okazje
Przylądek Cabo Espichel - niesamowite zderzenie skał i szalejącego oceanu Przylądek Cabo Espichel - niesamowite zderzenie skał i szalejącego oceanu XI-wieczny zamek Maurów na wzgórzach antycznej Sintry Plaża Guincho - mekka windsurferów i miłośników adrenaliny Sanktuarium nad Cabo Espichel - miejsce zadumy nad potęgą żywiołów Cabo de Roca, czyli najdalej wysunięty na zachód kraniec Europy Jedna z pięknych zabytkowych rezydencji bogatych mieszczan w Sintrze
  • Przylądek Cabo Espichel - niesamowite zderzenie skał i szalejącego oceanu
  • XI-wieczny zamek Maurów na wzgórzach antycznej Sintry
  • Plaża Guincho - mekka windsurferów i miłośników adrenaliny
  • Sanktuarium nad Cabo Espichel - miejsce zadumy nad potęgą żywiołów
  • Cabo de Roca, czyli najdalej wysunięty na zachód kraniec Europy
  • Jedna z pięknych zabytkowych rezydencji bogatych mieszczan w Sintrze

Przylądek Cabo Espichel - niesamowite zderzenie skał i szalejącego oceanu

Wielu uważa, że Lizbona nie jest warta ani mszy, ani złamanego grosza. Jakiekolwiek odniesiemy wrażenie z pobytu w portugalskiej stolicy, trzeba koniecznie z niej wyjechać. Nie od razu do domu, ale w niesamowicie czarowne okolice...

27.03.2008
_____TAGOWANIE_______
info

Euro

Latem piekelny skwar powyżej 40 stopni. Najlepiej więc wybrac się w maju-czerwcu lub wrześniu-październiku. Woda będzie ciepła zaś temeperatura i tak nieraz uderzy w 30 kresek.

noclegi

W hotelikach i pensjonatach pokój dwuosobowy znajdziemy już od 35 euro, najcześciej jednak cena oscyluje koło 60 euro. Wart pytac w punktach Infromacji Turystycznej o kwatery prywatne. Nad samą plażą znajdziemy sporo campingów o przywoitej jakości, gdzie można postawić namiot lub wynająć bungalow.

transport

Najlepiej samolotem prosto do Lizbony, a potem wynająć samochód na lotnisku. Za ok. 200 euro można mieć prawie auto na 10 dni.

warto wiedzieć

Nigdzie na Ziemi słodkie mocne porto nie smakuje tak intensywnie, aż dojrzałe w słońcu winogrona, brzoskwinie i figi nie odurzają tak bardzo! Ale wybrzeże Portugalii to także wspaniałe smażone sardynki, rewelacyjny chleb do rwania w palcach i pikantne kiełbasy.

Zjeść można również wspaniałe zupy na bazi owoców morza i warzyw oraz bogate ryżowe paelle pełne skarbów wyłowionych z oceanu. Polecam także sery krowie - miękkie, aromatyczne, wspaniale kompnują się z soczystymi pomidorami.

Wreszcie, nie wolno zapomnieć o słodkich wypiekach, którymi chlubią sie portugalskie gospodynie. Ciasta na bazie sera, miodu i suszonych owoców umilą każde leniwe popołudnie.

 

Niezwykle życzliwi i pomocni, ale niestety nie bardzo komunikatywni w języku innym niż portugalski. Poza tym, jak to południowcy - zrelaksowani, nie speiszący się i ceniący sjesty - uwaga na zamknięte po południu sklepy i restauracje!

Nigdzie na Ziemi słodkie mocne porto nie smakuje tak intensywnie, aż dojrzałe w słońcu winogrona, brzoskwinie i figi nie odurzają tak bardzo! Ale wybrzeże Portugalii to także wspaniałe smażone sardynki, rewelacyjny chleb do rwania w palcach i pikantne kiełbasy.

Zjeść można również wspaniałe zupy na bazi owoców morza i warzyw oraz bogate ryżowe paelle pełne skarbów wyłowionych z oceanu. Polecam także sery krowie - miękkie, aromatyczne, wspaniale kompnują się z soczystymi pomidorami.

Wreszcie, nie wolno zapomnieć o słodkich wypiekach, którymi chlubią sie portugalskie gospodynie. Ciasta na bazie sera, miodu i suszonych owoców umilą każde leniwe popołudnie.

