okazje

Relacja z podróży na narty do Livigno-włoskiego kurortu w Alpach 29 I- 6 II 2009

22.02.2010

29 -30 stycznia, wieczór, spotykamy się w umówionym miejscu wszyscy jak dwa lata temu podczas podróży do Francji. Tym razem jedziemy w komplecie na narty do Włoch. Minus? Jedziemy autokarem. Plus? Co niektórzy nie muszą się męczyć jazdą, przy okazji mogą trochę wypić, oglądnąć jakiś film, pospać i wszelkie inne atrakcje jakie czekają nas w autokarze. "Trzeba sobie jakoś radzić" mówi ktoś -wyciągając piersiówkę z plecaka i robiąc tradycyjny już obchód. Myślę sobie, " nicto" w duchu godząc się na to co się wokół mnie dzieje, powtarzając jak mantrę, że trzeba sobie jakoś radzić. Nie uzyskałam jednak odpowiedzi, czy przez to będę sie mniej bała tej podróży. Kilkadziesiąt kilometrów później: gwar, szum, opary i włączone ogrzewanie, muzyczka i śmiech  powodują że strach pomału mnie opuszcza, jego miejsce zastępuje zaś znużenie i dopadający mnie pomału sen................ Kiedy się budzę mamy pierwszy przystanek. Hop siup rozprostować zmęczone nogi, przecierając zmęczone oczy, szukajac po omacku jednego buta... no a gdzie drugi? standardowo jedno siedzenie dalej.

Przeczytaj koniecznie: Europa: Deskowy szał
No dobra, buty są, teraz się pomału ogarnąć, w końcu 2 czy trzecia w nocy. Wychodzimy, raz dwa trzy ...a teraz druga powieka, szybkie zwiedzanie toalety itp itd jak to w autokarze,każdy wie. No dobra, wszyscy są? "Kogo nie ma niech się odezwie"-hahaha, here we go again... te i inne stare powiedzonka już mnie nużą, no ale jedziemy dalej. Jeszcze nie wiemy co nas czeka. Niby nic, dla mnie jednak coś. Po 24 godzinach drogi każdemu już się udziela, nerwowo wiercimy się w siedzeniach, ja już ze strachu po 5 godzinach jeżdżenia krętymi dróżkami po górach cytuję "nie patrzę w dół, nie patrzę w dół , SHREK ja w dół patrzę!!!!";) Wariactwo. Tak jeszcze nie jechałam... musimy nadrabiać znowu kilkadziesiąt kilometrów bo podobno jakaś trasa jest zasypana lawiną, autokar za duży by zmieścić się w tunelu. Te i inne atrakcje na szczęście o godzinie 20  z hakiem się skończyły. Ucalowawszy ziemię, wysiadłam z autokaru i powiedziałam sobie NEVER EVER MORE. Przechodząc na drugą stronę oblodzonej jezdni kręcąc co chwilę jakieś toeloopy czy salchoffy przenieśliśmy nasze bagaże do apartamentu. Po szybkim rozeznaniu w terenie udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.

