Merano, miejscowość turystyczna położona we Włoszech w Południowym Tyrolu. Położona w dolinie, osłonięta z północy i wschodu przez wysokie góry, cieszy się prawdziwie śródziemnomorskim klimatem.
24.03.2008
To była moja pierwsza wyprawa w Alpy, której nie zapomnę do końca życia. Dla kogoś, kto pierwszy raz zobaczył tak ogromne góry, to wielkie przeżycie. Wydaje się to śmieszne, ale człowiek, który wcześniej widział tylko Tatry, może i powinien być pod wrażeniem Alp. Napisałam "tylko Tatry”, bo jednak rozmiar ma znaczenie :)
Wyjechaliśmy po 20-tej, więc na miejscu w Merano, mieliśmy być rano. Całą noc miałam spać, lecz nie dało się. Najpierw burza, gdy wjechaliśmy autokarem do Niemiec. Co to burza, parę piorunków. Jak dla kogo! Panicznie boję się burzy, a tu błyskało się ze wszystkich możliwych stron, lało niemiłosiernie, a ja wlepiona w szybę z oczami wielkimi jak pięć zł ze strachu. Co innego mój narzeczony, spał w najlepsze, kiedy jego ukochana biała jak ściana modliła się by nie trafił jej piorun.
Całą noc nie zmrużyłam oka, burza dawno minęła, a ja chciałam być już na miejscu, wypatrywałam wielkich pagórków, których niestety nie mogłam dostrzec przede wszystkim, dlatego że ich nie było, a dwa, była noc! Przysnęło mi się, bo ileż to można nie spać, tym bardziej jak podróż męcząca. Obudziłam się, bo ścierpła mi ręka i nagle zobaczyłam! Giganty o różnych kształtach i wielkościach. Zaraz poszedł w ruch aparat i kamera. Nieświadomie postawiłam na nogi cały autokar, gdyż podekscytowana budziłam mojego narzeczonego i opowiadałam mu, co jest za szybą, że wszyscy wstali,a była piąta rano! Tamten wyjrzał przez okno i zaraz poszedł spać, a ja odliczałam minuty i wypatrywałam miejscowości, w której mieliśmy wysiąść.
Po siódmej rano byliśmy w Bolzano i już na własną rękę mieliśmy dotrzeć do naszej miejscowości i hotelu. W pociągu przyglądał nam się pewien pan, po 40-tce, wyglądał jak typowy Amerykanin i nagle zagadał, a mówiłam mojemu narzeczonemu: nie patrz się na innych, bo zaczepią cię a u siebie nie jesteś, musisz mówić po obcemu! Trafiłam dobrze, pan z ameryki od razu rozpoznał, że turyści, od słowa do słowa okazało się, że kojarzy Częstochowę, miasto, z którego jesteśmy. Chociaż trudno nie kojarzyć, Jasna Góra jest znana na całym świecie! Śmiech nas ogarnął, gdy okazało się, że ten pan ma rodzinę w Szczecinie! Kompletnie nie wychodziło mu wymówienie tej nazwy. Wytłumaczył nam jak trafić do hotelu i wysiedliśmy na naszym przystanku, podróż trwała 20 min.
Byliśmy zestresowani, gdyż na własną rękę jechaliśmy w obce miejsce, chociaż rezerwacja w hotelu była już dawno. Umordowani, zestresowani zameldowaliśmy się w hotelu i po odświeżeniu i pysznym śniadaniu w restauracji hotelowej poszliśmy na miasto. Daleko nie zaszliśmy, ponieważ po wyjściu z hotelu był taki widok, że dosłownie nam szczęki opadły! Nie widzieliśmy tego widoku wcześniej, bo strach nam zakrył oczy, zupełnie niepotrzebny strach! Zaraz w ruch poszedł aparat i kamera, ja ze wszystkich stron nakręciłam ośrodek, narzeczony robił zdjęcia, którym nie było końca. Chodziliśmy tak cały dzień w oczami wlepionymi w góry, które były pięknie przyozdobione przez kłęby chmur. Ludzie mieszkający tam mają głowy w chmurach, które wydają się być tak nisko, że aż na wyciągnięcie ręki.
