Jeśli wziąć pod lupę ruchy turystyczne na Zielonej Wyspie to przeważająca cześć turystów udaje się na Zachód kraju.
11.03.2010Tym razem okazja na kolejny przejazd przez Zachód pojawiła się wraz z przybyciem do nas Daniela. Plan na 2 dniową wycieczkę zakładał, że zawitamy na Klifach Moheru, następnie udamy się na krótki spacer po Galway. Ze stolicy hrabstwa ruszymy w stronę Connemary i Clifden, w którym to przenocujemy. Rankiem mieliśmy opuścić mały nadmorski kurort i zahaczając o Park Narodowy Connemara, dotrzeć do Cong, a dokładniej do Ashford Castle, tam się znajdującego. Czekało nas sporo kilometrów do pokonania ale wiedziałem, że będzie warto… Wiedziałem, że będziemy się zachwycać otaczającą nas florą i fauną, zastanawiałem się jakie odczucia i spostrzeżenia będą mi towarzyszyć tym razem? Czy dam się porwać na nowo? A może będę przyjmował wszystko z dystansem, z mniejszym zaskoczeniem i słabiej wyłupionymi oczami i mniej rozwartą buzią? To miało się dopiero okazac. Jednego byłem pewien: Daniel jako debiutant, prędko tej wyprawy nie zapomni. Z przyczyn pozytywnych, rzecz jasna.
Wystartowaliśmy z Longford około godziny 7:30 rano, jadąc trasą N63 w kierunku południowo-zachodnim. Po około 30 minutach, przez Lanesborough dojechaliśmy do Roscommon. Dalej cały czas N63 po około 64 kilometrach znaleźliśmy się na N17, którą na południe dojechaliśmy do N18. Ta droga jest rzut beretem od Galway, jednak na to miasto czas miał przyjść później. Zaliczyliśmy mały fragmencik N6 i sunęliśmy N18 aż do momentu zjazdu na N67. Wraz ze zmieniającymi się drogami, delikatnie zmieniał się również pejzaż za oknami naszego samochodu. Soczysta zieleń była dalej soczystą zielenią, to akurat na Wyspie się nie zmienia. Ale pojawiły się małe, kamienne murki, kilometry murków oddzielających pola i poletka, łąki i pastwiska irlandzkich gospodarzy. W mgnieniu oka rozmnożyły się setki owiec, raz po raz mijaliśmy kolejne stada, pasące się leniwie na swoich trawodajniach. Będąc w południowej części hrabstwa Galway a następnie w północno-zachodnim Clare można już poczuc ten specyficzny, oceaniczny klimat. Przejeżdża się przez małe nadmorskie miejscowości, drogi są wąskie i bardzo kręte, widoki ładne, teren pagórkowaty. Minęliśmy kolejno Ballinderren, Kinvare, Burren, Ballyvaughan i po około 60 kilometrach dojechaliśmy do Lisdoonvarny. Z tego miasteczka do Klifów jest tylko około 10 kilometrów. Ostatni etap podróży to trasa o numerze R478.
Wszystko do tego momentu było dobrze. A przynajmniej nic nie zapowiadało żadnych problemów. Nic nie zapowiadało kaprysów jakimi uraczyła nas pogoda, pogoda jakże nieprzewidywalna i nieodgadniona, tutaj, na Wyspie… W Lisdoonvarnie było jeszcze w miarę klarownie, oczywiście wcześniej po drodze zdarzył się deszczyk, słońce raz po raz wyłaniało swoją facjatę zza chmur, ale parę kilometrów od celu myśleliśmy tylko o wspaniałych, klifowych widokach a nie martwiliśmy się aurą. Po ponad 3 godzinnej jeździe i po pokonaniu 175 kilometrów byliśmy na miejscu. I niestety, scenariusz pogodowy napisany został przez życie bardzo brutalnie. Cały nasz misterny plan napawania się Moherowymi Klifami runął w gruzach. Mgła była tak intensywna, że w odstępie kilkudziesięciu metrów nie było zupełnie nic widać… W mgle schowały się Klify, w mgle schował się Ocean, dosłownie wszystko było spowite mgielnym płaszczem. Ja – to jeszcze pół biedy, byłem tu 2 lata temu i wszystko widziałem. Gorzej Daniel, który można to tak stwierdzić – pofatygował się specjalnie z Polski a tutaj taka historia. Niestety nic się nie dało zrobić, nie było żadnych szans na poprawę pogody, więc może po 30 minutach postanowiliśmy jechać dalej. Ci, którzy byli i widzieli Klify, wiedzą jak to smakuje. Jako, że tym razem nie udało nam się nic zobaczyć i tym samym brak w tej opowieści jakichkolwiek sensownych fotek, więc cofnijmy się do 2007 roku, do naszej pierwszej wizyty na Klifach Moheru.
Tak sobie teraz myślę, że mogliśmy to rozegrać troszkę inaczej. W zamian tego, że Klify się nie udały, mogliśmy przecież pokręcić się po obszarach Burren, gdzie podobno także jest wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia. No nic, decyzja była jednak taka, że udajemy się najpierw do Galway, a następnie oddajemy nasze zmysły magicznej Connemarze…
Na dalszą relację zapraszam TUTAJ
Będąc na Klifach Moheru można wydać i to dość sporo na pamiątki, których jest bez liku. Kolejne miejsce, gdzie pieniążki mogą się nie trzymać portfela to Galway. Jak na warunki irlandzkie jest to spore miasto z mnóstwem sklepów i miejsc (restauracji, pubów, sklepów z pamiątkami itp.). Ceny? Dla osób przybywających z Polski będą z pewnością wysokie.
Bardzo zmienna. Dużo deszczu, zdarzają się mgły, wietrznie. Niby można to wszystko sprawdzić w prognozach, jednak nie należy być zdziwionym, jeśli pogoda okaże się inna. Aczkolwiek do wszystkiego można się przyzwyczaić. ;-)
Jeśli idzie o samo Galway to jest ich bez liku. Praktycznie w każdym miesiącu w roku odbywają się tam jakieś festiwale, wystawy bądź koncerty. Każdy w przekroju całego roku będzie mógł znaleźć coś dla siebie.
Jeśli idzie o samo Galway to jest ich bez liku. Praktycznie w każdym miesiącu w roku odbywają się tam jakieś festiwale, wystawy bądź koncerty. Każdy w przekroju całego roku będzie mógł znaleźć coś dla siebie.
Polski Bus WARSZAWA -> KIELCE. Aktualny rozkład jazdy [2012]
godz. 16:30 Piątek 10.2.2012 Autor: K.T.Aplikacje na narty: Czy warto zabrać ze sobą smartfona?
godz. 13:34 Piątek 10.2.2012 Autor: Grzegorz DzięgielewskiPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Dublin Waluta: euro (EUR) Języki urzędowe: irlandzki, angielski
Lokalny czas
Kiedy jechać
Od maja do sierpnia
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotelsireland.com Hotele
- www.irelandhotels.com Hotele
- www.travelireland.org Przewodnik
- www.discoverireland.pl Turystyka
- www.tourismireland.com Turystyka
- www.ireland.com Informacje
- www.goireland.com Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Cochsurfing - sposób na ...
Portale typu couchsurfing i hispitality club pozwalają na poznanie ludzi z całego… więcej
Planowanie trasy rajdu rowerowego ...
Kórędy jechać, jaki kierunek wybrać, gdzie szukać noclegów, czyli jak dobrze zaplanować… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