 

atrakcje

Wszyscy spragnieni pięknych, naturalnych i wciąż dzikich plaż powinni również w swoich planach zwiedzania regionu stolicy Portugalii uwzględnić kierunek południowy. W odległości niespełna trzydziestu kilometrów rozpościerają się tu piękne szerokie połacie wydm i piasków, z których najbardziej urokliwe tworzą wspaniałą piaszczystą lagunę. Lagoa de Albufeira położona jest w samym sercu piniowych lasów i dostać się do niej można jedynie własnym autem. To idealne miejsce nie tylko dla windsurferów, ale także wszystkich miłośników oceanicznych kąpieli, ornitologów oraz zwykłych spragnionych słońca i spokoju plażowiczów.

Z prywatnych wrażeń dodam, że poranny bieg wzdłuż szafirowej, liżącej stopy wody, z rybakami machającymi wesoło z wracających z połowu kutrów oraz słońcem wznoszącym się leniwie nad horyzontem to pierwszy krok do obsesji na temat własnego domu nad atlantycką plażą.  

Kolejnym przymusowym przystankiem jest położona na północ od Lizbony plaża Guincho. Każdemu miłośnikowi wodnych sportów z deską w ekstremalnym wydaniu ta nazwa przyspiesza bicie serca. W kilkusetmetrowej zatoce otoczonej wydmami i drzewami piniowymi Ocean Atlantycki pokazuje na co go stać. Kiedy naprawdę wieje woda dostępna jest tylko śmiałkom – z autopsji wiem, że kąpiel może skończyć się po dwóch metrach i szczęśliwie tylko dzięki pomocy z zewnątrz. Ale te silne prądy powodują właśnie, że fale załamują się gwałtownie tworząc spienione bałwany mogące wynieść surferów wszelkiej maści kilka metrów nad wodę.

Zapewniam, że nawet totalny laik sportowy ulegnie tutaj magii walki z żywiołem. W osłoniętych od wiatru skalnych zaułkach można siedzieć godzinami obserwując zuchwalstwo najlepszych i gorzkie porażki tych schodzących na plażę z podartym przez wicher żaglem albo złamaną deską.

 Nad samą plażą mieści się przeciętnej klasy pensjonat z restauracją, z której okien można w totalnym komforcie podziwiać szał Atlantyku. Z pewnością jedna noc spędzona w tym wąwozie szkwałów i widok słońca wschodzącego nad zatoką nie poddadzą się łatwo zanikom pamięci nawet w późnej jesieni życia!

Cabo de Roca (ok. 20 km na północ od Lizbony) to najdalej wysunięty na zachód zakątka naszego kontynentu. Słowami poety Camõesa podpowiem, że to miejsce “gdzie kończy się ląd, a zaczyna woda”. Od siebie dodam, że huczący, rozgniewany granatowy ocean widziany ze skalnych klifów wznoszących się 140 m n.p.m. robi iście piorunujące wrażenie.

Sam przylądek, jak to typowa atrakcja turystyczna, oprócz uroczej latarni morskiej, niegdyś zwiastującej atlantyckim awamturnikom kres podróży, posiada również punkt pamiątkowy, gdzie można zakupić certyfikat obecności na tym rozżarzonym krańcu Europy. Prywatnie, polecam raczej zdjęcie znad krawędzi świata.

Podążając dalej wzdłuż wybrzeża w kierunku Cascais, przy szosie natkniemy się na kolejne siedlisko nieczystych mocy. Boca di Inferno, czyli gardło piekieł, to dwudziestometrowy klif wydrążony przez atletyczne fale oceanu. Liczne jaskinie, wspaniale widoczne z tarasów z góry, są najdoskonalszym świadectwem niszczącej siły Atlantyku. Spieniona woda uderza w skały i wdziera się z olbrzymią mocą do kamiennych gardzieli.

Cabo Espichel to kolejny przylądek skalny, tym razem na samym południowym krańcu regionu Lizbony, w pobliżu miasteczka Sesimbra, wysunięty zuchwale w głąb oceanu, ale robiący jeszcze większe wrażenie niż Cabo da Roca. Olbrzymie płaszczyzny klifów spadają prosto w huczące fale, zaś ich obnażony przekrój zdradza steki tysięcy lat walki żywiołów i osadzania się skalnych warstw. Trudno wyobrazić sobie lepszy teatr dla sztuki o niszczącej, a zarazem kreującej sile natury. Olbrzymi piaszczysty taras widokowy otaczają krzyczące tablice „Peligro!” – podmuch wichury tutaj może nieostrożnych kosztować życie.

