okazje

Jak tutaj sprawdzić czy dany produkt jest dobry i jak pokazać że jest wytrzymały ?

15.11.2010

Idea

Pomysł marszu na dystansie 50 kilometrów zrodził się gdy chcieliśmy jakoś przetestować nowe buty 5.11 -Trainery.

Jak tutaj sprawdzić czy dany produkt jest dobry i jak pokazać że jest wytrzymały ?

W przypadku butów wchodzi w grę tylko ostry marsz na dużym dystansie.

Na początek postanowiliśmy sobie zrobić taki test.

Do marszu wybraliśmy dodatkowo kilka innych produktów które każdy opisze i poda swoje uwagi odnoście ich konstrukcji oraz tego jak mu się dany towar sprawdził.

Idea marszu polegała na tym aby zabrać jak najmniej i jak najszybciej pokonać dystans 50 kilometrów.

Dla podkreślenia całości postanowiliśmy że wyjdziemy bezpośrednio spod firmy aby pokazać jak fajnie jest mieszkać na Jurze i że każdy może zacząć przygodę niezależnie gdzie się znajduje

Przygotowania ( zobacz przygotowania także na tej stronie)

Przeczytaj koniecznie: Polska na trekking: Spacerowo i ...

Do marszu psychicznie przygotowywaliśmy się jakieś dwa dni. Po prostu nagle w środę padła decyzja że idziemy na marsz. Gdzie dokładnie to nie miało znaczenia -liczył się dystans 50 kilometrów. Wcześniej rozmawialiśmy o równej stówie ale po zastanowieniu postanowiliśmy najpierw sprawdzić jak damy rade na 50.

Wcześniej i w ZHP, MONie i w Strzelcu robiłem już takie marsze na podobne i większe dystanse to wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Wiedziałem że nie będzie lekko. Ból stóp, odparzenia i odciski to tylko najmniejsze problemy jakie juz nie raz widywałem na trasach.

Wracając do przygotowań. Nasz marsz miał się zaliczać do imprez typu „Fast and light” i w tym duchu musieliśmy przygotować wyposażenie.

Ideą tego trendu jest zabieranie ze sobą tylko najważniejszych rzeczy-takich bez których nie da się obejść a nie takich które; „mogą się przydać”. Takie podejście do sprawy często jest „być albo nie być” właśnie podczas marszu. Bo przecież im więcej nosimy tym bardziej się męczymy, jesteśmy wolniejsi, bardziej zmęczeni itp. Jak kilometrów jest 30, 50 i więcej to każdy kilogram zaczyna nam ciążyć i po jakimś czasie przygoda zamienia się w koszmar a jedyne o czym myślimy to zatrzymać się i jak najszybciej wrócić do domu. Nie skupiamy się wtedy na otaczającej nas przyrodzie , nie czerpiemy endorfin które płyną w nas gdy szczęśliwi kontemplujemy jakiś ładny widok..ale jak mamy go widzieć jak wzrok wbity jest w ziemię a szuraniem stóp zagłuszamy odgłosy przyrody?

W pakowaniu istotne jest wiedzieć i znać każdy element w wyposażeniu jaki ze sobą niesiemy i kiedy go wykorzystamy podczas wyprawy. Bardzo ważne jest też znać swoje ciało. Jak reagujemy na zimno, czy się pocimy kiedy i jaka warstwa odzieży będzie wystarczająca. Takie pytania pozwalają dobrać odpowiednie ubranie oraz inny ekwipunek.

Przypomina mi sie historia jednego z podróżników który zdobywał biegun. Napisał on trzy listy wyposażenia. Pierwsza zawierała listę standardowego ekwipunku, druga już okrojona zawierała przedmioty niezbędne a trzecia już była okrojona do rzeczy bez których nie można się obejść. Po chwili namysłu podróżnik zrzucił ze stołu dwie pierwsze listy a trzecią okroił do połowy.

Tak też trzeba sie pakować jeśli chcemy zabierać tylko te rzeczy które są WAŻNE.

Bo w wyposażeniu na pewno znajdzie się coś co a nuż się przyda….ale po co coś takiego dźwigać.

Mój sposób na pakowanie dokładnie tym razem odzwierciedlił taka ideę.

