okazje

Viva Cuba! Cześć składowa Wielkich Antyli – obok Haiti, Dominikany, Jamajki, Puerto Rico i Bahamów

09.05.2008

Upragniona przez długie miesiące, które pewnie zdążyły już przeistoczyć się w lata, nadeszła. Republica de Cuba. Cześć składowa Wielkich Antyli – obok Haiti, Dominikany, Jamajki, Puerto Rico i Bahamów. Sześć godzin różnicy z Polską. Kiedy u nas była jeszcze wczoraj, u was już dziś. Gdy my się kładliśmy spać po wyczerpującej kubańskiej potańcówce, wy, tu, wstawaliście. Kraj, gdzie średnio co 7 minut słyszysz „You are so beautiful” nawet od policjanta, który się zarzeka, że nie włada angielskim, a kartka idzie 1,5 miesiąca.

Ketchup importowany z Polski, chipsy – z Malezji, reżim – z bloku wschodniego.

Na Republica de Cuba składa się dobrze wszystkim znana, odbita Batiście w 1959 roku, Cuba i ok.1600 niezamieszkałych przez ludzi wysepek, gdzie piasek to pokruszona rafa koralowa, a lazurowa woda jest dziewiczo przezroczysta. Pierwsza rzecz, która nas uderzyła, to zieleń. Zieleń i jeszcze raz zieleń. Kiedy samolot leciał już nad paloną słońcem Kubą, nie było widać nic innego, jak hektary lasów i krzewów.

Dwie godziny lotu do Amsterdamu, tam 6 nużącego czekania, potem już ‘tylko’ 11 godzin na tyłku w asyście przemiłych stewardess z Martinair’a, które umilały nam lot pod prąd czasu, na zachód kuli.

Bilans wtorku: 1261 km do Amsterdamu, 7758 do Varadero, co razem daje 9019 km. Wow.

Kubańczycy ciągle doskonale pamiętają datę 1492, kiedy to kataloński żeglarz Krzysztof Kolumb odkrył wyspę. I do dziś zachowany jest drewniany krzyż (La Cruz de la Parra), wzniesiony przez odkrywcę po tym jak stwierdził, że dotarł do najpiękniejszego miejsca na Ziemi, jakie oko ludzki widziało. A fenomenalne jest to, że ja podziwiałam dokładnie taki sam nieskażony widok jak Kolumb ponad pięćset lat temu. Bezapelacyjnie miał rację. Namacalna pamiątka po odkrywcy Indian spoczywa w Catedral de Nuestre Senora de la Asuncion w Baracoa.

Rodowici Kubańczycy, którzy są Murzynami, zapewne są namacanym dowodem na niewolnictwie na wyspie. Jose Maria, choć nie jest tak sławiony jak Che, też jest bohaterem narodowym. W Hawanie, na Placu Rewolucji, postawiono monumentalny pomnik.

FIDEL ESTAMOS CONTIGO! (brr - Fidel jesteśmy z Tobą)

Sądziłam, że wizerunku Che i el Commendante (papużki nierozłączki) będzie sporo, ale aż takiego stężenia się nie spodziewałam! Ernesto Rafaela Guevary de la Serna chyba tylko na majtkach nie widziałam. Che, Che, Che.. Czy Fidel, cudowny i dobroduszny El Comedante, będzie przykładem na niesłabnącą tendencję do pośmiertnego zachwytu nad daną osobą? Zobaczymy.

SO FUCKIN’ HOT

Średnia wilgotność powietrza – 94%. Temperatura – 92°F czyli około 33°C. Po 15 sekundach na dworze krople potu spływają po Twoim wyziębionym europejskim dekolcie i czole wprost do oczu. Koszulka, choć bawełniana, przykleja się do ciała. W płucach czujesz dotychczas nieznaną ciężkość. Powietrze nasycone jest komunizmem i erotyzmem.Na leżaku zawsze wyglądasz, jakbyś wyszedł dopiero co spod prysznica. Pożądanie, jak i jaszczurki, jest tu wszechobecne. W tańcu, w kubańskich zawołaniach: ‘Give me a Kiss!”, w spojrzeniach.