31 stycznia

Gdyby nie zaparowane okna to widok zza nich byłby cudowny. Niestety wentylacja nie zbyt się spisała, no cóż, nie można mieć wszystkiego. W końcu nie dlatego przejechaliśmy tysiąc kilometrów, haha;) Otwieram drzwi- różnica temperatur jest widoczna, ogromny obłok pary wdziera się do domu a za nim idzie duży promyk światła. SŁOŃCE! Jest dobrze!!!- mówiimy sobie;).  Przynajmniej jeden dzień słońca ( dla porównania- na 6 dni w Ischgl mieliśmy tylko jeden dzień słońca, stąd nasz powód do radości). Ubieramy się w polary, wychodzimy na werandę a tam PIĘKNY widok, wychodzące zza gór słońce, błękitne niebo, śnieżne szczyty a to nie koniec naszych fascynacji. Po śniadanku szybko szybko zbieramy się i idziemy na gondolę Carosello 3000 położoną 50 metrów od naszego apartamentu(Casa Sylvia).  Ludzi zbytnio nie ma, z pewnością dlatego, że była zmiana turnusu. Wjechaliśmy na górę na ponad 2700m i tam czekał na nas widok zapierający dech w piersi. Biało, słonecznie, majestatycznie. Nawet jakbym na nartach nie jeździła to bym chyba codziennie wjeżdżała tam do góry i po prostu wpatrywała się w otaczający mnie krajobraz. Koloru dopełniali narciarze, ich barwny, jaskrawy sprzęt i ubrania pięknie się kontrastowały z bielą. No to jedziemy w dół do doliny, na mapie nazwanej FEDERIĄ. To kilka czerwonych tras, a wokół góry-poduchy. Świetnie przygotowane trasy, szerokie, o różnym poziomie, wyratrakowane, no może prócz wiadomo wyjeżdżonych już tras wspólnych przy wyciągu. Jeden raz nam w tym miejscu nie wystarcza, zjeżdżamy jeszcze parę razy, w końcu trzeba się rozjechać troszkę nim ruszymy dalej. Plusem z pewnością jest to, że jest tam tak wiele miejsc gdzie można sobie "poużywać", że ilość narciarzy rozprowadza się równomiernie po stokach i nie jest tam aż tak tłoczno. Federia była praktycznie pusta, śnieżna bezludna plaża.

Przeczytaj koniecznie: Rozgrzewka na stoku: jak dobrze rozgrzać się przed nartami?
Następnie zjeżdzaliśmy trasą numer 15, tylko dokladnie nie wiemy którą jej odnogą bo bylo ich kilka, wszystkie z tym samym numerem, co utrudniało jakąś dokładniejszą orientację, no ale co...w dół jedziemy, innej trasy nei ma;)
info

Jak w całych Włoszech- Euro. Plusem jest to, że jest tu wiele rzeczy tańszych, bo to strefa wolnocłowa.

 

 

Z pogodą jak z pogodą, sprawa wiadoma- różnie bywa jak to w górach. My trafiliśmy na 5 dni pięknego słońca i jeden dzień dość mglisty i śnieżny, jednak Livigno w swoim logo ma słoneczko co ma symbolizować, że stoki są tu wyjątkowo nasłonecznione i pogoda najczęściej słoneczna dopisuje. Być może między innymi dlatego Livigno zyskało sobie nazwę Małego Tybetu, ale pewnie też dlatego że panuje tu specyficzny mikroklimat, zimny i suchy. Podobno jest tu najchłodniej w całym regionie, chociaż my przy minus 25 w słońcu na 2700 aż tak bardzo tego nie odczuliśmy....było to oczywiście bardzo złudne, nie sztuka było sobie coś odmrozić, zaś zdjęcie na moment rękawiczek juz po chwili owocowało mocnymi popękaniami skóry

 

transport

 

Jest kilka opcji dojazdu, zależnie od tego czym tam zmierzamy. Można przejechać przez słynny tunel, jednakże warto przed wyjazdem sprawdzić o których godzinach można przez niego Do Livigno przejechać, ponieważ jest on jednokierunkowy i potem trzeba jakiś czas zaczekać. Można jechać także przez Alpy...mmmmm rewelacja, polecam ludziom o mocnych nerwach:) szczególnie ponad 3,5 metrowym autokarem jest to przeżycie;)Nasza podróż autokarem trwała ok 24 godzin, w tym około 8 po samych Alpach.

Jak to pewna bliska mi osoba stwierdziła: trzeba przeżyć piekło by znaleźć się w niebie. Prawda stuprocentowa. Widoki rekompensowały traumę podróży. Z powrotem zrobiliśmy chyba z jakieś extra 200 km przez Mediolan i Zurych, ale było przede wszystkim bezpieczniej bo autostradami i w zasadzie szybciej.Podobno można skorzystać też z opcji przejazdu takim pociągiem, który przewozi auta osobowe, jednak jest to informacji z cyklu "zasłyszane nie sprawdzone."

