okazje

Miasteczka znad Zatoki Monterey są azylem dla uciekinierów z wielkich miast i nudnych podmiejskich osiedli.

07.11.2008

Jednym z bardziej ulubionych miejsc weekendowych wypadów - jest zatoka Monterey, a miasta położone nad tą zatoką, takie jak: Santa Cruz, Monterey - to istne perełki. Niecałe dwie godziny drogi z San Francisco pozwalają na łatwe i szybkie wyrwanie się w miejskiego gwaru i odpoczynek na plażach zatoki lub restauracjach w pięknej scenerii. Monterey przez przypadek stał się dla mnie "weekendowym" domem, poprzez znajomość z ciekawymi ludźmi, którzy mają tam zacumowaną łódź i zawsze chętnie spędzam czas w tym urokliwym zakątku Kalifornii.

Cały teren znam już na pamięć i tylko od humoru danego dnia zależy jaką trasę wybiorę, szybką 101 - ale często zatłoczoną, czy może - 280 przez San Jose - która jest bardzo przyjemna i mniej zatłoczona czy też najbardziej widokową trasę - numer 1, wzdłuż wybrzeża - ale ta trasa trzeba pamiętać jest już dla osób mających dużo czasu. Osoby, które mnie odwiedzają zwykle zabieram na "kompleksową" wyprawę, nie omijając żadnej lokalnej atrakcji. Opisze tutaj jedną z wakacyjnych wycieczek. Odwiedzający mnie znajomi po dość dokładnym obejrzeniu San Francisco, z wielką chęcią zaakceptowali moją propozycję udania się na południe do zatoki Monterey.

Umówiłem się ze znajomymi od łódki, żeby w jeden z piątkowych wieczorów oczekiwali naszego przybycia. Jako, że pracują normalnie - to na miejscu mieli być późnym popołudniem. Miałem, więc dużo czasu przed podanym terminem i dlatego wybrałem dłuższą trasę, tak żeby bez pośpiechu dotrzeć na czas do Monterey. Wcześnie rano wybrałem się po samochód do nowej wypożyczalni, która oferowała wynajęcie za ... 10 dolarów za dzień, spodziewałem się jakiejś pułapki, ale okazało się, że wszystko jest ok. Zapakowaliśmy się do wozu i ruszyłem moją główną ulicą, która prowadzi do oceanu.

Mieliśmy jechać teraz Pacific Highway, czyli słynną "jedynką". Przejazd wzdłuż wybrzeża południowego San Francisco ma swoje uroki, wielka plaża i ocean towarzyszyły nam przez kilka mil. Minęliśmy kameralną plażę na Half Moon Bay - jak zawsze zapchaną przez surferów i kilkanaście pomniejszych rozsianych na całej trasie, w pewnym momencie krajobraz wybrzeża zmienił się na bardziej skalisty i klifowy, mniej już plaż, ale za to widoki rewelacyjne. Autostrada numer 1 ma zwykle dwa pasy w jedną stronę, przez co szybkość jazdy jest bardzo uzależniona od poprzedzających nas samochodów, szczęśliwcy mogą przez kilkanaście mil nie napotkać żywej duszy, a niestety czasem może trafić się kilka wolnych wozów lub ciężarówkę i wleczemy się...:(. Mieliśmy dużo czasu i nie chciałem przyjechać za szybko, dlatego za Half Moon Bay skręciłem w głąb kontynentu - przez górzysty teren drogą numer 35 - w stronę Parku Stanowego Big Basin Redwoods.

Osoby z którymi byłem, nie miały aż tyle wolnego czasu - na wyprawę na północ, gdzie znajdują się największe parki z drzewami Redwoods, więc pozostała wersja "light" – czyli Big Basin. Po kilku milach skręciliśmy w drogę numer 236 i tutaj zaczęły się małe kłopoty - czyli choroba lokomocyjna, okazuje się, że podróże po pewnych miejscach w Kalifornii są męką dla osób z tego typu schorzeniami. Droga w tym miejscu jest bardzo kręta i pnie się stromo do góry, jedna z osób nie wytrzymała tego i musiała zwymiotować – na szczęście zdążyłem zrobić nagły postój. Od ej chwili jechałem bardzo powoli z duszą na ramieniu. Za oknem miejsce zwykłych drzew zajmowały piękne soczyście brązowe Redwoodsy, zatrzymaliśmy się na parkingu w Parku, znalezienie miejsca dla samochodu było bardzo trudne, w okresie wakacyjnym to miejsce jest jakieś dziwnie popularne. Nie znałem tego parku wcześniej i spodziewałem się czegoś małego, moje zaskoczenie było duże, park posiada kilka bardzo ciekawych szlaków i na pewno nie na kilka godzin, tutaj spokojnie można spędzić kilka dni.