Przygotowałem listę ekwipunku do marszu, Tylko najważniejsze rzeczy;

-odzież w której będę szedł

-dodatkowe warstwy odzieży -ocieplacz brytyjskiej armii o kamizelka windstoperowa

-koszulo-bluzę 5.11 TDU

-czapka polarowa 5.11

-rękawiczki 5.11 Tac-NFO 2

-dwie pary zapasowych skarpet

-latarka czołowa

-apteczka

-zestaw survivalowy

-zasypka dla niemowlaków (ukradłem małemu z szafki)

-mapa w wodoodpornym etui

-notes +ołówek

-aparat fotograficzny + komplet zapasowych baterii

-litr wody w małym camelu

-litrowy termos z herbatą

-kuchenkę Jetboil

-kubek 500ml

-opatrunek osobisty

-stazę taktyczną

-opaski ściągające na kolana

-wodoodporny worek na dokumenty

-papier toaletowy

-kapelusz 5.11

-czapkę 5.11

Z jedzenia zabrałem;

-dwie paczki pieczywa chrupkiego

-liofilizat

-zupkę chińską

-małą konserwe szynkową

-dwa banany

-suszone banany

-cztery bułki kajzerki

-pęto kiełbasy suszonej

-cztery batony czekoladowe

-dwie tubki żelów energetycznych dla biegaczy.

Na siebie założyłem;

-zwykłe bawełniane bokserki

-podkoszulkę termoaktywną 5.11 Muscle Mapping

-spodnie czarne Taclite nylon classic 5.11

-koszulkę polarową 100

-polar windstoper

-buff

-zegarek

-okulary Falcon 5.11

-pasek TDU 5.11

-skarpety 5.11

-buty Trainery 5.11

Z narzędzi postanowiłem zabrać mały scyzoryk Wengera przypięty linką do spodni oraz Finn Bear’a z Cold Steal przypiętego do pasa. Zawsze noszę cięższe noże + tool ale tym razem zależało mi na wadze ekwipunku i zdecydowałem się na lekkie noże. Scyzoryk zabezpieczał w pełni wszystkie potrzebne w marszu narzędzia a Finn Bear miał pełnić funkcję noża przetrwania w razie godziny W. Do pochwy przymocowałem krzesiwo tworzącw ten sposób namiastkę zestawu survivalowego.

Jak się później okazało była to bardzo dobra decyzja. Wielkość i waga noży była idealnie dopasowana do ich przeznaczenia podczas przewidywanej pracy ….czyli przygotowania posiłków. Nie planowałem żadnej awaryjnej budowy szałasów ale wiecie?……licho nie śpi. Nóż to jednak podstawowe narzędzie w lesie więc dobrze trzeba przemyśleć jakie mogą nas spotkać niespodzianki i na co należy się przygotować.

Wszystkie rzeczy miałem nieść w plecaku Rush 12 firmy 5.11.

Zaraz po spakowaniu się postanowiłem że czegoś się pozbędę. Przyszedł dzień wymarszu i razem spotkaliśmy się oglądając ekwipunek który zabieramy. Wtedy jeszcze raz wypakowałem wszystko z plecaka i zacząłem ostrą selekcję. Do worka poszły wszystkie opakowania ; pokrowiec na aparat, opakowanie od zestawu survivalowego, worek na dokumenty. W drugiej kolejności pozbyłem się opatrunku osobistego i stazy taktycznej gdyż podjąłem decyzję że jak coś się stanie to przecież odwołamy imprezę i zadzwonimy po pomoc. Raczej naszym głównym problemem będą otarcia więc postawiłem na plastry

Zestaw survivalowy zmniejszyłem praktycznie do zera-do krzesiwa BCB które zamocowałem do pochwy noża. Rozpalić ogień da się bez problemy a waga nikła;-). Do kieszeni wrzuciłem jeszcze krem do ust oraz kompas guzikowy BCB.

Wywaliłem też kapelusz oraz bluzę TDU i stalowy kubek.

Jak później zważyłem ten worek wywalonych rzeczy to mocno się zdziwiłem..2,4kg niepotrzebnych elementów to jednak sporo. Sam plecak z resztą wyposażenia ważył 5,5 + termos litrowy co daje nam około 7 kg. Jak doliczymy jedzenie to waga plecaka będzie oscylować wokół 8 kg. To i mało i dużo.

Nie miałem ani razu wyrzutów sumienia że pozbyłem się jakiejś rzeczy ani razu też nie miałem przypadku że coś by mi się przydało czego nie mam.