 

 

W Livigno co 10-15 minut kursują autobusy różnych linii Blue Niebieska, Yellow- Żółta, Red- Czerwona, które szczegółowo opisuje podany na przystankach rozkład i trasy, także spokojnie wszędzie możemy się dostać komunikacją miejską.

warto wiedzieć

 

Livigno to włoska miejscowość turystyczna położona wysoko w Alpach włoskich (1816 m n.p.m.) w rejonie Sondrio w Lombardii.

Pierwsze dokumenty mówiące o tej miejscowości pisane po łacinie odwołują się do tego, że podobno w tych okolicach najczęściej spadały lawiny, które dotkliwie rujnowały miasteczko. Ostatnia większa lawina spadłą tu w 1951 roku i przyczyniła się do zniszczenia wielu zabytkowych domów. Warto wspomnieć, że w Livigno obowiązuje jeden styl architektoniczny, co niewątpliwie wpływa na nasz odbiór estetyczny tego miejsca.

Livigno dopiero od ostatnich kilkudziesięciu lat może rywalizować z innymi kurortami narciarskimi, ponieważ trudności w tym rejonie sprawiało wybudowanie drogi, co więcej Livigno znajduje sie w pobliżu takich znanych miejscowości jak Bormio, z którym konkuruje od lat i na przełomie ostatnich lat zdecydowanie na tym polu wygrywa, a także Passo de Tonnale.Duże korzyści dla Livigno z pewnością przynosi fakt, że jest ono objętę strefą duty-free (wolnocłową), co za tym idzie jest to raj dla lubujących się w alkoholach, tytoniu, perfumach i markowych kosmetykach, wszystko dużo korzystniej niż w Polsce.

 

 

Szkółki dla dzieci i dla początkujących także funkcjonują i jest ich dość sporo zarówno na Mottolino jak i na Carosello. Na Mottolino jednak jest jedna dość długa niebieska trasa i z reguły początkujący właśnie tam zaczynają. Szczegołowe informacje na stronach miasteczka.

 

Włoskie specjały należą do moich ulubionych. Polecam szczególnie gnocchi z gorgonzolla a cipolla ;) nazwa zabójcza ale to poprostu takie jakby knedliki z serem gorgonzolla czyli pleśniowy, błękitny, cos jak nasz lazur i cebulką. Posypane parmezanem z przyprawami. Wiadomo pizze róznego rodzaju, Pewien chłopak polecił nam restaurację i pizzerię Bella Vista, podobno najlepsze pizze w Livigno, polecał szczególnie z owocami morza. Polecam także ravioli di Livigno, standardowe tylko z oliwką i parmezanem. Region ten ma także świetne sery a także kiełbaski dlugodojrzewające czy slynną szynkę prosciutto. Makarony w sklepach są trochę tańsze niż u nas więc można jako souvenir kupić sobie po prostu włoski makaron, chociaż w sklepach takich jak np Alma wszystkie te produkty są już dostępne.

 

Szkółki dla dzieci i dla początkujących także funkcjonują i jest ich dość sporo zarówno na Mottolino jak i na Carosello. Na Mottolino jednak jest jedna dość długa niebieska trasa i z reguły początkujący właśnie tam zaczynają. Szczegołowe informacje na stronach miasteczka.

bezpieczeństwo

 

Jak wszędzie, należy zaopatrzeć się w potrzebne nam leki, szczególnie coś na przeziębienie i grypę a także na odmrożenia czy poparzenia słoneczne. Na prawie 2700 m n.p.m. nie tylko może doskwierać nam mróz i silny wiatr, ale właśnie to groźne słońce. Pamiętamy z reklamy chyba piwa:) "słońce w górach opala mocniej", czyli koniecznie kremy z wysokimi filtrami, maść z witaminą np. A. Co więcej koniecznie dla narciarzy zaopatrzeć się w opaski elastyczne, stabilizatory, ochraniacze, koniecznie kaski. Przypominam, że we Włoszech obowiązuje do 14 roku życia jazda w kaskach, ale polecam także wszystkim także dorosłym tę formę ochrony. Z tego typu urazowym sportem nie ma żartów. Mimo że jeżdżę na nartach krótko byłam świadkiem wielu groźnych kontuzji, gdyby nie kask być może skończyłoby się to dużo groźniej.Na stoku z reguły pomoc jest udzielana bardzo szybko i profesjonalnie. W Livigno znajduje się "Trauma Clinica" (czy sth like this) , szpital tylko podstawą do leczenia jest koniecznie ubezpieczenie! Pamiętajmy, apeluję po raz kolejny...woźmy ze sobą ubezpieczenie, schowane w kieszeni przecież nie zajmuje wiele miejsca a w razie gdyby mamy na miejscu. Pewna pani której pomagaliśmy podczas wypadku tłumaczyła się, że ma ubezpieczenie ale w hotelu....to się po to ma by mieć ze sobą na okazanie w każdej chwili, bo potem są duże problemy, a i tak dodatkowym stresem jest przecież wypadek którem ulegliśmy. Przed wyjazdem dobrze zaopatrzeć się w kartę NFZ a także ubezpieczenie np z Allianz, podobno we Włoszech jest najmilej i najczęściej honorowana.

