okazje

San Francisco to jedno z najpiękniejszych miast w Stanach Zjednoczonych, miejsce gdzie najnowsze trendy w budownictwie wspaniale komponują się z wiktoriańską zabudową.

22.05.2008

Osoby mające go więcej, mogą spokojnie zaplanować dokładne zwiedzanie dzielnic. Spacerek po uliczkach i magicznych miejscach to jedna wielka atrakcja. Opisując miasto pod kątem turystycznym, nie staram się być obiektywny, polecam miejsca, które moim zdaniem warte są uwagi. Oczywiście wiele osób może się z tym nie zgodzić :). Teraz postaram się przedstawić kilka alternatywnych opcji na zwiedzanie miasta bez samochodu. (1) Z centrum miasta wsiadamy do autobusów numer 5, 31 na Market lub 38 na Geary i jedziemy ponad 40 minut do końca w stronę Ocean Beach. Wysiadamy na końcowym przystanku i podchodzimy kilka metrów do wielkiej plaży (można tu spędzić chwilę lub cały dzień). Proponuję podejść do górującego nad plażą Sutro Heights Park, skąd rozpościera się panorama na plażę, ocean, Golden Gate Park i pobliskie dzielnice.

Mijamy Cliff House z restauracją i wchodzimy na szlak pośród drzew. Strzałki informują nas o kierunku trady, więc bez obaw, nie zgubimy się. Idziemy klifami i podziwiamy z góry widok na ocean rozbijający się o skały. Po jakimś czasie trasa kończy się polem golfowym i pomostem (z widokiem na wejście do zatoki i most Golden Gate), który potem łączy z ulicą El Camino del Mar, przy której można podziwiać drogie rezydencje. Spacerkiem docieramy do Parku Presidio i wchodzimy na ścieżkę w lasku, która doprowadzi nas do następnej wielkiej plaży Baker Beach na która schodzimy i maszerujemy do końca. Plaże zamykają wielkie głazy, na które można się wdrapać i podziwiać jeden z najładniejszych widoków na słynny most. Po sesji zdjęciowej :) wchodzimy po stromych schodkach na górę i idziemy wzdłuż ulicy, cały czas trzymając się strzałek. Docieramy do starych bunkrów (obecnie ogrodzone siatką i z zakazem wchodzenia, ale siatka jest w kilku miejscach uszkodzona i można łatwo się przez nią przedostać :)). Widoki stąd są równie fantastyczne jak z plaży na dole. Polecam zwłaszcza zdjęcia nocne ze statywem.

Wracamy na szlak i dochodzimy do Golden Gate Bridge. Przechodzimy małym tunelem pod autostradą i wychodzimy na taras widokowy na zatokę i most (to według mnie słabszy widoczek). Zawsze kręci się tutaj dużo turystów. Teraz można wejść na Golden Gate. Ważne! Prawa strona mostu przeznaczona jest dla pieszych, a lewa dla rowerzystów. Spacerek po moście stanowi superatrakcję, mniej więcej w połowie jego długości mamy ładny widok na miasto i okolice, a na drugim końcu czeka nas kolejny punkt widokowy – obowiązkowe miejsce wycieczek turystycznych. Po prawej stronie jest najlepszy punkt, ale tam dojedziemy tylko samochodem lub rowerem. Warto udać się tam w godzinach późno popołudniowych (najlepsze światło) i poczekać na zachód słońca. Przy wejściu na most stoi przystanek autobusowy 28 i 29. Bus zawiezie nas np. do Geary, skąd musimy wrócić do downtown. To wyprawa na cały dzień i warto wziąć ze sobą prowiant oraz zapas wody. Jeśli po dojechaniu do oceanu zobaczymy, że jest fog (mgła) to spokojnie można darować sobie wycieczkę.

