest łańcuchami. Wejście nie jest bardzo strome, lecz trudność leży gdzie indziej. Bloki skalne są tam bardzo śliskie –sprawiają wrażenie wypolerowanych. Codzienne wędrówki tysięcy turystów zrobiły swoje. Osobiście nie wyobrażam sobie wchodzenia po nich w czasie lub zaraz po deszczu.
1|2|
Strona: 1 z 2
Oceń wyprawę:
średnia ocen: 8,2
liczba ocen: 6