 

atrakcje

 

Strefa narciarska podzielona jest na dwie części na Carosello i Mottolino Fun Mountain. Na Mottolino dojeżdża się od częsci miasta zwanej Teola- duże skupisko hoteli, apartamentów i kwater prywatnych a także od pobliskiej miejscowości "zza góry" Trepalle. Pod względem przygotowania tras i ich wyposażenia Livigno ma się czym pochwalić. Na stronie Carosello mamy w sumie 4 gondole (Włosi liczą je podwójnie bo dojeżdżają do stacji pośredniej, czyli w zasadzie są dwie) w tym jedna zupełnie nowa. Po stronie Mottolino jedna kubełkowa gondola, reszta kanapy. Przypuszczam, że w kolejce do wymiany czeka jeden bardzo stary dwuosobowy wyciąg krzesełkowy, który przejeżdża w poprzek góry i jedzie bardzo długo, bo ponad 20 minut...przy minus 20 idzie zamarznąć...wiem co mówię;)...

Świetnie przygotowane trasy, szerokie i nieszczególnie trudne. Łącznie około 115 kilometrów tras po obu stronach dolny. W zasadzie większośc tras oznaczona jest kolorem czerwonym czyli średnio-zaawansowane, zdecydowanie najmniej jest tras czarnych oraz niebieskich, zielonych praktycznie nie ma w ogóle. Jednakże klasyfikacja jest dość dowolna ponieważ kilka tras czerwonych zdecydowanie można by oznaczyć inaczej zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Dla mnie jednakże przydałoby się oznaczyć numerkami trasy, żeby były przejrzyste, bo czasami na tych śnieżnych plażach szło się zgubić i "zdezorientować" gdzie się jest i jak np zjechać do umówionego miejsca.Na każdej z gór jest dobrze przygotowany Ski Fun Park, raj dla snowboardzistów i lubujących się w takich atrakcjach narciarzy. Co więcej, jest kilka miłych restauracji na szczytach jak Costaccia na Carosello czy wszystkie na Mottolino. Zmęczony narciarz może sobie odpocząć przy fajnej muzyce, podziwiać przepiękną panoramę Alp, popić smaczne włoskie piwo albo słynne bombardini- ajerkoniak na ciepło z bitą śmietaną, czy zjeść ravioli di livigno czy jakąś pizzę...tu już do wyboru do koloru, myślę że włoska kuchnia jest już u nas wystarczająco znana by się w tym zorientować.

 

 

 

Jest to kurort dość drogi, szczególnie w tzw sezonie wysokim. Ceny karnetów sięgają powyżej 150 euro, no ale zawsze to trochę taniej niż w Austrii gdzie z reguły ceny sięgają ok 200. Na stronie www.livigno.com jest podany cennik, warto się z nim zapoznać. 5 euro wynosi kaucja zwrotna za karnet (skipass) w tym autubusy są po całym miasteczku darmowe.Cena pizzy w restauracji przeciętna wynosi około 6-7 euro, piwo około 1,5-2 euro. W sklepach ceny wiadomo, dużo niższe. Warto jednak patrzeć dokladnie na ceny bo wraz ze zmianą turnusu się zmieniają. Ballantines około 6 euro, Stock około 5 euro, Jack Daniels 6-7 euro, zależnie od sklepu. Im dalej od centrum- taniej.

