Wybraliśmy w tym roku aktywną formę spędzenia wakacji i udaliśmy się na Szwedzką Gotlandię - na wycieczkę rowerowo, biwakową. Cudowny sposób na zdrowy urlop. Dużo wrażeń, poprawa kondycji, prawdziwe oderwanie się od codziennej pracy. Serdecznie polecamy.
16.09.2009Na Gotlandię wybraliśmy się samolotem. Co prawda wiązało się to z koniecznością wypożyczenia rowerów, brakiem możliwości przewiezienia butli z gazem do kuchenki kempingowej, ale dzięki temu o 18’tej byliśmy na wyspie. Prom z Gdańska płynie do Sztokholmu 18h i dalej do Visby kolejne 3h. Polecamy samolot.
!!! Z lotniska na które przylatuje Wizzair (Skavsta – 80km od Sztokholmu jedzie co 20 min autokar do centrum miasta – koszt ok. 150 koron)
!!! Z centrum można pojechać za 30 koron metrem na lotnisko w Brommie, ale ze stacji metra Bromma Plane na lotnisko jest ok. 4km. Można ze stacji TCentrum pojechać autokarem, tej samej firmy co przywozi ze Skavsty (Flugbuss), za 90 koron. Z Brommy lecimy na lotnisko w Visby.
Pierwszą noc spędzamy na biwaku Norderstrandt 3 km od lotniska. W linii prostej jest znacznie bliżej. Na mapie jednak nie widać, że linię brzegu, przy którym jest biwak, od drogi, na którą wychodzi się z lotniska, dzieli wysoki uskok skalny. Biwak jest bardzo oblegany, drogi (200 koron za namiot) i nie ma kuchni.
W Visby, kolejne 4 km od biwaku, naprzeciwko terminalu portowego wypożyczamy rowery. Kwestię sposobu przewożenia bagażu pozostawiamy otwartą. My wypożyczyliśmy jedną przyczepkę rowerową i bez problemu ciągnęliśmy 35 kg naszego bagażu za sobą. Zalety – szybko się pakuje bagaże i rower jest stabilniejszy niż w przypadku obciążenia go sakwami. Koszt wynajęcia powyższego na 10 dni to ok. 530 koron. Warto mieć ze sobą bidon na ramę, pompkę rowerową i mapnik – w standardzie ich nie ma.
Zanim wyruszycie w drogę warto zwrócić uwagę, że w całym Visby nigdzie nie dostaniecie butli gazowej do palnika w systemie zatrzaskowym, są tylko z końcówką gwintowaną. A kuchenka na miejscu kosztuje bardzo dużo – warto wziąć z kraju odpowiednią kuchenkę.
W drogę. Pierwszy dzień ulgowy – ok. 30km, z biwaku Norderstrand kierujemy się ścieżką rowerową wzdłuż wybrzeża na północ. Wyjechaliśmy dość późno gdyż pół dnia poświęciliśmy na zapakowanie się, wypożyczenie rowerów i szukanie butli gazowej w Visby. Koło siedemnastej docieramy do Jaskini Lummelunds. Zwiedza się ją z przewodnikiem, który niestety historię odkrycia groty opowiada jedynie po Szwedzku. W jaskini oglądamy trochę stalagmitów i stalaktytów. Warto się zatrzymać i zwiedzić – polecamy również krótki spacer ścieżką krajoznawczą za kompleksem jaskini nad morze. Wieczorem docieramy na najprzyjemniejszy z biwaków, na których byliśmy – Lickershamn. Najpierw docieramy do niesamowicie klimatycznego portu z przystanią, molem i knajpką czynną do późnych godzin wieczornych, a 500 metrow dalej wzdłuż morza duży i tani biwak. Tego dnia zaszczycił nas wieczorny deszcz – chyba jedyny w czasie całego pobytu. Z knajpki w porcie widać formę skalną zwaną „Dziewicą”.