(2) Następną trasę zaczynamy na Embarcadero pod Bay Bridge i kierujemy się na północ. Spacerkiem mijamy Piery i chyba na 14 można wejść i zafundować sobie sesję foto z mostem i wieżowcami. Mijamy budynek przystani promowej z charakterystyczną wieżą zegarową. Istnieje możliwość zwiedzenia wnętrza. Idąc Embarcadero (można podjechać starym tramwajem) docieramy do Pier 39 – opisy wcześniej na Barbary Coast Trail. Stąd już niedaleko do Fisherman's Wharf. Dale prosto i przechodzimy obok Aquatic Park i Ghirardelli Square. Wchodzimy do Fort Mason i relaksujemy się w cudownym parku. Wychodzimy na Marine, gdzie stoją zacumowane jachty. Idziemy promenadą z widokiem na jeden z najładniejszych budynków w mieście. Na końcu drogi skręcamy w lewo do Palace of Fine Arts Exploratorium – budynek żywcem przeniesiony ze starożytnego Rzymu :). Ulubione miejsce fotografów weselnych :). Wracamy nad zatokę i przez mały park w Crissy Field wchodzimy na plażę East Beach. Tu mamy na wprost widok na Alcatraz i most Golden Gate. Teraz mam dwie opcje: iść szlakiem w stronę mostu lub plażą. Docieramy do Fort Point pod filar Golden Gate Brigde. Widoki zapierają dech w piersiach! Cofamy się nieco i wdrapujemy się na ścieżkę, która prowadzi do wejścia na most. To miejsce opisałem w opcji numer 1. Można wrócić autobusem 29 lub 28. To też wyprawa na cały dzień (oczywiście szybkim marszem bez delektowania się widokami można to zrobić szybciej, tylko po co :).

(3) Spacer po Golden Gate Park. Dojazd z downtown autobusem 5, 21 (zależy kto gdzie ma hotel, ale podaję dla przykładu z ulicy Market) pod sam park. Jadąc autobusem 21 mijamy urokliwe dzielnice. Park można zwiedzić na wiele sposobów, ale zróbmy to najprościej. Wchodzimy od ulic Stanyan lub Fulton (jest kilka wejść). Trafiamy najpierw budynek Conservatory of Flowers – charakterystyczny, wygląda jak szklarnia z wieżyczką. W środku można pooglądać kwiatki :). Idąc dalej wewnętrzną uliczką JF Kennedy drive dochodzimy do dużego placyku z parkiem i fontanną pośrodku. Mijamy malutki pomnik Cervantesa i Don Kichota i jesteśmy przy de Young Museum, gdzie można zobaczyć różne wystawy sztuki z całego świata. Budynek mocno ucierpiał po trzęsieniu ziemi w 1989 roku. Został odbudowany i teraz wygląda ... okropnie. Prze długi czas sądziłem, że jest pokryty czarną siatką na rusztowaniach, ale okazało się, że to tak ma wyglądać.

Na drugiej stronie znajduje się California Academy of Science (niedługo zostanie otwarte). Za budynkiem jest malutki kameralny ogród Shakespeare Garden. Na placu stoi muszla koncertowa, gdzie co jakiś czas odbywają się koncerty operowe. Wychodząc z tego "rejonu" przechodzimy obok Japanese Tea Garden, do którego trzeba koniecznie wejść (mała opłata), by pozwiedzać piękne ogrody i kilkupoziomowe pagody. W jeziorku pływają kolorowe ryby. I jest też mostek :), ale nie każdy go przejdzie (zobaczcie sami dlaczego). Idąc dalej, wchodzimy do Botanic Gardens. Tutaj znajdziemy roślinność z całego świata, podzieloną na kontynenty i państwa, w których występuje. Wszędzie widać tabliczki informacyjne. Pośrodku odnajdziemy małe jeziorko z żółwiami wodnymi. Dookoła nas biegają masy wiewiórek. Przyznam, że często lubię tutaj poleżeć na trawie z książką. Miejsce jest urokliwe.

Idąc dalej docieramy do Strawberry Hill, wzgórza z małym wodospadem i śliczną chińską pagodą nad jeziorkiem. Można wypożyczyć tu łódkę i popływać. Przez park ciągnie się kilka uliczek, którymi można pospacerować i dokładnie spenetrować teren, ale… trzeba zobaczyć jeszcze wybieg dla... Bizonów! Naprawdę warto popatrzeć na te zagrożone wyginięciem zwierzęta. Mijamy pole golfowe i docieramy do końca parku, gdzie żegna nas wielki wiatrak – dar królowej Holandii. Wychodzimy na ocean. Park jest duży i przejście całego na piechotę zajmuje wbrew pozorom sporo czasu. Można tu przyjechać samochodem, jest dużo miejsca do zaparkowania.

