okazje

Celem wyjazdu było przygotowanie do wyprawy dookoła Morza Śródziemnego. Czas, jaki udało się wygospodarować to zaledwie 13 dni. Trasa liczyła 6000 km. Wyjazd 4 osobowej ekipy udało się wspólnie ustalić na 1 lipca 2007 r.

11.05.2008

P Około godziny 19.30 osiągnęliśmy cel naszego dnia – dojechaliśmy do 50 km odcinka najpiękniejszej górskiej drogi widokowej w Austrii biegnącej przez Park Narodowy Hohe Tauern nazwanej kiedyś „Alpejską Drogą Marzeń”. Z okazji późnej już godziny dostaliśmy bilet zniżkowy (18€). Ponieważ powoli zaczęło się już ściemniać, postanowiliśmy zostać tutaj na nocleg. Zjechaliśmy z drogi asfaltowej, aby typowo gruntowo-górską drogą wjechać w zaciszne i urocze miejsce w którym rozbiliśmy nasze namioty. Otaczające nas góry, liczne głazy i wielkie kamienie topiące się we mgle tworzyły wspaniały, tajemniczy i niepowtarzalny widok. Kilkadziesiąt metrów od naszych namiotów płynął górski strumień, za którym pasły się konie. Początkowo myśleliśmy, że są dzikie, po dłuższych obserwacjach dostrzegliśmy jednak, że teren na którym się one znajdują jest ogrodzony i stanowi ogromną górską łąkę, położoną na stromym zboczu.

2 lipca, piękną krętą drogą zaczęliśmy wspinać się na Hoher Sonnblick (3105 m n.p.m.) skąd widać wierzchołek Glossglocker (3797 m) najwyższej góry Austrii i lodowiec Pasterze największy lodowiec w europie środkowej (ma 8 km dł. i 200 m grubości) Szlakiem, prowadzącym przez kilka podziemnych tuneli dotarliśmy pieszo do lodowca. Muszę przyznać, że to miejsce robi naprawdę duże wrażenie. W dodatku, co było dla mnie zaskoczeniem – powłoka lodowca wygląda zupełnie inaczej z daleka niż z bliska. Gdy patrzymy na lodowiec z dużej odległości, jego powierzchnia wydaje nam się zupełnie płaska. Gdy jednak staniemy na lodowcu okazuje się, że są tu liczne nierówności oraz szczeliny na które trzeba bardzo uważać, żeby do nich nie wpaść (pod lodowiec). Dochodzą one do 25 m głębokości. Wracając na parking spotkaliśmy sporo świstaków, których tam nie brakuje. Wyruszyliśmy w stronę Chorwacji, przejeżdżając przez niesamowicie krętą drogę w Słowenii (blisko 100 bardzo ostrych zakrętów o 180°) biegnącą przez przełęcz Triglavu. Przejazd taką drogą, to spore przeżycie i nowe doświadczenie.

3 lipca, kontynuując podróż przez Słowenię zobaczyliśmy także Wielki Naturalny Most utworzony przez rzekę okresową, koło miejscowości Postojna. Miejscowość ta słynie z największych jaskiń na świecie i stanowi jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych Słowenii. My postanowiliśmy odwiedzić mniej uczęszczane Groty Škocjańskie w Primorskiej. Trasa turystyczna – czyli udostępniona do zwiedzania liczy 3km. Mnóstwo nacieków i nietypowych form takich jak misy, a ponadto największy w Europie podziemny wąwóz (ze ścianami o wysokości 100 metrów), most na wysokości 70 metrów ponad podziemnym odcinkiem rzeki Reka, wywiera ogromne wrażenie, jednym słowem - "góry pod ziemią”. Tego dnia przez niezwykły most, którego przęsła należą do najdłuższych w świecie (390m) dojechaliśmy na chorwacką wyspę Krka. Było już na tyle późno, że musieliśmy zrezygnować z plaży i morskiej kąpieli i pojechaliśmy szukać noclegu. Pola namiotowe były bardzo drogie (50€ za 4os. i samochód), a szukanie po ciemku dzikiego noclegu na tej wyspie było bardzo trudne. Po godzinnym poszukiwaniu udało się jednak znaleźć odpowiednie miejsce.

