Ciekawy południowych stanów wschodniego wybrzeża zaplanowałem przeczekanie zimy na Florydzie.
08.05.2008
Zimno w Nowym Yorku. Śniegu nie było, ale mroźny wiatr przeszywał na wskroś. W porównaniu do pogody, jaka panowała wtedy w tym samym czasie w Polsce nie było tak źle. Czekałem na przyjazd dziewczyny, żeby wyrwać się na południe do słonecznego stanu Floryda. Teraz musiałem siedzieć na Manhattanie i pozałatwiać trochę spraw. Dziewczę pojawiło się na lotnisku JFK w połowie miesiąca. I tu nastąpiła mała anomalia - tego dnia na zewnątrz było 18 stopni !!!.
Jak na tą porę roku to bardzo dziwne, choć pamiętam równo rok wcześniej identyczną sytuację. Lekko ubrani postanowiliśmy zwiedzić miasto. Pospacerowaliśmy po ulicach i wieczorem wylądowaliśmy na Time Square, kiedy wszystkie neony i reklamy są zapalone i rozświetlają to miejsce. Zawsze czułem się tutaj oszołomiony i lekko przytłoczony. Ilość atakujących z każdej strony kolorowych reklam, telewizorów, dźwięków i gwaru ludzkiego robi wrażenie. Trudno się przemieszczać w masie ludzkiej. Myślałem że to miejsce nigdy nie zasypia... aż do pewnego dnia kiedy wylądowałem na dworcu o 6 rano i wyszedłem na puste ulice. Słońce wschodziło, a nad Time Square żywej duszy, więc szedłem środkiem ulicy i robiłem zdjęcia. Poszliśmy spać nad bardzo późno. Rano, gdy wyszliśmy na zewnątrz przywitał nas przenikliwy mróz - co za gwałtowna zmiana pogody- trudno, czapki na głowy i w miasto. Czekaliśmy aż znajoma przyleci z Gwatemali żeby przenieść się do większego mieszkania. W tym czasie krążyliśmy po 5 Ave aż dotarliśmy do siedziby ONZ. Tam dostaliśmy telefon, że można się już przenieść. Zabraliśmy wszystko i wylądowaliśmy na ... Broadway-u. Hm... masywny budynek z ornamentami wyglądał imponująco. Nie spodziewałem się po starszej pani, że mieszka w taki apartamentowcu koło Central Parku. Mieszkanie było gigantyczne. Rozpakowaliśmy się i wspólnie ruszyliśmy do parku.
Nasz budynek znajdował się obok słynnego Dakota, gdzie mieszkał i zginął John Lenon. Przechodząc obok bramy wejściowej, gdzie padły strzały w wyobraźni miałem ten tragiczny moment, to miejsce zawsze będzie mi się kojarzyć z tą tragedią. Cały dzień spędziliśmy chodząc bez celu po uliczkach Central Parku. Znajoma zaskoczyła mnie pokazując miejsce gdzie stoi pomnik... Władysława Jagiełły! Posąg przedstawiający króla na koniu, trzymającego dwa miecze to miła niespodzianka. Wieczorem zjedliśmy pyszną kolację w restauracji ... chińsko-kubańskiej :). Cały następny dzień to górny i dolny Manhattan. Spacer Broadway-em aż do Ground Zero, czyli miejsca gdzie stały wieże World Trade Center. Za ogrodzeniem, w wielkiej dziurze uwijali się ludzie i ciężki sprzęt. Obeszliśmy miejsce dookoła i wróciliśmy do Battery Park, gdzie promy odpływają w miejsce, gdzie znajduje się Statua Wolności. Zabraliśmy się na Ellis Island i Liberty Island. Słońce świeciło, z czego byłem bardzo zadowolony. Zdjęcia wyszły wspaniałe. Chodziliśmy dookoła wielkiej statuy i weszliśmy na kilka kondygnacji wewnątrz - do tarasu widokowego. Z wysepki roztacza się panorama na dolny Manhattan, tylko brakuje dwóch wysokich budynków... I tak minął kolejny dzień.