(4) Dla zmotoryzowanych ciekawą opcją jest 49 Mile Scenic Drive (niebiesko-białe tabliczki z mewą). Trasa wiedzie przez wiele atrakcyjnych miejsc San Francisco. Droga jest dobrze oznaczona; spokojnie można zacząć ją w dowolnym miejscu i tam zakończyć. Dla wygody zaczynamy od jakiegoś charakterystycznego miejsca, np. Embarcadero lub Union Square i ruszamy trzymając się mapki (warto zaopatrzyć się w całą makulaturę ;) w Informacji Turystycznej na Powell - przy wejściu do metra). Trasa wiedzie przez Financial District między wieżowcami, następnie przez Nob Hill, Chinatown, North Beach, Fishermans Wharf, Fort Mason i Park Presidio z mostem Golden Gate, na który można wjechać i w odpowiednim miejscu zjechać na Sausalito i zrobić tak pętle pod mostem, żeby wyjechać na pobliską górkę, gdzie mam 3-4 superpunkty widokowe na miasto i most (proponuję też zrobić to w nocy). Panoramy miasta iście pocztówkowe. Wracamy do miasta przez most (opłata 5 dolarów), kierujemy się na zachód (tutaj możliwe małe manewy przy zjeździe, aby wydostać się nad ocean – dlatego warto mieć GPS).

Jedziemy Lincoln Drive i mijamy Lincoln Park, przez chwilę oddalamy się na Geary, żeby powrócić i wyjechać na Sea Cliff i Ocean Beach, gdzie wzdłuż plaży ciągnie się wielki parking. Jedziemy na południe, aż dotrzemy do San Francisco ZOO, gdzie zakręcamy na Sunset Blvd i kierujemy się na północ, aż do Golden Gate Park. Tutaj trasa wiedzie nas przez wszystkie większe uliczki. Wyjeżdżamy na Haight-Ashbury (ciekawa dzielnica, a uliczki i ludzie jakby przeniesieni z lat 70. :). Teraz czeka kierowcę dużo podjazdów, zjazdów i krętej drogi. Docieramy do jednego z najciekawszych punktów widokowych w mieście – Twin Peak. Przed nami roztacza się ogromna panorama miasta!! Warto tu wpaść w nocy, widać "wszystko". Wracając w góry, przejeżdżamy przez dzielnicę gejów Castro i docieramy do Mission District z budynkiem hiszpańskiej misji i ślicznym parkiem Dolores. Trasa dalej prowadzi nas na południe, ale tutaj już nie jest zbyt ciekawie. Robiąc duży łuk, wracamy powoli w stronę downtown. Tak mniej więcej wygląda Scenic Drive.

(5) Parki San Francisco. Miasto ma dużo parków, które tworzą niezapomniany klimat i pozwalają na chwilę odpocząć od gwaru miejskiego. Urokliwe są te kawałki zieleni poupychane w całym mieście. Opiszę teraz parki, do których warto podejść lub podjechać. Zacznę od ulubionego przez turystów i media parku Alamo Square. Na pewno każdy widział pocztówki lub zdjęcia z charakterystycznymi domkami wiktoriańskimi, a w tle panorama miasta. To podobno najbardziej obfotografowane miejsce w San Francisco, znane też z serialu "Przyjaciele". Park jest malutki, ale otaczają go prześliczne domy. Warto przejść się pobliską ulicą Steiner. Można zakochać się w tym miejscu. Następnym mikroparkiem jest Coolbrith Park na szczycie ulicy Talor, ze świetną panoramą downtown i... papugami buszującymi na drzewach. Cały rejon wokół tego parku jest bardzo urokliwy.

