okazje

Na Saharze przeżyłam prawdziwą burzę piaskową, odwiedziłam ludzi, żyjących pod ziemią, podziwiałam wspaniałe oazy. Wszystko w Tunezji.

11.05.2008

Z wyjazdu do Nefty cieszyłam się przede wszystkim z jednego powodu – w planach był nocleg na pustyni w autentycznych namiotach Berberów. Słyszałam, że widoku gwiazd na bezchmurnym niebie nie da się porównać z niczym. Takie piękne. Nawet na tę okazję targałam zupełnie nieprzydatny na wybrzeżu polar – mówiono mi, że w nocy na Saharze temperatura może spaść nawet do zera stopni.

Przed południem na jeepach mieliśmy jechać do oaz Chebiki, Tamerzy i Ounk Jmel. Zwiedzać oazy, podziwiać pustynię, obejrzeć resztki dekoracji do kręconego tu filmu „Gwiezdne wojny”. Po południu planowaliśmy przesiąść się na wielbłądy i na nich dotrzeć do miejsca noclegu na pustyni. I niestety, z planów wyszły nici. Ale po kolei.

Widok na domek marabuta

Przeczytaj koniecznie: Tunezja: Tajemnice oaz i pustyni
Raniutko od hotel zajechały jeepy, wpakowaliśmy się do wozów i ruszyliśmy. Pierwszy przystanek zrobiliśmy w Chebika – oazie najbliższej granicy z Algierią. Wąski pas zieleni wcisną się w rozpadlinę czerwono-żółtych skał. Z daleka widać na skraju mały domek , w którym niegdyś mieszkał marabut – taki miejscowy szaman i mędrzec. Niegdyś – bo na pustyni nie tylko piasek może siać zgubę. W 1969 roku w oazie była powódź, którą spowodowały ulewne deszcze. Oaza wyludniła się, zostały „atrakcje „ dla turystów –czyli liczne stragany z pamiątkami i kafejki. W kolejnej oazie, Tamarzy, już na wstępie widać, że Polacy docierają wszędzie. Jeden ze sprzedawców, reklamując swoją herbatę z miętą, na tekturze napisał, że „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny i moja herbata miętowa”.

Wobec takiej zachęty mało kto przechodzi obojętnie. Ze szklaneczką gorącej, słodkiej jak ulepek herbaty zaczęłam oglądać ofertę ciągu straganów. Cóż, licznie wystawiane suszone skorpiony, węże w słoikach mnie akurat nie zachęciły do sięgnięcia po portfel. Atrakcją oazy jest wodospad, ale skłamałabym mówiąc, że rzucił mnie na kolana. Jak wam będzie nie po drodze, możecie ten punkt podróży śmiało ominąć. Ale może nie zachwyciłam się urodą oazy, bo coś zaczęło się dziać z pogodą? Dziś sama nie wiem.

W środku burzy

Najpierw pojawiła się jakby lekka mgiełka,. która zdecydowanie pogorszyła widoczność. Zerwał się wiatr, który zmagał się dosłownie z minuty na minutę. Wznosił coraz większą kurzawę. Ale jeszcze nie wyglądało to specjalnie groźnie, szczególnie zza szyby jeepa. Dopiero jak poprosiłam kierowcę by stanął, bo chciałam sfotografować przechodzące przez drogę żyjące na dziko wielbłądy – przekonałam się, że to nie przelewki. Otworzyć drzwi jeepa jeszcze mi się udało, wysiąść też, ale ze zrobieniem kroku już miałam kłopot. Wiatr był tak silny, że nie mogłam stanąć twarzą w jego kierunku, a nawet jak stanęłam tyłem, swoją siłą przyginał mnie do ziemi. Znalazłam się w morzy wirującego piasku. Nie przypuszczałam, że takie małe ziarenka mogą tak nieprzyjemnieatakować – ich uderzenia w gołe nogi czułam jak ukłucia szpilkami. Z trudem , chwiejąc się na nogach, schowałam się do samochodu. Byłam cała pokryta grubą warstwą czerwonawego pyłu. Miałam go wszędzie, także w oczach i ustach.

Jeszcze podjęliśmy próbę obejrzenia skały, o którą rozbił się samolot w filmie „Angielski pacjent” – praktycznie nic nie było widać – i z żalem, zawróciliśmy.

Niestety, burza piaskowa rozszalała się na dobre i musieliśmy zrezygnować z noclegu na pustyni. Bardzo żałuję, ale może jest to powód, by jeszcze raz tu przyjechać? Kto wie...

