Legendarny Park nie zachwycił, spodziewałem się tego co zobaczyłem i w mojej czysto subiektywnej opinii miejsce jest mocno przereklamowane.
19.09.2008Zostawiamy za sobą Cody i tamę Buffalo Billa. Przed nami cel wyprawy - Park Yellowstone. Najstarszy i najbardziej znany park na świecie. Oglądając kilkakrotnie zdjęcia i słuchając opowieści nastawiłem się raczej negatywnie i teraz wszystko było w "rękach" Yellowstone, niech mnie przekona do siebie, niech mnie zaskoczy czymś czego jeszcze niewidziałem. A poprzeczkę postawiłem wysoko.
Osobiście nie lubię miejsc, do których przyjeżdżają tysiące turystów zaczarowanych słynną nazwą Yellowstone i obawiałem się tłumów depczących po sobie ludzi. Droga numer 20 doprowadziła nas piękną trasą widokową do bramki wjazdowej zwanej Wschodni Wjazd (East Entrance), a do wyboru był jeszcze Północno-Wschodni Wjazd (Northeast Entrance), które przegrało jednak z odległością jaką trzeba by było pokonać, żeby tam dotrzeć. Zresztą z opinii ludzi spotkanych po drodze wynikało, że wschodni wjazd ma najciekawsze. Zatrzymaliśmy się na pamiątkowe zdjęcie przy tablicy z napisem Yellowstone i wjechaliśmy na teren Parku - legendy. Na bramkach wjazdowych trzeba było pokazać Pass lub zapłacić 25 dolarów, dostaliśmy tutaj mapki i gazetkę z aktualnymi informacjami o parku. Teraz pozostało szybko wybrać miejsce bazę z kampingiem, od której zaczelibyśmy zwiedzanie.
Park Yellowstone przygotowany jest głównie dla zmotoryzowanych, nie znajdziemy tutaj tak dużej ilości tras hikingowych jak w innych parkach. Yellowstone to tak naprawdę dwie duże pętle tworzące cyfrę 8 i można przejechać ten park na wiele sposobów. Przejechanie północnej pętli to w zależności od zatoru na drodze może zająć około 2-3 godzin, a przejazd południową pętlą to ponad 3 godziny. Oczywiście jeśli trafimy na wolne RV lub zwierzęta na drodze to podróż może wydłużyć się o kilka godzin. Dopuszczalna prędkość na terenie parku nie pozwala na szybkie przedostanie się z miejsca na miejsce :) średnia 40-50 mil na godzinę, ale trafiają się też momenty że musimy toczyć się 25 mil na godzinę.
Rangerzy i Policja jest wszechobecna na drogach. Tak więc obserwując "ósemkę" postanowiłem zrobić główną bazę wypadową na spojeniu dwóch pętli w miejscu (nie nazwę tego miasteczkiem ani wioską) zwanym Canyon Village. Byłem na bramce wjazdowej i do pokonania było niecałe 70 kilometrów, a po drodze chciałem zobaczyć najwięcej jak się uda. Droga była kręta co bardzo mi się spodobało, czego nie mogli powiedzieć pasażerowie :). Dojechaliśmy do wielkiego Jeziora Yellowstone i zatrzymaliśmy się w punkcie widokowym, jakoś nieczułem się porażony widokami i jak dla mnie brakowało mi czegoś, było za "płasko", bez ciekawej oprawy w postaci wysokich gór, po prostu jezioro i otaczający je las.
Pojechaliśmy wzdłuż jeziora do Fishing Bridge, które było reklamowane jako miejsce, gdzie mogę zaopatrzyć się w niezbędne rzeczy i paliwo. Przejechałem to miejsce ... i wróciłem zdziwiony, że to ma być to miejsce! Kilka drewnianych domków i ogromny sklep-bar z pamiątkami , kilka pomniejszych sklepików oraz centrum informacji turystycznej. Benzyna droga, a w sklepach nic ciekawego. Wracając do samochodu na parkingu pod sklepem koło nasprzeszedł jakby nigdy nic... bizon! Tubylcy nawet nie podnieśli wzroku, a turyści stali w szoku, a tylko nieliczni łapaliza aparaty. Wyluzowany bizon przyszed ł by zwyczajnie pchodzić po wiosce :). Ruszyliśmy trasą na północ do Canyon Village.
