Senegalscy poławiacze soli brodzą po szyję w wodzie, wyławiając z dna jeziora Retba słony szlam, który ładują na prymitywne łódki w ilościach zagrażających ich zatonięcie.
Kąpiele w słonej wodzie kojarzą się zazwyczaj z wypoczynkiem. Okazuje się jednak, że to co dla jednych jest przyjemnością, dla innych stanowi ciężką pracą. W ten bowiem sposób wydobywa się sól w Senegalu.
08.01.2008Produkcja soli nieodłącznie kojarzy się z kopalniami głębinowymi, takimi jak w Bochni czy Wieliczce. W innych częściach świata jest ona jednak pozyskiwana w odmienny sposób i w większości pochodzi z różnego rodzaju solnisk – naturalnych, bądź sztucznych zbiorników zasolonej wody, która po odparowaniu wyłania ten ceny surowiec. Tak dziej się m.in. w Afryce subsaharyjskiej, a najlepszym tego przykładem jest senegalskie solnisko nad Jeziorem Retba, leżące kilkanaście kilometrów na wschód od senegalskiej stolicy – Dakaru.
Jezioro Różowe
Jezioro Retba znane jest szerzej pod nazwą „Różowe”. To określenie, używane częściej zarówno przez miejscową ludność, jak i licznie przybywających tu obcokrajowców, w pełni oddaje specyfikę akwenu. Takie właśnie zabarwienie ma bowiem woda w jeziorze.
Jeziorko jest specyficzne z dwóch powodów – nienaturalnego koloru wody oraz bardzo dużego zasolenia. Jak łatwo się domyślić nazwa Różowe pochodzi właśnie od zabarwienia wód. Ten specyficzny kolor spowodowany jest występowaniem w okolicznych glebach znacznych ilości różnego rodzaju minerałów, gównie związków chloru i soli mineralnych. Wody jeziora w pewnym sensie wypłukały te mineralny z ziemi, przybierając tym samym intensywny różowo-brunaty kolor. Jednak zabarwienie wody nie zawsze jest widoczne. Najłatwiej można je dostrzec zaraz po wschodzie i tuż przed zachodem słońca, i to najlepiej przy sprzyjającej, bezwietrznej pogodzie, kiedy powietrze pozbawione jest drobin pisaku rozpraszających przejrzystość powietrza.
Skąd się wzięło tak duże zasolenie? W zamierzchłych czasach Jezioro Różowe było małą zatoczką oblewającego Afrykę od zachodu Oceanu Spokojnego. Na przestrzeni wielu set lat nanoszony wiatrem piach spowodował odcięcie zatoki od otwartego akwenu, przyczyniając się do powstania oddzielnego zbiornika wody, który z czasem coraz bardziej oddalał się od wybrzeża. Obecnie pomiędzy ocean a jezioro wdziera się szeroka na blisko kilometr łacha piachu. I znów czas dał o sobie znać. W skutek parowania wody zasolenie jeziora zaczęło wzrastać w dość szybkim tempie, osiągając dzisiaj dziesięciokrotnie wyższy poziom, niż to występujące w macierzystych wodach Oceanu Spokojnego.
Nur w słoną toń
Miejscowa ludność stosunkowo szybko nauczyła się wyciągać z tego korzyści i zaczęła pozyskiwać z jeziora sól. Mimo postępu technologicznego metoda jej wydobywania nie zmieniła się tutaj od setek lat... Sól wyławia się po prostu ręcznie z dna jeziora. Codziennie dziesiątki takich „poławiaczy” wypływa na jezioro prymitywnymi łódkami. Sposób uzyskiwania soli jest bardzo prosty, choć z pozory wygląd na nieco szalony. Sól po prostu się łowi. Wypływa się na jezioro łodzią, a najlepiej kilkoma, po czym nurkuje się w wodzie wyciągając z dna słony szlam, którym wypełnia się łódki niemal po same brzegi.
Tubylcy w dość pomysłowy sposób wykorzystuje do tego specjalne, plecione z trzciny czerpaki, którymi przeciąga się po dnie jeziora nabierając słoną maź. Zanim trafi ona na dno łodzi odsącza się ją jeszcze z wody za pomocą tych samych czerpaków. Nagromadzony szlam transportowany jest na brzeg. Tam „poławiacze”, którymi są wyłącznie mężczyźni, przekazują towar swoim żonom i dzieciom aby poddały go dalszej obróbce.