Trudno się dziwić, że w takim miejscu ludzie ustanowili kolejne miejsce kultu – sanktuarium na szczycie klifu było miejscem modłów dla mnichów zamieszkujących dwa długie skrzydła klasztornych komnat, ciągnące się wzdłuż przylądka. O dziesiątej rano, przy słońcu leniwie wynurzającym się zza mglistych chmur to opustoszałe miejsce robi wrażnie miasteczka duchów. Wiatr wznieca szarawy piasek, z w wybitych okien zionie nieco przerażająca cisza.

Nad samym skrajem urwiska znajduje się mały murowana pustelnia zwieńczona szpiczastą kopułą i ozdobiona freskami. Huk fal rozbijających się o skały i jęki wiatrów musiały czynić z tego szremu idealne miejsce do kontemplacji nad marnością człowieka we wszechświecie.

Dziś, gdy obserwuję z zadumą to miejsce refleksji nadjeżdża grupa portugalskich kolarzy. Ustawiają rowery pod maleńkim budyneczkiem i siadają, aby nabrać oddechu i odpocząć patrząc w daleki horyzont. Nowocześni pielgrzymi. Może wiedzą, że już od XV w. ludzie w pocie czoła przybywali tu, aby oddać hołd Matce Boskiej, która wedle podań miała objawić się na tym krańcu świata dwum śpiącym rybakom.

 

 

Sintra w całości wpisana jest do rejestru światowego dziedzictwa UNESCO i faktycznie trudno znaleźć tu zakątek, który nie zasługiwałby na taki zaszczyt. Niegdyś siedziba zamożnej arystokracji, dziś turystyczna mekka pełna rezydencji i dworów wyciętych żywcem z baśni i... bajek Disneya. Pałac Pena wznoszący się figlarnie na porośniętym lasem wzgórzu, będącym częścią Parku Krajobrazowego, sprawia wrażenie pełnego animowanych krasnali, księżniczek i smoków – nic dziwnego, że całe tłumy turystów dzielnie pną się krętą ścieżką na sam szczyt. Żółte, nieco przesłodzone mury wieńczą lukrowane kopuły w kolorach piernikowej chatki, zaś wnętrze zdobią bogate mozaiki, kunsztowne meble i zdobne tkaniny.

Jeszcze większa atrakcją może być zamek na sąsiednich dwóch wzgórzach Sierry de Sintra – zbudowana przez Maurów ok. IX w. forteca miała za zadanie strzec strategicznego przylądka i kontrolować linię brzegową. Faktycznie z jej murów rozpościera się widok niesamowity – dziesiątki kilometrów usłane zielenią, niewielką zabudową i polami uprawnymi, zwieńczone na horyzoncie szmaragdową szarfą Atlantyku. Konstrukcja zbudowana przez walecznych Maurów przetrwała w świetnym stanie do dnia dzisiejszego. Spacer po basztach i umocnieniach przywodzi trochę na myśl Wielki Mur Chiński, tyle tylko, że nad głową łopocze dumnie wielka flaga Portugalii. W XII w. zamek został zdobyty przez Dom Afonso Henriquesa i tak do pogańskich surowych zabudowań wkradły się romańskie akcenty katolickie – kaplica São Pedro do dziś urzeka swoimi ozdobnymi wrotami, zdobnym freskami oraz średniowiecznymi grobami.

Poza tym Sintra to także wspaniały monumentalny Zamek Królewski – dawna rezydencja monarchów portugalskich, pełen przepychu i burżuazyjnej fantazji Pałac Monserrate ze swymi bujnymi ogrodami udostępnionymi do zwiedzania zwykłym śmiertlenikom oraz kilka ciekawych muzeów, z których zdecydowanie trzeba zobaczyć Muzeum Zabawek mieszczące się w samym centrum miasta.

 

 

Centrum Sintry usiane jest małymi knajpkami, cukierniami i bardziej luksusowymi restauracjami. Jednak jak niesie plotka, bez względu na to, co zjemy w Sintrze... musi to być sernik. Miasto słynie ze swoich kremowych słodkich ciast, które czynią popołudniową sjestę prawdziwym ukoronowaniem pełnego wrażeń dnia.

Z kolei jadąc w kierunku Cabo de Roca droga do niego wiedzie przez maleńką wioskę, w której można zjeść morskie przysmaki z ciepłym, domowej roboty, portugalskim chlebem i widokiem, który zamieni najzwyklejszy posiłek w ucztę zmysłów.


Autor: gagatka79 Zdjęcia: Jakub Pavlinec
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
PORTUGALIA

Stolica: Lizbona Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: portugalski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Plaże
  • Kuchnia
  • Architektura
  • Zabytki

Kiedy jechać

Od kwietnia do października

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line