Uluru – najświętsze miejsce dla Aborygenów, w języku Anangu oznacza „miejsce zgromadzeń”. Według legendy, tutaj rozpoczął się akt stworzenia świata.
10.04.201007.02.2008-09.02.2008
Benzyna z oddalonego o 440 km od Uluru- Kata Tjuta, Alice Springs kosztowała nas około 150 dolarów australijskich. Był to dziesiąty dzień naszej wyprawy i pieniądze wydane na benzynę liczyliśmy bardzo skrupulatnie. Oczywiście na pustyni która otacza Uluru ceny benzyny dochodziły nawet do dwóch dolarów za litr. Przy czym w obrębie aglomeracji nie przekraczają dolara pięćdziesiąt.
Tego dnia „załapaliśmy” się na zachód słońca. Zaparkowaliśmy naszego hippie campervana i zabraliśmy się za przygotowywanie kolacji. Tym razem sos musztardowy z ryżem smakował wbrew naszym oczekiwaniom znakomicie. Po pierwsze dlatego, że byliśmy szaleńczo głodni, po drugie dlatego, że to co nas otaczało było po prostu zjawiskowe.
Przed nami otóż, wyrastała na wysokość 348 metrów, intensywnie pomarańczowa góra. To Uluru – najświętsze miejsce dla Aborygenów, w języku Anangu oznacza „miejsce zgromadzeń”. Według legendy, tutaj rozpoczął się akt stworzenia świata. Na Uluru znajduje się wiele świętych miejsc. Niektóre z nich przeznaczone są wyłącznie dla mężczyzn, inne dla kobiet. Uluru jest monolitem, zbudowanym z czerwonego piaskowca. To co widzimy gołym okiem, to zaledwie czubek góry, bowiem reszta ogromnego masywu skalnego nadal kryje się pod powierzchnią ziemi. Góra liczy ponad 500 milionów lat. Leży w samym środku Pustyni Simpsona, czyli na tzw.outbacku.
Już tego wieczora narodził się we mnie pomysł, żeby wspiąć się na jej szczyt. Niestety nie udało się nam zrealizować tej odważnej myśli. Na przeszkodzie bowiem stanęło wiele powodów. Po pierwsze kara za wejście na górę wynosi 5000 dolarów, po drugie górę pozbawiono jakichkolwiek łańcuchów, po których można byłoby się wspinać, po trzecie góra nachylona jest do powierzchni ziemi w większości miejsc pod kątem 90 stopni. Najmniej ważnym aczkolwiek istotnym powodem porzucenia tego pomysłu był również brak odpowiedniego obuwia, służącego do wspinaczki.
Kiedy zauważyliśmy, że słońce zaczyna być coraz niżej, przemieściliśmy się na oblężony już parking. Wśród dziesiątek campervanów dostrzegliśmy parę z logo firmy Apollo, z której zresztą pochodziła nasza wypożyczona „bryka”.
Chwyciliśmy za aparaty i fotografowaliśmy ten niezwykły spektakl, który wystawiała przed nami przyroda. Był to zachód słońca połączony ze spektakularną grą jego promieni rzucanych na Uluru. Dzięki nim góra jawiła się nam zupełnie inaczej niż dotychczas ją postrzegaliśmy.
W niektórych miejscach dzięki wiązką światła jej powierzchnia wydawała się jeszcze bardziej chropowata, w innych całkowicie gładka. Powstające cienie dawały złudzenie trójwymiarowości góry. Zmieniał się również jej kolor od blado pomarańczowego do intensywnie czerwonego.
U podnóża góry odprawiliśmy niemalże rytuał ku jej czci. Kris rozstawił statyw i fotografował Uluru w każdy z możliwych sposobów. Ja byłam przejęta i radosna z powodu tego, że tu jestem i spełniam swoje marzenia. Zaczęłam tańczyć, aby dać upust swoim emocjom i wyrazić szczęście kłębiące się we mnie.