Przez całe miasto płynęła czyściutka rzeka, której szum był dla mnie jak muzyka, idealny dodatek do Alp. Na każdym kroku uśmiechnięci mieszkańcy miasta i oczarowani urokiem tego miejsca turyści. W Parku czyściutko, prawie drzewa ponumerowane, tak idealnie parki porobione, uważnie patrzyłam pod nogi by nic nie nadepnąć. A kto by pomyślał, przecież zwykły miejski park, których było tam wiele.
Na każdej ulicy kwiaty, mnóstwo kwiatów, w donicach, przy sklepach, kolorowe, długie, malutkie i te wielkie. Tyle kwiatów jak w kwiaciarni! Wyglądały jak wielkie bukiety, które pięknie wkomponowały się w miasto.
Można by rzec zamek na zamku! Kupiliśmy mapę, bo była potrzebna, chociaż miasto niewielkie, ale nie chcieliśmy przegapić ani jednego miejsca, które warto zobaczyć. Chociaż dla nas to wszystko było godne zobaczenia, zwykłe roślinki cieszyły oko, a co dopiero wyrzeźbione z roślinek postacie i zwierzęta, prawdziwa sztuka.
Do hotelu nie chciałoby się wracać, ale zmęczenie i nieprzespana noc w autokarze dała o sobie znać! Po kolacji wróciliśmy do pokoju, ale nie na długo jak się okazało. Usłyszeliśmy muzykę, melodia była mi znana, ale nie wiedziałam, kto to śpiewa i postanowiłam się dowiedzieć. Narzeczony był wyczerpany, jednak też był ciekaw gdzie i kogo koncert jest dawany. To był Zucchero!! We własnej osobie dawał koncert na placu przed hotelem. Nie mogłam uwierzyć, wyszliśmy na taras hotelowy i był to strzał w dziesiątkę, ideale miejsca, super widoki. O dziwo koncert był otwarty, każdy mógł przyjść, wstęp wolny i co mnie zaskoczyło, ludzi trochę mało. Nie wiem, czym to było spowodowane, czy dlatego że być może często tu przyjeżdżał? U nas bilety na taki koncert dość drogo by kosztowały, nie mówiąc już o takich miejscach jak my mieliśmy. Zuchcero śpiewał a ja razem z nim, to przeszło moje najśmielsze oczekiwania!!
Straciłam tego dnia niezły majątek na smsy i rozmowy telefoniczne. Wiem, że to był wczasy i miałam odpoczywać, wrócić i dopiero opowiadać, jak to mam w zwyczaju, ale nie dałam rady. Co chwile pisałam, co widzę, jak pięknie, cudowne widoki, wielkie góry i ten koncert!
Postanowiłam trochę się opanować, bo zachowywałam się tak jakby mnie, co najmniej na księżyc wystrzelili. Ale następnego dnia wcale nie było mniej atrakcji, a zaczęło się w restauracji, w której okazało się, że pracuje Polka, która bardzo nam pomogła. A ja nie mogłam zbyt długo czekać i po śniadaniu wskoczyłam w kostium i pobiegłam na baseny. Pływać nie potrafię i zastanawiałam się podczas podróży do Merano, co ja tam będę robiła, przecież nie będę moczyła samych stóp w basenie. Wylądowałam od razu na łóżku wodnym i leżąc i bąbelkując się podziwiałam dalej góry i wiedziałam już, że zakochałam się w tym miejscu, widokach i atmosferze panującej wokół. Na basenach można siedzieć godzinami i niby woda, a w tym miejscu się nie nudzi, bo tyle jest atrakcji. Czas gonił a my wybraliśmy się do słynnego ogrodu razem z cudownym zamkiem, w którym mieszkała kiedyś cesarzowa Sisi.
