okazje
Wyprawa na wyspę Kiusiu do Beppu była jednym z etapów mojej podróży do najważniejszych gorących źródeł w Japonii. Onseny w tej miejscowości są od wielu wieków popularne wśród Japończyków.
29.01.2012
Żeby dostać się na Kiusiu z centralnego Honsiu trzeba przejechać wiele kilometrów, co wiąże się z dużymi wydatkami. Postanowiłam nie korzystać z shinkansenów, ale przejechać całą trasę zwykłymi pociągami i ekspresami, ponieważ mój budżet przeznaczony na wyprawę był ograniczony. Mój pomysł wzbudził sensację w informacji kolejowej. Skonsternowana pani z okienka dopytywała, czy na pewno chcę tak jechać, przecież shinkansenem dojechałabym o wiele szybciej i wygodniej. W końcu po przejrzeniu rozkładu jazdy i wyszukiwarki komputerowej wręczyła mi listę przesiadek. Mnie i moich towarzyszy podróży czekał cały dzień w pociągu – w sumie 9 przesiadek.
O szóstej rano zaopatrzeni w prowiant (bez jajek na twardo, ale za to z ryżowymi kanapkami) docieramy na dworzec w Nagoi. Mam nadzieję, że po drodze nie wydarzy się awaria, bo misterny plan podróży zakłada 2-3minuty na przesiadki. Nasza trasa ma 880 kilometrów (to mniej więcej tyle, ile z Warszawy do Budapesztu) i będzie trwała niecałe 16 godzin. Wsiadamy do pierwszego pociągu i ruszamy. Podczas jazdy z zaciekawieniem obserwujemy japońskie obyczaje związane z podróżą. Większość podróżnych drzemie, bo w ten sposób czas mija szybciej, a poza tym niekulturalnie jest przyglądać się innym ludziom. Część pasażerów jedzie do pracy, więc nieprzespane godziny w nocy próbują odespać w pociągu. Nie wiem, czy Japończycy mają wbudowane zegary, ale zauważamy, że natychmiast po zajęciu miejsc pasażerowie zasypiają i budzą się dokładnie przed swoim przystankiem. Niektórzy podróżni czytają książki z reguły jeszcze w księgarni obłożone w okładki, aby nikt nie zobaczył tytułu czy treści. W ten sposób prywatność jest doprowadzona do skrajności. Ale największą sensacją naszej podróży pociągiem stała się pewna młoda Japonka. Moi koledzy z zafascynowaniem przyglądali się dziewczynie, która siedziała naprzeciwko nas i zrobiła sobie kompletny makijaż, używając nawet zalotki! Dopiero po wyjściu z pociągu uświadomiłam sobie, że przez całą drogę tylko raz zabrzmiał dzwonek telefonu komórkowego. Pasażerowie są proszeni o przełączenie telefonów na tryb cichy, czyli po japońsku ,,grzeczny”, a nawet wyłączenie aparatów przy siedzeniach przeznaczonych dla osób starszych, gdyż dzwonki czy głośne rozmowy przez telefon przeszkadzają innym podróżnym. Żałuję, że u nas nie przyjęto takich zasad.
Do Beppu docieramy wieczorem i wyruszmy prosto do pensjonatu znajdującego się w pobliżu dworca. Po zameldowaniu się idziemy na kolację do gwarnego baru w centrum. Właściwie nic nie wskazuje na to, że jesteśmy na Kiusiu. Może jest trochę cieplej, ale wokół nas takie same betonowe budynki jak na głównej wyspie. Może przynajmniej jedzenie będzie oryginalniejsze. Beppu słynie z dań z ryby fugu, ale okazuje się, że można ją zjeść tylko w sezonie zimowym, więc musimy zamówić inną rybę o nazwie karei, czyli naszą swojską płastugę. Moja ryba pojawia się na ogromnym półmisku. Jestem tak głodna, że jem ją całą i jeszcze dużą miskę ryżu i sałatkę. Dopiero teraz czuję, że dotarłam na miejsce. Wracamy do pensjonatu, którego główną atrakcją jest łaźnia z gorącymi źródłami. Bardzo przyjemnie jest się zanurzyć w ciepłej wodzie po całym dniu siedzenia w pociągach, od razu znika gdzieś całe zmęczenie.