Przy źródełku

Wróciliśmy do hotelu i po spłukaniu piachu pod szybkim prysznicem ruszyłam na zwiedzanie Nefty, a konkretnie oazy Ksar al.-Ajn (co po arabsku znaczy Zamek Źródeł). Wytryska w niej podobno aż 152 źródełek wody. Turystów po oazie wożą bryczki – taka 1,5 godzinna przejażdżka kosztuje ok. 10 dinarów. Zdecydowanie tak, tego mi było trzeba po burzy na pustyni - przejażdżka wśród kwitnących drzew figowych, granatów i kiwi byłaby zdecydowanie przyjemniejsza, gdyby nie chmary komarów, które natychmiast nas zaatakowały. Dobrze, że w Tunezji nie ma malarii. Ziemia w oazie podzielona jest na małe działki, na których rodziny uprawiają daktyle – są najsmaczniejsze w kraju. W środku oazy zatrzymaliśmy się przed jedną z działek – przywitał nas jej właściciel i zaprosił do środka. Tam czekał na nas już młody chłopak, które dał pokaz szybkiego wdrapywania się na szczyt palmy, obok uraczono nas daktylowym winem, chętni mogli zapalić fajeczkę z jakimś zajzajerem (podobno z palmy). I było miło.

Domy pod ziemią

Po dniu pełnym wrażeń, następny ie był zbyt ekscytujący – mieliśmy do przejechania prawie cały kraj wszerz – metą była Matmata. Atrakcją dosyć monotonnej drogi był przejazd przez słone jezioro Chott El Jerid – w promieniach słońca pięknie lśnią kryształki soli.

Przeczytaj koniecznie: Cypr po raz pierwszy
Im bliżej byliśmy Matmaty, tym krajobraz robił się coraz bardziej księżycowy – przede wszystkim przez gołe skały, ciągnące się po horyzont.

Do Matmaty dojechaliśmy pod wieczór. Zanim zapadł zmierzch zdążyliśmy sfotografować nazwę miasta z dużych glinianych liter – prawie takich, jak Hollywood i zajrzeć do jednego z domostw troglodytów – ludzi, żyjących prawie pod ziemią. Żyje ich tu ok. 5 tys. osób – część hodują kozy i owce, część korzysta z boomu turystycznego (tu też kręcono „Gwiezdne wojny”) i za drobną opłatą (co łaska) pozwala turystom obejrzeć swoje domostwa.

W miękkim tufie pochodzenia wulkanicznego drążyli domostwa, w niczym nie odbiegające od układy typowego, arabskiego domostwa, gdyby nie to, że znajdowały się ok. 8 m pod powierzchnią ziemi. Kilka kroków w wąskim i ciemnym orytarzu i wychodzimy na okrągły dziedziniec, zwany po arabsku haouch. Dopiero z niech prowadzą wejścia do wydrążonych czterech innych pomieszczeń: do sypialni, jadalni, spiżarni i pomieszczenia dla zwierząt. Skromne, tylko niezbędne sprzęty sugerują, że mieszkańcom jaskiń daleko jest do cywilizacji Zachodu. I byłabym w to spokojnie uwierzyła, gdybym nie postanowiła zrobić zdjęcia domostwa z góry. W tym celu zaczęłam wdrapywać się na wzniesienie nad jaskinią i w krzakach, otaczających na górze jej otwór natknęłam się na antenę satelitarną.

warto wiedzieć

Nie radzę nikogo fotografować bez jego zgody. Szczególnie uważać trzeba w obcowaniu z kobietami berberyjskimi, które poznasz po tatuażu na brodzie (wierzą, że tamtędy mogą wejść do człowieka złe moce, przed czym strzeże tatuaż) które uważają, że zdjęcie odbiera im część duszy.

Nie radzę nikogo fotografować bez jego zgody. Szczególnie uważać trzeba w obcowaniu z kobietami berberyjskimi, które poznasz po tatuażu na brodzie (wierzą, że tamtędy mogą wejść do człowieka złe moce, przed czym strzeże tatuaż) które uważają, że zdjęcie odbiera im część duszy.

atrakcje

Nefta słynie z daktyli – podobno smaczniejszych nie znajdzie się w całej Tunezji.

Polecam brika - złożony w trójkąt naleśnik ze specjalnego ciasta (jest podobne do francuskiego, ale bardziej chrupkie) z nadzieniem i lekko ściętym jajkiem w środku. Pycha!

Autor: Anna Zaborska
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
TUNEZJA

Stolica: Tunis Waluta: dinar tunezyjski (TND) 1 TND = 1000 milimów Język urzędowy: arabski Inne: odmiana tunezyjska języka arabskiego, francuski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Plaże
  • Architektura
  • Relaks
  • Pogoda

Kiedy jechać

Najlepsza pogoda jest między marcem a majem.

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line