Szliśmy i szliśmy do tego ogrodu, ale warto było! Weszliśmy tam i nie wiadomo było, w którą stronę iść. Ja chciałam w lewo, narzeczony w prawo, za chwilę chciałam iść prosto. Chciałam zobaczyć wszystko jednocześnie! Czegoś takiego nie widziałam nigdy, tak kolorowo, bajkowo, że dech w piersiach zapiera. Biegałam w kółko z kamerą, pozowałam do zdjęć, co chwilę w innym miejscu, bo dzień krótki a tyle do zobaczenia. Jednak nie odważyłam się wejść na taras widokowy, który był wysoko wysoko nad nami. Brakło czasu, tak sobie tłumaczę do tej pory, jednak zjadł mnie strach. Mam lęk wysokości, który próbuję przełamać, ale bez przesady! Tam na prawdę było wysoko. Obiecałam sobie, że następnym razem jak tutaj przyjedziemy to tam wejdę. Tak, następnym razem, bo już nie mogę się doczekać, kiedy on nastąpi.
Zawsze na wczasy jeździliśmy nad morze. Plaża, fale, dla mnie wczasy kojarzyły się z tym! Jednak całe szczęście, że los pchnął mnie do Południowego Tyrolu, do Merano, który jest dla mnie rajem na ziemi. Gdyby ktoś mnie zapytał gdzie bym chciała mieszkać, bez wahania wedziałabym, że tam! Nigdy nie kręciły mnie góry, ale podczas tego pobytu przeżyam coś tak niesamowitego, że aż trudnego do opisania. Mimo że nasz pobyt w Merano trwał tylko 4 dni, to w życiu nie zamieniłabym go na dwutygodniowe wczasy w tropikach. Nigdy nie mogłam zrozumieć ludzi którzy jeżdżą ciągle w te same miejsca. Dla mnie to była strata czasu, bo najważniejsze zobaczyć jak najwięcej, bo życie krótkie jest. Jednak wszystko się zmieniło, mój stosunek do gór i takich wyjazdów. Nawet postanowiłam się uczyć włoskiego, żeby następnym razem porozmawiać w ich ojczystym języku i bez problemu dogadać się z sympatycznymi i przystojnymi Włochami.
Opowiadać mogłabym godzinami, chociaż to tylko cztery dni, które minęły błyskawicznie. To było rok temu, a ja pamiętam wszystko jakby to było wczoraj, co trochę oglądam zdjęcia i film z wyjazdu. A do opowiedzenia o tym miejscu mam jeszcze wiele.
Touriseum
St. Valentinstr. 51 a - I–39012 Meran,
Tel.: +39 0473 270 172 - www.touriseum.it
Ogród botanicnzy Trauttmandsdorff
St.-Valentin-Straße 51a / Via S. Valentino
I - 39012 Meran / Merano
Tel. +39 0473 235730
Fax +39 0473 235731
botanica@provinz.bz.it
http://www.trauttmansdorff.it/
Merano Thermal Baths
Piazza Terme 9
I-39012 Merano
tel +39 0473 252 000
Fax +39 0473 252 022
www.thermemeran.it/home/intro.asp
Jak to we Włoszech, płacimy w Euro.
Zimą zimno, latem gorąco. chociaż pogoda w górach zmienna jest.
THERME MERAN -kompleks basenowy
http://www.thermemeran.it/home/intro.asp
czynny:
Baseny:
codziennie 9.00- 22.00
Sauna:
pn/wt/śr/pt: 13.00 - 22.00
czw (tylko dla kobiet) 9.00 - 22.00
sb/nd: 9.00 - 22.00
Cennik:
Kąpiele termalne:
2h: 9,50 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 10.50 e
3h: 10,50 e/ w weekendy i od 01.10 do 14.05 11,50 e
całodzienny bilet: 14 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 16 e
Kąpiele termalne & sauna:
2h: 14 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 15 e
3h: 16 e/ w weekendy i od 01.10 do 14.05 17 e
całodzienny bilet: 22 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 23 e
Dzieci:
2h: 5,50 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 6 e
3h: 6,50 e/ w weekendy i od 01.10 do 14.05 7 e
całodzienny bilet: 9 e / w weekendy i od 01.10 do 14.05 10 e
Ogród botaniczny Schloss Trauttmansdorff:
http://www.trauttmansdorff.it
Czynny:
22 marzec - 15 listopad 9.00 - 18.00 (ostatnie wejście o 17.00)
15 maj - 15 wrzesień 9.00 - 21.00 (Ostatnie wejście o 20.00)
Otwarte 7 dni w tygodniu.