Następny to Dolores Park – wiecznie zielony, z pięknymi palmami i stromymi górkami. Można poleżeć na trawce i podziwiać panoramę miasta. Niedaleko znajdziemy Buean Vista Park, położony na wysokiej górce, bardzo miły, z widokami na wszystkie strony miasta. Poza tym oczywiście Golden Gate Park, który już opisałem i Lincoln Park nad oceanem. Fort Mason od strony zatoki jest sporym parkiem i dużą przestrzenią. Więcej tu zielonej trawy niż palm i drzew, ale bardzo uroczy. Lafayette Park i Washington Park także warte są zobaczenia. Park Embarcadero zapewne byłby atrakcyjny, ale zaadaptowali go sobie bezdomni. W samym centrum niedaleko Market Street przy Mission znajdziemy wytchnienie w słynnym Yerba Buean Garden (w godzinach południowych, w porze lunchu, zapchany ludźmi z pobliskich budynków). Bardzo fajny park z fontannami. W tle góruje Museum of Modern Art i Moscone Center. To tyle mniej więcej, oczywiście co kilka mil napotykamy równie ładne parki, ale mój opis ze względu na ilość materiału musi być ograniczony.

(6) Wycieczka statkiem po zatoce. Warto wziąć Red and White Fleet z Pier 43 na Fisherman's Wharf. W ofercie jest wycieczka dookoła Alcatraz i przejazd pod mostem Golden Gate. Statki są duże, więc miejsca jest sporo i można pobiegać z aparatem. Świetne zdjęcia gwarantowane :). Nie trzeba rezerwować biletów. Nieopodal mali przewoźnicy oferują za połowę ceny podobną usługę, tylko że na małych łódkach, gdzie robienie zdjęć nie jest już tak wygodne. Dla niektórych wielką atrakcją jest wizyta na wyspie Alcatraz (nie wiem dlaczego?). Aby siętam dostać, trzeba wcześniej zarezerwować bilety, najlepiej przez internet lub na miejscu w budce. UWAGA: statki odpływają w Pier 33!!! W ofercie jest zwiedzanie więzienia i inne drobne rozrywki. Można wziąć pakiet, gdzie dodatkowo można zwiedzić pobliską wyspę Angel (tylko przyroda).

(7) Dla chcących poznać czarną (dosłownie i w przenośni) stronę miasta, można zrobić sobie spacerek po dzielnicy Tenderloin (dokładniej: między Van Ness Ave a Powell street). Najlepiej zacząć od stacji metra Powell i przejść się w stronę Civic Center, a wrócić ulicami Turk, Ellis i O'Farell. Na każdym rogu widać grupki Murzynów i bezdomnych, narkomanów i pijaków :). UWAGA! Nie dziwcie się, że ludzie palą na ulicy marihuanę. To tutaj dozwolone w "celach leczniczych", hehe. Tak więc zapach zioła towarzyszy nam na każdym kroku. Trzeba być pewnym siebie i ignorować zaczepki. Tubylcy boją się zaatakować z uwagi na bardzo sprawną reakcję policji. Często trzeba lawirować między leżącymi na chodnikach bezdomnymi. Jest ich tutaj sporo. Szukając hotelu, proponuję zerknąć na mapkę i zastanowić się, czy chcemy mieszkać w takim otoczeniu. A hotele są tutaj najtańsze w mieście. Osobiście miałem sporo poważnych "spięć" z ciemnoskórymi mieszkańcami SF... Niestety rasizm działa tu w drugą stronę. Biały nie może nic, a Afro-amerykanin może zwyzywać mnie, jak mu się podoba. Jak już jesteśmy przy innych nacjach w mieście, to zapewne wszystkich turystów zdziwi ilość Azjatów. Zdominowali oni miasto i czasem trudno zobaczyć tu białego :). Dużą część stanowi teś społeczność rosyjska, więc nie powinien dziwić usłyszany na ulicy język rosyjski. Latynosi zamieszkują raczej południowe dzielnice.

Na tym zakończę opis miasta. W następnym "wejściu" skoncentruję się na okolicy, czyli tak zwanej Bay Area. Będzie dużo do czytania. :)

info

 

Warto założyć w Polsce subkonto dolarowe i tam przelać trochę pieniędzy. Wyciągając z bankomatu (w USA nazywa się to ATM) nie płacimy prowizji. Bardzopopularne są tutaj karty bankomatowe-debetowe. Większość ludzi płaci nimi w sklepach i na stacjach benzynowych. Na pewno świetnie sprawują się tutaj kartu Citi handlowy. Nigdy ja ani moi znajomi nie mieli problemów, czego nie mogę powiedzieć o kartach PEKAO SA (kiedyś częściej były nie akceptowane ale to już się poprawiło, ale w Australii nie działały i dobrze że miałem Citi).