Po drodze krajobraz specjalnie się nie zmieniał i tylko wypalone kikuty drzew urozmaicały widoki. Za to po kilkuilach dotarł do nas zapach siarki, co oznaczało, że gdzieś w pobliżu są jakieś gejzery. Zjechaliśmy na pierwszy napotkany parking i okazało się, że trafiliśmy do Mud Volcano, miejsca - w którym z ziemi wydobywa się masa szarego błota, bulgocze, paruje i wydziela przykry zapach. Chodząc po specjalnie przygotowanych podestach można dokładnie z bliska przyjrzeć się tym zjawiskom. Ruszyliśmy dalej.
Gdzieś w połowie drogi zatrzymał nas wielki korek, samochody stały, a ludzie na zewnątrz gdzieś biegli do przodu lub stali na poboczu, ju ż nawet przestraszyłem się, że był wypadek i utkniemy na kilka godzin - droga jest jedno pasmowa. Po jakiejś chwili wyszliśmy zobaczyć co się dzieje, i ku naszemu zdziwieniu duże stadko bizonów postanowiło przejść z jednego pastwiska na drugie wybierając najwygodniejsza dla nich trasę,która akurat przebiegała przez naszą drogę. Kilka bardziej dowcipnych bizonów stanęło dęba na środku drogi i uparcie stało nie ruszając nawet ogonem! Po kilkunastu minutach spora część zeszła z jezdni i pozostał jeden największy, nie pozostało nam nic innego jak ruchem wahadłowym omijać sterczącego złośliwie po środku drogi bizona. Całe wydarzenie trwało około godziny. Tuż przed Canyon Valley na mapce wyszczególniona była atrakcja w postaci wodospadu, a że byliśmy blisko to postanowiliśmy tego samego dnia tam zajechać.
Skręciliśmy w prawo na Upper and Lower Falls w kierunku South Rim, po kilku milach zatrzymaliśmy się na wielkim parkingu oczywiście zapchanym na maxa. Atrakcją okazał się taras widokowy na ogromny wodospad w dolinie przed nami. Widok warty był zjazdu z drogi. Byliśmy na sporej wysokości, z której widać było całkiem ładną panoramę okolicy z perełką w postaci wodospadu. Kilka chwil na zdjęcia i spacer po okolicy i ruszyliśmy z powrotem do wioski. Widziałem z góry ludzi stojących przy barierce tuż przy wodospadzie i tam skierowaliśmy samochód. Dojazd do tego miejsca nie był możliwy, z jakiś powodów droga była zamknięta dla samochodów i pozostało udać się tam na piechotkę.
Widoki już nie tak urzekające, ale blisko wody. Wróciliśmy na parking jak się okazało zaparkowaliśmy w Canyon Valley, a na to miejsce składał się hotel-resort z restauracją, sklep i kilka budynków... Kilka metrów dalej droga prowadziła do bardzo dużego jak się okazało campingu. Obsługa i procedury biurokratyczne jak w hotelu wysokiej klasy! Recepcja z kilkoma stanowiskami i miły pan, który bardzo dokładnie sprawdził moje dokumenty i pobrał opłatę chyba 20 dolarów.
Wiedziałem wszystko :) Generalnie schować wszystko co mamy do bagażnika i nic poza śpiworami i latarkami nie brać do namiotu. Misie są wszędzie i na ich punkcie panuje tutaj prawdziwa psychoza. Oczywiście dużo ludzi, którzy rozbili się koło nas za bardzo się tym nie przejmowała i dookoła roztaczały się zapachy grillowanego mięsa... Miejsca na nocleg na kempingach to Amerykanie mają świetnie przygotowane, nikt na nikim nie leży - stanowiska są wystarczająco oddalone od siebie, więc każdy ma sporo prywatności. Spoty na namiot i samochód przygotowane są bardzo dobrze, każdy na swój stół i ławy, oraz miejsce na grilla i ognisko. Odległości pomiędzy stanowiskami są duże co pozwala nawet trochę pohałasować. I tak jest w większości pól namiotowych w USA. Noc minęła spokojnie bez misiów.
Rano zaczęliśmy następny etap i ruszyliśmy na północną pętle (Loop). Poranek był słoneczny, a niebo - niebieskie idealnie pod zdjęcia :). Po kilku minutach zatrzymał nas mały korek, wcześniej nauczeni wiedzieliśmy, że oznacza to, że ktoś coś zobaczył i obserwuje lub robi zdjęcia, albo jakiś zwierzak przechodzi przez jezdnię. Tym razem był to czarny niedźwiedź, przechadzał się zboczem wzdłuż drogi. Ludzie robili zdjęcia nie wychodząc z samochodów, żeby nie zablokować drogi. Jak tylko misio schował się między drzewami korek natychmiast się rozładował. Po następnych kilku minutach natrafiliśmy na duże stado bizonów pasących się przy rzeczce, widok tych dzikich zwierząt już nie robił takiego wrażenia i tak miało pozostać do końca, po prostu bizony widzieliśmy już co chwila i stały się takim "normalnym" widokiem, że aż nudnym.
