okazje

Okolice Los Angeles i San Diego oferują tak dużą ilość atrakcji dla całej rodziny, że spokojnie można spędzić tygodnie w samych tylko parkach rozrywki.

08.08.2008

Tym razem będzie nietypowo, ponieważ zostałem poproszony o zorganizowanie wyprawy rodzinnej. Dwie osoby dorosłe i siedmioletnie dziecko. Celem były słynne parki rozrywki w Los Angeles i San Diego, a przeznaczono na to tydzień. Znając termin przyjazdu znacznie wcześnie mogłem spokojnie przygotować się na to wyzwanie choć osobiście nie przepadam za takim typem rozrywek :). Zabrałem się za przeglądanie netu w celu wyselekcjonowania najciekawszych miejsc i kupieniu najtańszych biletów (jak wiadomo przez internet najtaniej). Obowiązkowo był Disneyland w Anaheim i Sea World w San Diego resztę miejsc musiałem dodać bazując na pobliskich lokalizacjach, tak żeby nie musieć spędzać godzin jeżdżąc między parkami rozrywki.

Wstępne przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu biletów lekko mnie zaniepokoiło, ceny były (pomimo deklarowanych zniżek) i tak spore, więc przeszdłema na szukanie pakietów i tu znalazłem to czego potrzebowałem Southern California Citi Pass! Pięć biletów w jednym (2 dni w Disneylandzie + Disney California Adventure, 1 dzień w Universal Studios, 1 dzień w Sea World i 1 dzień w Wild Animal Park lub San Diego ZOO), cena początkowa była spora za dorosłego 347 dolarów, potem znalazłem wśród promocji za 247 żeby skończyć na 217 dolarach w ofercie sklepu Costco ( odpowiednik Macro Cash w Polsce). Dla dziecka cena zamknęła się w sumie 174 dolarów. Może na eBayu lub gdzieś indziej można znaleźć taniej ? niezmierzone są zakamarki internetu :).

Zamówione bilety przyszły po kilku dniach pocztą i pozostało zarezerwować hotele w okolicy w czym pomogły całkiem dobre promocje Expedia i Orbitz. Wynajęcie samochodu w okresie letnim było sporym wyzwaniem, ceny mocno wywindowały i znowu musiałem uciekać się do rezerwacji przez konta w liniach lotniczych United lub American Airlines co zbiło ceny o połowę ! Uff Tak przygotowany (tym razem bez spontanu, bo dziecko na pokładzie:) oczekiwałem gości.

Przejechanie z San Francisco do Los Angeles zajęło tyle czasu, że idealnie zdążyłem podjechać na LAX (lotnisko w LA) i szybko odebrać znajomych w porze wieczornej. Zwiedzanie zaplanowałem od parków w okolicach San Diego wiec ruszyliśmy do Escondido, niedaleko, którego znajduje się San Diego ZOO's Wild Animal Park. Przenocowaliśmy w sieciowym hotelu z opcja "dzieciaki śpią za darmo" (przydały się wcześniejsze rezerwacje, w okresie wakacyjnym nie ma takiego komfortu i spontaniczności w znajdowaniu wolnych miejsc do spania) i rano byliśmy gotowi na rozpoczęcie przygody.

Zabawne, że większość ludzi nie ma problemu z przestawieniem się na czas kalifornijski i jet lag przebiega bardzo spokojnie, problemy spore zaczynają się po powrocie do Polski gdzie znajomi nie mogli przestawić się przez kilka dni. Rano zameldowaliśmy się na parkingu pod Parkiem i pierwszy bilet został wyrwany z książeczki. Zwiedzanie tego miejsca jest proste i główna drogą dochodzimy do centralnego miejsca, gdzie można wybrać kierunek zwiedzania - znając to miejsce z wcześniejszych pobytów zaproponowałem żeby ruszyć od razu szlakiem "Journey into Africa" do wagoników, które wożą ludzi wyznaczoną trasą między zwierzętami (istnieje też opcja dodatkowo płatna gdzie można zabrać się na tył ciężarówki która jeździ bezpośrednio pomiędzy zwierzętami). Oglądaliśmy nosorożce, żyray, bawoły i leopardy biegające na ogromnych przestrzeniach.