 

 

San Franciscko jest "chłodnym" miejscem, klimat jest bardzo zmienny (jednego dnia mamy 40 stopni a drugiego 16 tak było kilka dni temu Maj 2008). Zimy są w miarę łagodne i jedyny miesiąc gdzie zakładałem kurtkę i polar to był Listopad. Wiosna jest bardzo ciepła i słoneczna. Generalnie dużo jest tutaj słońca. Zabawne jest że pojawiająca się mgła może przykryć połowę miasta i w tej pokrytej ludzie ubierają swetry a w słonecznej chodzą w koszulkach :). Wiatr od oceanu powoduję że nieodczuwamy tak bardzo upałów. Jest rześko. Na mapkach pogodowych w TV w San Francisco jest zawsze najzimniej :). Wystarczy pojechać 15-30 minut na południe i mamy mega upały...

 

transport

 

Każdy turysta (bez samochodu) przyjeżdżający do nowego miasta na początku czuje się zagubiony. Powoli uczy się i odkrywa, jak działa komunikacja miejska. Nie zawsze są to miłe doświadczenia. Postaram się opisać, jak to wygląda w San Francisco.

Turysta lądujący na SFO Int'l po odebraniu bagażu ma kilka opcji jak wydostać się z lotniska. Najdrożej wypada TAXI (chyba 40-50 USD). To środek transportu dla zmęczonych podróżą lub mających pokaźny fundusz :). Rozsądne wydają się być Shuttle busy, czyli minibusy zabierające ludzi umówionych wcześniej przez telefon lub internet. Cena za przejazd jest stała w zależności od strefy: 17 USD z SFO do dzielnicy Richmond (to spory kawałek), ok. 37 USD z LAX do North Hollywood. Często udaje się złapać busa bez umawiania. Po prostu idzie się przed wyjście i szuka niebieskiego lub czerwonego busika, podchodzi się do człowieka w mundurku firmy i dopisuje się do listy podróżnych. Najtańsza opcja to BART ( Bay Area Rapid Transit ) – coś pomiędzy metrem a kolejką podmiejską. Wagoniki typowe jak w metrze, tylko więcej przestrzeni i wygodne miękkie siedzenia. BART-em można dostać się szybko do stacji w obrębie Bay Area (warszawskie WKD?). Z SFO Int'l do Downtown bilet kosztuje ok. 5,15 USD. Ze swoich doświadczeń i obserwacji wnoszę, że turyści, którzy pierwszy raz stykają się z automatem do kupowania biletów do BART-a mają z tym potworne problemy. Za pierwszym razem trudno się połapać :). Wiele razy pomagałem zagubionym turystom kupić bilet. Bezdomni na stacjach żyją nawet z tego :). Krótka instrukcja: Na tabeli w automacie sprawdzamy cenę, jaka jest między punktem A i B, wiedząc już jaka to suma wrzucamy banknot i jeśli trzeba monety (maszyna wydaje resztę) i… dalej zaczyna się najlepsze ;)… Wystukujemy klawiszami sumę (dodawanie lub odejmowanie), aż wyświetli się pożądana. Wtedy klikamy "drukuj bilet" i już.... Oczywiście są różne opcje - one way, round trip i miesięczny itp. Wydaje się proste ale ludzie się gubią szukając nazw stacji lub stref. Bilet wkładamy w otwór przy bramce i idziemy na platformę, stacje gdzie wyświetla się kierunek jazdy. Wszędzie wiszą mapki lub są do pobrania ze stojaków. Sprawdzamy kierunek i patrzymy na tablice aż wyświetli się nasz. Ciekawa opcja jest wyświetlanie się ilości wagonów tak ze każdy może przewidzieć gdzie się ustawić. Miła podroż i wysiadamy. Tutaj ponownie wkładamy bilet przy bramce wyjściowej ale zostaje on w bramce. Często ludzie czekają aż bilet wyskoczy ;) Jeśli bramka nie pozwala przejść to zwykle oznacza ze jest została wybrana zła taryfa, za mało zapłacono. W tym pomagają automaty w których można "dodać" sumę pieniędzy która pozwoli wyjść ze stacji :). W mieście od pewnego momentu stacje pokrywają się z metrem (przesiadka na stacji). Wiec można dalej kontynuować jazdę kupując bilet na metro, lub wyjść na zewnątrz i tu zaczynają się autobusy