Po kilku milach zjechałem na punkt widokowy, z którego widać było wielki połacie lasów, jeden wielki dywan z drzew, wszędzie jak okiem sięgnąć. Następnym punktem na mapie był Tower Fall i jak to bywa w Yellowstone, wszystko jest przy głównej drodze. Zatrzymaliśmy się na parkingu koło jedynego w okolicy budynku z pamiątkami i barem. Dalej trzeba było przejść !!! :) kilkanaście metrów i wyszliśmy na punkt widokowy na wysoki wodospad. Zdecydowanie jedyna atrakcja w okolicy. Wodospad nie imponuje - jest jedynie ładnie wkomponowany między skały, co ładnie wygląda z daleka.
Nieopodal mamy szlak, którym można wybrać się na niewielki hiking. Ruszamy dalej i mijamy Tower-Roosevelt i skrzyżowanie z drogą na północno-wschodnie wrota parku. Po kilku milach skręciliśmy do następnej atrakcji na mapce, tym razem to kawałek skamieniałego drzewa, które dla odmiany stoi, a nie leży - jak większość skamieniałych drzew w innych parkach. Warto zobaczyć jeśli ktoś nie widział. Widoki nie zmieniają się dalej, za oknem drzewa, drzewa, wypalone drzewa itd. Docieramy do Mammoth Hot Springs skrzyżowania z drogą do północnych wrót parku. Miejsce przypomina lokalny odpowiednik "Ciechocinka" :) Miejsce wydaje się tętnić życiem w porównaniu z innymi miejscami w Parku.
Atrakcją są Mammoth Hot Springs Terraces czyli wapienne tarasy, które wydają się być kopią tarasów z Pamukale w Turcji z tą różnicą że tutaj nie można wchodzić. Przemieszczamy się po drewnianych podestach. Dominują śnieżnobiałe kolory, ale często są przemieszane z pomarańczą i brązem od porastających je glonów. To spory kawałek do przejścia i droga wije się na szczyt wzgórza z wapnia, z którego mamy świetny widok na okolicę - przyznaję, że rzeczywiście wartą zobaczenia. Większość pętli przejechaliśmy, teraz droga prowadzić zaczyna na południe. Czas mija, a widoki bez zmian, jedyną atrakcją po drodze są jelenie, które stadami pasą się przy drodze. Wygląda na to, że turyści stosują się do ograniczenia prędkości i nie widzę żadnych potrąconych zwierząt na poboczach. Po niecałej godzinie docieramy do Norris, skrzyżowania dwóch pętli (środek cyfry 8), można tu zwiedzić pobliskie Muzeum Randżersów.
W tym rejonie zwanym Norris Geyser Basin znajdziemy jedną z większych atrakcji parku, Steamboat Geyser, podobno największy gejzer na świecie, który wyrzuca w trudnych do przewidzenia odstępach czasu wodę na wysokość ponad 100 metrów. Wracamy łącznikiem między dwoma pętlami w stronę naszego campingu w Canyon Village. Zbaczamy tylko na równoległą widkową drogę Virginia Cascade Drive, gdzie widoki są naprawdę niezłe, a jazda momentami nad krawędzią urwiska robi duże wrażenie. Camping witamy z radością, zmęczenie jednak jest i każdy marzy o odpoczynku. Oczywiście Park można przejechać w jeden dzień, ale jeśli mamy czas - to warto to zrobić bez pośpiechu.
Rano opuszczamy nasz kamping, północna pętla cała zaliczona, pozostaje nam dolny "brzuszek ósemki" czyli południowy Loop. Postanawiam wrócić łącznikiem do Norris, żeby zacząć od zachodniej strony i kierować się na południe. Po kilku minutach zatrzymał nas korek, pierwsza myśl to jakiś zwierzak na drodze, niestety kiedy tylko zobaczyłem samochody zakręcające i wracające z powrotem usłyszałem, że w połowie drogi był wypadek - i postój w korku może zająć kilka godzin. Co za pech, najbardziej newralgiczny punkt - droga między Canyon Village i Norris była nieprzejezdna!
