Przez królestwo Totonaków do krainy Olmeków.
14.12.2008Żegnamy się ze
Naszym celem było nadmorskie miasto - port Veracruz. Chcieliśmy zobaczyć słynne z bogatej historii miejsce, w którym w 1519 roku wylądował Cortez. Przez wiele wieków miastem targały różne wojny i wydarzenia polityczne, które mocno odcisnęły się na kształcie miasta. Nie bardzo wiedzieliśmy, czy wybór jest dobry, ale kusiła znana na świecie nazwa - Veracruz. Po dotarciu na miejsce z przewodnikiem w ręku, poszukaliśmy hotelu, trafiliśmy za pierwszym razem. Miejsce nie było specjalnie atrakcyjne, oby były łóżka, przecież nie mieliśmy w planie spędzać tam, ani minuty więcej - niż potrzeba.
Zostawiliśmy bagaże i na piechotę powędrowaliśmy w stronę portu - na promenadę zwaną malecón, ciągnącą się nad zatoką Meksykańską. Deptak był prawie pusty, jedynie my i latarnie. Zatrzymaliśmy się przy Faro Venustiano Carranza, pięknej latarni morskiej - białym budynku w stylu neoklasycznym z wysoką wieżą, który ani trochę nie przypominał miejsca, na które zawsze zwracają uwagę marynarze wpływający do portu. Miejsce to jest bardzo charakterystyczne, przewija się na wszystkich zdjęciach z Veracruz. Na całym odcinku Paseo del Malecon można natrafić na różnego typu pomniki i posągi - nawiązujące do jakiegoś wydarzenia lub postaci (m.in. płetwonurka, tancerza Jarochos).
Wędrując tak doszliśmy do cypla wysuniętego daleko w zatokę, przy którym jest wyspa-forteca San Juan de Ulua – która wygląda jak "zacumowana" łódź. Forteca chroniła cały port Veracruz w przez cały okres swojej świetności, w międzyczasie stała się też więzieniem. Miejsce jest bardzo zaniedbane, ale warto przespacerować się po lochach, komnatach i murach obronnych. Daje to pojęcie o systemach obronnych w czasach podboju hiszpańskiego. Podobne fortece znjdziemy też na wyspach karaibskich m.in w stolicy Portoryko.
Wracając do miasta utrzymaliśmy klimat czasów Corteza i doszliśmy do Baluarte de Santiago, jedynego z dziewięciu fortów obronnych miasta Veracruz. Miejsce jest małe i niezbyt imponujące, ale można potraktować jako atrakcję. Z murów wystają ogromne armaty, a wejścia strzeże ogromna krata. Szara i obdrapana budowla mocno kontrastuje z kolorowymi budynkami w okolicy, to kolory Karaibów - pastele od turkusu, przez morski, niebieski aż do żółci. Spacer przy kamienicach w takich kolorach to uczta dal oka, balkoniki i okiennice dopełniają uroku. Jedynie słupy elektryczne psują klimat miejsca, wysokie drewniane patyki z plątaniną kabli, która przyprawiłaby europejskiego elektryka o zawał. Nie wiem jak ktoś może się w tym połapać? Ale w końcu to Meksyk :).
Spacer kolorowymi uliczkami, przypominającymi momentami ulice Hawany - doprowadził nas do Plaza de Armas (centralny plac w mieście) - piękne miejsce w kształcie czworoboka - zamkniętego z jednej strony przez katedrę, pozostałe boki to przyjemność dla oka. Kolonialne budynki z "sukiennicami" przenoszą nas w dawne czasy, po środku skwerek obsadzony wysokimi palmami. Tłumy ludzi przewijają się tędy codziennie i chwila spędzona na ławeczce daje obraz i przekrój mieszkańców Veracruz.
