Tysiące wiernych szturmowało świątynię Wong Tai Sin by wetknąć w trójnóg swoją kiść płonących kadzidełek.
23.04.2008Nowy Rok Chiński w Hongkongu, czyli koń na biegunach
11 lutego po całodziennym „pożeraniu” przepysznego tortu usianego świecami wieżowców, kapiącego kremem niezliczonych targów, bazarów i sklepików, przekrojonego w połowie wstęgą błyszczącej w słońcu lukrowanej zatoki, którego widok (zwłaszcza z Victoria Peak) jest z całą pewnością WIDOKIEM ŚWIATA!, tortu, który nazywa się Hong Kong, wyciągnąłem nogi przed telewizorem w moim hotelowym pokoiku na szesnastym piętrze wieżowca w dzielnicy Kowloon.
Była jedenasta późnym wieczorem (noc w mieście zaczyna się dobrze po północy). Następnego dnia rozpoczynał się Nowy Rok Chiński. Obmyślałem plan strategiczny porannego „wbicia” się w noworoczną paradę tak, by zrobić jak najlepsze zdjęcia, gdy chwilę przed północą w wiadomościach pokazano tłum ludzi zbierający się na placach i w parkach chińskich miast. Również „mojego” Hong Kongu! Zerwałem się na równe nogi i pognałem do chińskiego przyjaciela, Kena, sprzedawcy koralików, wisiorków, pierścionków, talizmanów i różnej maści magicznych kamieni (miał i zdrowotne bursztyny, twierdził, że z Polski) na pobliskim nocnym targu. On na pewno wiedział, gdzie w taką noc odbywają się najlepsze imprezy w mieście. Nie pomyliłem się. Usianą bransoletkami i pierścionkami dłonią rysował na mapie koła z miejscami w które warto się udać. Padło na Lan Kwai Fong. Metrem jazda na Central i przez zaskakująco ciche miasto dotarłem na miejsce. Maleńkie knajpki, wciśnięte w kolonialne domy, nad którymi ciasno wisiały rozświetlone światłem okien i neonów, błyszczące szkłem i aluminium potężne wieżowce, faktycznie buchały radosną energią rozgadanych, roztańczonych, wesołych młodych ludzi. Wielokolorowe twarze i wielonarodowościowa muzyka mieszały się z dymem papierosów, oparami alkoholu, błyskiem świateł dyskotek czy barków otwartych na ulicę. Różnobarwny tłumik spacerował wąskimi uliczkami ciesząc się własną obecnością w tym magicznym miejscu, wstępując co rusz do innej knajpki, by wypić kolejnego drinka, pogadać z kolejnym, nowo spotkanym przyjacielem. Łerarju-from? Hepi-nju-ćajniz-jer!
I tak do rana.
Chwila snu i pięknym, starym promem pamiętającym utarczki handlowe brytyjsko- chińskie z ubiegłych wieków przepływam z Tsim Sha Tsui na Hong Kong Island. Na nabrzeżu mijam blade, zmęczone twarze odpoczywających w ierwszych promieniach słońca balowiczów. Wbijam się w upatrzone wcześniej miejsce, znajduję miły półcień (dzień zapowiada się wyjątkowo ciepły, nawet jak na południe Chin) i drzemię kontrolując napływający tłum gapiów. Godzinę przed planowanym początkiem dorocznej defilady uaktywniają się porządkowi i policjanci. Z miną „na fotoreportera” utrzymuję zdobyty przyczółek. Rozpoczyna się! Na tle błyszczących w słońcu wieżowców przesuwają się wolno kolorowe pojazdy skonstruowane w stylu hollywoodzkiego karnawału w Rio, obwieszone miss’kami Azji, pięknymi młodzianami i bajecznie kolorowymi dzieciakami reklamującymi wszystko, co da się sprzedać w Hongkongu i okolicy. Między tym biegają smoki na patyku, tańczą skośnookie panienki z brytyjskich szkół baletowych, przefruwa hamburger z McDonaldsa, kołysze się papierowa pagoda chińskiej świątyni. Wszystko w tempie i majestacie pochodu pierwszomajowego. Tysiące ludzi wiszących na barierkach, drzewach, stopniach czy nadziemnych przejściach dla pieszych biją brawo i fotografują wszystko z szybkością karabinu maszynowego. To turyści.
Mieszkańcy miasta, jak co roku, wyjechali na wieś lub gdzieś nad Morze Południowo-chińskie. Albo poszli w innym kierunku, na drugi biegun noworocznego szaleństwa. Rok Konia witali w świątyniach. Tysiące wiernych z dymiącymi kadzidłami, czerwonymi wiatraczkami i kopertami pełnymi życzeń szczęścia i dostatku szturmowało świątynię Wong Tai Sin by wetknąć w trójnóg swoją kiść płonących kadzidełek. Starzy, młodzi i dzieci.
W typowym dla azjatów spokojnym zawzięciu przepychali się w zatykającym nosy, gryzącym w oczy dymie, by spełnić swój świąteczny obowiązek.
Świąteczny chiński tort made in Hong Kong rozkołysał się w siodle białego Konia osadzonego mocno na dwóch kulturowych biegunach, dostarczając milionom ludzi boskiej strawy duchowej i, co tu dużo mówić, cielesnej.
Jerzy Pawleta
Hong Kong
www.jpfoto.pl
W 1842 podpisano w Nankinie traktat kończący pierwszą wojnę opiumową. Jednym z jego postanowień było przejęcie Hongkongu, znajdującego się dotąd w rękach chińskich, przez Wielką Brytanię. W późniejszym czasie Hongkong powiększył swój obszar o tzw. "Nowe Terytoria". W 1898 podpisano umowę 99-letniej "dzierżawy" tych terytoriów przez Wielką Brytanię. Nieoficjalną stolicą Hongkongu zostało miasto Victoria. Hongkong rozwinął się znacznie w XX wieku, stając się swoistym pomostem gospodarczym i kulturalnym między światem zachodnim, a komunistycznymi Chinami.
Na mocy umowy chińsko-brytyjskiej zawartej w 1984 ustalono warunki, na których Hongkong powrócił do Chin po upływie okresu dzierżawy w 1997. Chiny zobowiązały się pozostawić władzom Hongkongu do 2047 roku dużą autonomię we wszystkich sprawach, z wyjątkiem polityki zagranicznej i sił zbrojnych. 1 lipca 1997 ChRL ponownie objęła w posiadanie Hongkong.
wikipedia.org
Hongkong to specjalny region administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej. Znajduje się nad Morzem Południowochińskim u południowo - wschodnich wybrzeży Chin.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Specjalny Region Administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej (ang. HK SAR) Waluta: dolar hongkoński (HKD) HKD = 100 centów Język urzędowy: chiński (dialekt kantoński), angielski
Lokalny czas
Po co jechać
- Dla gry w mahjonga
- Na zakupy
- Dla restauracji
- Dla drapaczy cmur
- Dla kultury i historii
- Dla festiwali
Kiedy jechać
Od listopada do lutego
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.discoverhongkong.com Informacje
- www.tourism.gov.hk Turystyka
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