Przechadzka po Brooklyn Bridge to niezapomniane doświadczenie. Widoki na Manhattan są icie pocztówkowe.właszcza z nabrzeża pod mostem o strony Brooklynu -wielki most z miastem w tle. Latem czy zimą miasto ma swój niepowtarzalny klimat i jst jednym z najciekawszych na mo liście "magicznych miejsc" :). Ale trzeba trzymać się planu i ruszyć do ciepłego. Nastała chwila że trzeba się zbierać. Pakujemy się do wozu i ze smutkemopuszczamy Nowy York. Do wieczora musimy dotrzeć do następnego punktu na naszej trasie w stronę południa. Mijamy Baltimore i z okien obserwujemy szare miasto, przecinamy Waszyngton z wielkim budynkiem Kapitolu w tle, przemykamy koło Pentagonu i spokojnie kierujemy się ku naszemu celowi, którym jest Richmond w stanie Virginia. Docieramy tam po południu. Wita nas deszcz, który dość szybko mija, ale niestety pozostawia po sobie szare chmury tworzące ponury nastrój. Spodziewałem się jakiejś większej różnicy temperatur, ale się rozczarowałem, bo było chłodnawo. Miastem również mocno się rozczarowałem :(. Jako wielki maniak historii, a w szczególności Wojny Secesyjnej oczekiwałem dużej ilości pamiątek i miejsc historycznych, a zastałem małe muzeum i kilka domów pamiętających tamte czasy. Zatrzymaliśmy się w przepięknym hotelu, zbudowanym w stylu przypominającym korzenie "południa". Miły pokoik, wnętrze i meble z XIX wiecznym stylu. Zaczynałem łapać "klimat" czasów żywcem przeniesionych z książki "Przeminęło z wiatrem". Miasto jest małe i centrum można przejść na piechotkę w dość krótkim czasie.
Odwiedziłem dom Generała Lee dowódcy wojsk Konfederackich, zaszedłem do muzeum konfederacji i Capitolu z pięknym parkiem. Życie w Richmond zamierało pod wieczór, byliśmy chyba jedynymi spacerowiczami w centrum miasta :). Chciałem zostać w tym mieście dłużej, ale zmieniłem swoje plany i postanowiliśmy rano ruszać dalej - chyba widziałem wszystko, co było dla mnie warte zobaczenia. Śniadanko w kameralnej restauracyjce w hotelu i ruszamy w trasę. Na południe !
Przecinamy Północną Karolinę, gdzie lekko zaczyna padać śnieg, ale wystarczy żeby amerykańscy kierowcy zaczęli wpadać do rowów i zaliczać stłuczki ! Widziałem nawet jak zjeżdżają na pobocza i czekają aż przestanie padać. Jechaliśmy bardzo wolno i dojechaliśmy do Charleston w Południowej Karolinie późno wieczorem. Zarezerwowany dzień wcześniej hotel okazał się istną perełką. Tutaj dopiero poczułem się jak na prawdziwym starym południu. Architektura, meble, obrazy i patio wyglądały jakby nienaruszone przez czas czekały na turystów ponad sto kilkadziesiąt lat. Bardzo miła obsługa w recepcji i ten ... kominek z palącym się drewnem... Rozbudziło to moje nadzieje związane z miastem. O poranku wyszliśmy "na miasto", temperatura zmieniła się bardzo i ciepłe kurtki zostawiliśmy w hotelu. Ruszyliśmy uliczkami przy których stały piękne stylowe domy z magnoliami w ogrodach, a w parkach czekały na nas palmy.