Drugiego dnia przejechaliśmy już trochę większy odcinek trasy. Podążając trasą rowerową przez Ire, Haftings jedziemy na samą północ. Po drodze szukamy zjazdu na punkt widokowy naprzeciwko jeziora Verkmyr ale niestety nie znajdujemy go. Jedziemy cały czas wzdłuż rezerwatu przyrody. Po drodze mijamy kolejne tablice opisujące miejscowe okazy flory i fauny żyjącej w rezerwacie. Koło południa zatrzymujemy się na godzinkę na plaży – kąpielisku w miejscowości Hallshuk. Typowa szwedzka wioska rybacka. Kilka ciemnobrązowych domków z białymi framugami i kamienny falochron. Wewnątrz małego portu molo, trochę plaży i kąpielisko. Niestety ja nie będąc zmarzluchem i nie bojąc się zimnej wody nie byłem w stanie wejść głębiej niż po kolana. Z Hallshuk jedziemy w kierunku biwaku w Kappelshamn. Docieramy tam stosunkowo wcześnie, więc rozbijamy szybko namiot, zostawiamy rzeczy i jedziemy zwiedzić odległe o 8 km od biwaku miasteczko Larbro. Kappelshamn jest najbardziej emeryckim biwakiem na jakim nocowaliśmy. Większość biwakowiczów to starsi ludzie w eleganckich campingbusach, spędzających całe popołudnie w świetlicy przy telewizorze albo przy elektrycznych grillach pichcąc niesamowicie aromatyczną baraninę.
W sobotę wyruszamy w ostatni odcinek trasy dzielący nas od celu naszej podróży, a mianowicie wyspy Faro. Po drodze mijamy wielką cementownię w Krokungs. Dzięki poznanym na biwaku turystom z Polski zbaczamy nieco ze szlaku rowerowego i zatrzymujemy się na 1,5 godziny w muzeum w Blase. Stare wyrobisko wapienia i muzeum wokół niego, gdzie można poznać historię początków przemysłu wapiennego wyspy. Starą ciuchcią kopalnianą jedziemy 2 km na wyrobisko i z powrotem. Po drodze należy być czujnym i śledzić mijany krajobraz gdyż czyhają w nim... sami zobaczycie. Dalej ścieżka rowerowa otacza jezioro Bastetrask i przez Ar (biała laguna), Hau i Bunge dociera do portu w Farosund. Tam robimy drobne zakupy w jedynej sieci marketów na wyspie ICA i płyniemy darmowym promem na Faro. Promy płyną zaraz jak się zapełnią, jeden za drugim, mniej więcej co 20 min. Na promie byliśmy przed piętnastą więc postanowiliśmy przejechać na kamping aż do Sudersand. Mijamy po drodze Faro (stolicę wyspy) i zatrzymując się jedynie na kilka minut odpoczynku jedziemy dalej. Tego dnia w sumie zrobiliśmy blisko 70 km i jesteśmy trochę zmęczeni. Na biwak dojechaliśmy koło 17-tej.
Na Faro spędzamy całe dwa dni. Nie ruszamy się z noclegiem i objeżdżamy wysepkę bez bagażu. Odwiedzamy grób Ingmara Bergmana przy kościele w Faro, latarnię morską w Skogsbo, jedziemy trasą, którą w XII wieku pokonał Linneusz i docieramy do krajobrazowo najciekawszego miejsca, a mianowicie do Raukarów. Formy skalne wyerodowane 4 mln lat temu na dnie morskim, obecnie stojące wzdłuż północno – zachodniego wybrzeża Faro niczym posągi na wyspach Wielkanocnych.
Próbujemy odnaleźć dom Bergmana w miejscowości Hammars, ale nie udaje się nam – zdaje się że nikomu nie zależy aby zrobić tam muzeum, może nadal żyje w min jego rodzina, trudno powiedzieć. Nasz biwak leży przy przepięknej plaży, prawdziwie piaszczystej z płytkim zejściem do morza i wydmami. Zupełnie jak Prassonissi na Rodos w Grecji. Warto odwiedzić knajpkę „Elvisa” w amerykańskim stylu, naprawdę bardzo oryginalne miejsce i smaczne jedzenie.