 

 

 

W Livigno jest wielu Polaków, więc czasami używanie innych języków niż polski jest zbędne;) Z angielskim bywa różnie, już prędzej niemiecki.

Co roku odbywa się tu wiele zawodów, m.in w grze w Polo, w biegach narciarskich ( stąd pochodzi znana biegaczka narciarska Marianna Longa), w short tracku, organizuje się wystawy figur z lodu i śniegu.

Jest tu wiele dobrze przygotowanych tras biegowych m.in dlatego że jest tu 14 kilometrowa długa dolina między dolinami Alta Valtellina i Engadina (po stronie szwajcarskiej). Po stronie szwajcarskiej od strony St. Moritz znajdują się 4 tysięczniki, St. Moritz to także słynny kurort narciarski.

Livigno to także dość imprezowy kurort, szczycący się bogatą ofertą apres-ski party. Liczne bary, restauracje oferują lokalny alkohol jak np grappa, czy włoskie specjały.Jeśli chce się sporo zaoszczędzić na karnetach warto wybrać się tutaj w okresie skipass free. W tym roku jest to 17 kwietnia do 2 maja, czyli świetna pogoda, dobrze przygotwane trasy, mimo że trzeba wjechać trochę wyżej, gwarantowane słońce, mniej ludzi i ponad 600 złotych w kieszeni, bo karnet jest darmowy. Tylko żeby załapać się na ta opcję trzeba sprawdzić podobno który z apartamentów w ktorych będziemy mieszkać ma tak podpisaną umowę....tego dowiedziałam się od ludzi, którzy jeżdżą tam w tym okresie.W Livigno znajduje się basen, jest kilka hotelów SPA, kluby fitness a także kręgielna więc z pewnością jest co robić wieczorami.Więcej na stronie www.livigno.com, www.livigno.pl a także na stronie onetu w zakładce narty.

 

 

W Livigno znajduje się kilka starych kościołów, w tym np Saint Mary`s church, świętego Rocha, a także jeden z kościółków był zbudowany dla słynnego włoskiego malarza- Caravaggio. Dla zainteresowanych architekturą sakralną dużo informacji wraz ze zdjęciami znajduje się na stronie www.livigno.com .

1 2 >
Autor: Alicijeju
Sklep online
Polski Bus WARSZAWA -> KIELCE. Aktualny rozkład jazdy [2012]

Polski Bus WARSZAWA -> KIELCE. Aktualny rozkład jazdy [2012]

godz. 16:30 Piątek 10.2.2012 Autor: K.T.

Linie lotnicze LOT - symbole religijne znów dozwolone

godz. 16:03 Piątek 10.2.2012 Autor: K.T.

Aplikacje na narty: Czy warto zabrać ze sobą smartfona?

godz. 13:34 Piątek 10.2.2012 Autor: Grzegorz Dzięgielewski
Air Europa: Z Mediolanu do Brazylii za 998 zł!
Kiedy: do 18.02.12
Cena: 998 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
WŁOCHY

Stolica: Rzym Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: włoski Inne: niemiecki, francuski

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Portale typu couchsurfing i hispitality club pozwalają na poznanie ludzi z całego świata i świetną zabawę. Dają też możliwość darmowych noclegów w różnych zakątkach świata.

Kórędy jechać, jaki kierunek wybrać, gdzie szukać noclegów, czyli jak dobrze zaplanować trasę rajdu rowerowego

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Cochsurfing - sposób na ...

Portale typu couchsurfing i hispitality club pozwalają na poznanie ludzi z całego… więcej

Planowanie trasy rajdu rowerowego ...

Kórędy jechać, jaki kierunek wybrać, gdzie szukać noclegów, czyli jak dobrze zaplanować… więcej

PODRÓZE

Praga - weekend bez tłumów + sprawdzone czeskie restauracje; Polska - Beskid Śląski na ferie czyli narty, kuchnia i folklor + najlepsze trasy na

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line