Pytanie jak dotrzeć do Old Faithful, żeby nie stracić za wiele czasu i nie jechać tą samą drogą... Decyzja zapadła i ruszyliśmy na południe. W połowie drogi do Lake Village trafiliśmy znowu na stado bizonów przebiegające przez drogę, już przed oczami miałem wizję stania w korku i czekania aż bizony zejdą z jezdni... Szczęście w nieszczęściu, że samochody przed nami były kierowane przez tubylców, nikt się nie zatrzymywał do zdjęć i dość sprawnie udało mi się "wymusić" na stadzie bizonów zatrzymanie się, zatarasowałem wozem ich trasę przemarszu i wykręcając poboczem jako ostatni wóz uciekłem przed stadem, reszta wozów za mną utknęła w korku i tylko widziałem tumany kurzu przewalające się na drugą stronę drogi.
Zatrzymaliśmy się na chwilkę w Bridge Bay i chwilkę pozazdrościłem ludziom łódek w marinie, hmm dobry pomysł przywieść swój jachcik i popływać po Jeziorze Yellowstone... W West Thumb odbiłem na zachód i po niecałej godzinie byłem w atrakcji numer jeden Parku Yellowstone - Old Faithful. Miejsce to już ogromny turystyczny kompleks, jak dla mnie to "fabryka". Duże hotele, restauracje i przeogromny parking. Pierwsze kroki skierowaliśmy do Centrum Informacji Turystycznej, gdzie na drzwiach wywieszona była kartka, o której nastąpi następna erupcja gejzera. Szczęście powoli zaczynało się do nas uśmiechać, mieliśmy 10 minut na podejście kilka metrów do ławek ustawionych w półkolu, tworzących swego rodzaju amfiteatr.
Większość miejsc była zajęta przez tłumy turystów. Znaleźliśmy wolny kawałek ławki w pierwszym rzędzie i po 15 minutach wystrzeliła woda na kilkanaście metrów. Trwało to nie więcej niż pięć minut i wszyscy rozeszli się oglądać pozostałe miejsca. Przyznam, że nie rozumiem dlaczego wszyscy upodobali sobie ten "stary wierny gejzer" ? Może dlatego - że da się przewidzieć bardzo dokładnie każdą erupcję. Od miejsca gdzie znajduje się Old Faithful zaczyna się szlak, który prowadzi nas pomiędzy pomniejszymi gejzerami i oczkami wodnymi w przeróżnych kolorach. O ile słynny gejzer mnie jakoś nie przekonał do swojego uroku, to cały szlak po okolicy warty był poświęconego mu czasu. Szlak jest bardzo długi, można nawet wejść na pobliską górę, gdzie mamy świetny widok na całą okolicę. Koloryt i kształty małych jeziorek i gejzerów może oczarować.
Palety barw niesamowite, czasem miałem wrażenie, że koło mnie płynie lawa z wulkanu lub stoję przy turkusowym jeziorze. Ale najlepsze było przede mną. Po sporym spacerze na szlaku wróciliśmy do samochodu i po kilku kilometrach zatrzymałem się w Midway Geyser Basin. Podreptaliśmy do pierwszego cudu natury czyli pastelowo "soczyście" niebieskiego jeziorka, z którego unosiła się para powodując, że czułem się jak w bajce. To jak chodzenie we mgle, gdzie co jakiś czs kurtyna odsłania piękne jezioro. Ale ja spieszyłem się do Grand Prismatic Spring, następnego jeziorka - tylko że ... i tutaj zastanawiam się jak tu opisać coś co nie da się słowami opisać. Tu jest gra kolorów, odcieni.
Wyobraźmy sobie jezioro zrobione z płynnego złota (albo powierzchnię słońca) które w środku ma turkusowe oczko, a na krawędziach wszystkie odcienie brązu i pomarańczy z palety czarodzieja :) A nad tym unosi się para, która nadaje temu miejscu niepowtarzalny klimat. Oj posiedziałem tam długo, naprawdę nie chciałem wracać. Widziałem ludzi na przeciwległym wzgórzu, z którego świetnie widać panoramę jeziora, ale już nie miałem siły wdrapywać się tam. Pora się zbierać i cieszę się, że na koniec zobaczyłem to miejsce, jest to według mnie numer jeden całego Parku Yellowstone.
Pojechaliśmy jeszcze do Lower Geyser Basin i Firehole, ale po Prismatic Springs nic już nie zrobiło wrażenia. Pora była opuścić Park, który jak dla mnie jest mocno przereklamowany, jedynie duża ilość dzikich zwierząt jest niezaprzeczalnym atutem tego miejsca.