Miasto poza kilkoma ciekawymi wyjątkami, które opisałem - nie jest ładne, ale to typowe dla portów. Nie ma co zapuszczać się w inne dzielnice, tam już nie zobaczymy pastelowych kolorów na ścianach, tylko szary tynk i masę śmieci na ulicach. Przed wieczorem postanowiliśmy pojechać taksówką na słynne plaże Veracruz. Zatrzymywaliśmy się na wszystkich po kolei... Byliśmy niezbyt zachwyceni tym co zobaczyliśmy, w końcu wybór padł na taką, na której było kilka knajpek. Wykorzystaliśmy czas na kąpiel w miarę ciepłym morzu i zalegliśmy w plażowym barze, gdzie zamiast krzesełek były hamaki. Kilka minut bujania z piwkiem - usypia. Plaże w mieście są brudne i nijakie, brak zieleni i klimatu. To nie są te Karaiby, o które nam chodziło :). Ale wszystko przed nami.
Wczesnym ranem ruszyliśmy z dworca w dalszą drogę. Podobnej klasy autobus szybko dostarczył nas do następnego stanu meksykańskiego, o znanej każdemu nazwie Tabasco. Zatrzymaliśmy się w mieście Villahermosa. Tutaj była przesiadka na inny autobus, co wykorzystaliśmy - zostając na jeden dzień. Hotel znaleźliśmy z polecenia taksówkarza. Był tani i trochę w złym stanie, pokoje bez okien, ale z telewizorem. Trochę głodni ruszyliśmy "w miasto" w poszukiwaniu posiłku. Pytani przez nas Meksykanie wskazywali targ miejski, gdzie udaliśmy się ciekawi nowych kulinarnych doznań. Bazar był całkiem spory i zamiast dachu miał ogromną płachtę, a wewnątrz bardzo trudno było się przemieszczać. Miejsce to odwiedzali tylko mieszkańcy, a my jak zwykle stanowiliśmy ogromną sensację, handel zamierał - kiedy pojawialiśmy się przy straganach. Ciekawe oczy patrzyły na nas z zaciekawieniem, ciągnęliśmy za sobą ogon kilku dzieciaków, które nie odstępowały nas na krok. Każe chciało coś sprzedać, dostać peso lub po prostu pooglądać dziwnych białych :). Zjedliśmy z tubylcami posiłek, wszystkiego po trochę dla testów, potwornie ostre - ale dało się zjeść... potem miałem tego żałować i zapamiętać do dzisiaj :).
Z rozmowy z ludźmywnioskowaliśmy, że jedyną atra w meście jest Park - muzeum zwane Parque-Museo La Venta. Podjechaliśmy tam szybko taksówką. Cały kompleks muzealno-przyrodniczy mieści się na dużej wysepce - na rzece Rio Grijalva połączonej z lądem skrawkiem ziemi. Przy głównej bramie wita nas słynna kamienna głowa Olmeców. Po wejściu trafiamy na ZOO położone między tropikalnymi drzewami, jesteśmy w dżungli. Oglądanie zwierzaków nie jest specjalnie atrakcyjne, jeśli już człowiek widział wiele w życiu. Tutaj na pewno oryginalne są baseny z krokodylami, które mamy na wyciągnięcie ręki :), piękna była ogromna puma dostojnie siedząca na kamieniu. Ciekawym pomysłem na szarość zwykłych ogrodów zoologicznych było pomalowanie ścian w klatkach, tak żeby wszystko zlewało się z naturalnym tłem. Gdyby nie kraty - to trudno by było odróżnić „zoologiczne murals" o rzeczywistości. Dla nas niespodzianką były papugi, które swobodnie latały po parku, nie uciekały - bo miały tutaj stały dopływ pokarmu od turystów. Na całej przestrzeni można spotkać wiele dzikich zwierząt, na które można natknąć się w okolicach Tabasco i Chiapas.
Idąc szlakiem, docieramy do muzeum ludu Olmeców, mijamy w zagłębieniach wielkie figury bazaltowe i słynne głowy z których najcięższa waży około 24 tony, dostęp jest łatwy i każdy robi sobie pamiątkowe zdjęcia. Spacer po parku zajmuje dużo czasu i niepostrzeżenie zapada zmrok, wracamy do miasta rozklekotanym autobusem, drewniane ławki i brak szyb to niesamowita frajda. Wieczorem siadamy spragnieni na Plaza de Armas w bajkowych kawiarenkach. Wszystko utrzymane jest w kolonialnym stylu, palące się pochodnie, palmy i mariachi grający w parku - to jest ten Meksyk!