Wiekowa technologia
Całość zostaje ułożona na specjalnie do tego przygwanym poletku, po ym musi być wypłukana, tak by dokładnie oddzielić sól od reszty niepożądanego błota. Czynność tą powtarza się do czasu, aż maź uzyska miarowy, jasnoszary kolor. Oczyszczoną w ten sposób sól zostawia się pod gołym niebem do czasu aż woda ostatecznie odparuje. To jeszcze nie koniec. Zaschnięta sól tworzy jednostajną skorupę, którą trzeba jeszcze pokruszyć na drobne kawałki za pomocą specjalnych kijów uzbrojonych na końcach w metalowe szpikulce. Ostatecznie miałka sól usypywana jest w małe kopczyki, gdzie czeka do czasu zawitania kupców, którzy przyjeżdżają nad Różowe jeziorko co jakiś czas.
Żeby wyżyć z tej pracy trzeba się naprawdę sporo naharować. Od momentu wyłowienia soli do czasu sprzedaży mija czasami wiele tygodni. Aby mieć w miarę stały zarobek trzeba więc systematycznie ją wydobywać i przetwarzać. Praca jest bardzo żmudna i nieprzyjemna. Nie trzeba zbyt wybujałej wyobraźni aby sobie uzmysłowić, że kilkugodzinne brodzenie po szyję w mocno zasolonej wodzie nie należy do zajęć ani łatwych, ani przyjemnych. Mimo tego całe jezioro upstrzone jest łódkami i pracującymi wokół nich „poławiaczami”. Dla miejscowej ludności to po prostu jedyny sposób na zarobienie pieniędzy. Dlatego też fach przekazywany jest tu z pokolenia na pokolenie, a dzieci rozpoczynają naukę zawodu już od najmłodszych lat.
Obowiązującą walutą w Senegalu jest frank Zachodnioafrykańskiej Wspólnoty Walutowej. Oznacza się go skrótem XOF, jednak w powszechnym użyciu jest też CFA.
1 frank XOF dzieli się na 100 centymów.
1 euro = ok. 655 XOF
1 PLN = ok. 183 XOF
Na południu kraju panuje klimat podrównikowy, charakteryzujący się dużą wilgotnością i wysokimi temperaturami. W kierunku północnym przechodzi on stopniowo w podrównikowy, suchy.
Pora deszczowa panuje od maja do listopada. Pomiędzy grudniem a kwietniem jest pora sucha.
Średnie roczne temperatury wynoszą od 25°C na wybrzeżu do 30°C w głębi kraju. Najgorętsze są tereny przy granicy z Mali.
Senegal ma dość bogatą bazę hotelową. Przynajmniej jak na Afrykę. Doba w najtańszym hotelu o bardzo niskim standardzie kosztuje ok. 10 tys. SOF. Czasami nawet taniej. Wyjątkiem jest Dakar, gdzie za dobę w podrzędnym hotelu trzeba tam zapłacić 2-3 krotnie więcej, niż na prowincji (w okresie Rajdu Dakar jeszcze więcej).
Za nocleg w lepszym hotelu trzeba zapłacić ok. 30-35 tys. XOF. Jeśli chcemy liczyć na prawdziwy luksus, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 80-100 tys. XOF.
Przeloty z Polski do Senegalu (z przesiadką w jednej z europejskich stolic) są dość drogie. Bilet tam i z powrotem kosztuje ok. 3,5 tys. zł. Dużo tańszą opcją są przeloty do Dakaru z Paryża lub Mediolanu - bilet powrotny kosztuje ok. 2 tys. zł. Do tego oczywiście trzeba doliczyć koszt dojazdu lub przelotu z/do Polski, ale suma summarum i tak wyjdzie to dużo taniej (zwłaszcza jeśli skorzystać z ofert tanich linii lotniczych).
Nad Jeziora Retba najłatwiej dostać się z Dakaru. Z centrum miasta kursuje podmiejska komunikacja, którą stanowią minibusu (zazwyczaj niemiłosiernie przepełnione).
Bilet w jedną stronę kosztuje ok. 1,5 E.