Dla odważniejszych jest balon, którym można wznieść się nad teren parku i podziwiać zwierzęta z wysokości. Po powrocie z przejażdżki już spokojnie poszliśmy szlakiem oglądać pozostałe zwierzęta w specjalnie przygotowanych zagrodach imitujących ich realny świat. Spacer przez dżungle, mokradła i góry pozwala poczuć się jak w Afryce. W specjalnie wydzielonych miejscach można karmić antylopy i papugi, a w wyznaczonych porach odbywają się w różnych miejscach przedstawienia z udziałem zwierząt (dostajemy rozpiskę z mapką i godzinami imprez).

Teren jest ogromny i po jakimś czasie dopadło nas zmęczenie, a miejscem na odpoczynek były stylizowane na afrykańskie restauracje i sklepiki. Spokojnie można poświęcić na to miejsce cały dzień. Wyszliśmy o zmroku jako jedni z ostatnich turystów i lekko zmęczeni pojechaliśmy do następnego zarezerwowanego hotelu w El Cajon, miasteczka (dzielnicy) na wschód od San Diego, wybór na tą lokalizacje padł z powodu bliskości do Sea World i cen, które są tutaj niższe. Grafik był mocno napięty, kosztem odpoczynku postawiliśmy na zobaczenie wszystkich atrakcji, a czas gonił. Rano po śniadanku w pobliskim iHope (restauracja sieciowa oferująca całkiem dobre śniadania i obiady w stylu mocno "amerykańskim") ruszyliśmy do San Diego Sea World, wpisane w GPS parametry znowu spowodowały małe zamieszanie i moją wściekłość, gdy nie mogłem trafić na odpowiedni zjazd do parku.

Przy 3 podejściu zdałem się na znaki przy drodze - udało się w końcu i stanęliśmy w gigantycznej kolejce samochodów czekających na wjazd na parking, a po kilku minutach sprawnie pokierowani przez obsługę zaparkowaliśmy samochód i poszliśmy do głównego wejścia omijając sprytnie wielkie kolejki (weszliśmy otwartym rano Wyjściem, które zamieniane jest na chwile na Wejście :). Główną atrakcją Sea World jest orka Shamu, której występy przyciągają miliony widzów z całego świata - jej występy odbywają się w okresie letnim trzy razy w ciągu dnia i warto zająć wcześniej dobre miejsca. Ekrany informują, że widzowie z pierwszych rzędów narażeni są na ochlapanie (przemoknięcie do suchej nitki) i warto zostawić elektronikę i dokumenty w przechowalni lub u kogoś znajomego. Show trwa ponad pół godziny, ale momentami zapiera dech w piersiach.

Przeczytaj koniecznie: USA: American Dream

Przeczytaj koniecznie: Które winnice w Kalifornii trzeba odwiedzić?
Orki wykonują akrobację, o jakie nigdy bym nie posądził takiego wielkiego ssaka. Co tu dużo pisać to trzeba zobaczyć, a dla mnie osobiście jest to największa atrakcja ze wszystkich. W ofercie parku są jeszcze podobne pokazy w wykonaniu delfinów i fok z możliwością ich karmienia i dotykania. Jest dział arktyczny z manatami i pingwinami, szklana tuba, w której obejrzeć możemy rekiny i wiele pomniejszych miejsc, gdzie można zobaczyć żyjątka morskie. W parkach rozrywki w USA wszystko przygotowane jest perfekcyjnie i każdy znajdzie coś dla siebie i swojego dziecka, restauracje i bary z napojami znajdziemy co kilka kroków, a sklepy z pamiątkami są w każdej tematycznej sekcji. Po całym upalnym dniu spędzonym w parku nie mieliśmy już siły na dalsze zwiedzanie i oglądanie - San Diego musiało więc poczekać do rana.