Na terenie Wyoming mamy dwa wejścia do parku – w Cody na wschodzie i od strony Parku Narodowego Grand Teton na południu. Trzy inne – West Yellowstone na zachodzie, Gardiner na północy oraz Cooke City na północnym wschodzie znajdują się w Montanie. Większość dróg jest przejezdna od końca maja do października. Bilet – 20 $ za samochód, 10 $ za pieszego i rowerzystę – zachowuje ważność przez siedem dni i obejmuje także wstęp do parku Grand Teton.
Park jest bardzo dobrze przygotowany dla "leniwych" turystów :). Wszędzie można dojechać samochodem i wszędzie znajdziemy parkingi. Pokusiłbym się o nazwanie Yellowstone - Parkiem dla zmotoryzowanych :). Ale wystarczy jeden wypadek lub zwierzęta na drodze i mamy paraliż.
Park Narodowy Yellowstone – nazwa parku pochodzi od żółtej barwy skał w jednym z głównych kanionów, przeważająca jego część leży na terytorium stanu Wyoming, resztę zajmuje część stanów Montana i Idaho. Park skupia się wokół wyniesionego na około 2290 m n.p.m. płaskowyżu, z geologicznego punktu widzenia zwanego kalderą, czyli nieckowatą pozostałością po wygasłym wulkanie w Górach Skalistych - pod którym na głębokości 8 km znajduje się ogromna komora magmowa o długości 70 km i szerokości szer. 30 km. Przed ponad 2 mln lat temu - 1,3 mln lat i 640 tysięcy lat dochodziło w tym miejscu do eksplozji superwulkanu co powodowało ogromne i rozległe zniszczenia. Park Narodowy przecina głęboki wąwóz rzeki YellowstoneAtrakcjami tego rejonu są klify zbudowane z czarnego obsydianu, tysiące gejzerów i gorących źródeł oraz wulkany błotne, fumarole i wodospady. Na tym obszarze skupia się ponad połowa wszystkich czynnych na Ziemi gejzerów - najbardziej znany z gejzerów Old Faithful - od dnia odkrycia w 1870 roku - nie zmienił swych przyzwyczajeń: co godzinę wysyła w powietrze, rosnący do 50 m słup wody, który następnie opada po 20 sek., kończąc się kłębami pary. Oprócz wspomnianego gejzeru w parku jest ponad 10 tysięcy innych źródeł termalnych. Yellowstone to pierwszy i najstarszy park narodowy na świecie - ustanowiony przez Amerykański Kongres w 1872 roku. Opodjęciu tak dalekwzrocznej decyzji przesądziło zdumiewające nagromadzenie gejzerów i gorących źródeł. Przez długie lata ludzie opowiadali o tych zjawiskach hdrotermalnych jak o czarach... W 1978 roku Park Yellowstone wpisano na listę światowego dziedzictwa kultury i przyrody UNESCO.
Pod względem ilości dziekich zwierząt Yellowstone deklasuje pozostałe Parki Narodowe. Ponad 3,5 tysiąca bizonów, łosie, jeleie wirginijskie - 20 tysięcy, niedźwiedzie brunatne grizzly, pumy, wilki szare, rosomaki, kojoty, rysie kanadyjskie, lisy rude, rysie rude, wydry, bobry kanadyjskie, baribale, skunksy, bielikiamerykańskie, orły przednie, kruki, sroki, rybołowy, pstrągi, łabędzie trąbiące, żurawie kanadyjskie, pelikany dzioborogie, owce kanadyjske, antylopy widłorogie, mulaki, myszy
Uwaga na misie! W gazetkach otrzymanych przy wjeździe do Parku znajdziemy dokładne instrukcje jak postępować przy spotkaniu ze zwierzakiem i jakie środki ostrożności należy podjąć, żeby nie mieć w namiocie wizyty głodnego niedźwiadka :).
Uwaga na bizony! Nie podchodzić zbyt blisko, można się narazić na szarżę byka :) Nie dać się nabrać na jego pozorny spokój.
Uwaga na misie! W gazetkach otrzymanych przy wjeździe do Parku znajdziemy dokładne instrukcje jak postępować przy spotkaniu ze zwierzakiem i jakie środki ostrożności należy podjąć, żeby nie mieć w namiocie wizyty głodnego niedźwiadka :).
Uwaga na bizony! Nie podchodzić zbyt blisko, można się narazić na szarżę byka :) Nie dać się nabrać na jego pozorny spokój.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Waszyngton Waluta: dolar (USD) Język urzędowy: angielski Inne: języki mniejszości narodowych, głównie hiszpański
Lokalny czas
Kiedy jechać
Przez cały rok
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotels-in-usa.net Hotele
- www.art-collecting.com Galerie
- www.museumsusa.org Muzea
- www.usatourist.com Turystyka
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

