okazje

Prezentuję ostatnią część relacji z mojej podróży po Egipcie.

23.04.2008

cd.

Nie pozostawało nam nic innego jak po raz kolejny poszukać hotelu. Także i tym razem nie od razu trafiliśmy, ale ostatecznie mieliśmy więcej szczęścia niż poprzedniego dnia. Przy pomocy naganiacza znaleźliśmy w końcu hotel, który nam odpowiadał. Nazywał się Keylany i kosztował 40 LE od osoby za noc. Hotelik był czyściutki, obsługa miła i dobrze władająca angielskim, pokoje bez zarzutu. Na dachu znajdował się nawet mini basenik i kawiarenka. Z dachy rozciągał się piękny widok na okazały meczet, który zapragnąłem zobaczyć z bliska. Znajdował się on na wzniesieniu, z którego można było podziwiać panoramę miasta. Do środka jednak nie wszedłem z dwóch powodów. Po pierwsze w moim kierunku ruszyła przekupka z córką z rękami pełnymi od pamiątek, a w dole żona została okrążona przez miejscowe dzieciaki, które obdarowane mazakami, gwizdkami, cukierkami, maskotami nadal nie ustępowały i zacząłem się obawiać o garderobę Eli, tym bardziej że od wschodu zbliżała się następna nieobdarowana grupka.

Na następny dzień planowaliśmy wycieczkę do Abu Simbel, więc Hassan zaproponował nam swojego kolejnego znajomego, który dysponuje nową Toyotą z klimatyzacją. Sam nie chciał nas zawieźć gdyż jego limuzyna mogłaby tego nie przeżyć. Podjechaliśmy więc do niego spytać się co i jak. Cena 500 LE za trzy osoby w komfortowej limuzynie (naprawdę autko wypasik) nie była wygórowana, więc się zgodziliśmy. Tu rozstaliśmy się z kierowcą umawiając się jednocześnie na wieczorną sziszę tam gdzie zwykle.

W końcu trzeba było coś zjeść. Udaliśmy się na promenadę w poszukiwaniu jakiejś restauracji. Najbardziej przypadła nam do gustu położona przy samej rzece Restauracja Panorama, gdzie zjedliśmy smaczny obiad i się nieco zrelaksowaliśmy. Tuż obok mogliśmy oglądać wielkie statki wycieczkowe, stojące jeden obok drugiego. Na ich pokładzie zaczęły się już przygotowania do kolacji. Po dobrym jedzonku ruszyliśmy na poszukiwanie jakiejś fajnej knajpki, w której można by zapalić sziszę i wypić Stellę. Po drodze stale nas zaczepiano i proponowano felukę, dorożkę, wycieczki, haszysz, dziewczyny, chłopaków i co tam jeszcze. My jednak na nic nie mieliśmy ochoty. W końcu znaleźliśmy naszą knajpkę gdzie spędziliśmy kolejną godzinkę. Okazało się, że w Monalizie można nie tylko zapalić sziszę ale też dobrze zjeść, co jednak odłożyliśmy na następny dzień.

Ostatnim punktem dnia była szisza z Hassanem i jego siostrzeńcem, z którym jednak nie można było pogadać (arabic only). To było ostatnie spotkanie gdyż Hassan musiał już wracać do Luksoru. Chętnie posiedziałbym dłużej, ale trzeba było wracać do hotelu, gdyż następnego dnia czekaa nas bardzo wczesna pobudka.

Następny dzień zaczął się jeszcze w nocy. Na ulicach Asuanu panował wzmożony ruch, było nawet bardziej gwarno niż zadnia. Zeszliśmy do recepcji i na wszelki wypadek poprosiliśmy by zadzwonili do naszego kierowcy i przypomnieli mu, że ma dziś kurs. Uczynili o co prosiłem i oznajmili mi, że kierowca WIE i ma jeszcze czas. My jednak nie mogliśmy usiedzieć na miejscu. Perspektywa zobaczenia największego skarbu Nubii i jednego z najokazalszych zabytków Egiptu dodawała energii. W oczekiwaniu wyjazd wyszliśmy z hotelu żeby nieco rozprostować nogi. W międzyczasie w hotelu przygotowywano dla nas prowiant na drogę. Poprzedniego dnia ustaliliśmy z recepcją, że przechowają nasze bagaże aż do naszego odjazdu, to jest do popołudnia. Ten dzień miał być prawdziwym maratonem odległościowym. Planowaliśmy Pojechać z Asuanu do Abu Simbel i z powrotem oraz z Asuanu do Hurghady i to wszystko jednego dnia.