 

 

Zwykły autobus, pospieszny zwykle z literką L, BX, trolejbus, tramwaj klasyczny lub cable car (wagonik pod górkę :)) . System MUNI jest prosty, trasy są zwykle z północy na południe i ze wschodu na zachód i odwrotnie. Wiec wsiadając do autobusu wiadomo ze nie będzie kluczył po uliczkach i nie nie wywiezie nas w nieznane. ( Jest oczywiście kilka taki co w pewnych miejscach kluczą :) System biletowy jest jak dla mnie wielkim rozczarowaniem, bardzo archaiczny. Polega on na papierowych biletach dziennych ważnych przez pewien okres czasu. ( ten czas zależy od tego jak kierowca oderwie bilet ! czasem rano dostawałem bilet na przesiadkę na cały dzień a czasem na 2 godziny ?) Bilet działa na wszystkie MUNI wiec można na nim jeździć do czasu jaki widnieje na bilecie. Na początku myślałem ze to jednorazowe (pozostałość w wawy) a potem po przeczytaniu okazało się ze to mile że pozwalają mi pojeździć na min dłużej :). Cena jest stała i w SF wynosi 1.50 usd. Informacja jest przy wejściu do autobusu. Trzeba mieć odliczona sumę w monetach lub banknotach. Zakup odbywa się przez wsuniecie banknotu i monet do automatu przy kierowcy aż wyświetli się suma. (często ludzie wrzucają mniej i kierowca się nie czepia. Jeśli już masz bilet to tylko pokazuje kierowcy do której jest ważny. Jeśli masz miesięczny to podobnie. Same bilety to zwykle kawałki papieru prawie ze toaletowego :) bez żadnych zabezpieczeń. I zaczyna się jazda. Tu muszę przestrzec, jazda po SF to ciekawe doznanie. W całym autobusie znajdują się ostrzeżenia "Proszę trzymaj się" już wiem dlaczego... Ze względu na duży ruch i strome ulice kierowcy bardzo ale to bardzo często gwałtownie hamują, ludzie latają jak worki z kartoflami. Do tego trzeba się przyzwyczaić ! Komunikaty w autobusie przypominają o tym co chwila "please, hold on". A pamiętam jakie bluzgi dostawali kierowcy w warszawie jak zahamowali gwałtownie hihi. Nad kierowca jest wyświetlacz z nazwami przystanków. Jeśli chcemy wysiąść to wzdłuż okien rozwieszona jest metalowa linka, wystarczy szarpnąć i usłyszymy dźwięk i wyświetli się napis stop. Wtedy przebijamy się do drzwi (zwykle do tylnych) i tu spotkałem dwa systemy. Zapala się nad drzwiami zielona lampka i wtedy trzeba popchnąć drzwi i się otwierają a w innym wystarczy stanąć na stopień. Pierwsze siedzenia są dla starszych i niepełnosprawnych. W San Francisco autobusy są zawsze zapchane :( Zdarzało mi się przeczekać kilka aby moc się wbić do środka. Co do punktualności to bywa różnie, ale najczęściej nie trzymają się rozkładu. Niektóre przystanki maja wyświetlacz i odliczają minuty do przyjazdu. Na każdym przystanku jest mapka i łatwo się zorientować gdzie jedzie dany numer. Wsiadamy zawsze pierwszymi drzwiami a wysiadamy tylnymi (jak już człowiek pomieszka trochę tutaj to dla wygody wsiadać można tylnymi). Dla rozróżnienia miesięcy na biletach stosowane są kolory żeby kierowca widział wyraźnie. To mniej więcej tyle jeśli chodzi o miasto. Jeśli ktoś mieszka poza miastem to wygodnym środkiem transportu jest Caltrain. (szukam różnicy miedzy nim a BARTem ? hm.. można było pociągnąć BARTA do San Jose hm...) Są to pociągi zwykle dwupoziomowe kursujące na trasie z San Francisco do San Jose. Kursują średnio co 20-30 minut. Jak dla mnie to bardzo przyjemny środek transportu. Bilet kupujemy w automacie, który jest w tym wypadku bardzo przyjazny dla użytkownika. Na mapce sprawdzamy miasto, do którego chcemy dojechać, w jakiej jest strefie i klikamy. Płacimy dopiero na koniec i automat wydaje resztę. Wagony są przyjemne (można wozić rowery), siedzenia lotnicze. Bilety sprawdzane są w czasie jazdy. Nie zawsze. Nie sposób się zgubić bo trasa jest prosta. Cena biletu z San Francisco do San Jose to koszt 7,50 USD. A podróż trwa ok. 1 godz. i 20 min. A jak trafi się pospieszny, to godzinę.

