Pachnące azjatyckimi owocami, kwiatami i mlekiem Thaipusam jest jednym z najważniejszych hinduskich świąt religijnych. Same obrzędy w zależności od odbiorcy – wielobarwne i pełne magii, lub… odrażające. Zdania są podzielone.
13.04.2008
Do Kuala Lumpur – stolicy Malezji - dojeżdżam autobusem o 3 w nocy. Od razu łapię jedyny jeżdżący o tej porze lokalny autobus.
- Batu Caves? - słyszę pytanie kierowcy.
- Ya, tolong – odpowiadam twierdząco w bahasa malay i wchodzę do jeżdżącej lodówki na kółkach. Już tylko parę minut i będę na miejscu.
Co roku przy pełni księżyca
Podobnym szlakiem przemieszcza się tego dnia około milion ludzi. Przez ostatni czas wytrwale oglądali niebo, czekając na pełnię księżyca. Gdy ta nadeszła grupowo udają się zbudowanej w skale hinduskiej świątyni, znajdującej się ok. 15 km od Kuala Lumpur, by oddać cześć bogu Murugan.
Thaipusam jest jednym z najważniejszych hinduskich świąt religijnych. Zaskakująco najhuczniej obchodzone jest właśnie tutaj – w Malezji. Wtedy to u podnóża Batu Caves rozkładają się ogromne jarmarki. Wierni zaś przygotowują się całą noc, by wraz z pierwszym promieniem słońca wziąć udział w wielobarwnej, pachnącej owocami, kwiatami i mlekiem procesji.
Wielki święty odpust
Na miejscu wita mnie radosny tłum zanurzony w straganach i migoczących światłach świątyni. Na pierwszy rzut oka, trudno dostrzec powagę i sakralność obrzędu. Ulice pełne są porozrzucanych kwiatów, bananów i kokosów. Mieszają się one z resztkami gazet i… ściętymi przed chwilą włosami wiernych. Dopiero po chwili w tym kolażu niezrozumiałych przedmiotów dostrzegam delikatne paciorki i zdjęcia. Obok w nieładzie leżą zapalone świeczki i ostre kadzidełka. Każda wolna przestrzeń zagospodarowana jest jako tymczasowy ołtarz. A te porozrzucane przedmioty to dary, składane z prośbą o cud, lub w podzięce za zeszły rok.
Thaipusam jest bowiem świętem „końca i początku”. Wyznacza datę oczyszczenia i rozpoczęcia nowego rozdziału. To co złe - trzeba zmazać: rozliczyć się z długów, wybaczyć wrogom i zrobić odpowiednie postanowienia. Dlatego cały obrząd rozpoczyna się od symbolicznego obmycia wiernych.
Rany które nie krwawią
Przechodząc parę kolorowych ulic dostaję się nad brzeg rzeki. Koloryt ziemi pozostaje ten sam. Jednak w powietrzu czuć powagę i skupienie. Z oddali słychać bicie bębnów, co chwilę przerywane radosnymi okrzykami. To tutaj, pod specjalnie wystawionymi prysznicami wierni rozpoczynają pierwszy rozdział swojej dzisiejszej podróży.
Po dokładnym umyciu osłoniętych wielobarwnymi chustami ciał wierni zbierają się wraz z rodziną i przyjaciółmi nad brzegiem rzeki, a specjalnie wyznaczona osoba dokonuje dekoracji. Plecy, ramiona i nogi pielgrzymów posypywane są specjalnym białym popiołem, który ma chronić od bólu i krwawienia. Obok na ziemi, przy darach, leżą malutkie pojemniki z mlekiem zakończone czerwona kokardą i hakiem. Haki te, przy specjalnych dźwiękach bębnów, wbijane są w skórę wybrańców. Plecy, nogi, a także twarze zostaną przebite metalowymi drutami, by zawiesić na nich specjalne dekoracje. Niektórzy zbudują nawet na nich przenośne ołtarze.