Rano poznajemy kierowcę prywatnego busa, który wozi ludzi do Palenque, gdzie znajdują się słynne ruiny miasta Majów. Niestety patrząc z perspektywy czasu nie byliśmy dobrze przygotowani do wyprawy i dysponując wiedzą jaką mam teraz, dłuższa wizyta w tym mieście byłaby obowiązkowa. Bilety do Cancun mieliśmy na wieczór i postanowiliśmy zabrać się za darmo z miłym kierowcą, opcja była taka, że zabierze nas ze sobą bo odbiera kilka osób i ma wolne trzy miejsca. W Palengue miał niecałą godzinę na postój i wracał do Villahermosa. Trudno zawsze te kilka minut warto było zobaczyć. Strefa archeologiczna Palenque oczarowała nas, wysokie piramidy w sercu dżungli, niektóre jeszcze nie odkryte spod pokrywy drzew. Kompleks ogromny i teraz dopiero żałowaliśmy, że nie mamy czasu. Prawie w biegu starałem się zobaczyć jak najwiecej i porobić zdjęcia. Teraz dostałem tylko „próbkę" tego miejsca, dlatego postanowiłem następną wyprawę zacząć obowiązkowo - od tego miejsca. Tu można spokojnie spędzić kilka dni!
Trudno trzeba było wracać do autobusu. Autobus jechał przez noc, a ja doświadczyłem takiego zatrucia pokarmowego, że zwątpiłem czy wyjdę z niego żywy :). Nie wziąłem ze sobą leków i cierpiałem katusze. Dobrze, że z tyłu była zamykana toaleta, którą niestety okupowałem bardzo długo. Flora bakteryjna jest inna, co zlekceważyłem, nawet w krajach arabskich znosiłem to lepiej, tutaj zostałem pokonany, jedzenie z tubylcami nie było najlepszym pomysłem :(. Reszta znajomych nie miała takich poważnych problemów, więc raczej - to kwestia żołądka... Pocieszająca była myśl, że już za kilka godzin będę wylegiwał się na turkusowych plażach Karaibów. Playa del Carmen czekała...
Przemieszczanie się pomiędzy miastami jest proste, do dyspozycji mamy wiele linii autobusowych różnych klas:
De lujo czyli Deluxe i Primiera clase czyli Pierwsza klasa to najlepsza opcja dla osób lubiących trochę wygody (UWAGA na klimatyzację - warto zaopatrzyć się w koc lub sweter).
Segunda clase lub po prostu Druga klasa niewiele tańsze od pozostałych ale o znacznie gorszym standardzie (nie zawsze a często w porównaniu z Polskimi PKS-ami to luksus :).
Meskyk jest zbyt ogromny dla turystów na urlopach i spędzanie dni i nocy w autokarach to często strata drogocennych dni, dlatego warto pokusić się o tanie przeloty między miastami oddalonymi o setki kilometrów. AirMexico lub Mexicana to tylko najbardziej znane i sprawdzone linie lotnicze w kraju.
Veracruz – stan we wschodnim Meksyku. Na północy swoją kulturę stworzyli Huastekowie, w środkowej części stanu znajdowali się Totonakowie, natomiast na południu Olmekowie. Na początku XV wieku cały obszar znalazł się pod wpływem potrójnego sojuszu Tenochtitlan-Texcoco-Tacuba. W 1519 roku - na wieść o odkryciu złota przez Grijalvę ze swoją wyprawą wyruszył Hernan Cortes - w miejscu, w którym wylądował, założył osadę o nazwie Vera Cruz - "Prawdziwy Krzyż". Początkowy opór stawiony przez Huasteków został szybko zdławiony, Totonakowie zdecydowali się dołączyć do Hiszpanów, ze względu na swoją wrogość do nękających ich Azteków. Od 1810 roku podjęto tu kilka prób oswobodzenia regionu spod władzy Hiszpanii. W 1824 roku Veracruz uzyskało status stanu. W 1825 roku uchwalona została pierwsza konstytucja stanowa, przez większość pierwszej połowy XIX wieku stan nie zaznał stabilności politycznej. Po zakończeniu rewolucji meksykańskiej Veracruz stało się jednym z najgęściej zaludnionych i najbardziej rozwiniętych regionów Meksyku.