Zakaz wprowadzania zwierząt
Cennik:
Dorosła osoba: 9,80 e
Rodzinny bilet (2 dorosłych i dziecko do 18 lat): 20,00 e
Dziecko do lat 6 wstęp wolny
Osoby po 65 roku życia: 8,50 e
Dzieci i młodzież (do 18 lat): 7,50
Studenci(do 28 lat) i osoby niepełnosprawne: 7,50 e
Grupy większe niż 15 osób (od osoby): 7,50 e
Grupy szkolne(od osoby): 3,00 e
wieczorny bilet (po 18.00): 5,00 e
bilet 5-dniowy (5 wizyt w jednym sezonie): 35,00 e
bilet sezonowy: 65,00 e
Touriseum
St. Valentinstr. 51 a - I–39012 Meran,
Tel.: +39 0473 270 172 - www.touriseum.it
Ogród botanicnzy Trauttmandsdorff
St.-Valentin-Straße 51a / Via S. Valentino
I - 39012 Meran / Merano
Tel. +39 0473 235730
Fax +39 0473 235731
botanica@provinz.bz.it
http://www.trauttmansdorff.it/
Merano Thermal Baths
Piazza Terme 9
I-39012 Merano
tel +39 0473 252 000
Fax +39 0473 252 022
www.thermemeran.it/home/intro.asp
Autokarem z Polski bez problemu dojedziemy do
miejscowości położonej nieopodal, o nazwie Bolzano. A stąd jeszcze prościej.
Obok dworca autobusowego znajduje się dworzec kolejowy i po kupieniu biletu do
Merano, po 20 minutach jesteśmy na miejscu.
Osoby podróżujące własnym samochodem po tych
terenach muszą mieć stalowe nerwy! Gdyż tamtejsi kierowcy są bardzo nerwowi,
nie żałują sobie i bez przerwy naciskają klakson.
Bez problemu znajdziemy przystanek autobusowy.
Gdy chcemy przejechać do sąsiedniego miasta,
korzystamy z kolei regionalnej, która jest na wysokim poziomie, a bilety
zakupione w kasie, kasuje się na peronie przed wejściem do pociągu. Bilety
zakupione nie mają wyznaczonej godziny odjazdu, więc nie musimy się spieszyć na
pociąg, gdy ten nam ucieknie, przyjedzie następny a my bez problemu pojedziemy
na bilet który zakupiliśmy wcześniej
Jadąc do Merano przygotuj się na rozmowy w języku niemieckim i włoskim, w mniejszej mierze angielskim.
Żyje tutaj około 35 tysiecy osób, nie wliczając
turystów, których jest sporo, nie zważając na porę roku.
Ludzie są to bardzo sympatyczni, mili i uprzejmi, bez problemu wskarzą drogę,
tylko trzeba znać język i rozumieć co do ciebie mówią.
W Południowym Tyrolu łączą się wpływy powszechnie uznanej kuchni włoskiej z
domieszką smaków tyrolskich.
Speck to lekko wędzona i mało solona szynka, dojrzewająca przez 22 tygodnie,
która zyskała uznanie i stała się sztandarowym przysmakiem Południowego Tyrolu
Region ten słynie z wyjątkowych jogurtów wyprodukowanych z najlepszego
alpejskiego mleka
Knedle na słodko lub na słono, mięsne, serowe, ze szpinakiem lub z owocami są
najbardziej popularną potrawą w Południowym Tyrolu. Rozkosz dla podniebienia
gwarantowana.