Następne dwa dni postanawiamy spędzić na odkrywaniu gorących źródeł w Beppu. Najpierw zasięgamy języka w pensjonacie, gdzie są najlepsze kąpiele w mieście. Pan z recepcji poskrobał się w głowę i polecił nam swoje ulubione ,,Onsen Hoyo Rando” oddalone spory kawałek od centrum. Wątpił jednak, czy nam jako cudzoziemcom spodoba się, bo wyposażenie miało być naprawdę skromne.
Zanim jednak dotrzemy do tego ośrodka postanawiamy obejrzeć miejscową osobliwość – źródła tak gorące, że otrzymały nazwę jigoku – ,,piekło” i zostały oznaczone specjalnymi tabliczkami informującymi o zakazie kąpieli (nawet w języku angielskim). W Kannawa są źródła przypominające średniowieczne wizerunki piekieł. Nad jasnoniebieską wodą dużego Morskiego Piekiełka (Umi no jigoku) unoszą się kłęby pary. Po drugiej stronie zbiornika stoi czerwona brama, torii, która pojawia się i znika zza unoszących się oparów. Kolejny zbiornik o wiele mówiącej nazwie Piekiełko Białego Stawu (Shiraike no jigoku) ma prawie mleczną barwę. Zaczynamy wyobrażać sobie przestępstwa, za które karą byłaby kąpiel w tym zbiorniku. Dramatyczny widok psuje trochę koszyk na czymś w rodzaju kamiennego postumentu, w którym na parze gotują się onsenowe jajka (onsen tamago). Kupujemy kilka i zjadamy. Smakują prawie jak zwykłe jajka na twardo, choć z domieszką piekielnego smaku (to przez składniki mineralne przenikające przez skorupkę). Przy kolejnych źródłach stoją kolorowe, kiczowate rzeźby smoka i demona. Demon jest całkiem niegroźny, mimo iż wyłania się z pary. Można sobie z nim zrobić zdjęcie i nawet go dotknąć, co też robimy. O wiele straszniejszy jest zielono-czerwony smok, z którego pyska wydobywa się para. Figury te stoją przy Piekiełku Złotego Smoka (Kinryuu Jigoku) i Piekiełku Pieca (Kamado Jigoku). Ta ostatnia nazwa znów kojarzy mi się z piekłem, gdzie nieszczęśnicy wrzucani są do gorących pieców lub kotłów. Kolejne piekiełko o nazwie Staw Krwi (Chi no ike) ma niepokojąco czerwony kolor. Na szczęście nie jest to prawdziwa krew, ale woda zabarwiona minerałami. Aby to sprawdzić skład moczymy nogi w specjalnej sadzawce, w której woda jest lekko schłodzona (nie chcemy przecież zrobić pieczeni z polskich nóg). Na koniec trafiamy nad Piekiełko Mnicha (Ichinin Bozu Jigoku), gdzie w błotnistych sadzawkach z nieprzyjemnym dźwiękiem pękają wielkie pęcherze gazu.