4 lipca, rano udaliśmy się do mości Baśka, gdzie spragnieni morza mogliśmy się w nim wreszcie wykąpać i odpocząć na pięknej plaży. Chociaż plany mieliśmy ambitne – żeby pokonać kolejne kilkaset kilometrów, to opalając się na wybrzeżu, pływając i nurkując w morzu spędziliśmy tyle czasu, że tego dnia dojechaliśmy zaledwie w pobliże miejscooś Senj, pokonując tylko 100km; z czego połowa przebytej w tym dniu drogi, to był przejazd z powrotem przez całą wyspę Krka, a druga połowa podróż wzdłuż wyspy, (tyle, że po kontynencie). Okazało się więc, że śpimy zaledwie 12 km w linii prostej od miejscowości Baśka. W dodatku znowu czas zleciał nam bardzo szybko, zrobiło się późno i nie mogąc znaleźć miejsca na nocleg trafiliśmy na bardzo fajny „Autocamping”, gdzie podczas rozbijania namiotów przeszła burza, która zresztą zmoczyła nas „do ostatniej suchej nitki. Tego dnia ciepły prysznic sprawiał każdemu dużo przyjemności, gdyż zmoczeni ulewnym, choć krótkim deszczem byliśmy nieźle zmarznięci.

5 lipca wyruszyliśmy w kierunku Sibenika w Dalmacji. Po drodze, zatrzymaliśmy się w miejscu gdzie z głębi kontynentu podziwialiśmy dolinę najpiękniejszej rzeki Chorwacji – Krki. Wysiedliśmy, zeszliśmy na łąkę, z której fotografowaliśmy jedno z nich. Nagle przejeżdżający samochód prowadzony przez tubylca zatrzymał się, a siedzący za kierownicą mężczyzna zaczął nam energicznie tłumaczyć, że właśnie weszliśmy na pole minowe !!! Na szczęście nikt z nas nie nadepnął na żadną minę. Jednak bardzo szybko, choć ostrożnie wróciliśmy do samochodu. Po południu jechaliśmy bocznymi, gruntowymi drogami wiodącymi między licznymi polami minowymi, (tym razem już oznakowanymi). Muszę dodać, że jazda tym odcinkiem była dla nas wielką przygodą, nowym doświadczeniem. Wymyślaliśmy różne nowe metody rozminowania terenu. Dyskutowaliśmy na temat wojny, miejscowej ludności i licznych, zrujnowanych, i opuszczonych domów. Przez całą drogę tego dnia miny były najczęściej poruszanym tematem, który przewijał się w ustach każdego z nas niemal non-stop. Po południu dojechaliśmy do Parku KRKA, gdzie można zobaczyć wspaniałe wodospady i pospacerować szlakiem wiodącym wkoło nich, za „jedyne” 65 HRK (bilet ulgowy). Spacerując po parku można zobaczyć pozostałości wodociągów rzymskiej osady Scradony oraz duże fragmenty kilku twierdz z XIV w. Najpiękniejsze są moim zdaniem jednak wodospady spływające z trawertynowych progów. Największy to Skradinski Buk – kaskada złożona z 17 stopni o łącznej wysokości 46 m. W ten dzień dojechaliśmy w okolice miejscowości Sevid, położonej ok. 50km przed Splitem.