Villahermosa – meksykańskie miasto przemysłu naftowego nad rzeką Grijalva, stolica stanu Tabasco. Mimo że, po hiszpańsku oznacza - piękne miasto to w rzeczywistości hałaśliwe miasto, oświetlane płonącymi dyszami rafinerii ropy naftowej. Leży w regionie rolniczym, gdzie uprawia się głównie kawę, kakao i trzcinę cukrową. Mimo swego bogactwa jest miastem biednym. W mieście znajduje się muzeum z pamiątkami po Olmekach, a wśród nich rzeźby bazaltowych głów - o wadze 18 ton każda.
Hernán Cortés był najsłynniejszym z hiszpańskich konkwistadorów. Urodzony w Hiszpanii w 1504 roku, mając 19 lat osiadł na Hispanioli (Santo Domingo) - wyspie w Indiach Zachodnich. Siedem lat później wziął udział w podboju Kuby dowodzonym przez Diego Valezqueza. W tym okresie dotarły na Kubę wiadomości o złotodajnych, bogatych terenach po drugiej stronie Morza Karaibskiego. Cortés zorganizował ekspedycję przy pomocy Velázqueza, z którym jednak zaraz po opuszczeniu Kuby (18 lutego 1519) popadł w konflikt. Dalsza ekspedycja pozostała więc jego osobistym przedsięwzięciem.
W 1519 Cortés wylądował na wybrzeżu Meksyku, w miejscu, gdzie dziś leży miasto Veracruz. Po kilku miesiącach zawarł przymierze z lokalnymi plemionami Indian Tlaxcala i na ich czele ruszył na podbój imperium Azteków. Działając w sposób brawurowy i wykorzystując przeświadczenie Azteków, że jest wcieleniem boga Quetzalcoatla, bez walki wszedł do ich stolicy Tenochtitlan 8 listopada 1519, po czym uwięził króla Azteków Montezumę II. Wiosną 1520 Cortés pokonał i przyłączył do swojego oddziału wysłany przez Velázqueza korpus, który miał go powstrzymać. Po śmierci Montezumy II pod koniec czerwca 1520 oddziały Cortésa zostały wyparte z miasta wskutek buntu Azteków. W ciągu kilku miesięcy armia Cortésa opanowała tereny wokół Tenochtitlan i w maju 1521 przystąpiła do oblężenia miasta. Po wyczerpujących walkach 13 sierpnia 1521 Hiszpanie opanowali Tenochtitlan. Oznaczało to upadek imperium Azteków i opanowanie przez Hiszpanię ogromnej części Ameryki Środkowej.
Totonakowie – lud indiański w Meksyku, w czasach prekolumbijskich zajmowali wschodnie wybrzeże i górzyste regiony Meksyku. Obecnie zamieszkują północną część stanów Veracruz i Puebla. Posługują się językiem z grupy penuti, spokrewnionym z językiem maja, używają także języka hiszpańskiego. Obecnie społeczność Totonaków liczy ok. 280 tys. osób (1993). Zajmują się przede wszystkim rolnictwem, rybołówstwem morskim i rzemiosłem, zachowując dawne zwyczaje i folklor.