Wypoczęci i już bez pośpiechu przejechaliśmy ulicami miasta i zatłoczoną autostradą skierowałem się w stronę Los Angeles, gdzie czekały nas trzy ciężkie dni :). Ale na razie ten dzień przeznaczyliśmy na relaks i zatrzymałem samochód w Huntington Beach bardzo ładnym i kameralnm miasteczku na południe od LA. Plaże były wszędzie pełne, ale znaleźliśmy kawałek piasku dla siebie i spędziliśmy kilka godzin na kąpaniu się w ... zimnej wodzie Pacyfiku. Późnym popołudniem zebraliśmy się niechętnie i zawiozłem znajomych do Long Beach, gdzie zrobiłem miłą niespodziankę rezerwując jedną noc na okręcie Queen Mary! Zachwyt był ogromny i wszyscy radośnie rozbiegliśmy się po tym ogromnym liniowcu trochę większym od Titanica. Tylko dziecko wpadło w panikę i zaczęło płakać kiedy okazało się że na okręcie straszy! Statek pełen jest legend o duchach pojawiających się na różnych pokładach, a dla ciekawskich jest nawet muzeum poświęcone temu zjawisku. Kajuty są w idealnym stanie i przez chwile można poczuć się jak pasażer statku z pierwszej połowy XX wieku. Po nocy, której wszyscy obawiali się bardzo ze względu na duchy, poszliśmy na śniadanie i zwiedzanie górnych pokładów za dnia. Miła sesja zdjęciowa ukoronowała nasz pobyt na Queen Mary.

Ruszyliśmy dalej, a celem była główna atrakcja czyli Disneyland!. Park znajduje się w "zagłębiu" rozrywkowym Kalifornii w mieście Anahein, prawdę mówiąc to trudno rozróżnić mijane miasta, osobiście uważam to wszystko za jeden twór-organizm - Los Angeles. Jadąc od San Fernando na północy Los Angeles i wyjeżdżając w Huntington Beach ma się wrażenie, że jest się w jednym mega ogromnym mieście!. Tak więc wpisując w GPS podane koordynaty na Disney Parks zostałem doprowadzony do głównego parkingu-wieżowca, tutaj obsługa bardzo sprawnie kieruje samochody na wyznaczone miejsca (parkingi w każdym parku płatne są osobno w wypadku Disneylandu to 12 dolarów za cały dzień).

Byliśmy koło godziny 10 i parkowaliśmy na 3 piętrze. Następnie zjechaliśmy ruchomymi schodami do czekających pod parkingiem specjalnych wagoników, które podwiozły nas pod główne wejście do Parków. Tutaj zrozumiałem podział na dwa parki, co wcześnie nie dawało mi spokoju. Disneyland i Disney's California Adventure to dwa osobne parki rozrywki, które mieszczą się na przeciwko siebie. Wchodząc na teren jesteśmy poddawani kontroli kieszeni i torebek ze względów bezpieczeństwa, a następnie stajemy przed dylematem gdzie wejść najpierw :). My poszliśmy do klasycznego Disneylandu, w którym turystów wita orkiestra grająca na żywo muzykę ze znanych kreskówek, potem główną uliczką docieramy do pomnika samego Disneya i Myszki Miki.

Po kilku minutach pobytu naprawdę odlecieliśmy w inny świat - dla dziecka to raj i szaleństwo! Trudno było powstrzymać je od wchodzenia do wszystkich sklepików, które mijaliśmy. Park podzielony jest na kilka sekcji tematycznych takich jak Fantasyland ze słynnym zamkiem, Mickey's Toontown, gdzie wkraczamy do krainy Myszki Miki i przyjaciół (wszystkie postacie można spotkać gdyż przechadzają się po uliczkach i zrobić sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia), Adventureland, gdzie przedzieramy się przez dżungle i wspinamy po pirackich budowlach wśród drzew i tam można wyliczyć jeszcze kilka podobnych miejsc, każdy znajdzie coś dla siebie, a zabawa gwarantowana (oczywiście ja nie mogłem się odnaleźć i bez dziecka bym się tutaj nie zjawił :).