Regionalne specjały zadowolą nawet najwybredniejszego smakosza: speck i
spaghetti, canerderli i gnocchi, podawane na stołach licznych restauracji,
knajpek i tawern - od zdrowych, prostych dań przygotowanych ręką gospodyni po
wyrafinowane potrawy oferowane przez ekskluzywne restauracje gourmet. A
wszędzie unosi się słodki aromat lokalnego wina - Kalterer See lub Lagrein –
które podawane jest w typowych, gościnnych hotelowych „Stuben”.
Co mozna kupić będąc w regionie, który słynie z najlepszych
win. Oczywiście wino, a wybór jest olbrzymi. Półki sklepowe uginają się od
ilości win i polecam zakupić i skosztować takie wino a także przywieźć jedną
butelkę do Polski, chociaż gwarantuję że będzie trudno wybrać jedną.
Ceny win od kilkudziesięciu centów do kilkuset euro.
Tysiące kwiatów na mieście, parki miejskie i ich zawartość dokładnie opisana, przy każdym drzewie, krzewie znajduje się etykietka z informacją o roślinie. Wszystko bardzo zadbane. Jednak w Ogrodzie botanicznym egzotyczne kwiaty, palmy, kaktusy, przepiękne krzewy w niezliczonych ilościach i rodzajach są godne podziwu. Każde opisane o idealnych kształtach, a widok tego ogrodu zapiera dech w piersiach.
Zimą oczywiście narty i snowboard.
Wiosną, latem i jesienią, piesze wycieczki, wyprawy rowerowe, wspinaczki
górskie, jazda konna, golf, tenis, pływanie- niezliczona ilość basenów.
Co nie jest lepszym lekarstwem niż czyste górskie
powietrze i spacer. Jednak jeśli ktoś woli inne formy lecznicze, polecam THERME
MERAN, SPA w którym specjaliści zaproponują odpowiednie zabiegi, masaże i
kąpiele do schorzeń i dolegliwości które nam dokuczają.
Tylko zapisy na zabiegi z tygodniowym wyprzedzeniem, gdyż ośrodek ten jest
dosłownie oblegany przez miejscowych i turystów.
Rowerzyści niby nie są przeszkodą, ale gdy jest ich
wielu, nawet bardzo wielu i jeżdżą we wszystkie strony, nie patrząc czy to
chodnik czy ulica, to radzę uważać.
Przepiękne lasy, parki, ogrody, którymi mozna
spacerować godzinami, żadnych śmieci ani hałasu, tylko przyroda, porządek i
śpiew ptaków.
Kompleks basenowy THERME MERAN, Ogród botaniczny z zamkiem Schloss Trauttmansdorff, to jedne z wielu atrakcji które warto odwiedzić inaczej wyjazd zmarnowany.
Sklepów z żywnością jak i z pamiątkami, ciuchami i butami jest na każdym kroku masa! Tylko brać portfele w dłoń i ruszać na zakupy. Ale pamiętając o jednym, euro to nie złotówka, a wydaje się tak samo łatwo, tylko kieszeń bardziej pusta!
Co jakiś czas organizowane są festiwale i koncerty z udziałem gwiazd, na który wstęp jest wolny a zabawa rewelacyjna. Dla miłośników dyskotek też coś się znajdzie.
A jeśli teatr bądź opera i koncert smyczkowy, proszę bardzo!
Kilka jak nie kilkanaście zamków i wież widokowych
na terenie miasta jak i w najbliższej okolicy, które cieszą się licznymi
odwiedzinami przez turystów. Także przepiękne zabytkowe koścoły i pomniki
cieszą oko.
Muzea także mają tutaj swoje miejsce, a w nich między innymi obrazy znanych
malarzy!
Kawiarnie, bary, puby, restauracje, budki z
żywnością są co kilka metrów, jest z czego wybierać. Ceny urozmaicone, tak jak
i dania serwowane w lokalach.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Rzym Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: włoski Inne: niemiecki, francuski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