Nazajutrz wstaliśmy już o 5:30. Nie chcieliśmy przegapić wschodzącego słońca nad Uluru. Nie mieliśmy nawet czasu na poranną toaletę. Kris po prostu usiadł za kółkiem i pomknęliśmy na spotkanie z górą. Widok zapierał dech w piersiach. Niebo przyjmowało wszystkie kolory tęczy, od granatowego poprzez różowy aż do pomarańczowego. Kiedy naszym oczom ukazała się grupa japońskich turystów, wiedzieliśmy, że z tego miejsca widok będzie najznakomitszy tym razem nie pomyliliśmy się. Byliśmy dokładnie po przeciwnej stronie góry niż poprzedniego dnia a przyroda znowu wywarła na nas ogromne wrażenia.
Pa paro godzinnej drzemce wyruszyliśmy na dziewięcio kilometrowy spacer wokół podnóża Uluru. Mieliśmy szczęście, gdyż dzień był dość chłodny jak na klimat pustynny. W powietrzu wyczuwało się nawet delikatny powiew wiatru. Wszystko to było zapowiedzią deszu, który spadł popołudniu. Nie udało się nam wejść na jej szczyt ale udało się nam ją obejść, dotknąć i nawet jej małą część w postaci kamieni zabrać z nami do Polski.
Uluru nie jest jedyną choć największą atrakcją Parku Narodowego Kata Tjuta. Jego drugą perełką jest góra Olgas, która zbudowana jest z tego samego materiału co Uluru- czerwonego piaskowca. Struktura Olgas nie jest już tak różnorodna i piękna. W jej budowie na pierwszy rzut oka zauważa się trzy wierzchołki, nie różniące się znacznie wysokościami. Przy czym środkowy wydaje się być najniższy a pozostałe dwa usytuowane są symetrycznie po jego obu stronach. Dzięki temu kształt góry jest charakterystyczny i łatwo rozpoznawalny.
Naszą wizytę w Parku Narodowym Kata Tjuta zakończyliśmy wędrówką do góry Olgas, podczas której natknęliśmy się na grupę polskich turystów. Ich wrażenia były niemalże takie same jak nasze ( bardzo pozytywne). Wydaję mi się, że nie można mieć innych. Nie bez przyczyny Uluru jest oficjalnym cudem świata. Pomimo setek kilometrów, które trzeba przebyć przez pustynię uważam, że warto się przemęczyć aby później móc nacieszyć się widokiem góry. Oczywiście dla tych mniej żądnych przygód istnieje możliwość dolecenia na lotnisko wybudowane specjalnie dla góry. W jego pobliżu w miejscowości Yulara znajduje się luksusowy resort , którego nowoczesna architektura nawiązuje do żagli.
Wyjeżdżając z Paku Narodowego Kata Tjuta jeszcze na długo Uluru nie znikała z naszego pola widzenia. Tysiące myśli przebiegało przez moją głowę. Góra przeradzała się w coraz mniejszą i mniejszą aż w końcu zniknęła….a my słuchaliśmy Pink Floyda „The Division Bell”.
Uluru – najświętsze miejsce dla Aborygenów, w języku Anangu oznacza „miejsce zgromadzeń”. Według legendy, tutaj rozpoczął się akt stworzenia świata. Na Uluru znajduje się wiele świętych miejsc. Niektóre z nich przeznaczone są wyłącznie dla mężczyzn, inne dla kobiet. Uluru jest monolitem, zbudowanym z czerwonego piaskowca. To co widzimy gołym okiem, to zaledwie czubek góry, bowiem reszta ogromnego masywu skalnego nadal kryje się pod powierzchnią ziemi. Góra liczy ponad 500 milionów lat. Leży w samym środku Pustyni Simpsona, czyli na tzw.outbacku.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Canberra Waluta: dolar australijski (AUD) 1 AUD = 100 centów Język urzędowy: angielski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