6 lipca rozpoczęliśmy dzień od zwiedzenia Trogiru, jednego z bardziej malowniczych miast Dalmacji, w którym starówka położona na niewielkiej wyspie wygląda niczym zamek na wodzie. Godzinny spacer pozwolił nam odwiedzić wiele urokliwych zaułków tego miasta. Podążając dalej (już samochodem) wzdłuż chorwackiego wybrzeża dotarliśmy popołudniu do następnego miasta wpisanego na listę UNESCO i uznawanego jako jedno z najpiękniejszych miast świata – Dubrownika. Tym razem rozpoczęliśmy od znalezienia noclegu za miasteczkiem, które potem wróciliśmy zwiedzić. Stare miasto, to gęsta zabudowa, z licznymi wąskimi uliczkami. Sercem miasta jest rynek do którego dotarliśmy główną ulicą Stradum. Stoją przy niej domy które można nazwać arcydziełami sztuki kamieniarskiej. Na każdym kroku spotykaliśmy sklepiki, kawiarnie z przytulnymi ogródkami, muzea i galerie. Uliczki są tutaj wyłożone niesamowicie błyszczącym białym kamieniem, który wygląda jak świeżo wypolerowana podłoga. Zabudowania też są wykonane z jasnego materiału. Całość bardzo ładnie razem się komponuje. Dubrownik jest uznawany za jedno z najbardziej słonecznych miejsc południowej Europy, my nie mogliśmy tego docenić, gdyż zwiedzaliśmy je nocą, gdy klimat tego tętniącego życiem turystycznym miejsca jest równie niesamowity. Jednak jak dla mnie za mało tam spokoju, aby móc odpocząć. Nocleg na szczęście mieliśmy w dzikim, uroczym miejscu oddalonym 25 km od Dubrownika. Cisza i spokój, brak zabudowań, przyroda i widok na otwarte morze. To wszystko napełniło nas energią do dalszej podróży.

7 lipca to całodzienna podróż samochodem przez Chorwację, kilkukilometrowy odcinek wybrzeża Bośni i Hercegowiny, Czarnogórę, oraz nocna podróż przez Albanię. Ten ostatni kraj zapadł nam w pamięć chyba najbardziej z całego dnia. Otóż Albania to w „trzech słowach” kraj starych Mercedesów, stcji benchi dzikch psów ! Około 80 % samochodówtstare modele Mercedes-Benz, tzw. „Beczka”. Jadąc drogą widzisz same Mercedesy - tak jakby nie było na świecie innych samochodów. Niesamowite ! Stacje benzynowe na niektórych odcinkach dróg są położone w odległości od kilkuset metrów do 2 km maksymalnie (dla porównania spróbujcie wyobrazić sobie 60-70 stacji benzynowych na odcinku Kraków-Zakopane). Gromady dzikich i maksymalnie wygłodniałych psów między kolejnymi wioskami, lub małymi miasteczkami zdarzają się tu bardzo często. Jeden z tych dzikich psów rzucił się z boku na nasz samochód, a siła bocznego uderzenia była tak duża, że prawdopodobnie gdyby trafił w szybę, moglibyśmy mieć o jedną mniej. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdybyśmy napotkali na taką gromadę psów nie będąc w samochodzie. Jeszcze jedna rzecz jest charakterystyczna dla Albanii. Wiele odcinków dróg znajduje się w budowie. Często można spotkać tam co najmniej bardzo ciekawe „rozwiązania” np. ronda na autostradzie. Tak, ronda na autostradzie ! Poza tym mieliśmy jeszcze jedną przygodę drogową. Jadąc w nocy, drogą która była w budowie, przejeżdżając przez ogromny płaski plac (kilkadziesiąt metrów szerokości) zostaliśmy zatrzymani przez policjanta, który przywitał nas uściskiem dłoni. Poinformował, że przejechaliśmy pod prąd na rondzie. To było niesamowite, ale okazało się, że ten płaski plac, bez jakichkolwiek znaków, zarówno poziomych jak i pionowych, to rondo, a środek ronda, to okrąg o średnicy ok. 2-3 metrów. Na tak wielkim placu, „coś” leżącego na środku, o średnicy trochę większej od opony samochodu… Ale policjant był bardzo wyrozumiały i tylko nas pouczył. Nawet nie próbował i nie chciał nakładać na nas mandatu. Okręgi stanowiące centrum rond w budowie potrafią być tak małe, że można ich nie zauważyć nawet w dzień. (potem jeszcze raz „polecieliśmy” na prosto).