Po jakimś czasie zrozumiałem mechanizm zwiedzania i zabawy w tym parku, a wygląda on mniej więcej tak: wybieramy interesujące nas miejsce (park tematyczny), zjawiamy się na miejscu i tutaj czeka nas niemiła niespodzianka, wielkie kolejki do atrakcji na miejscu, czyli zjeżdżalni, jazdy samochodzikami, karuzele itp. Niestety nie wystarczy tylko chodzić pomiędzy kolorowymi budynkami, ale trzeba odstać swoje w długich kolejkach! Opcją są tak zwane FastPasy, czyli szybkie przejścia. Działa to tak, że przy większości atrakcji ustawione są małe automaty podobne do parkomatów z otworami, w które wkładamy bilet wstępu i na podstawie tego drukowany jest dodatkowy bilet z godziną, o której można przyjść i uniknąć stania w kolejce (specjalny rządek przy wejściu) i rozładować tłok - sprawdza się do idealnie.

Bywało, że odpuszczaliśmy sobie zbyt wielkie kolejki i pewne zabawy zostawialiśmy na potem. Wszystko zrobione jest tu z wielkim rozmachem, perfekcyjnie przygotowane i wykonane - nawet toalety są na każdym kroku, tak jak budki z napojami i restauracje z dużą ofertą jedzenia, co krok sklepy z pamiątkami, więc można tu stracić trochę piniędzy. Ogarnięcie tego w jeden dzień jest bardzo trudne i wymaga rezygnacji z pewnych atrakcji albo wytrzymałego dziecka :). Koło godziny 17-18 zaczyna się parada na głównej ulicy, w której występują wszystkie postacie z kreskówek Disneya - robi ogromne wrażenie i nie można tego przegapić. Potem jest mozliwość kontynuowa zabawę aż do zachodu słońca...

Po powrocie do hotelu padłem szybko ze zmęczenia i z trwogą myślałem o następnym dniu, :) a po dziecku nie widać było żadnego zmęczenia. Rano powtórka z parkingu i kolejki tyle, że tym razem skręciliśmy w prawo do Disney's California Adventure Park. Na wejściu wita nas replika mostu Golden Gate i krajobrazy Kalifornii, park ten jest troszeczkę mniejszy i nastawiony na rodzinną zabawę i tutaj dorosły znajdzie więcej atrakcji dla siebie. Park podzielony jest podobnie jak Disneyland - tematycznie i mamy tu miasteczko z Potwory i spółka, Dawno temu w trawie, Kalifornia w pigułce z mini raftingiem i wspinaczką po górach a dla lubiących spore wyzwania i dużo adrenaliny to znajdziemy tu Tower of Terror gdzie spadamy windą kilkanaście metrów... a nie mających dość są wielkie rollercoastery przy Paradise Pier.

Atrakcji jest mnóstwo i też jeden dzień to za mało głównie przez czas jaki trzeba spędzić w kolejkach :(. System Fast-Passów taki sam jak w Disneyland. I tak samo kolo 17-18 mamy paradę na głównej ulicy tylko postacie są z filmów długometrażowych studia Disneya i Pixara. Jak dla mnie całkiem fajne miejsce i dorosły nie będzie się nudził a starsze dzieci nie będą chciały wyjść. Przy wyjściu z parków przed wejściem na pokład kolejki odwożącej na parking można zrobić ostatnie zakupy w sklepach Disneya.

Maraton po parkach rozrywki mógłby trwać w nieskończoność i przyznam że spokojnie można tu utknąć na miesiąc i to tylko w samym Los Angeles, ominęliśmy parki Knotts, które mają podobną ofertę, Legoland i Six Flaggs, ale to już za dużo jak dla mnie hihi. Rano czekał nas ostatni dzień i ostatnie szaleństwo tym razem w Universal Studios na co najbardziej się cieszyłem, trochę rozrywki dla dorosłych (oczywiście dzieci nie będą się nudzić). Poranne przebujanie się przez wieczne korki miasta aniołów troch psuje humor ale już po dotarciu na miejsce poprawia się natychmiast (za 20 dolarów jest opcja zaparkowania tuż przy wejściu, a normalnie trzeba mały kawałek podejść i to można spokojnie wziąć). Park działa podobnie jak pozostałe i też mamy parki tematyczne i pokazy o wyznaczonych godzinach, akurat trafiliśmy na super show Waterworld z filmu Kevina Costnera, niesamowite akrobacje kaskaderów, strzelaniny i lądujący w basenie samolot!!!, dziecko trochę było wystraszone, ale dało radę. Potem dla odważnych Pałac Horroru i tu wiszą tabliczki że osoby o słabym sercu powinny sobie darować!