W końcu się doczekaliśmy i zajęliśmy miejsce w konwoju. Tylko my jechaliśmy do Abu Simbel samochodem, pozostałe pojazdy to głównie autokary i busy. Nie wiadomo skąd nasz kierowca wiedział, że trzeba ruszać, choć wiele osób jeszcze się wałęsało tu i ówdzie. Jechaliśmy zaraz za pojazdem prowadzącym. Z okien samochodu mogliśmy oglądać wschód słońca nad pustynią. Dokoła rozciągało się pustkowie. Po pewnym czasie zaczęły się mi zamykać oczy, nie otwieraliśmy okien gdyż klimatyzacja działała na pełnych obrotach. Do Abu Simbel przybyliśmy jako pierwsi. Po kupnie biletów (70LE) od razu by uniknąć tłoku poszliśmy w kierunku świątyń. Chcieliśmy zrobić kilka fotek zanim słońce nie będzie zbyt ostre. Po okrążeniu sztucznej góry naszym oczom ukazała się świątynia królowej Nefertari a nieco dalej na lewo Ramzesa II. Wrażenie było porażające, jednak podziwianie tych niesamowitych budowli z zewnątrz zostawiliśmy na później, chcieliśmy pooglądać je wewnątrz, korzystając z faktu, że obszar Abu Simbel przez kilkanaście minut mamy tylko dla siebie. Zaczęliśmy od świątyni królowej. Niestety wewnątrz nie było można robić zdjęć, a strażnicy byli wyjątkowo odporni na argumenty. Pozwolili jedynie na fotki z progu świątyni. W środku zobaczyliśmy zachowane w doskonałym stanie płaskorzeźby przedstawiające niesamowite czyny faraona. Świątynia została poświęcona bogini Hator. Fasadę świątyni została ozdobiona posągami przedstawiającymi faraona jego żonę i dzieci. Posągi były w doskonałym stanie i ciężko było się od nich oderwać. Jednak na lewo czekało na nas danie główne. Świątynia Ramzesa II jest rewelacyjna. Posągi przedstawiające siedzącego faraona są w tak doskonałym stanie, jakby wykonano je wczoraj. Wnętrze świątyni aż kipi życiem. Sceny zwycięskiej bitwy faraona są niesamowite. Świątynia przytłacza swym pięknem i potęgą. Gdy już nieco ochłonąłem ludzie na dobre zaczęli się schodzić. Odszedłem trochę od świątyń by zobaczyć drugi kraniec Jeziora Nassera, po którym akurat płynął luksusowy statek wycieczkowy. Na niebie pojawił się też pierwszy samolot z turystami. Z tej perspektywy można było objąć wzrokiem obie świątynie naraz.