RAJ NA ZIEMII

Komórka zostaje na szafce nocnej w pokoju. SMS do Polski – 5 PLN, minuta – 20(!). Cubacel – jeden operator. Chociaż maja spokój. Monopol jak niegdyś TP SA. Kiedy wrócimy z plaży roommate poskłada nasze ręczniki w misterne łabędzie, narzuta na naszym trzyosobowym łóżku będzie fantazyjnie ułożona. Ze startu została obdarowana długopisem („I love Poland”) i zestawem kolorowych flamastrów. Kubańczycy nie potrzebują odtwarzaczy MP3 czy już i MP4, ekranów LCD czy najnowszego zapachu by Britney, żeby czuli, że żyją. Do końca życia nie zapomnę radości na twarzy faceta z przechowalni torebek w Plaza America, gdy podarowałam mu długopis. Mi tylko zawadzał, a u niego ten gadżet z polskiej apteki spowodował uśmiech. Większy i bardziej szczery, niż gdyby dostał 10 Peso Zresztą, ja, turystka, mogę mu dać naszą walutę, za co on nic nie kupi. Taka radość! Szczerze. Prawdziwa. Jakże bolesna.

Roślinność jest niesamowita. Palmy, krzewy, bliżej i dalej nieokreślone kolorowe rośliny. No i te drzewa bananowe koło naszego bungalowu. Hm, no i te rechoczące żaby, które obudziły nas w środku nocy! Istna plaga kumkających stworów!

DOS MOJITO? czyli EL RON DE CUBA

Kraj rumem i tytoniem płynący. Trzy narodowe drinki – Mojito, Cuba Libre i Daiquiri – wypite w ilościach, które po jeszcze jednym tygodniu pewnie by spowodowały uczulenie. Rum pod każdą postacią. Od 40% do 81% stężenia. Bazowym składnikiem alkoolu jest sfermentowany sok z trzciny cukrowej. Najtańszy – biały rum Havana Club. Póżniej 3-letni, 7-letni i 15-letni. Z wyższej półki to… Koktajl Cuba Libre liczy już 100 lat. Bardzo wymowna nazwa – Wolna Kuba – jest upamiętnieniem wojny amerykańsko-hiszpańskiej, W szklance połączono składniki symbolizujące dwie walczące strony – rum & Colę. Sprytni Kubańczycy zastrzegli nazwę ‘rum’ i wielu krajach występuje jako ‘um’.

PESOS COVERTIBLE VS. PESOS UNCONVERTIBLE

Na zaledwie parę dni przed wyjazdem ja i moja Współwyprawczyni, totalnie zdezorientowane sprzecznymi informacjami, zastanawiałyśmy się w końcu jakie ceny no i co ważniejsze, jaka waluta. Nie dość, że nie wiesz ile zabrać, to nie wiesz jakie! mówi do mnie. I ma rację. I co dziwniejsze, przewodnik Pascala (wydanie z roku 2005) dzielnie twierdzi, że turyści mogą płacić zarówno dolarami amerykańskimi jak i peso, tylko, że piszący porady dla turystów zapomnieli, że 8 listopada 2004 dolar amerykański został całkowicie wycofany z obiegu. Najlepiej zabrać Euro, a następnie wymienić je w banku. Dolar obłożony jest dodatkowym ‘Fidelowskim’ podatkiem przy wymianie – rzędu 20% sumy. Wymiana całej kwoty na raz nie ma sensu, bo następnego dnia kurs może drastycznie się obniżyć, i, jak my, nieźle zarobicie na transakcji.

Fidel skrzętnie wszystko sobie obmyślił, i aby przypadkiem jego ‘dziatkom’ nie było zbyt lekko, dla Kubańczyków wprowadzono inna walutę. Tak tez nic im po napiwkach CUP, kiedy w ich sklepach płaci się CUC. Długopisy, kolorowe flamastry, szampony, zapalniczki, notesy – te drobiazgi przydadzą im się bardziej. Z brytjskiego blog’a: “Some friends took crayons and pencils which seemed like great gifts, but they're not much use to kids who have no paper.” Po powrocie do kraju chciałoby się od razu wysłać paczkę z ubraniami. Tylko prawdopodobieństwo, że choć 1/3 dotrze do adresata jest znikome.

SLUMS’ ATTACK

Przykre, ale prawdziwe. Bóg obdarowując ich równikowym klimatem dobrze wszystko zaplanował. Inaczej by wymarzli. Domy, które zamieszkują kubańczycy, to slumsy. Inaczej się tego nie da nazwać. Wyglądają na zapomniane, opuszczone. Przed ruinami, na zdezelowanych krzesłach przesiadują kobiety. Mężczyzn jakoś nie widać. Pleśń atakuje ich kolorowe posesje wyłaniające się spośród rozłożystych palm.