 

atrakcje

Miasto posiada kilka plaż ale nie są to zbyt rokliwe miejsca, w tym miejscu Pacyfik jest zimny i nie ma takich tłumów jak Los Angeles. Sporo ładnych plaż znajdziemy poza miastem (ale to w następnym odcinku). Baker Beach to chyba najładniejsza plaża z widokiem na Golden Gate Park, jest dość długa i każdy znajdzie miejsce dla siebie (na końcu plaży przy skałach grasują naturyści :). Pobliska China Beach to mała plaża i trudno się tu dostać, nic specjalnego. Ocean Beach to gigantyczna plaża miejska, bardzo surowa ale łatwy dojazd. Od strony zatoki mamy park Crissy Field i znajdziemy tam spokojną plaże, tu jest znacznie cieplej ale... częste wypadki statków (wyciek różnych substancji) powodują że miejsce bywa zamykane. Ale widoki są świetne.

Przy niskim kursie dolara warto zrobić zakupy w USA :) TYLKO !!! dla turystów z Polski jest dziwne, że ceny na pułkach i wszędzie podawane są netto !!! Podatek wynosi od 6-8% który trzeba doliczyć w głowie :). Tak więc dochodząc do kasy trzeba mieć na uwadze że cena będzie powiekszona o TAX.

Na Markte street znajdują się duże sklepy z odzieżą, mamy Marshalls (outlet) gdzie za bardzo małe pieniądze kupimy markowe ubrania, mamy Westfield (w środku outlet Nordstrom) wielkie centrum handlowe. Niedaleko przy Union Square znajdziemy słynny Macy's i Levi's. Generalnie dużo tu sklepów :). Ale największe centa handlowe znajdują się w Bay Area w Sonoma lub Milpitas.

W centrum mamy Apple Store :). Elektronikę oferują sieci Best Buy i Circuit City i Fry's poza miastem.

Ale najtaniej i wszystko dostaniemy w Chinatown !

Przy niskim kursie dolara warto zrobić zakupy w USA :) TYLKO !!! dla turystów z Polski jest dziwne, że ceny na pułkach i wszędzie podawane są netto !!! Podatek wynosi od 6-8% który trzeba doliczyć w głowie :). Tak więc dochodząc do kasy trzeba mieć na uwadze że cena będzie powiekszona o TAX.

Na Markte street znajdują się duże sklepy z odzieżą, mamy Marshalls (outlet) gdzie za bardzo małe pieniądze kupimy markowe ubrania, mamy Westfield (w środku outlet Nordstrom) wielkie centrum handlowe. Niedaleko przy Union Square znajdziemy słynny Macy's i Levi's. Generalnie dużo tu sklepów :). Ale największe centa handlowe znajdują się w Bay Area w Sonoma lub Milpitas.

W centrum mamy Apple Store :). Elektronikę oferują sieci Best Buy i Circuit City i Fry's poza miastem.

Ale najtaniej i wszystko dostaniemy w Chinatown !

Autor: marcin.sieradzki Zdjęcia: Marcin Sieradzki
Sklep online
Z Krakowa do Rzymu za 304 złote
Kiedy: do 30.06.12
Cena: 304 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
USA

Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla różnorodności
  • Dla kultury
  • Dla krajobrazów
  • Dla miast

Kiedy jechać

Przez cały rok

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line