Olmekowie to umowna nazwa używana dla określenia plemion zamieszkujących Mezoamerykę od momentu przejścia z koczowniczego na osiadły tryb życia (ok. 2000 r. p.n.e.). Plemiona te, osiadły na nadbrzeżach rzek i jezior od Zatoki Meksykańskiej aż do górzystych terenów w głębi lądu i wykształciły kulturę o wielu wspólnych cechach. Olmekowie uznawani są za twórców pierwszej cywilizacji Mezoameryki. Do osiągnieć związanych ze sztuką należy budowa schodkowych piramid ze świątyniami umieszczanymi na szczycie, rzeźba. Olmekowie znali podstawy matematyki i kalendarza, dali początek pismu hieroglificznemu.
Palenque – miejscowość położona w stanie Chiapas w Meksyku. W odległości ok. 7 km od niej w 1746 r. odkryto ruiny miasta Majów. Największy jego rozkwit przypada na okres od połowy VII do końca VIII wieku. W 1987 roku ruiny wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Wśród ruin największą sensacją stała się Świątynia Inskrypcji, którą zbudowano na piramidzie schodkowej, składającej się z dziewięciu stopni. Wejścia do niej mieszczą się między filarami ozdobionymi dawniej postaciami wykonanymi ze stiuku, nogi postaci wykonane były w formie głów węży – obecnie zostały jedynie fragmenty tych dekoracji. Przy wejściu wyryte jest 620 hieroglifów, od nich pochodzi właśnie nazwa świątyni. Stromy dach świątyni wykończony był ażurowym grzebieniem. Podczas prac archeologicznych prowadzonych w latach 1942 – 1952 we wnętrzu świątyni odkryto przejście do krypty grobowej. W dolnej części wewnętrznej klatki schodowej znaleziono 6 szkieletów ludzkich, naczynia i dary. Wejście do krypty zamyka płyta kamienna w kształcie trójkąta. Ściany krypty przedstawiają dziewięć postaci kapłanów, lub jak niektórzy naukowcy sądzą – bóstwa nocy. Wewnątrz krypty znaleziono sarkofag z szkieletem Pacala Wielkiego, władcy Palenque.
W sarkofagu znaleziono wykonane z jadeitu ozdoby. Ściany sarkofagu pokrywają hieroglify z datą 633. Płyta wierzchnia pokryta jest reliefem wyobrażającym postać mężczyzny spoczywającego na masce boga ziemi i śmierci oraz wizerunek ptaka Moan, który symbolizuje śmierć. Rama reliefu wykonana została jako pas z wyobrażeniami Słońca, Księżyca, planety Wenus i sześciu głów ludzkich. Wnętrze sarkofagu z wnętrzem świątyni stojącej na szczycie piramidy łączyła gliniana rura w kształcie węża, nie wiadomo - czy był to kanał wentylacyjny czy też może symboliczne połączenia świata zmarłych i żywych. Inne zabytków odnalezionych w tym miejscu: Świątynia Hrabiego, Świątynie Krzyża, Słońca i Ulistnionego Krzyża, ruiny pałacu – stanowią kompleks kilku budynków i trzech dziedzińców wzniesionych na przestrzeni życia kilku pokoleń, boisko do gry w pelotę, pozostałości kamiennego akweduktu, który prowadził wodę z rzeki Otulum.
El Tajín – położone na północny zachód od Veracruz miasto było stolicą państwa Totonaków i ośrodkiem kultu boga deszczu. Zostało założone w II wieku p.n.e., największy rozwój przeżyło w okresie od V–XII wieku. Nie jest jeszcze do końca zbadane przez archeologów. Do najbardziej znanych zabytków związanych z tym miejscem należy schodkowa piramida zwana Piramidą Nisz. Jest to siedmio kondygnacyjna budowla kamienna, o wysokości 25,0 m. W niej wykonano 365 nisz w postaci otworów przypominających okna i drzwi. Liczba nisz związana jest liczbą dni w kalendarzu słonecznym.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Meksyk Waluta: peso meksykańskie (MXN) 1 MXN = 100 centavos Język urzędowy: hiszpański Inne: nahuatl, języki maja
Lokalny czas
Kiedy jechać
Najlepiej od maja do września
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.allmexicohotels.com Hotele
- www.aboutmexico.net Przewodnik
- www.mexico.com Turystyka
- www.si-mexico.com Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