Przeszliśmy do nabrzeża z widokiem na wody zatoki. W dali zarysowywał się kształt dużego lotniskowca z czasów II wojny, a wejścia do miasta strzegła malutka wysepka z fortyfikacjami. To pierwszy mój cel w mieście. Fort Sumter - to tu padły pierwsze strzały wojny domowej, więc musiałem to miejsce zobaczyć. Popłynęliśmy statkiem wycieczkowym. Po dotarciu na miejsce oddałem się pasji i fotografowałem wszystko :). Patrzyłem na miejsce, które znałem tylko z książek i filmów. Podelektowałem się chwilę i wróciliśmy na nabrzeże skąd ruszyliśmy do centrum miasta. Charleston zachowane jest w świetnym stanie, budynki i miejsca historyczne dobrze oznaczone i przygotowane dla turystów. To miasto to uczta dla oka. Zwiedziliśmy budynek-muzeum gdzie zachowane było wszystko z czasów niewolnictwa. Niechcący trafiłem na replikę pierwszej użytej łodzi podwodnej Hunley! Czas mijał powli i wieczorem wróciliśmy do naszego stylowego hotelu.
Drugiego dnia zwiedziliśmy resztę miasta i szkoda nam było opuszczać to piękne miejsce. Ruszamy dalej, nie przewiduję postojów gdzyż jesteśmy umówieni - nasz następny cel: Miami. Przelatuję szybko przez Savannah Georgia, zatrzymujemy się na chwilę w Jacksonville i Orlando na Florydzie.Wczesnym wieczorem jesteśmy w mieście, gdzie Don Johnson biegał z pistoletem w latach osiemdziesiątych :). Mieliśmy zatrzymać się u znajomego, więc spieszyliśmy się na wyznaczoną godzinę, ale życie pokazało znowu swoje złe oblicze... kolega wymyślił historyjkę z wielkim nieprawdopodobieństwem.... i zostaliśmy na lodzie. Musieliśmy poszukać hotelu. Koszty były niemałe, ale miejscówka bardzo fajna, pokoik z wielkim oknem i widokiem na ocean i plaże. Dzień zaczęliśmy od przejścia 20 metrów i wylądowania na piasku pod naszym oknem. Pierwsza kąpiel w oceanie w tym roku. Potem długo oczekiwany odpoczynek.
Pora na leniuchowanie... problem w tym, że lubię leżeć bzczynnie :( Mieszkaliśmy przy SouBeach niedaleko słynnej ulicy Ocean Drive, gdzie toczy się nocne życie Miami. Wszystko w stylu Art Deco przypominało mi klimat lat 50-tych. Spacerki po plaży i knajpy wieczorami - tak mijały leniwie dni. Kiedy znudziliśmy się "byczeniem" pod palmami nastał czas poznawać Miami. Z wyspy przez most dojechaliśmy do centrum i portu, gdzie naszym oczom ukazały się zacumowane wielkie statki-hotele. Przeszliśmy ulicami miasta pomiędzy szklanymi wieżowcami i parkami. Miami to bardzo nowoczesne miasto, widać, że rozwija się prężnie, to jeden wielki plac budowy, mnóstwo dźwigów i rusztowań, a nowe budynki pojawiają się jak grzyby po deszczu. Bezpłatna kolejka magnetyczna na pylonach wygląda trochę futurystycznie, sterowana prze komputer cała przeszklona obwozi po głównych miejscach miasta. Któregoś dnia wybraliśmy się odwiedzić dzielnice położone dalej od downtown. Spacerkiem doszliśmy do Little Havana, gdzie żyje duża społeczność kubańska. Wzdłuż głównej ulicy biegnie chodnik z wmurowanymi gwiazdami coś w stylu Hollywood Blvd - jest dużo malowideł na murach i sporo pomników. Zabawne było to, że trudno nam było zamówić jedzenie w restauracjach i zwykłą kawę w kawiarni... nikt nie rozumiał języka angielskiego :). Miło wyglądał spacer wzdłuż Miami River, gdzie można zobaczyć mosty zwodzone i apartamenty przy których zamiast samochodów przycumowane są łodzie... Odpocząłem na tyle, że wypadało już ruszyć wozem gdzieś dalej. Wymyśliłem Key West :). Rano zatankowaliśmy do pełna i ruszyliśmy na południe drogą numer 1. (Zabawne każda droga numer 1 jaką widziałem była zawsze bardzo widokowa). W Key Largo zaczęły się słynne mosty o długości około 150 kilometrów, czasem przerywane małymi wysepkami. I znowu te widoki, sznurek po którym jadą samochody, po prawej i lewej ocean i nie widać lądu !.