Jest tutaj spory camping, więc jest gdzie przenocować. Wybraliśmy łatwiejszy szlak zwany Redwood Trail, a to jakieś 45 minut spaceru między największymi drzewami na świecie. Bardzo obawiałem się powrotu krętą drogą. Liczyłem w duchu, na to, że osoby chore mają już za sobą najgorsze... - co miały zrobić to już zrobiły. Szczęśliwie udało się dojechać do miasteczka Santa Cruz. Miasteczko słynie z wysokich fal, dużego mola, kolejki górskiej i wesołego miasteczka przy plaży. Miejsce to zwykle było senne i jedynie surferzy wnosili trochę życia w tą okolicę...

Teraz czekała nas wielka niespodzianka. Całe Santa Cruz było zakorkowane, ogromne kolejki na parkingi wypchnęły nas gdzieś na obrzeża miasta, co za bardzo nam się nie spodobało, więc okrążyłem miasto od północy tak, żeby wyjechać na Natural Beaches State Park, gdzie z plaży oglądać można delikatne kamienne łuki wydrążone przez wodę w skalnych zboczach. Z nazwy "Natural Bridges" - pozostał tylko jeden naturalny most, ale miejsce warte jest poświęcenia kilku chwil. Niedaleko od tego miejsca zaczyna się słynna ulica West Cliff Drive, która prowadzi wzdłuż klifów, stąd najlepiej podziwiać ocean. W niektórych miejscach klify schodzą ostro w dół i nie trudno tutaj o tragedię zwłaszcza, jak zawieje silny wiatr. Ulica prowadzi przez Lighthouse Field State Beach, gdzie warto zostawić - o ile to możliwe samochód na parkingu - i podziwiać widoki z najbardziej wysuniętego cypla w okolicy.

Widoki są rewelacyjne – ogromne fale, a na nich surferzy walczący z żywiołem. Kilka kroków dalej zaczyna się wielkie molo, na które można wjechać samochodem, znajdziemy tutaj dużo restauracji i barów, w których straci się trochę więcej pieniędzy, ale warto dla takich widoków. U podnóża molo - mieści się plaża miejska i jak na okolice jest jedną z większych, zwykle na piasku zalegają tłumy ludzi i przypomina mi to Polskie Władysławowo :). Największą atrakcją Santa Cruz jest jedno z ostatnich wesołych miasteczek na zachodnim wybrzeżu, a najbardziej charakterystyczna dla miasta, prawie jak symbol - jest kolejka górska - rollercoaster Giant Dipper. Wszystko to wygląda trochę archaicznie i nie odważyłbym się wsiąść na tą maszynę. Ale chętnych nie brakuje.

Jadąc dalej wybrzeżem można trafić na wiele mniejszych kameralnych plaż, które są mniej zatłoczone. W pobliskim Rio Del Mar mamy bardzo długą linię brzegową, która praktycznie jest jedną wielką plażą - ciągnie się ona przez kilka mil. Jadąc dalej minęliśmy marinę z zakotwiczonymi łodziami, okolica nie jest zbyt piękna, taki przemysłowy odcinek, fabryki i kominy. "Jedynka" prowadzi nas przez Marine i Seaside, w której zawsze można znaleźć tanie miejsce noclegowe, a jest blisko Monterey. Sand City wita nas wydmami i pięknym widokiem na zatokę, po chwili jesteśmy już w granicach miasta, tutaj jest świetne miejsce na ostatnie zakupy, duże sklepy takie jak Costco czy WalMart - witają przyjezdnych. Tak więc, zamiast wieźć ze sobą cały prowiant, kupiliśmy świeże produkty i po znacznie niższych cenach niż w San Francisco.

Najlepiej wjechać do miasta, zjeżdżając z jedynki na Del Monte Ave, która to ulica ciągnie się wzdłuż wybrzeża. Mijając Stanową Plażę w Monterey trzeba być przygotowanym na kręt w prawo przy znaku Old Fishermans Wharf - Monterey Harbour (w razie przegapienia tego skrętu mamy jeszcze szansę na skręt kilka metrów dalej), tutaj znajdują się duże parkingi, gdzie warto zostawić samochód. Po zaparkowaniu ruszyliśmy w stronę jednej z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych atrakcji miasta -Old Fishermans Wharf. Tutaj przez chwilę przeniesiemy się w dawne czasy, kiedy to rybacy przypływali ze swoim połowem i sprzedawali do małych i dużych przetwórni. Wharf pozostał prawie nienaruszony, a miejsce przetwórni zajęły restauracje i sklepy na szczęście nie niszcząc klimatu tego miejsca. Miejsce nie jest duże, ale spacerek po nim to niezapomniane chwile, koniecznie trzeba spróbować lokalnego przysmaku - Clamchowdera - czyli gęstej zupy z mięczaków podawanej w bochnie chleba. Być i nie zjeść clamchowdera w Monterey to grzech. Dla dbających o budżet podpowiem pewną opcję, mianowicie każda z restauracji i budek - oferuje małe próbki swojej zupy z mięczaków za darmo, tak więc można przejść cały Wharf częstując się małymi porcyjkami w każdym miejscu i wracając człowiek jest naprawdę najedzony! Można operacje powtórzyć kilkakrotnie :). Na końcu mola znajduje się duża restauracja, a przy niej schodki na dach, skąd mamy ładny widok na zatokę i marinę z jachtami, u podnóża na belkach wypoczywają lwy morskie i foki, hałasują bardzo głośno i nie ma szans żeby zostały przegapione. Zabawnie wyglądają ogromne pelikany siedzące na dachach w oczekiwaniu na rybkę.