Po wizycie w piekle idziemy do nieba, czyli w naszym przypadku ośrodka odnowy z wewnętrznymi i zewnętrznymi łaźniami. Z zewnątrz budynek przypomina szkołę zbudowaną na tysiąclecie państwa polskiego lub szpital, ale w środku ma rewelacyjne łaźnie. Pierwsza z nich wygląda całkiem zwyczajnie. Ma wodę w kolorze rozwodnionego mleka, choć pachnie siarką. Cóż, najwidoczniej w czasie tej podróży nie uciekniemy od piekła. Główną atrakcją ośrodka są kąpiele błotne. Zbiornik do tych kąpieli wygląda zupełnie niestandardowo, gdyż w środku jest coś w rodzaju drewnianych zagród. Początkowo nie wiem, do czego ma to służyć, ale naśladuję inne panie i wchodzę do czarnej wody. Właściwie nie jest to woda, ale ciemna maź, przez którą trudno utrzymać równowagę, a więc podpory, których można się przytrzymać są konieczne. Patrzę na zegar, i liczę, ile mam siedzieć w tym bajorze. Zalecane są kilkanaście pacierzy, czyli maksymalnie 10-15 minut. Taką cenę trzeba płacić, jeśli chce się mieć promienną i świeżą skórę. Wraz z upływem czasu kąpiel staje się przyjemna i znika nieprzyjemne uczucie związane z kolorem wody. Zachęcona wrażeniami idę do zbiornika zewnętrznego, ale okazuje się, że jest on koedukacyjny i nie można wchodzić do wody w ręczniku. Owszem, wejścia do sadzawki są osłonięte, a woda jest tak biała, że nic w niej nie widać, ale jestem jedyną Europejką, więc obawiam się, że wzbudzę sensację. Moi koledzy nie mają takich obaw i wychodzą na zewnątrz. Jak później opowiadają, wywołali małą panikę swoim pojawieniem się, chociaż podczas chodzenia- zgodnie z onsenową etykietą – zakrywali się ręcznikami. Po chwili w sadzawce zostali tylko mężczyźni i kilka starszych pań. Podobno po tej kąpieli wyglądali jak członkowie plemion pierwotnych z jakimiś rytualnymi malowidłami na ciele. Biała glinka łatwo przylepiała się do ciała i tworzyła ochronny pancerz. Do wody nie weszłam, ale na pocieszenie kupuję glinkę do kąpieli w domu. Mimo dokładnego prysznica po kąpielach do końca dnia towarzyszy nam delikatny zapach siarki, którym przesiąkła nasza skóra.
Następnego dnia mamy ochotę na kąpiele w ciepłym piasku. Przed wejściem dokładnie sprawdzam sposób korzystania z ośrodka. Trzeba nałożyć yukatę, coś w rodzaju lekkiego kimona i specjalną jednorazową bieliznę. Wchodzimy do pomieszczenia, w którym miłośnicy kąpieli wyglądają jak członkowie karawany zasypani przez burzę piaskową na pustyni. Widać tylko głowy wystające z kopców piasku Każdy sam wybiera miejsce, w którym chce leżeć i wykopuje sobie łopatką dołek, następnie zasypuje się piaskiem. Głowę można położyć na drewnianym klocku. Piasek jest podgrzewany przez parę tworzącą się w gorącym źródle. Im głębiej się zakopiemy, tym temperatura będzie wyższa. Kąpiel piaskowa skutecznie likwiduje stres, bo już po kilku minutach smacznie drzemię pod zwałami piasku.
Na tym kończymy naszą przygodę z Beppu, ale ponieważ jesteśmy na Kiusiu, postanawiamy zobaczyć też Aso, największy, aktywny wulkan w Japonii (zgodnie z powiedzeniem ,,wstąpił do piekieł, po drodze mu było”, co okazało się bliskie prawdy w naszym przypadku). Kaldera Aso ma 128 km obwodu i w jej wnętrzu znajduje się kilka miejscowości. Trochę martwimy, czy dojedziemy, gdyż szlak do krateru jest czasami zamykany z powodu emisji trujących gazów, a podczas niewielkich erupcji zginęło w podczas ostatnich kilkudziesięciu lat kilkanaście osób. Mam nadzieję, że nie będziemy mieć pecha, jak turystka w 1979 r., która zginęła podczas swojej podróży poślubnej! Dojeżdżamy pociągiem do miejscowości Aso, stąd łapiemy autobus, który dowozi nas prawie na sam szczyt. Szlak prowadzi na wulkaniczny stożek Naka. Krajobraz jest księżycowy i wyobrażamy sobie, że odkrywamy nieznaną planetę. Na butach osadza się ciemny pył, a wokół widać pumeks, zastygłą lawę. Gdy zbliżamy się do krateru, czujemy siarkę. Wulkan jest dzisiaj spokojny, ale na wszelki wypadek rozglądam się, gdzie są betonowe schrony na wypadek, gdyby góra przerwała milczenie. Liczę, ile sekund zajęłoby dobiegnięcie do nich. Zbocza krateru wyglądają przepięknie z układającymi się na przemian pasami szarymi, brunatnymi, żółtymi. Spoglądam w dół, dno jest jednak ukryte pod oparami. Po chwili wiatr rozwiewa dym i pojawia się ,,oko” krateru. Może to przez unoszące się zapachy, ale oko to kojarzy mi się z piekielną czeluścią, choć kolor ma optymistyczny - turkusowy.