Po niespełna 2 godzinach dotarliśmy do ostatniej wysepki - Key West. Miasteczko spodobało mi się od razu. Architektura nienaruszona przez lata, bez nowoczesnych budynków i komercji. Klimacik rewelacyjny - idealny na spędzenie miło czasu. Już żałowałem, że straciłem tyle dni w Miami mogąc je spędzić na tej wysepce. Obowiązkowe zdjęcie pod kolorowym betonowym klocem z informacją, że znajdujemy się 90 mil od Kuby i jest to najbardziej wysunięty na południe punkt w USA. Wizyta w domu gdzie mieszkał Hemingway i szklaneczka Mojito na werandzie knajpy. Key West przypomina mi trochę Nowy Orlean z Bourbon Street - nie tylko ze względu na piękne budynki z balkonikami, ale też na ilość pubów i restauracji. Na ulicach dominują młodzi ludzie i ... koguty, wszechobecne na wyspie. Dziewczynie spodobały się ... różowe taksówki.
Przeszliśmy chyba cały Key West i zapadł zmrok. Pora wracać do naszego hotelu w Miami, szkoda. Rano uzgodniliśmy, że można załapać się na jakąś zorganizowaną wycieczkę, ale ponieważ był to niedzielny poranek, obawiałem się, że wszystko będzie zamknięte i tak też niestety było. Przypadkiem trafiliśmy na busa, który zabierał jakąś grupę do Everglades National Park i udało nam się zabrać z nimi. Po drodze zatrzymaliśmy w jednej dzielnicy Miami blisko centrum, gdzie w kanale wodnym leżały aligatory! Koło przystanku autobusowego i jakiegoś domu, tak po prostu !. Później dowiedziałem się, że aligatory nie są wcale takie skore do atakowania bez powodu i raczej uciekają przed ludźmi, ale krokodyle to już inna bajka.
Dość szybko wylądowaliśmy na słynnych Everglades, przy wejściu dostaliśmy zatyczki do uszu i skierowano nas do zaparkowanego hm... pojazdu, coś płaskodennego z wielkim śmigłem - jak w samolocie. Ranger poinstruował nas co mamy robić i dał znak by zatkać uszy, odpalił wodno-pojazd i pomknęliśmy po wodzie. Co jakiś czas zwalniał i podpływał do leżących gigantycznych aligatorów - wszystko na wyciągnięcie ręki. Było tego cała masa, prawie za każdą kępą trawy czaił się stwór. Na drzewach wisiały wielkie jaszczury, a dookoła latały najdziwniejsze ptaki. Po powrocie mieliśmy okazje potrzymać żywe krokodyle i pumy - typowy show dla turystów. Wróciliśmy wieczorkiem. Kusiła jednodniowa wycieczka na Bahamy za 100 dolarów, ale w końcu wymyśliłem, że można by zmienić miejsce na jakieś bardziej egzotyczne. Polecieliśmy więc do Puerto Rico.
Richmond ma umiarkowany, wilgotny subtropikalny klimat. Wiosna zaczyna się w marcu, z łagodną pogodą w ciągu dnia i zimnymi nocami - trwa do końca maja, a potem następuje gorące, wilgotne lato. Zimy bywają łagodne z dużą ilością opadów deszczu, a często też śniegu.
Charleston ma wilgotny subtropikalny klimat z łagodnymi zimami, gorącym, parnym latem i sporymi opadami deszczu w ciągu całego roku.
Miami ma tropikalny klimat, z gorącym, wilgotnym latem i ciepłą, suchą zimę. Florydę natomiast nawiedzają tornada i huragany.
Warte polecenia:
Richmond: Linden Row Inn na 100 E. Franklin Street. http://www.lindenrowinn.com/ourhotel_gallery.php
Charleston: The Elliott Hose Inn na 78 Queen Street. http://www.elliotthouseinn.com/photo/photo.php
Miami: polecam noclegi na South Beach, najwięcej hoteli z widokiem na ocean jest na Collins Ave i słynnej Ocean Drive.