Pielgrzym, którego obserwuję siedzi na ziemi zapatrzony w dal. Na jego twarzy nie widać bólu, z jego ran nie sączy się krew. Jest spokojny, jakby radosny. Tylko jego nieobecny wrok przypomina,że przeszedł jakąś miczną granicę cierpienia. W procesji z darami może iść każdy. - odzywa się do mnie nagle stojąca obok młoda dziewczyna. –Wymaga to tylko powstrzymania się od jedzenia mięsa przez miesiąc poprzedzający święto. Jednak przebijanie swego ciała na cześć Boga jest o wiele trudniejszym zadaniem. Dlatego tak dumni jesteśmy z mojego brata. Cała rodzina przyszła go wspierać. Rozglądam się w około. Rzeczywiście , na wielkim placu jest takich – skupionych wokół „strojonego” pielgrzyma grup jest wiele.
W pewnym momencie słyszę przeraźliwy głos, dochodzący z drugiej części placu. To już kolejny etap ceremonii. „Wystrojeni” wierni, podchodzą do kapłana który udziela im namaszczenia. Część przyjmuje je ze spokojem. Wielu jednak wpada w niezrozumiały trans. Szaleńczy taniec, wyginający ręce i nogi. Co chwilę ktoś skacze lub upada na ziemię. W krytycznych momentach podtrzymują go bliscy. To dla nich zaszczyt i duma. Nie każdy może być przecież tak blisko Boga.
Schody do nieba
Powoli nadchodzi świt – to znak, że trzeba ruszać w kierunku świątyni. Wiernych czeka od 2 do 15 kilometrów marszu, zakończonych 272 stopniami. Wychodzę na główną ulicę. Tutaj dołączają do mnie kolejni wierni – kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci. Dopiero teraz – przy blasku słońca widać prawdziwy koloryt i ogrom magii święta. Bębny znów zaczynają grać. Słychać radosne Arohara! – okrzyk, który ma dodać siły i odwagi. Intensywna woń kwiatów, miesza się z zapachem rozlewanego mleka i soku z cytryn.
Pobudzone zmysły pozwalają niemalże dotykalnie doświadczyć magicznego oddania i modlitw wiernych. Staje się częścią tego wypełnionego radością i nerwowym podekscytowaniem tłumu. Idąca obok mnie Nivedana – siostra obserwowanego przeze mnie pielgrzyma - jak większość kobiet, nie przystraja swojego ciała hakami. Złożenie darów też jest modlitwą. – tłumaczy. Jej ciało okrywa żółto- purpurowa szata. Ręce i bose nogi zdobią złote bransolety z drobnymi dzwoneczkami. Na głowie trzyma dwa dzbany z mlekiem- symbolem czystości. Jeden podaje mi. Zanieś. Przyniesie Ci szczęście i błogosławieństwo. – mówi.
I w takim nastroju docieramy do progu świątyni. Tu czeka na wiernych ostatnie wyzwanie. 272 strome schody - ostateczna rozprawa ze słabością i lękiem.. by nie zemdleć, wytrzymać, by dotrzeć do celu.
W zależności od wyboru miejsca.
W Malezji
1RM = zazwyczaj 1 zł (zmienny stosunek przy umacniającej się złotówce, w kwietniu 2008 1RM=0,7zł)
Ceny porównywane z Polską.
- duża woda butelkowana - 1,5 RM
- nocleg w hostelu w Kuala Lumpur; łóżko - 10 RM; pokój - 30 RM
- obiad w barze - od 10RM
- bilet autobusowy do Batu Caves z Kuala Lumpur - 4RM
W Singapurze
1 SGD = 1,65 zł (kwiecień 2008)
- woda butelkowa duża - od 1 SGD
- obiad w barze - 3,5 - 6 SGD
- obiad w restauracji - od 10 SGD w zwyż
- nocleg - w hostelu - 20SGD/ osobo-noc
- w tanim hotelu - 100SGD/ osobo-noc
- w luksusowym hotelu - od 350 SGD/ osobo-noc
Dla wytrzymałych
Bardzo popularna wśód wiernych jest pielgrzymka z Chinatown w Kuala Lumpur ( gdzie odbywają się przygotowania) do Batu Caves. Przygotowania przy rzece, które opisuję powyżej mają wówczas miejsce w stolicy, a cała ceremonia jest dłuższa i trwa często od wczesnych, nocnych prawie godzin do późnego wieczora następnego dnia). Do odbycia takiej wycieczki potrzeba jednak dobrej kondycji - prażące słońce, tłok i nagromadzenie przeróżnych wonii czasem powodują omdlenia wśród turystów.