Tereny dzisiejszego Senegalu były jednymi z najwcześniej zamieszkanych miejsc na Czarnym Lądzie. Świadczą o tym liczne narzędzia i kamienne kręgi, które znaleziono na pograniczu senegalsko-gambijskim. Pozostałości tych starożytnych kultur archeolodzy datują na przełom paleolitu i neolitu.
W XI wieku tereny Senegalu zamieszkuje ludu Tukulerów. Od tego okresu zaczyna się też powolna islamizacja tych terenów.
Począwszy od XVII w. tereny Senegalu zajmują Francuzi. Pod ich panowaniem powstaje większość miast, w tym Saint-Louis i Dakar, które w różnym okresie były stolicami Francuskiej Afryki Zachodniej.
Senegal uzyskał niepodległość spod panowania francuskiego dopiero w 1958 roku. Po odzyskaniu niepodległości, w latach 1959-1960 Senegal stanowił wraz z sąsiednim Mali Federację Mali, która wchodziła w skład Wspólnoty Francuskiej.
W 1982 roku Senegal utworzył z Gambią konfederację o nazwie Senegambia, ale integracja obydwu krajów się nie powiodła i w 1989 roku unię rozwiązano.
Najczęściej spotykanym drzewem w okolicy jest baobab. Drzewa te występują jedynie na terenach suchych i należą do najbardziej długowiecznych roślin. Okres egzystencji może wynosić nawet tysiąc lat. Drzew te charakteryzują dwie rzeczy – brak liści w porze suchej, co sprawia, że wyglądają jakby były posadzone „do góry nogami”, oraz bardzo grube pnie, w których magazynowana jest woda (średnica baobabu może dochodzić do 10 metrów).
W przyrodzie występuje osiem gatunek tych drzew. Najbardziej popularny jest baobab afrykański, zwany też baobabem właściwym ( łac. Adansonia digitata). Osiągają one od 5 do 25 metrów wysokości. Mają też charakterystyczne, wystające korzenie. Owocują raz w roku. Kilkunastocentymetrowe owoce mają twardą łupinę. Wewnątrz znajduje się miąższ, w którym poutykane są, czarne, twarde nasiona.
Afrykańczycy określają owoce baobabu mianem „małpiego chleba” – są one bowiem przysmakiem pawianów.
Baobaby są drzewami uprawnymi, a tubylcy twierdzą, że można je wykorzystać na tysiąc sposobów.
Korę, liście i owoce wykorzystuje się w ziołolecznictwie. Wywary stosowane są jako środek dezynfekujący na różnego rodzaju stany zapalne – zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne. Stosuje się je też jako środek przeciwgorączkowy oraz przy sensacjach pokarmowo-żołądkowych.
Baobaby stanowią też podstawę miejscowej kuchni. Korzenie młodych drzew są jadalne i często wykorzystuje się je do przyrządzania potraw. Pędy są spożywane jak szparagi. Z młodych liści, zawierających dużo witaminy C, przyrządza się sałatki. Zaś z miąższu owoców wytwarza się zupy lub orzeźwiające napoje a nawet… lody (mają przyjemny kwaskowy posmak). Z nasion baobabu tłoczy się olej jadalny.
Drewno jest bardzo lekkie, porowate i gąbczaste ze względu na swą lekkość, używane jest do sporządzania łodzi oraz różnego rodzaju tratew i pływaków. Z kory otrzymuje się bardzo mocne włókna, z których wrabia się worki, lub przerabia się na papier.
Senegal zamieszkuje około 12,5 mln. osób.
Dominującą grupą etniczną są przedstawiciele plemienia Wolof (ok. 43 proc. ludności), zamieszkujący głównie środkową część kraju, na północ i na wschód od Dakaru, a także tereny wzdłuż wybrzeży. Północny i wschodni Senegal zdominowany jest przez Fulan, którzy stanowią 23 proc. populacji całego kraju. Środkową część kraju zamieszkują Sererowie (15 proc.), trzecia co do wielkości grupa etniczna (15 proc.). Inne grupy etniczne zamieszkujące ten kraj to: Diola (4%), Tukulerzy, Mandinka. Europejczycy stanowią w tym kraju mniej niż 1 proc. populacji.
Językiem urzędowym jest francuski, zaś w powszechnym użyciu są języki plemienne, głównie wolof, serer, pullar, diola, mandingo.