Dwa dni później we wtorek rano opuszczamy Faro, planowaliśmy bardzo krótka trasę na kemping zaraz za Farosund w Sandviken, ale okazał się być opuszczony. Więc nadrobiwszy kilka niepotrzebnych kilometrów wracamy do Bunge i zwiedzamy największy (może jedyny) na wyspie skansen. Ciekawe, że pierwszy raz widziałem w nim wiatraki nie tylko zbożowe, ale również pełniące funkcję napędową tartaków czy innych szlifierni. Warto zobaczyć. O 14 tej wyruszamy w dalszą drogę w kierunku Slite. Jedziemy cały czas ścieżką rowerową, która niestety po raz pierwszy nie zgadza się z tą, zaznaczoną na mapie. Jedziemy zgodnie z mapą. W Rute zjeżdżamy z drogi samochodowej i jedziemy w kierunku Hellvi. Slite to oryginalne miasteczko, jest w nim druga wielka cementownia i port rybacki. Warto rano wybrać się do portu i zjeść świeżą rybę na śniadanie. Atmosfera w miasteczku przypomina trochę filmowy krajobraz miasteczek przemysłowych z okresu początków poprzedniego stulecia, gdzie wszyscy mężczyźni idą do pracy w lokalnym przemyśle a ulicami snują się same kobiety wśród nieco archaicznie wyglądających sklepów. Robi wrażenie z lekka wyludnionego. W Slite znów spotykamy znajomych z Kappelshamn i spędzamy na biwaku dwie kolejne noce. Lokalną atrakcją biwakową są stali jego bywalcy, a mianowicie para jeży, które w nocnych godzinach buszują między namiotami i podkradają biwakowiczom jedzenie, trzeba naprawdę się pilnować, wejdą wszędzie.
W środę znów bez bagaży robimy pętlę w kierunku miejscowości Bal, w głąb wyspy i przez Vallstenę i Gothem zajeżdżamy na plażę w Aminne. Biwak prowadzony przez Polkę przy naprawdę pięknej bałtyckiej plaży. Po dwóch godzinach na słoneczku wracamy do Slite, aby następnego dnia udać się w drogę powrotną do Visby.
Ostatni odcinek podróży jest dość nużący. Teoretycznie nie jest tak daleko, ale tniemy wyspę w poprzek drogą 147 nie mijając niczego ciekawego ani godnego zwiedzenia. Poza tym 40 km w ruchu ulicznym, dość monotonnej trasy, w większości idącej lekko pod górę nie napawa energią. Wczesnym popołudniem mijamy Visby aby udać się do miasteczka Pipi Langstrum – na południe od stolicy – w Kneippbyn. Jest tam duży kompleks wodnego miasteczka, placu zabaw i muzeum Pipi. Niestety koszt biletu sięgający 300 koron, za wejście na ogromny plac zabaw, zmienił nasze plany. Obeszliśmy park dokoła i wróciliśmy szukać biwaku pod Visby. Planowaliśmy powtórnie przenocować na Norderstrand ale z racji na obchody tygodnia średniowiecza okazał się być pełny i nie było wolnych miejsc. Pojechaliśmy dalej na północ i rozbiliśmy się w Snackgarde. Niestety musieliśmy poza wysoką opłatą za namiot (200 koron) wykupić jeszcze szwedzką kartę kempingową za dodatkowe 100 koron, ale nie mieliśmy wyjścia – na nocleg na dziko jakoś nie mieliśmy ochoty, zwłaszcza, że następnego dnia planowaliśmy zostawić rzeczy i pojechać zwiedzać Visby.