Jednak na marsz 100 km wezmę tylko wodę

Marsz.

Tak jak wspomniałem Wcześniej wyszliśmy prosto spod firmy. Mieszkanie na Jurze ma to do siebie że 30 minut później już oglądaliśmy z jednej strony malownicza panoramę miasta a przed nami rósł krajobraz okolic Olsztyna. Trasa wiodła czerwonym szlakiem zwanym „Orlich Gniazd” .

Do pierwszego postoju mieliśmy jakieś 10 km. Pogoda była bardzo dobra do marszu. W słońcu było ciepło a nie aż tak aby pocić się w marszu. Można było iść w podkoszulce lub w polarze jak kto woli. Ja założyłem na koszulkę, kamizelkę windstoperową i w sumie w takim zestawie szedłem do samego zmierzchu kiedy zaczęło robić się zimno.

Szlak po wyjściu z Częstochowy jest bardzo malowniczy i ładny. Mieliśmy okazję zobaczyć ta słynną złota Polską jesień. W rezerwacie „Zielona Góra” jest las liściasty i na ziemi znajduje się masa opadłych liści. Fajnie tak nieśpiesznie szurać stopami w tych liściach. W lesie jest słonecznie i rześko.

Fajnie delektować się wyprawą gdyż dobrze dobierzemy strój i wyposażenie. Jakoś tak utarło mi się w głowie że do tych 12 kilometrów praktycznie nie ma znaczenia w czym idziesz. Ale gdy dystans rośnie każdy źle dobrany element daje o sobie znać.

Podczas tego marszu mój komplet był dobrany idealnie.

Zawsze pocę się trochę mocniej niż standardowym kowalski. Tak mam juz od dawna i nie każdy typ odzieży sprawdzi się u mnie. Koszule bawełniane i tego typu odzież sprawdzi się na krótkich dystansach.

W lesie podczas intensywnego marszu potrzebuję aby wspomagała mnie nowoczesna technologia.

Takim high-tech wyposażeniem na pewno jest koszulka termoaktywna Muscle Mapping. Nosiłem ją wcześniej podczas wyjazdu zimowego na Babią Górę i tam sprawdziła się świetnie. Nie wątpiłem że tutaj mnie zawiedzie.

Koszulka ma trzy odrębne strefy dopasowania i przylega na maxa do ciała przez co znakomicie odprowadza wilgoć. Opiszę ja dokładnie w osobnym artykule.

Po dwudziestym kilometrze nadal nic mi nie było. Tempo było średnie ale nie należało do wolnych. Szło się raźnie i przyjemnie. Uwielbiam popychać pierdoły w dobrym towarzystwie .

Gdy pękła połówka marszu poczułem już mocniej że jednak człowiek nie jest taki co to nic nie czuje. Podbicie prawej stopy, kolano które kiedyś było mocno uderzone a wielokrotnie przemrożone dawało się już mocno we znaki. Ale o dziwo nie czułem żadnego odcisku, odparzenia i nie miałem jakiegokolwiek problemu ze stopami. Zawsze to był kluczowy punkt marszu. Tym razem po 25 kilometrze moje stopy czuły się świetnie.

Nasza trasa wiodła przez Złoty Potok. Tam juz o zmroku zatrzymaliśmy się na obiad i dłuższą przerwę. To był 36 kilometr. W moim ulubionym miejscu na Jurze czyli na źródłach Zygmunta gdzie zawsze zatrzymuje się aby przypatrzeć się przyrodzie i napić sie czystej wody prosto ze źródła siedliśmy sobie na ławeczce. Umyłem stopy w zimnej źródlanej wodzie co natychmiast pobudziło krążenie. Zasypałem zasypkę do skarpet i podgrzałem wodę na zupkę w maszynce Jetboil.

Musze przyznać że tak jak buty Trainery zaskoczyły mnie też skarpety 5.11 Level 1.

Wcześniej wydawały się zbyt cienkie do długich marszów dlatego nie zakładałem ich na żadną wyprawę tylko na krótkie taktyczne zadania które nie wymagały długotrwałego poruszania się się.

Jednak z perspektywy tych 36 kilometrów muszę napisać że byłem mocno zaskoczony tymże kompletem.

Nie miałem ani jednego odcisku co na buty które miałem pierwszy raz w takim terenie jest dużym sukcesem. Buty nie były nowe. Już je rozchodziłem, ale nigdy nie testowałem ich na takim dystansie. Ten element także zostawiam sobie na osoby artykuł gdzie opiszę poszczególne elementy konstrukcji.

