okazje

Kolejna część mojej podróży po USA, ale nie ostatnia:) tym razem nieco więcej cywilizacji:) Milej lektury:)

07.04.2010

Piąta relacja

Czy ja pisalam, ze w Reno jest piekielko..? Tutaj jest prawdziwe pieklo. Po kolei.. Po Brycie podjechalysmy do pobliskiego Zion NP. Nie ma go na mojej liscie, ale korzystajac z okazji, ze jestemy blisko i jest dosc widno postanowilysmy "zajrzec" do Zion. I slusznie, bo widok malej drozki wsrod wysokich, strzelistych gor zwalil mnie z nog. Spalone sloncem szczyty dumnie pna sie ku gorze, wsrod mala drozka, miedzianego koloru, jak gory. Zeby dostac sie do "visitors centrum" nalezy przejechac kilkanascie mil magicznego krajobrazu. Mniej wiecej po drodze do Zion znalazlysmy nasza wczesniej "zagubiona" godzine, wiec sciemniac zaczynalo sie szybko. Ok. 6. Wizyta w centrum odbyla sie juz w pelnej ciemnosci. Ale nie ma tego zlego, noc to pora dnia, gdzie zwierzeta wychodza ze swoich kryjowek po goracym dniu. No i Marysi, mojej rosyjskiej kolezance udalo sie zobaczyc kogos z rodziny kotowatych. Zaswiecily mi tylko oczy, po czym ona - przestraszona uciekla. Postanowilysmy jechac dalej. Widzac ostry zakret uslyszalam GPS - "turn left" taaa:) Park jest niewatpliwie piekny za dnia, park wydaje nieco dzikszy niz te, ktore do tej pory widzialam. Niestety czas goni. GPS wskazal nam droge do Grand Canyonu - tylko 70 mil , swietnie!:) Droga byla pusta, jednak nauczyla mnie jednego. Jesli przy trasie widnieje znak - "uwaga na sarenki" - na pewno sarenki spotkasz. Ok.30 mil przed wjazdem do parku zobaczylysmy pierwsza sarenke, pozniej druga, trzecia... cale stada! Wiekszosc obserwowala nas z pewnej odleglosci, nieliczne wybiegaly na ulice. Smieszny widok sarenki podnoszacej leb z nad trawy i patrzacej na Ciebie z zaciekawieniem:) W Grand Canyon znalazlysmy kamping, na ktorym postanawiamy przenocowac. Noc na szczescie nie byla tak zimna jak w Yellowstone. Rano niespodzianka - "bilet" od straznikow parku, ze nie mamy rezerwacji, ze mamy sie zglosic... Olewwamy to i jedziemy szukac map. I tutaj zdziwienie! Bo jestesmy nie po tej stronie parku! Polnocnej zamiast poludniowej. Kolejne zdziwienie - do poludniowej strony mamy 200 mil. AA!! No tak, baby czytac map nie umieja. Ja tez nie:) Korzystajac z okazji przejechalysmy sie nieco po punktach widokowych strony polnocnej. Godny polecenia - Angel Point. W poszukiwaniu noclegu trafiamy do Flagstaff. A tam do Truck Stop - stacji przyjaznej tirowcom. I nam:) Darmowy net na skorzanych kanapach w salonie, a prysznice...ah, lepsze niz w niejednym hotelu..Siedzac wieczorem wyciagnieta na sofie moglam przy okazji posmakowac nieco amerykanskiego stylu zycia. Bowiem mezczyzn wielu zasiadlo kolo mnie przed plazma, wlaczylo amerykanski futbol ( nie mylic z pilka nozna!) i przezywalo mecz. Suuuper:) Rankiem ruszamy do wlasciwej czesci Grand Canyonu. Plany zejscia nieco w dol spalily na manewce - deszcz, deszcz, deszcz..Ale i wspanialy zachod slonca nad Canyonem:) I tecza:) Troche po macoszemu go potraktowalysmy, szybki przejazd przez punkty widokowe, ah niestety czas.. Widok jednak niezapomniany. Majestatyczny, magiczny kanyon, jak oaza spokoju. Na wieczor wracamy w te same miejsce noclegowe. Ja padam z nog juz o 22. Rano decydujemy sie zaznac nieco zabawy i postanawiamy wyruszyc do Las Vegas. Mamy szczesacie, znalazlysmy nocleg w hotelu w Downtown za $9! Slownie dziewiec! znizka z $66 na $16 (plus podatek) za pokoj. A hotel calkiem niezly. Kasyno na dole ( co akurat w tym miescie nie jest dziwne), ale odkryty basen i taras widokowy na najwyzszym pietrze milo mnie zaskoczyl. Lezalam caly wieczor rozlozona na jednej z kanap jak krolowa:) Gdzie haczyk? mozna by rzec. Ano zalalo nam nastepnego dnia lazienke. I musial przyjsc czlowiek i posprzatac. Las Vegas to dobre miejsce na wydanie kupy kasy i lekki lans, wiec wlozylam moja nowa sukienkie od Calvina Kleina'e i ruszylam podziwiac uroki nocnego zycia miasta. Cale miasto tetni nim do bialego rana. Wszedzie zabawa i jeszcze raz zabawa. Shows, kasyna, co tylko zechcesz. Co lepsze hotele maja wlasne roller coastery (ten w Santa Cruz jest niczym jak roller coaster dla dzieci:), w jednym z nich, sygnowanym podobizna lwa - jest nawet male zoo z lwami, a za jedyne $25 mozesz sobie zrobic zdjecie z malym lwiatkiem. (malo) urocze. Juz wiem, gdzie dorabiaja gwiazdy i gwiazdki amerykanskiego show biznesu. Od Barbary Streisand po Holly Madison maja tutaj wlasne show. A Jim Carrey wlasnie tutaj krecil scene z filmu"Telemaniak" - show przedstawiajacego walke za czasow krola Artura. Las Vegas - miasto pelne atrakcji i zabawy. Jedyny stan gdzie prostytucja jest legalna, a alkohol mozesz pic cala noc spacerujac po ulicy. Prostytutke mozesz nabyc od $34 - $500, popijajac przy tym wielka margerite zawieszona na szyji (raczki wolne:). Niestety Las Vegas polozone jest na srodku pustyni, temperatura skakala do 120 st. F, co zabijalo we mnie chec zabawy we dnie i jak nocy. Zdazylam jednak zobaczyc co ladniejsze hotele (naprawde do wybory do koloru), a takze najwieksze sklepy Coca Coli i M&M's. Do kupienia dziesiatki roznego rodzaju cukierkow, maskotki M&M's, a takz garnki, walki do ciast, skorzane kurtki, motocyklowe kaski...na najwyzszym pietrze stoi nawet samochod udekorowany cukierkami:) Drugi wieczor spedzilam na krotkiej zabawie kasynie, raczej stracilam niz wygralam:) Uzbrojona w nowe siaty pelne ciuchow ruszamy nastepnego dnia na slynna droge 66 - route 66. Jest ona czesciowo zamkniete, niestety nie sposob przejechac ja cala, tylko otwarte odcinki. Milo bylo zobaczyc budynki pamietajace lata trzydzieste, czterdzieste, piecdziesiate..(droge otwarto w 1926r.). W niektorych miejscach czuc bylo legende "matki drogi". Niestety duzo uroku traci z powodu wszedobylskich sklepow z pamiatkami. Biznes is biznes.