LA HABANA

Pierwotna nazwa: San Cristobal de la Habana. Stolica podzielona na część Starą (La Habana Vieja) i Nową (Vedado). Zamieszkuje ją ponad 2 miliony ludzi.

Gdy wsiedliśmy z autokaru pierwsza atrakcja. Dwie Czarne Kubaneczki w różowych sukienkach na tle starego cadilaca. Pozowały mi z wielkim uśmiechem. Ale już za chwilę uśmiech miał zniknąć z mojej twarzy. Na placu – gdzie był sklep Benettona – schowaliśmy się w cień. Słońce paliło każdą część ciała nie przykryta cienką powłoką ubrania. Podchodzi do nas mężczyzna. Wychudzony. Brudny. To nie Polska, nie prosi o Peso na wino. Nie prosi też o chleb. Ani o wodę. Prosi o mydło. I wtedy ni wiesz co zrobić, bo serce Ci pęka. W myślach przeklinasz ‘przywódcę narodu Kubańskiego’.

Przechadzając się wąskimi uliczkami ma się wrażenie, że z minuty na minutę odpadają coraz większe kawałki tynku. Wypada coraz więcej szyb. Drzwi skrzypią coraz bardziej. Może to ta nieznośna temperatura tak na nie działa?

Plac Rewolucji to miejsce rzec by się chciało mistyczne, ale bardziej ‘irytujące’ przychodzi na myśl. Niezagospodarowana, pusta, betonowa przestrzeń. Vis-a-vis siebie wał z blisko 20metrowym ‘pomnikiem’ który, patrząc od góry, jest gwiazdą (tak, tak, to właśnie tam Fidel przemawiał 7:40, a jego wyczyn zapisano do księgi rekordów Guinessa) i ogromna (!) twarz Che rozpościerająca się na budynku.

Na targu nigdzie nie mogliśmy znaleźć kosza na śmieci. Mimo to, miasto jest czyste. Kiedy wykupywaliśmy wycieczkę do Havany, jednym z punktów były bary Hemingway’s. Przez 7 lat mieszkał w hotelu Floridita, turystom pokazuje się okno, z którego wyglądał na targ. A na nim te same wyroby na każdym stole. Samochody z puszek po piwie czy kubańskich napojach gazowanych (no tak, wszystkiemu co amerykańskie mówimy ‘nie!”), tandetne koraliki i przepiękne obrazy. Kubańczycy z cygarami, samochody z lat ’50, palmy i charakterystyczna zabudowa. Tylko jakoś nikt nie maluje Camellos, TIRów przerobionych na autobusy komunikacji miejskiej. Maksymalny ‘załadunek”: ok. 280 ludzi. Widok jak żywcem z 1940 roku spod bram obozów koncentracyjnych wyrwany. Już bym chyba wolała iść na piechotę..

Wieczór można elegancko zakończyć udając się na Tropicana Show. Kabaret istnieje nieprzerwanie od 1939 roku. Dwugodzinny występ prezentuje przekrój tańców narodowych, elementy baletu i akrobatyki. Niezapomniane widowisko. Dziesiątki tancerzy, setki kolorów. Misterne układy choreograficzne. Choć mnie zawsze patrząc na kubańskie pokazy dla nas, turystów, było cholernie przykro. Jakieś poczucie, że może można coś zrobić? Może możn im jakoś pomóc? Może i dla nich nadejdą lepsze, demokratyczne, dni.

ANIMATION CHICI CHICI NO CONTROL!

Kubańczycy nie mogą pojąć sztywności, jaką są naszpikowani Europejczycy. Od razu widać kto się ‘gibie’ na parkiecie. Każdy Kubańczyk ma taniec we krwi. Ich biodra są stworzone do płynięcia w rytm salsy czy cha-chy, ręce zbudowane do obracania kobietą. Ale trzeba przyznać, że pozornie łatwa salsa jest cholernie trudna, ruchy muszą być płynne, prowokujące, ale nie wyzywające. Rada na przyszłość: decydując się na salsę z Kubańczykiem liczcie się z tym, że niższy od was może was wypuścić z rąk przy energicznym pochyleniu. A jeśli uratuje Cię czarnoskóra ręka Jezusa, to masz nielada szczęście.