Na Fishermans Wharf znajduje się kilka stanowisk oferujących wycieczki dla turystów, poławianie ryb i obserwacja wielorybów. Statki odpływają z pobliskiej mariny. Znajomi posiadają własny jacht, mały - ale wystarczająco przyjemny i zawsze - kiedy mamy na pokładzie przybyszów z Polski zabieramy ich na takie właśnie atrakcje i najczęściej płyniemy za wybraną łodzią turystyczną, która dysponuje dobrymi sonarami i szybko lokalizuje położenie wielorybów lub ławic ryb. Na falochronie chroniącym mały port zalegają setki fok, które generują potężny hałas, chętni mogą podpłynąć i z bliska poobserwować kotłujące się ssaki. Oczywiście zapachy są też odpowiednie do ilości fok i ciężkie do wytrzymania :(. Jednak dla turysty, który widział foki w tylko ZOO - jest to ogromna atrakcja zobaczyć je na żywo, my traktujemy je już jak gołębie... trochę jak szkodniki które potrafią wskoczyć na łódkę i zniszczyć wszystko na pokładzie a nawet zatopić słabą jednostkę. Obok mariny znajduje się długie murowane molo zwane Municipal Wharf, ale nie ma tam żadnych atrakcji poza widokiem na pobliską bardzo obleganą plażę publiczną, chyba jedyną sensowną w okolicy.

Będąc w tym miejscu, można zabrać samochód i pojechać dalej w stronę Cannery Row i Akwarium czego nie polecam, znalezienie tam miejsca parkingowego graniczy z cudem. Warto zatem zrobić mały spacer nadbrzeżnym szlakiem, widoki ładne i dystans niewielki. Doszliśmy do słynnego Cannery Row, fani pisarza noblisty Johna Steinbecka będą zachwyceni, to tutaj toczy się akcja powieści o tym samym tytule. Zresztą w mieście czuć ducha pisarza, mamy nawet popiersie na głównej ulicy.

Kiedyś były tu magazyny i fabryka konserw z sardynkami. I tutaj wszystko zostało po staremu tylko budynki zostały odnowione i zamienione na muzea, restauracje i hotele, ale w taki sposób żeby utrzymać klimat miejsca. Trochę obawiam się nowych inwestycji, widać budowę nowych hoteli i apartamentowców, a to może zepsuć ten błogi stan. Chętni do nurkowania mogą na początku ulicy znaleźć świetny sklep ze sprzętem, który można też u nich wynająć i udać się o wybranych porach na nurkowanie. Na końcu ulicy znajduje się słynne (nie wiem –dlaczego?) akwarium, bardzo rozreklamowane, a tak naprawdę nic specjalnego. Widziałem chyba każde możliwe wielkie akwaria na całym świecie i to wypada blado. Jednak to moja subiektywna opinia i po zobaczeniu akwarium w Lizbonie, nic nie pobije tego miejsca.

Kilka uliczek w głąb miasta, można odwiedzić pierwszy teatr w Kalifornii – teraz funkcjonujący jako muzeum. Generalnie przechadzka uliczkami Monterey sama w sobie jest przyjemnym doznaniem estetycznym, miła odmiana dla szklanych wieżowców i zakorkowanych ulic wielkich miast. Zaplecze hotelowe jest tutaj bardzo duże, ale warto na weekend zrobić rezerwację. Chętni aktywnego wypoczynku mogą wypożyczyć kajak i popływać przy brzegu w okolicy akwarium i poobserwować rybki, a w lecie delfiny. Lokalną atrakcją są wszechobecne wydry, te bardzo zabawne stworzonka i chętnie pozują do zdjęć :). Wynajmując rower możemy pojechać szlakiem rowerowym wzdłuż wybrzeża w kierunku północnym i dojechać do kameralnej plaży Lovers Point skąd mamy świetny widok na całą zatokę Monterey. Jadąc dalej wylądujemy w miasteczku Pacific Grove, które równie dobrze mogłoby być dzielnicą Monterey, miejsce słynie z tysięcy motyli nawiedzających ten rejon. Miasto Steinbecka w ciągu całego roku jest naprawdę przyjemną bazą na odpoczynek, niepowtarzalny klimat i morskie przysmaki zapamięta się na długo...

transport

Warko przejechać całą trasę autostradą numer 1 (Pacific Highway), podróż trwa znacznie dłużej niż innymi drogami ale zdecydowanie jest ciekawsza.