Przeczytaj koniecznie: Alaska: Denali National Park - ...

Czy ja pisalam, ze w Reno jest piekielko..? Tutaj jest prawdziwe pieklo. Po kolei.. Po Brycie podjechalysmy do pobliskiego Zion NP. Nie ma go na mojej liscie, ale korzystajac z okazji, ze jestemy blisko i jest dosc widno postanowilysmy "zajrzec" do Zion. I slusznie, bo widok malej drozki wsrod wysokich, strzelistych gor zwalil mnie z nog. Spalone sloncem szczyty dumnie pna sie ku gorze, wsrod mala drozka, miedzianego koloru, jak gory. Zeby dostac sie do "visitors centrum" nalezy przejechac kilkanascie mil magicznego krajobrazu. Mniej wiecej po drodze do Zion znalazlysmy nasza wczesniej "zagubiona" godzine, wiec sciemniac zaczynalo sie szybko. Ok. 6. Wizyta w centrum odbyla sie juz w pelnej ciemnosci. Ale nie ma tego zlego, noc to pora dnia, gdzie zwierzeta wychodza ze swoich kryjowek po goracym dniu. No i Marysi, mojej rosyjskiej kolezance udalo sie zobaczyc kogos z rodziny kotowatych. Zaswiecily mi tylko oczy, po czym ona - przestraszona uciekla. Postanowilysmy jechac dalej. Widzac ostry zakret uslyszalam GPS - "turn left" taaa:) Park jest niewatpliwie piekny za dnia, park wydaje nieco dzikszy niz te, ktore do tej pory widzialam. Niestety czas goni. GPS wskazal nam droge do Grand Canyonu - tylko 70 mil , swietnie!:) Droga byla pusta, jednak nauczyla mnie jednego. Jesli przy trasie widnieje znak - "uwaga na sarenki" - na pewno sarenki spotkasz. Ok.30 mil przed wjazdem do parku zobaczylysmy pierwsza sarenke, pozniej druga, trzecia... cale stada! Wiekszosc obserwowala nas z pewnej odleglosci, nieliczne wybiegaly na ulice. Smieszny widok sarenki podnoszacej leb z nad trawy i patrzacej na Ciebie z zaciekawieniem:) W Grand Canyon znalazlysmy kamping, na ktorym postanawiamy przenocowac. Noc na szczescie nie byla tak zimna jak w Yellowstone. Rano niespodzianka - "bilet" od straznikow parku, ze nie mamy rezerwacji, ze mamy sie zglosic... Olewwamy to i jedziemy szukac map. I tutaj zdziwienie! Bo jestesmy nie po tej stronie parku! Polnocnej zamiast poludniowej. Kolejne zdziwienie - do poludniowej strony mamy 200 mil. AA!! No tak, baby czytac map nie umieja. Ja tez nie:) Korzystajac z okazji przejechalysmy sie nieco po punktach widokowych strony polnocnej. Godny polecenia - Angel Point. W poszukiwaniu noclegu trafiamy do Flagstaff. A tam do Truck Stop - stacji przyjaznej tirowcom. I nam:) Darmowy net na skorzanych kanapach w salonie, a prysznice...ah, lepsze niz w niejednym hotelu..Siedzac wieczorem wyciagnieta na sofie moglam przy okazji posmakowac nieco amerykanskiego stylu zycia. Bowiem mezczyzn wielu zasiadlo kolo mnie przed plazma, wlaczylo amerykanski futbol ( nie mylic z pilka nozna!) i przezywalo mecz. Suuuper:) Rankiem ruszamy do wlasciwej czesci Grand Canyonu. Plany zejscia nieco w dol spalily na manewce - deszcz, deszcz, deszcz..Ale i wspanialy zachod slonca nad Canyonem:) I tecza:) Troche po macoszemu go potraktowalysmy, szybki przejazd przez punkty widokowe, ah niestety czas.. Widok jednak niezapomniany. Majestatyczny, magiczny kanyon, jak oaza spokoju. Na wieczor wracamy w te same miejsce noclegowe. Ja padam z nog juz o 22. Rano decydujemy sie zaznac nieco zabawy i postanawiamy wyruszyc do Las Vegas. Mamy szczesacie, znalazlysmy nocleg w hotelu w Downtown za $9! Slownie dziewiec! znizka z $66 na $16 (plus podatek) za pokoj. A hotel calkiem niezly. Kasyno na dole ( co akurat w tym miescie nie jest dziwne), ale odkryty basen i taras widokowy na najwyzszym pietrze milo mnie zaskoczyl. Lezalam caly wieczor rozlozona na jednej z kanap jak krolowa:) Gdzie haczyk? mozna by rzec. Ano zalalo nam nastepnego dnia lazienke. I musial przyjsc czlowiek i posprzatac. Las Vegas to dobre miejsce na wydanie kupy kasy i lekki lans, wiec wlozylam moja nowa sukienkie od Calvina Kleina'e i ruszylam podziwiac uroki nocnego zycia miasta. Cale miasto tetni nim do bialego rana. Wszedzie zabawa i jeszcze raz zabawa. Shows, kasyna, co tylko zechcesz. Co lepsze hotele maja wlasne roller coastery (ten w Santa Cruz jest niczym jak roller coaster dla dzieci:), w jednym z nich, sygnowanym podobizna lwa - jest nawet male zoo z lwami, a za jedyne $25 mozesz sobie zrobic zdjecie z malym lwiatkiem. (malo) urocze. Juz wiem, gdzie dorabiaja gwiazdy i gwiazdki amerykanskiego show biznesu. Od Barbary Streisand po Holly Madison maja tutaj wlasne show. A Jim Carrey wlasnie tutaj krecil scene z filmu"Telemaniak" - show przedstawiajacego walke za czasow krola Artura. Las Vegas - miasto pelne atrakcji i zabawy. Jedyny stan gdzie prostytucja jest legalna, a alkohol mozesz pic cala noc spacerujac po ulicy. Prostytutke mozesz nabyc od $34 - $500, popijajac przy tym wielka margerite zawieszona na szyji (raczki wolne:). Niestety Las Vegas polozone jest na srodku pustyni, temperatura skakala do 120 st. F, co zabijalo we mnie chec zabawy we dnie i jak nocy. Zdazylam jednak zobaczyc co ladniejsze hotele (naprawde do wybory do koloru), a takze najwieksze sklepy Coca Coli i M&M's. Do kupienia dziesiatki roznego rodzaju cukierkow, maskotki M&M's, a takz garnki, walki do ciast, skorzane kurtki, motocyklowe kaski...na najwyzszym pietrze stoi nawet samochod udekorowany cukierkami:) Drugi wieczor spedzilam na krotkiej zabawie kasynie, raczej stracilam niz wygralam:) Uzbrojona w nowe siaty pelne ciuchow ruszamy nastepnego dnia na slynna droge 66 - route 66. Jest ona czesciowo zamkniete, niestety nie sposob przejechac ja cala, tylko otwarte odcinki. Milo bylo zobaczyc budynki pamietajace lata trzydzieste, czterdzieste, piecdziesiate..(droge otwarto w 1926r.). W niektorych miejscach czuc bylo legende "matki drogi". Niestety duzo uroku traci z powodu wszedobylskich sklepow z pamiatkami. Biznes is biznes.