8 lipca o świcie przekroczyliśmy granicę Albania-Grecja, gdzie udaliśmy się do Igoumenitsy, skąd odchodzą promy na wyspę Korfu. Koszt biletu na prom to średnio ok. 10€/osobę (przy 4 osobach i 1 samochodzie osobowym). Korfu to wspaniała pełna zieleni wyspa grecka, którą naprawdę warto zobaczyć. Tutaj spędziliśmy sporo czasu na piaszczystej plaży z licznymi muszelkami, kąpiąc się w czystej wodzie Adriatyku. W okolicy znaleźliśmy też miejsce na bardzo przyjemny nocleg, z widokiem na morze.

9 lipca zwiedziliśmy największe na wyspie miasto Kerkyra (stolicę wyspy). Można tutaj zobaczyć panoramę z nadmorskiego zamku. W Kerkyra znajdują się liczne biura podróży handlujące biletami na prom. Po porównaniu ich oferty okazało się, że ceny są w zasadzie identyczne. W jednym z nich zakupiliśmy bilety na wieczorny prom do Włoch (182€ /4 osoby + samochód) i udaliśmy się obejrzeć pozostałą część wyspy. Z najwyższego szczytu Korfu, liczącego niewiele ponad 900 m n.p.m. (Pantokrator), na który można wyjechać rowerem, ale także samochodem rozciąga się śliczny widok na całą wyspę i nie tylko, bo widać także kontynent i inne okoliczne mniejsze wysepki. Po obejrzeniu i sfotografowaniu zachodu słońca z Pantokratora wyruszyliśmy jeszcze na północne wybrzeże wyspy licząc, że zdążymy się jeszcze tam wykąpać. Na wybrzeże dojechaliśmy, ale zrobiło się już tak późno, że musieliśmy wracać bez przystanku, bo godzina odpłynięcia naszego promu zbliżała się milowymi krokami… W drodze powrotnej zestresowani gubiliśmy dwa razy drogę, co było przyczyną złego oznakowania, jednak udało nam się dojechać przed czasem i mieliśmy jeszcze pół godziny na zjedzenie czegoś przed rejsem. Przyszła godzina naszego odpływu, a żadnego promu nie widać… Trochę się zestresowaliśmy. Ale po kilku minutach przypłynął. Okazało się, że prom płynie z kontynentu, z Igoumenitsy, a na Korfu, w Kerkyra zatrzymuje się tylko na kilka minut, żeby zabrać pasażerów. Chwila niepewności jednak była… Podróż trwała całą noc. Bilety mieliśmy najtańsze, więc wejściówki tylko na pokład – bez kajuty, które są bardzo drogie. Ale „sprzęt” (maty samopompujące, kocyki) do spania mieliśmy ze sobą, więc prowizoryczne „łóżka” na ławkach, które sobie przygotowaliśmy na świeżym powietrzu były całkiem dobre… Podróż promem z Korfu do Włoch minęła nam szybko i przyjemnie.

10 lipca, rano o godz. 8.30 dopłynęliśmy na miejsce – do Brindisi, gdzie czekała nas krótka odprawa paszportowa, po której niezwłocznie wyruszyliśmy w drogę. Po drodze na północ zwiedziliśmy Grotte di Castellana, sieć jaskiń krasowych o długości ponad 3 kilometrów, były ciekawie podświetlone i bardzo ładne. Jednak podobnie jak w poprzednio odwiedzanej przez nas jaskini (w Słowenii) nie można tu fotografować, nawet bez lampy błyskowej. A byłoby co uwiecznić na zdjęciach. Zatrzymaliśmy się jeszcze w miasteczku Trani, w którym obejrzeliśmy port a także wspaniałą Cattedrale (katedrę) w stylu romańskim. Dojechaliśmy do Parku Narodowego Del Gargano. To jeden z najpiękniejszych obszarów na wschodnim wybrzeżu Włoch. Przez park przejeżdżaliśmy już nocą, po drodze spotkaliśmy w sumie ok. 6-7 lisów, które często tu spacerują po ciemku. Na nocleg dotarliśmy już późno, bo po północy. Kempingi okazały się podobnie drogie jak na wyspie Krka, więc musieliśmy odpuścić, sprawdzaliśmy inne pobliskie kempingi, ale te okazały się już zamknięte o tej porze i w ogóle odmówiono nam wjazdu. Usłyszeliśmy, żeby przyjecharano. Zbulwersowani tą odpowiedzią rozbiliśmy namioty przed samym wjazdem na kemping.