Gdy już się napatrzyliśmy na te cuda poszliśmy do wyjścia by przy stoliku zjeść śniadanko. Cały teren wokół świątyń był bardzo zadbany. W pobliżu wejścia były bazary, na których proponowano pamiątki związane ze świątyniami. Na zwiedzanie mieliśmy ponad dwie godziny. Były to niezapomniane chwile. W drodze powrotnej do Asuanu nieco się przespałem. Przybyliśmy za wcześnie by od razu iść do hotelu po bagaże i na autobusik, więc poszliśmy na obiad do Monalizy. Zapaliliśmy ostatnią sziszę w Asuanie i podziwialiśmy feluki wolno snujące się po Nilu. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i w końcu trzeba było wracać. Na przystanek pojechaliśmy taksówką za 20 LE. Już zdążyliśmy odwyknąć od łapania okazji na mieście. Przystanek był niemal pusty. Kilka autobusów, smętne budki i zadaszenie –tak to mniej więcej wyglądało. Zakupiliśmy bilety do Hurghady i spoczęliśmy na pobliskiej ławce. Odjazd nastąpił punktualnie. Usadowiłem się zaraz za kierowcą by mieć fajny widok, lecz ten wkrótce po starcie zaciągnął zasłony. Wszystko było by pięknie gdyby nie uciążliwa skłonność kierowcy do używania klaksonu bez powodu. Przykładowo; mijamy faceta z osiołkiem ten bach trąbi, mijamy jakąś chatkę, ten znowu i tak co kilka minut. Co zaczynałem usypiać bach, huk. I to nie tak jak u nas na chwilę, trąbił z 10 sekund, myślałem że mi się coś zagotuję, ale wytrwałem. Po chwili nastąpiło najgorsze, facet włączył radio z pieśniami religijnymi. Ale w końcu to Egipt –chciałem więc mam. Po około trzech godzinach autobus zatrzymał się w jakimś dziwnym miejscu. Była to jakaś wioska z rozstawionymi stołami. Była to pora ramadanowej kolacji więc kierowca i wszyscy podróżni Egipcjanie wysiedli i poszli jeść. Jakież było moje zdziwienie gdy po kilku minutach jakiś Egipcjanin wtargnął do autobusu i oznajmił, że bezdyskusyjnie mamy wysiadać, gdyż właśnie dla nas nakryli. Tego się nie spodziewałem, było to naprawdę miłe i sympatyczne z ich strony. Dostaliśmy egipski chleb, ryż, jakiś sos i sałatka. Dali nam również do picia soki i herbatę. Było to naprawdę wspaniałe przeżycie, którego można doświadczyć tylko podróżując samemu. Byłem naprawdę wzruszony, widok był niesamowity przy jednym długim stole siedziała chyba cała wioska. Po kolacji ruszyliśmy w dalszą drogę. Było już ciemno, nie pamiętam która godzina gdy zatrzymaliśmy się na krótki postój w Kenie. Nie trwało to jednak zbyt długo i ponownie ruszyliśmy w drogę.

Do Hurghady dojechaliśmy po północy. Wysiedliśmy w Sakkali. Mimo iż było bardzo późno, życie tu kwitło w najlepsze. Tak więc po ponad dwóch tygodniach ponownie zawitaliśmy nad Morze Czerwone. Szybko odnalazła nas taksówka i po chwili już jechaliśmy do La Perli. Jednak nie był to koniec atrakcji na dzisiaj. W hotelu z rozbrajającą szczerością recepcjonista oznajmił nam, że nie ma naszej rezerwacji, która rozpoczęła się dwa dni temu i musimy normalnie zapłacić za pokój. Wulkan wybuchł. Oświadczyłem temu panu, że ma napisać oświadczenie, że nie ma naszej rezerwacji i bierze na siebie całą odpowiedzialność oraz wszelkie koszty w przypadku gdyby jednak się odnalazła. To spowodowało, że jej odnalezienie stało się jego punktem honoru. Okazało się, że VIVA OURS figuruje tam pod jakąś inną nazwą, i że rzeczywiście mamy opłacony tydzień pobytu. Jak chce to potrafi. Jednak straciliśmy dobra godzinę, o nerwach nie mówiąc. Nie ma to jak polegać tylko na sobie. W ramach przeprosin dostaliśmy świetny pokój S2, który zrekompensował nasze straty moralne. Wszelkie próby skontaktowania się z jakąkolwiek przedstawicielką biura były bezowocne. Podczas całego naszego pobytu i kilku prób nikt się nami nie zainteresował. Po prostu wyłożyli się w naszych oczach na dobre.  I tak choć nerwowo rozpoczął się nasz pobyt w Hurghadzie.

Ostatnie pięć dni w Egipcie spędziliśmy na beztroskim leniuchowaniu. Nasz schemat dnia wyglądał identycznie: plaża, basen, knajpki, spacery... 

cdn...

warto wiedzieć

Sąbardzo kontaktowi i zawsze chętnie ci pomogą za mały bakszysz oczywiście.

Sąbardzo kontaktowi i zawsze chętnie ci pomogą za mały bakszysz oczywiście.

Wszędzie gdzie okiem sięgnąć widac palmy i piasek.

Autor: 78dario
Sklep online
Last Minute do Turcji z Itaką od 799 zł
Kiedy: do 31.05.12
Cena: od 799 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
EGIPT

Stolica: Kair Waluta: funt egipski (LE) 1 LE = 100 piastrów Język urzędowy: arabski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • nurkowanie
  • plaże
  • antyczne zabytki
  • klimat

Kiedy jechać

Najlepsze są miesiące wiosenne.

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line