94 proc. Senegalczyków wyznaje islam. Prócz muzułmanów kraj ten zamieszkuje spora liczba chrześcijan oraz animistów.
Średnia długość życia wynosi 58 lat.
Około 70 proc. zatrudnionych pracuje w rolnictwie. Najczęstszymi uprawami są: trzcina cukrowa, bawełna, ryż i warzywa, które powoli wypierają często do tej pory uprawiane orzeszki ziemne.
Najczęściej spotykanym drzewem w okolicy jest baobab. Drzewa te występują jedynie na terenach suchych i należą do najbardziej długowiecznych roślin. Okres egzystencji może wynosić nawet tysiąc lat. Drzew te charakteryzują dwie rzeczy – brak liści w porze suchej, co sprawia, że wyglądają jakby były posadzone „do góry nogami”, oraz bardzo grube pnie, w których magazynowana jest woda (średnica baobabu może dochodzić do 10 metrów).
W przyrodzie występuje osiem gatunek tych drzew. Najbardziej popularny jest baobab afrykański, zwany też baobabem właściwym ( łac. Adansonia digitata). Osiągają one od 5 do 25 metrów wysokości. Mają też charakterystyczne, wystające korzenie. Owocują raz w roku. Kilkunastocentymetrowe owoce mają twardą łupinę. Wewnątrz znajduje się miąższ, w którym poutykane są, czarne, twarde nasiona.
Afrykańczycy określają owoce baobabu mianem „małpiego chleba” – są one bowiem przysmakiem pawianów.
Baobaby są drzewami uprawnymi, a tubylcy twierdzą, że można je wykorzystać na tysiąc sposobów.
Korę, liście i owoce wykorzystuje się w ziołolecznictwie. Wywary stosowane są jako środek dezynfekujący na różnego rodzaju stany zapalne – zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne. Stosuje się je też jako środek przeciwgorączkowy oraz przy sensacjach pokarmowo-żołądkowych.
Baobaby stanowią też podstawę miejscowej kuchni. Korzenie młodych drzew są jadalne i często wykorzystuje się je do przyrządzania potraw. Pędy są spożywane jak szparagi. Z młodych liści, zawierających dużo witaminy C, przyrządza się sałatki. Zaś z miąższu owoców wytwarza się zupy lub orzeźwiające napoje a nawet… lody (mają przyjemny kwaskowy posmak). Z nasion baobabu tłoczy się olej jadalny.
Drewno jest bardzo lekkie, porowate i gąbczaste ze względu na swą lekkość, używane jest do sporządzania łodzi oraz różnego rodzaju tratew i pływaków. Z kory otrzymuje się bardzo mocne włókna, z których wrabia się worki, lub przerabia się na papier.
- W pobliżu Różowego jeziora rozgrywany jest ostatni etap rajdu Dakar.
- Trenerem reprezantacji piłkarskiej Senegalu jest Henryk Kasperczak.
Ogólnie jest to bezpieczny kraj, gdzie pospolite przestępstwa (kradzieże rozboje) zdążają się rzadko. Najbardziej niebezpieczny pod tym względem jest Dakar.
Powszechne jest łapownictwo, zwłaszcza przy przekraczaniu granicy lądowej własnym środkiem transportu.
Wybierając się na południe kraju, w region Casamance, lepiej spytać o aktualna sytuację. Od 1882 roku toczy się tam zbrojna rebelia, której celem jest oderwanie tych terenów od Senegalu. W 2004 r. podpisano wprawdzie zawieszenie broni, ale separatyści co jakiś czas dają znać o sobie.
Senegal to endemiczny teren występowania malarii. warto więc przed wyjazdem skonsultować się z lekarzem, specjalista od chorób tropikalnych, w celu ustalenia szczegółów związanych z anty-malaryczną profilaktyką.
Poziom higieny jest dość niski; należy więc zwracać uwagę na to co, i gdzie się je.
Woda jest zdatna do picia wyłącznie po przegotowaniu.
Późnym wieczorem może być problem z powrotem do Dakaru. Komunikacja publiczna (minbusy) zanika wtedy niemal całkowicie.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Dakar Waluta: frank Zachodnioafrykańskiej Wspólnoty Walutowej (XOF) Język urzędowy: francuski Inne: wolof, serer, pulaar, diola, mandingo
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