11 lipca zachęceni tym co widzieliśmy jadąc w nocy, postanowiliśmy przejechać jeszcze raz przez półwysep Gargano, który nazywany jest też Ostrogą włoskiego buta by oglądnąć ten wspaniały obszar jeszcze raz, tyle że w lepszym, bo dziennym świetle. Wszyscy byli zachwyceni widokami, jakie rozciągały się z krętej drogi biegnącej przez park. Po południu udaliśmy się na wyprawę łodzią motorową do zatok kąpielowych i do morskich fascynujących jaskiń, które moim zdaniem są najpiękniejszym elementem apulijskiego morskiego świata. Podróżując dalej na północ przez Termoli, Vasto, Pescarę, znowu podążając wzdłuż wybrzeża dotarliśmy do Tortoretto Lido, a ponieważ było już późno, wyjechaliśmy, za miasto, aby bocznymi dróżkami dojechać do miejsca, gdzie mogliśmy rozbić namiot.

12 lipca trzeba było spędzić cały dzień w samochodzie, ponieważ 13 lipca w południe musieliśmy być już w Krakowie. Do przejechania było jeszcze 1500 km… Odcinek drogi przez Ancona, Rimini, aż do Rawenny był bardzo uciążliwy, jechaliśmy bardzo powoli, ponieważ były tam liczne korki przy przejazdach przez nadmorskie miasteczka. Gdyby ktoś jechał przez ten odcinek, to akurat tutaj nie należy oszczędzać i jechać ten kawałek płatną autostradą… Od Rawenny droga była już dużo lepsza, ponieważ nie było bezpośrednio przy drodze licznych miasteczek. Później szło już całkiem dobrze… Wenecja, Villach, Graz, Wiedeń.

13 lipca za Bratysławą, godzinkę się zdrzemnęliśmy i podążając przez Martin i Chyżne do Krakowa dotarliśmy planowo, bo ok. 11.30.

Wszyscy wrócili opaleni, pełni wrażeń i bogaci w nowe doświadczenia. Wiele zobaczyliśmy, dużo przeżyliśmy. Będzie co wspominać.

noclegi

Pola namiotowe na wyspie KRKA w Chorwacji i we Włoszech są bardzo drogie. Ceny dochodziły nawet do 50 euro za 4 os. + samochód.

transport

W Austrii nie ma żadnych stacji gazowych LPG. Jeśli więc macie zamiar podróżować po tym kraju samochodem z instalacją gazową, to polecam ostatnie tankowanie gazu jak najbliżej granicy – bezpośrednio przed Bratysławą (N48°11’19.1” E17°12’20.1”)

W Austrii nie ma żadnych stacji gazowych LPG. Jeśli więc macie zamiar podróżować po tym kraju samochodem z instalacją gazową, to polecam ostatnie tankowanie gazu jak najbliżej granicy – bezpośrednio przed Bratysławą (N48°11’19.1” E17°12’20.1”)

warto wiedzieć

Trzeba uważać (szczególnie w nocy) na gromady wygłodniałych, dzikich psów pomiędzy niektórymi miejscowościami w Albanii.

Autor: misiek
Sklep online
LOT daje zniżki na Facebooku
Kiedy: do 09.06.12
Cena: minus 10%
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
EUROPA

Najbardziej wysunięty na Północ jest przylądek Nordkapp - mekka rowerzystów. Najwyższymi górami są Alpy. Najbardziej turystycznymi krajami - Grecja, Hiszpania, Chorwacja i Włochy. Europejskie cuda przyrody to: norweskie fiordy, Jeziora Plitwickie w Chorwacji, gejzery na Islandii. W Europie są fantastyczne muzea i odbywa się najwięcej festiwali muzycznych, teatralnych, filmowych. W każdym kraju są zachwycające zabytki kultury materialnej.

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line