Kolejną rzeczą z której jestem mega zadowolony jest plecak Rush 12. Wcześniej nie wydawał mi się produktem który można zaliczyć do ścisłej czołówki plecaków które możemy zabrać w teren.

Dziś jednak jestem zgoła odmiennego zdania. Plecak ma mega wygodne plecy które są usztywnione a jego pojemność powoduje że jest idealny na takie wycieczki. Specjalnie na ten marsz dorobiłem sobie do niego prosty pas biodrowy. Plecak także zostawiam na osobny artykuł bo tutaj jest o czym pisać.

Po ciepłej zupce i bułeczce z kiełbasą zarzuciliśmy plecaki na grzbiet i udaliśmy sie dalej w ostatni najgorszy etap trasy. Dlaczego najgorszy? Po tak długim postoju mięśnie trochę się zastały i trudniej osiągnąć jest dobrą prędkość przelotową. Zrobiło sie też zimno. Temperatura spadła do jakiś 4 stopni. Rękawiczki i czapka szybko znalazły się na swoich miejscach.

Mimo wszystko byłem mega zadowolony z wyników marszu. Godzinę wcześniej wypiłem 0,33 litra mocno zimnej coli w puszcze i zastanawiam się do teraz czy czasem nie była to wersja na wschodni rynek …z jakąś zawartością samogonu. Od chwili gdy ją wypiłem dostałem małpich ruchów i każde drzewo które tarasowało nam drogę (po morderczej zimie w naszym regionie) zamiast spokojnie obchodzić lub schylać się pod nim , przeskakiwałem co dobitnie pokazywało w jak dobrym stanie mam stopy.

Szliśmy tak i szliśmy a kilometry pękały jeden za drugim. Niestety podczas przygotowań i podliczaniu czasu korzystałem z kalkulatora którym często bawi się mój syn. A ten mały zdrajca zalał go ostatnio gęstym sokiem tak jak by wiedział że tatko niedługo będzie wyliczał na nim ważne rachunki. Z moich wyliczeń wypadało że walnąłem się o jakieś 15 kilometrów a koniec marszu wypada mocno w…tzw „ciemnym miejscu w ciele człowieka”. Z takiego miejsca nie ma jak wrócić. Bez sensu iść tam i robić dodatkowe 7 kilometrów do PKS a w piątkowy wieczór też nie jeżdżą one za specjalnie.

Szybko nawiązaliśmy łączność satelitarną z tajna bazą i nasz współpracownik w rytm mało ciepłych nienadających się do umieszczenia tutaj słów poinformował nas że przyjedzie po Nas.

Jako że transport był wcześnie i już na nas czekał to ostatnie trzy kilometry musieliśmy iść w szaleńczym tempie. Końcówkę postanowiłem przebiec. I udało mi się po tylu kilometrach marszu biec z plecakiem w nowych nigdy nie testowanych w terenie butach.

Czułem się tak jakbym miał skrzydła. Oczywiście jak mniemam teraz na spokojnie jest to wina moich treningów biegowych które od jakiegoś czasu uskuteczniam w terenie.

Podsumowanie

50 kilometrów może przejść każdy. Maratończyk przebiega 42 kilometry. Pytanie brzmi jednak-co dalej? Czy po takim dystansie dasz radę wykonywać jakieś zadanie? Maratończyk pada na mecie i kilka dni po zawodach jeszcze słabo się czuje (oczywiście nie każdy)

Ideą jest przejść i móc dalej przeżywać przygodę. Uprawiać survival.

Wielkimi wygranymi tej wycieczki na pewno są ;

-buty Trainer 5.11

-skarpety Level 1 5.11

-plecak 5.11

-bielizna termoaktywna w tym na pierwszym miejscu koszulka Muscle Mapping.

Ale o tym w następnych opowieściach ……..

Inne opisy wypraw oraz testy sprzętu na www.magazyn.hobby4men.com

info

Dobre buty

0 - zero :)

Ekstremalnie dobra

Dobre buty

Autor: hobby4men
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
POLSKA

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Aby poznać swój kraj
  • Krajobrazy
  • Architektura
  • Zabytki
  • Kuchnia
  • Kultura

Kiedy jechać

Od maja do października

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line