W piątek od rana jedziemy oddać rowery i wtopić się w tłum średniowiecznych rycerzy, kupców, klaunów i łuczników. Wtopić się to może nieodpowiednie słowo, jest wprost przeciwnie – gdziekolwiek się człowiek nie ruszy wszyscy ludzie są w strojach z epoki. Co najbardziej niesamowite obchody średniowieczne nie przypominają happeningu, ani nie są nastawione na turystów zagranicznych. To jest prawdziwa transformacja całego miasteczka, które notabene w większości pamięta średniowiecze i jego mieszkańców. Lokalni Szwedzi i Ci przyjezdni z całego kraju od rana do wieczora chodzą w niesamowicie realistycznych strojach z XVI go wieku, boso, w suknach, włosiennicach ale również w strojach dworskich, rycerskich czy kupieckich. Turnieje łuczników, knajpy z epoki, stragany z mydłem i powidłem, wszystko to nadaje tak mocnego wyrazu, że jako turyści czuliśmy się wręcz obco i nieswojo, ale przeżycie tych dwu dni w średniowiecznym Visby było czymś, czego się szybko nie zapomina.
W sobotę rano polecieliśmy do Sztokholmu, aby przejść się rozległą starówką, zobaczyć charakter rozległego miasta położonego na licznych wysepkach i cypelkach. Miasta poprzecinanego we wszystkie strony wodą, od wąskich kanałków po szerokie zatoki. W stolicy Szwecji odwiedziliśmy muzeum narodowe, oceanarium i znowu coś, co głęboko zapadło w pamięć i polecamy gorąco każdemu, kto choć jeden dzień tak jak my, zostaje w mieście – muzeum Wazy. Jest to niesamowite miejsce, nowoczesne, multimedialne muzeum zbudowane wokół statku wojennego z XVII go wieku. Król Waza w 1628 roku zwodował imponujący statek wojenny z dwoma pokładami armat i bogato rzeźbioną bryłą. Niestety statek został źle obliczony, miał za niski pokład mieszczący balast i dolny pokład armatni był za blisko lustra wody, nie można go było bardziej obciążyć, więc stał się nie stabilny i zaraz po zwodowaniu w podmuchach silniejszego wiatru przechylił się, nabrał wody i zatonął. Nakładem ogromnych kosztów został w latach 50 tych ubiegłego wieku wydobyty na powierzchnię, odrestaurowany – choć poza kolorami praktycznie niczego nie stracił – i obecnie można oglądać w całej okazałości. Muzeum zbudowane jest w postaci 7 pięter pomostów okalających statek, dzięki czemu oglądamy go z każdej wysokości i dowolnej perspektywy. Historia statku jest przedstawiona w licznych salkach z filmami, odczytami, makietami i figurami woskowymi. Z braku czasu spędziliśmy tam zaledwie 2 godziny, choć z pewnością można poświęć mu i dwa razy więcej.
Podsumowując spędziliśmy w Szwecji 10 dni, z czego 8 na rowerach, przejechaliśmy ok. 400 km i zrobiliśmy 1400 zdjęć – wady posiadania cyfrówki w połączeniu z obcowaniem wśród przepięknych krajobrazów i klimatycznych zakątków tego Świata. Gorąco polecamy wszystkim lubiącym aktywny wypoczynek i niebojącym się chłodnych nocy pod namiotem i jeży podjadających zapasy.
Ponieważ w Polsce jest dość trudno kupić mapę Gotlandii, w swojej galerii umieszczam skan mapy turystycznej, w dość małej skali, ale na początek do poglądowego oszacowania trasy wystarczy. Znajdziecie tam mapę Gotlandii, plan Visby i starówki. Dokładniejszą mapę można zamówić w zagranicznych księgarniach internetowych lub kupić na miejscu.
Dużo plaż kamienistych z głębokim zejściem do wody ale są rówież piękne bałtyckie plaże pełne piasku, płytka woda, wymażone dla miłośników opalania się i spędzania czasu z małymi dziećmi i lepienia zamków z piasku.
Dużo plaż kamienistych z głębokim zejściem do wody ale są rówież piękne bałtyckie plaże pełne piasku, płytka woda, wymażone dla miłośników opalania się i spędzania czasu z małymi dziećmi i lepienia zamków z piasku.
Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Sztokholm Waluta: korona szwedzka (SEK) Język urzędowy: szwedzki Inne: angielski, fiński
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