Nikt z nas się nie zdecydował widząc przerażone osoby wychodzące z tej atrakcji :). Jeden odważny poszedł na show Mumia i po wyjściu powiedział że "było mocne" i nie dziwi się że ludzie o słabym sercu mogą nie dać rady!. Są też lżejsze pokazy, ale zawsze opierają się o jakąś zjeżdżalnie, spadanie i zmoczenie... nawet kraina Simpsonów. Mamy też Jurassic Park połączony z raftingiem i spadaniem z wodospadu i wiele innych. Polecam przejazd samochodzikiem po studiach filmowych, można zobaczyć jak wygląda praca na planie, zobaczyć dekoracje ze znanych filmów i spotkać aktorów oraz ... są 3 mega niespodzianki, które na pewno zostaną zapamiętane na długo i są "mocne". Oczywiście wszystko psują ogromne kolejki..., dzieci mają specjalne sekcje w których mogą się pobawić i pokąpać pozwalając rodzicom odpocząć. Miejsce jest ogromne więc znowu minimum jeden dzień na ogarnięcie wszystkiego.

info

Warto kupić Southern California City Pass, jest to zestaw 5 biletów wejściowych do parków rozrywki w południowej Kalifornii w skład wchodzą : 3 dni w Disneyland i Disney's California Adventure Park, 1 dzień w Universal Studios, 1 dzień w Sea World w San Diego i 1 dzień w San Diego ZOO's Wild Animal Park lub San DIego ZOO.

Cena biletu kupionego przez internet to średnio 247 dolarów dla dorosłego i 199 dolarów dla dziecka ( udało mi się kupić przez stronę sklepu Costco za 217 usd dorosły i 174 uds dziecko ).

Przez internet najtaniej!

 

noclegi

Bardzo duża oferta hotelowa w okolicach parków rozrywki i prawie wszędzie dziecko nie płaci za nocleg.

transport

Parkingi przy parkach przygotowane profesjonalnie i zwykle płatne są osobno.

warto wiedzieć

 

Disneyland, pierwszy z parków wytwórni W. Disneya, powstały w 1955 r. w Anaheim niedaleko Los Angeles w Kalifornii. Jego główną atrakcją są postacie z filmów Disneya i bajkowa sceneria. Parki powstałe później to: Walt Disney World Resort (Orlando, na Florydzie, 1971 r.), Tokyo Disneyland (Japonia, 1983 r.), Disneyland Resort Paris (Marne-la-Vallee, 1992 r.).

Inspiracją dla projektu zamku, będącego symbolem Disneylandu, jest zamek Neuschwanstein, zbudowany przez Ludwika II Bawarskiego, zwanego też "Bajkowym Królem".

 

bezpieczeństwo

Zamykane szafki i przebieralnie znajdziemy w różnych miejscach w parkach, to wygodne i można zostawić wartościowe rzeczy jeśli zostaniemy oblani wodą (a dużo parków tematycznych ma to w swoim programie :)

atrakcje

Największa atrakcja to oczywiście Disneyland i Disney's California Adventure Park (znajdują się koło siebie) w mieście Anaheim (jak dla mnie to cały czas Los Angeles :).

Knott's Berry Farm i Soak City w mieście Buena Park (koło Anaheim) więc wszystko blisko siebie. 

Universal Studios w Universal City ( jak ja tego nie znosze, nazwy miasteczek a to wszystko i tak można nazwać Los Angeles :)

Six Flags i szybkie kolejki górskie, to dla lubiących dużą dawkę adrenaliny, Los Angeles.

Sea World i ZOO w San Diego oraz Wild Animal Park niedaleko San Diego.

Legoland w Carlsbad.

Bardzo duży wybór restauracji i barów na terenie parków. Dostępne są pakiety gdzie np. po zapłaceniu 24 dolarów można jeść bez limitu w wybranych miejscach.

Autor: marcin.sieradzki Zdjęcia: marcin Sieradzki, Marcin Sieradzki
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
USA

Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla różnorodności
  • Dla kultury
  • Dla krajobrazów
  • Dla miast

Kiedy jechać

Przez cały rok

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line