Opcja którą zawsze polecam: kupony z książeczek zniżkowych na noclegi w hotelach sieciowych na stacjach benzynowych lub w automatach do gazet.
Richmond – stolica stanu Wirginia. Miasto ma 200,123 tys. mieszkańców (2007). Ma status miasta niezależnego, nie przynależy do żadnego hrabstwa. Pierwsi angielscy osadnicy przybyli tu w 1607 roku. Miasto wytyczone pod obecną nazwą w 1737 w 1780 roku zostało stolicą stanu. Podczas amerykańskiej wojny secesyjnej było stolicą Skonfederowanych Stanów Ameryki. Jako stolica, miasto było głównym celem ofensyw wojsk Unii, jednak zostało zdobyte przez Generała Granta dopiero 3 kwietnia 1865 - w ostatnich miesiącach wojny. Richmond zostało spalone przez wycofujących się konfederatów.
Charleston - miasto w stanie Karolina Południowa, nad Atlantykiem. Miasto ma 118,492 tys. mieszkańców (2007). Miasto założone jako Charles Town w 1670. W roku 1776, w czasie amerykańskiej wojny rewolucyjnej odparło pierwszy atak brytyjski. W walkach w obronie Charleston w 1779 odznaczył się Kazimierz Pułaski. Ostatecznie jednak miasto zostało zdobyte po oblężeniu przez Brytyjczyków w 1780 i pozostało w ich rękach do końca wojny. 12 kwietnia 1861 atak konfederatów na federalny Fort Sumter strzegący portu w Charleston rozpoczął działania zbrojne w wojnie secesyjnej. 31 Sierpnia 1886 roku miasto nawiedziło duże trzęsienie ziemi, które niemalże zniszczyło całe miasto.
Miami – miasto w stanie Floryda, nad Atlantykiem. Leży prawie na zwrotniku Raka. Najdalej wysunięte na południe, duże miasto w kontynentalnych USA. Miasto jest stosunkowo młode. Otrzymało prawa miejskie w 1896 mając 344 mieszkańców. Po objęciu władzy na Kubie przez Fidela Castro w 1959 setki tysięcy Kubańczyków uciekło z Kuby do USA. Ponad 300 tys. osiedliło się w Miami, odległym tylko o 370 km od Hawany. W latach 80. Miami stało się jednym z głównych ośrodków przerzutu narkotyków do USA. Doprowadziło to do fali przestępczości, ale również dało zastrzyk wielu miliardów dolarów dla gospodarki miasta. Ten okres w historii Miami pokazany jest w popularnym serialu telewizyjnym Miami Vice oraz w filmie Scarface z Alem Pacino. Miasto ma największa liczbę emigrantów udziałową do populacji miasta - szacowana jest na ponad 50%.
Nowy York - opisanie atrakcji tego miasta wymaga osobnego opisu wyprawy, co mam nadzieję zrobić wkrótce.
Richmond, Virginia - miasto oferuje dobrze zachowane pamiątki z okresu wojny secesyjnej i lat późniejszych. Zwiedzanie można ograniczyć do rejonów wokół Kapitolu i pobliskich ulic. Znajdziemy tu dom w którym mieszkał Generał Lee, siedzibę prezydenta Skonfederowanych Stanów Ameryki i muzeum konfederacji. Spacer po uliczkach, między świetnie zachowanymi domkami to dobrze spędzony czas, można wyobrazić sobie jak wyglądało życie w XIX wieku.