info

Gorąca, jak na pustyni:)

warto wiedzieć

Las Vegas to miejsce latwego wydawania pieniedzy. Uwazajcie!

Las Vegas to miejsce latwego wydawania pieniedzy. Uwazajcie!

atrakcje

Las Vegas to same atrakcje;) LA równiez:)

Autor: Aga82
Sklep online
FERIE 2012: Bydgoszcz - ZIMA W MIEŚCIE - kalendarium

FERIE 2012: Bydgoszcz - ZIMA W MIEŚCIE - kalendarium

godz. 16:45 Środa 8.2.2012 Autor: P.M.

FERIE 2012: Poznań - atrakcje

godz. 13:50 Środa 8.2.2012 Autor: Zuzanna Jakubowska

WARSZAWA: W Muzeum Sztuki Nowoczesnej otwarto kino

godz. 10:34 Środa 8.2.2012 Autor: P.M.
Air Europa: Z Mediolanu do Brazylii za 998 zł!
Kiedy: do 18.02.12
Cena: 998 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
USA

Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla różnorodności
  • Dla kultury
  • Dla krajobrazów
  • Dla miast

Kiedy jechać

Przez cały rok

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Portale typu couchsurfing i hispitality club pozwalają na poznanie ludzi z całego świata i świetną zabawę. Dają też możliwość darmowych noclegów w różnych zakątkach świata.

Kórędy jechać, jaki kierunek wybrać, gdzie szukać noclegów, czyli jak dobrze zaplanować trasę rajdu rowerowego

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Cochsurfing - sposób na ...

Portale typu couchsurfing i hispitality club pozwalają na poznanie ludzi z całego… więcej

Planowanie trasy rajdu rowerowego ...

Kórędy jechać, jaki kierunek wybrać, gdzie szukać noclegów, czyli jak dobrze zaplanować… więcej

PODRÓZE

Praga - weekend bez tłumów + sprawdzone czeskie restauracje; Polska - Beskid Śląski na ferie czyli narty, kuchnia i folklor + najlepsze trasy na

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line