Dojazd do Parku Stanowego Redwoods Big Basin niedaleko San Jose to koszmar dla osób z chorobą lokomocyjną, dużo ostrych zakrętów i bardzo wąska droga.

warto wiedzieć

 

Monterey - nad zatoką Oceanu Spokojnego. Miasto założone zostało w 1770 roku i pełniło wówczas funkcję hiszpańskiego posterunku wojskowego. Znajdowała się tam również misja franciszkańska. W latach 1776-1846 pełniło ono rolę stolicy kalifornijskich posiadłości Hiszpanii i Meksyku. Prawa miejskie uzyskało w 1889 roku. W mieście dominuje przemysł rybny oraz wytwórnia serów Monterey Jack. Miejscowość ma także charakter turystyczny: kąpielisko morskie oraz baza wypadowa w górzyste tereny.

Santa Cruz miejscowość wypoczynkowa, około 120 km na południe od San Fransisco nad Zatoką Monterey. Początek Santa Cruz bierze od dwunastej misji katolickiej, którą założył Ojciec Fermin de Lasuen 28 sierpnia 1791 roku. Obecnie na terenie misji zachował się budynek mieszkalny z lat 1822-1824, w którym jest bardzo skromne muzeum. Ze względu na szereg nieszczęść i katastrof jakie spotykają misję - powodzie, trzęsienia ziemi, kradzieże i bunty Indian - otrzymała ona nazwę "Misja Niepowodzeń" . W 1857 roku trzęsienie ziemi zniszczyło kościół misji, który po latach został zrekonstruowany. W roku 1989 miejscowość nawiedziło kolejne duże trzęsienie ziemi. W latach 60-tych ubiegłego stulecia w Santa Cruz i pobliskim Monterey narodził się ruch hipisów. Odbudowane po trzęsieniu ziemi Santa Cruz jest typowym miasteczkiem turystycznym z licznymi hotelami i pensjonatami i jest bazą wypoczynkową dla niedalekiego San Francisco. Największą atrakcją jest piękne wybrzeże klifowe.

 

Nie trzeba chodzić do ZOO, w Monterey można zobaczyć większość znanych i lubianych ssaków i zwierząt morskich. Numerem jeden najliczniej reprezentowanym są Foki i Lwy Morskie, wylegują się w każdym możliwym miejscu. Mamy też Wydry, Delfiny i Humbaki. Na lądzie Szopy i Wiewiórki.

Clam Chowder - lokalny przysmak, gęsta zupa z mięczaków podawana w bochnie chleba.

Nie trzeba chodzić do ZOO, w Monterey można zobaczyć większość znanych i lubianych ssaków i zwierząt morskich. Numerem jeden najliczniej reprezentowanym są Foki i Lwy Morskie, wylegują się w każdym możliwym miejscu. Mamy też Wydry, Delfiny i Humbaki. Na lądzie Szopy i Wiewiórki.

 

Duże centrum nurkowe i wielbiciele odkrywania głębin morskich nie będą zawiedzeni.

Można wypożyczyć kajaki i popływać przy brzegu, a korzystając z rowerów mamy do dyspozycji bardzo dużo tras rowerowych wzdłuż wybrzeża.

 

atrakcje

W Santa Cruz - atrakcje – oprócz wybrzeża klifowego - posiada drewniane molo z licznymi restauracjami, jedną z najstarszych w USA drewnianych kolejek górskich Giant Dipper - która ma około 80 lat. Murowana latarnia morska z prywatnym muzeum surfingu. Port jachtowy czeka na amatorów żeglarstwa. Wysokie fale w Santa Cruz sprzyjają uprawianiu sportów wodnych - surfing. W centrum miasta odrestaurowano główną ulicę - w stylu lat dwudziestych z butikami i restauracjami.

W Monterey jest Oceanarium Monterey Bay Aquarium, w którym prezentowane są różne gatunki morskich zwierząt. Koniecznie trzeba zrobić sobie spacerek po Old Fishermans Wharf i Cannery Row. Warto odwiedzić najstarszy Teatr w Kalifornii na Pacific Street.

Warto podjechać do pobliskiego Pacific Grove zwanego "Miastem Motyli".

 

Autor: marcin.sieradzki Zdjęcia: marcin.sieradzki
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
USA

Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla różnorodności
  • Dla kultury
  • Dla krajobrazów
  • Dla miast

Kiedy jechać

Przez cały rok

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line