Cerveza. Żadne kubańskie imię, tylko hiszpańskie określenie złocistego trunku bogów. Na rajskiej wyspie mają dwa narodowe piwa – Cristal (www.cervezacristal.com) i Bucanero. Cena to jakieś 1 Peso, w klubie 1,5 CUP. Bro w zielonej pusze jest znacznie lesze od konkurenta, pije go ok. 80% Kubańczyków.

CUBA LIBRE?

Aby wymienić w banku kwotę wyższą niż 100 Euro potrzebujesz paszportu. Pani w okienku skrzętnie wstukuje do IBMa Twoje dane. W pomieszczeniu nie może być więcej osób aniżeli jest okienek. Uśmiech do ochroniarza, i już siadamy na skórzanych fotelach klimatyzowanym pomieszczeniu banku.

Do momentu, gdy w swoim 4* hotelu o biedzie i psychozie wynikającej z obecnego ustroju słyszysz z TV czy czytasz z gazet – alles klar. Wszystko gra. Ale gdy zapoznana Kubanka prosi Cię o jakieś niepotrzebne ubrania, resztki szamponu czy żelu pod prysznic, w ciągu jednej sekundy życzysz Fidelowi powolnej i bardzo bolesnej śmierci. I zastanawiasz się, kto z zapoznanych Kubańczyków prędzej czy później nie wytrzyma systemu i stanie się ‘Marielitos’ – emigrantem.

BZZZ.. MOSKITOS!

Przestraszeni dengą, choć zaopatrzeni w OFFy, nie zdołaliśmy ich pokonać. Istna plaga. Małe, niesłyszalne kubańskie komary wprost kochają naszą europejską krew. Więc nie wybierajcie się na kolacje na otwartym powietrzu o godzinie 19, bo czas ich ataku to 19-20. Dobra rada. Średnia pokoju 2304 to 7 ugryzień na jednej ręce. Nie najgorzej, co? A swędzi z jakaś podwójną siłą. Z podwójną siłą dostrzegam też brutalną rzeczywistość, jaką zgotował Fidel (‘Viva la Revolucion!’ po prostu)

Na Okęciu przy odprawie bagażowej mieliśmy wielki (!) problem z 2-3 kg nadbagażu. A w Varadero? Limit: 20 kg, moja walizka ważyła 31 (swoisty rekord;) ale przystojny Kubańczyk nie powiedział ani słowa.

ME MARCHO DENTRO DE UNA SEMANA

Czyli wyjeżdżam za tydzień. Wrócę do swojego polskiego świata, który, przyznam szczerze, zdawał się podczas pobytu na Rajskiej Wyspie nie istnieć. Komórki dzwoniącej przynajmniej cztery razy w ciągu godziny, muzyki w formacie MP3, Internetu, problemów w supermarkecie ‘jaki żel pod prysznic dziś wybrać’, a oni tam zostaną. I nikt im nie pomoże, dopóki nie zostanie obalony komunizm. Rewolucja? Nie wiem czy maja już na to siłę. Bunt? Ciągle obowiązuje tam kara śmierci. Nie pozostaje im nic, jak ponętnym tańcem i śmiechem zagłuszać otaczającą ich rzeczywistość.

‘Ludzie ludziom zgotowali ten los..’

warto wiedzieć

Historia olesna i burzliwa. Od Batisty do dziś, do Fidela Castro.

Niezwykli. Od pokolen żyją w systemie bezprawia. Spragnienia wolności.

atrakcje

Trawestując Kolumba - Kuba to najpiękniejsze miejsce na świecie, jakie widziały moje oczy.

Trawestując Kolumba - Kuba to najpiękniejsze miejsce na świecie, jakie widziały moje oczy.

Autor: yana_manual
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
KUBA

Stolica: Hawana Waluta: peso kubańskie (CUP) 1 CUP = 100 centavos peso kubańskie wymienialne (CUC) 1 CUC = 100 centavos kurs wymiany: 1 CUC = 24 CUP Język urzędowy: hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla Salsy
  • Cygar
  • Starych samochodów
  • Kolonialnych miasteczek
  • Rewolucyjnej otoczki
  • Tropikalnych plaż

Kiedy jechać

Od stycznia do maja.

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line