Malezja
Ambasada RP w Kuala Lumpur - 60/3/42576733
Konsulat RP w Ipoh - 60/5/25/45293
Singapur
placówka dyplomatyczna RP - 65/98358083
W Malezji z lotniska do miasta jest ok 30 km, opłata za autobus - ok 17 RM (jedzie ponad godzinę), Taksówki są bardzo tanie, ale trzeba się targować. Ew. pociąg - 35RM, 30 min
Do Batu Caves - ok 15 km - autobus - 4RM, taksówka - można się stargowac do 15RM, ale w większości chcą 30RM.
Podczas Thaipusam kursują dodatkowe (także nocne) autobusy . Mieszkańcy Kuala Lumpur niekoniecznie muszą o tym wiedzieć!
W Singapurze dojazd z lotniska do centrum: metro (zwane MRT) - 3SGD; taksówka - 15 - 20SGD (taksówki Silvercab mogą być nawet dwa razy droższe)
Nocleg w Kuala Lumpur w hostelu znaleźć jest niezwykle łatwo. Nawet w nieprzyzwoitych nocnych godzinach. Największe zagęszczenie znajduje się zaraz przy dworcu autobusowym Puduraya. Cena - 10 RM za łóżko w dormitorium - czteroosobowe pokoje bez okien. Pokój 20 - 30RM. Dostępne przechowalnie bagażu.
W Ipoh i Penang ceny są porównywalne do Kuala Lumpur.
W Singapurze można się przespać w dobrym hostelu w centrum za 20 - 25 SGD/noc.
Wszystko zaczęło się oczywiście dawno, dawno temu. Wtedy to Bogini Parvati podarowała synowi – bogowi Murugan - lance, aby mógł pokonać nękającego ludzi demona Soorapadam. Zrobiła to zarazem w rocznicę jego narodzin. I to właśnie te dwa wydarzenia upamiętnia obchodzone w wielu krajach Thaipusam.
Co roku na przełomie stycznia i lutego, tysiące
wiernych niesie dary do świątyni często przebijając swoje ciała na znak oddania Bogu. Co ciekawe, powszechnie wiadomo, że Thaipusam nie jest praktykowane w samych Indiach, ze względu na brutalność obrzędów. Do dziś świętuję się je w Singapurze, malajskim Penang, Ipoh i na
Mauritiusie. Najwięcej przybywa jednak do Kuala Lumpur i stąd odbywa
paronastokilometrową pielgrzymkę do Batu Caves.
Często głębokie rany pielgrzymów, biorących udział w Thaipusam nie krwawią. Wierni twierdzą, że nie czują bólu. Niektórzy uważają, że to za sprawą białego proszku którym posypywane są ciała. Inni - że zatrzymanie krwi i bólu jest reakcją psychosomatyczną. Tak czy inaczej, Thaipusam pozostaje światowym fenomenem i medyczno-biologiczną zagadką.
Coraz częściej - poza hinduskimi imigrantami - w uroczystościach uczestniczą przedstawiciele innych narodowiści - Chińczycy, Malaje, czy Singapurczycy. Zarówno Malezja , jak i Singapur są krajami różności i równości etnicznych i kulturowych. W takich warunkach niezwykle szybko następuje zjawisko wzajemniego przenikania się kultur, co widać na wszystkich tamtejszych świętach.
Trzeba jednak zaznaczyć, że w obu krajach ludzie są niezwykle sympatyczni i pozytywnie nastawieni. Nie ma problemu z robieniem zdjęć, ani z nawiązaniem kontaktu, o ile nie jest się zbyt natarczywym. Trzeba pamiętać, że Thaipusam jest dla wiernych bardzo ważnym religijnym wydarzeniem.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Kuala Lumpur Waluta: ringgit (MYR) 1 MYR = 100 senów Język urzędowy: malajski Inne: angielski, chiński, tamilski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