Ze szczytu Naka rozciąga się wspaniały widok. Na spłaszczonym dnie starszego wulkanu jest obecnie trawiasta równina zwana Łąką Tysiąca Kilometrów (Kusasenri). A góra wyglądająca jak nieco spłaszczona babka piasku to inny wygasły wulkan – Komezuka. Schodzimy ze szczytu i postanawiamy przejechać się po równinie. Po raz pierwszy w Japonii spotykamy znak ,,Uwaga na konie i krowy”, czyli w tłumaczeniu na język angielski ,,Caution! Big animals”. Przy jednym z pastwisk stoi bar, w którym pijemy mleko od hodowanych na miejscu krów. Jak zachęca nas właścicielka: Nigdzie nie wypijecie świeższego. To rarytas. To prawda, bo okolice Aso to jedno z niewielu miejsc w Japonii, gdzie widzi się krowy ,,na wolności”. Są one tak wielką atrakcją, że wielu Japończyków zatrzymuje się przy pastwiskach, aby zrobić sobie zdjęcie. Na myśl przychodzą safari na afrykańskich sawannach, gdzie równie wielką atrakcją są antylopy. Myślę, że niektóre japońskie dzieci widzą tutaj krowy po raz pierwszy raz w życiu i dowiadują się, skąd się bierze mleko. Urocze krówki nie tylko dają mleko, ale też mięso, z którego robione są pyszne kotlety.
Przy Aso śpimy w niewielkim pensjonacie prowadzonym przez rodzinę. W naszym pokoju jest chłodno, ale chowamy nogi pod niski stolik zaopatrzony w elektryczne grzałki pod blatem i koc utrzymujący ciepło. W wieczorem wsuwamy się do naszych posłań. Na tym zakończyła się nasza wyprawa na Kiusiu. Ilekroć o niej myślę, zawsze przypomina się piekielny zapach siarki oraz niezwykłe barwy wody i skał stworzone przez naturę. Chciałabym jeszcze raz odwiedzić Beppu i skorzystać z zewnętrznych łaźni ,,Onsen Hoyo Rando”.
Przejazd Nagoja – Beppu: ekspresy i zwykłe pociągi - 12640jenów, shinkasen - 19610jenów ok. 4,5godz. z jedną przesiadką w Kokurze
Nocleg w Beppu: pensjonat Kokage, pokój dwuosobowy z łazienką 7650jenów, http://ww6.tiki.ne.jp/~kokage/index.html
Onsen Hoyoland, czynne 9-20, wstęp 1050jenów; http://www18.ocn.ne.jp/~hoyoland/
Hyoutan Onsen, czynne 9-13, wstęp 700jenów, kąpiel piaskowa 300jenów; http://www.hyotan-onsen.com/pdf/english.pdf
Przejazd Beppu – Aso z dwiema przesiadkami 2070 jenów, ok. 3godz; bez przesiadek ekspresem 3570jenów, 2godz.
Aso: bilet na kolejkę w obie strony 1000jenów, w jedną stronę - 600jenów, grudzień -19marca: 9-17, 20marca-październik 8:30-18, 1-30listopada 8:30-17:00; http://www.kyusanko.co.jp/aso/english.html
Nocleg z dwoma posiłkami w pensjonacie w Aso – od 6tys. jenów
Autor: ebichan
Zdjęcia: ebichan
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.pl
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji
Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
JAPONIA
Stolica: Tokio Waluta: jen (JPY) Język urzędowy: japoński
Lokalny czas
GMT+1
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wideo
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