Charleston, Południowa Karolina - to jedno z ładniejszych miast w USA, małe, ale z "klimatem". Architektura XIX wieczna zachowana bez brutalnej ingerencji nowoczesnych budynków. Zwiedzanie jak w przypadku Richmond można ograniczyć do spacerów po uliczkach i muzeach. Na głównym placu gdzie mieścił się targ niewolników można kupić pamiątki i dobrze zjeść. Charletown pamięta o nawiedzających to miasto w minionych wiekach piratach. Wszędzie znajdziemy motywy pirackie i sklepy z pamiątkami. Ciekawi historii powinni popłynąć statkiem do Fortu Samter, gdzie rozpoczęła się wojna secesyjna. Do zwiedzenia jest też zakotwiczony po drugiej stronie zatoki lotniskowiec USS Yorktown. Mamy do dyspozycji replikę pierwszej użytej bojowo łodzi podwodnej Hunley i muzeum. Pod miastem jest oryginał w specjalnym sarkofagu ze szkła. Warto przejść się ulicą Battery wzdłuż wejścia do zatoki, mamy tam piękne domy i parki. Na chcących zobaczyć jak wyglądało życie w czasach niewolnictwa, czeka dom-muzeum z pokojami, kuchniami i całym zapleczem ze stajniami i pomieszczeniami dla niewolników.
Przejazdem widziałem Savannah i Jacksonville, które chętnie odwiedzę ponownie - wydają się być w podobnym klimacie.
Miami, Floryda - miejsce wakacyjne całego wschodniego wybrzeża :). Dużo ludzi przyjeżdża tu zimą uciekając od mrozów na północy. Jak mówię o Miami to myślę o South Beach (dzielnica) gdzie znajdują się prawie wszystkie hotele i kwitnie życie nocne. Taksówkarz zapytany, gdzie można pojechać żeby zobaczyć miasto zwykle zawiezie człowieka na Ocean Drive na South Beach... nie jest to długi odcinek ulicy, ale za to pełen budynków w stylu Art Deco i restauracjami na każdym kroku. Można tu spędzić ciekawie kilka nocy :). Wzdłuż wyspy ciągnie się promenada z widokiem na plażę i ocean -warto więc zrobić sobie spacerek. Wyspa nastawiona jest na turystów, ale ceny nie są wygórowane. Jadąc do centrum miasta warto zatrzymać się w porcie gdzie zacumowane są wielkie statki wycieczkowe. Niedaleko znajduje się dużo markowych sklepów i ładny park z widokiem na miasto oraz South Beach z długim mostem łączącym wyspę z kontynentem.
Ciekawą opcję zwiedzania downtown oferuje bezpłatna kolej magnetyczna - przeszklone wagoniki jeżdżą na wysokich pylonach nad miastem. Polecam wypad do dzielnicy Little Havana i Little Haiti. Generalnie miasto jest bardziej do leżenia na plaży niż zwiedzania :). Znudzeni wypoczywaniem mogą wyrwać się na jednodniową wycieczkę do Everglades National Park. Naprawdę warto poświęcić kilka dolarów. Śmigamy po płytkich wodach na specjalnym pojeździe (bardzo głośnym, zalecam jakieś dodatkowe zatyczki do uszu). Oglądanie na żywo aligatorów (jest ich bardzo dużo), krokodyli i jaszczurek robi wrażenie. Lokalne biura turystyczne oferują też jednodniowy wypad na Key West, wyspy Bahama (tutaj warto zrobić rezerwację wcześniej, Bahamas wymaga wiz od Polaków, ale to formalność do załatwienia w jeden dzień w centrum Miami).
Key West - to miejsce z serii "trzeba tu być" :). Dodatkową atrakcją jest przejazd słynnymi długimi mostami z Key Largo do Key West. Niezapomniane wrażenia. Na miejscu można ustawić się w kolejce do zdjęcia przy znaku pokazującym odległość do Kuby (90 mil - 144 km), kto chce za drobną opłatą może zwiedzić dom, w którym mieszkał Hemingway. Spacerek po uliczkach miasta dopełnia resztę. Na koniec dnia maraton po knajpach, rozrywka gwarantowana :).
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański
Lokalny czas
Kiedy jechać
Przez cały rok
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotels-in-usa.net Hotele
- www.art-collecting.com Galerie
- www.museumsusa.org Muzea
- www.usatourist.com Turystyka
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

