Motocyklowa wyprawa po USA - Route 66, cz.1

Grand Canyon raz jeszcze, ilość ujęć jest nieograniczona... Grand Canyon raz jeszcze, ilość ujęć jest nieograniczona... pod nogami Grand Canyon oto jest - Grand Canyon z okna helikoptera, duża rzecz Elk City (Oklahoma) kowboje w akcji, stawka jest wysoka - własne kości i 20.000$ rodeo w Elk City, kowboje szykują się do występu przydrożna atrakcja, rupieciarnia z logiem Route 66 widok z łuku w St Louis, z wysokości 172 m całe centrum na dłoni typowe miejsce noclegu, przydrożny motel, tym razem Super 8 znikajaca Route 66 - Illinois to też Chicago, w Ameryce jest wszystko Chicago, w drodze do Downtown
  • Grand Canyon raz jeszcze, ilość ujęć jest nieograniczona...
  • pod nogami Grand Canyon
  • oto jest - Grand Canyon z okna helikoptera, duża rzecz
  • Elk City (Oklahoma) kowboje w akcji, stawka jest wysoka - własne kości i 20.000$
  • rodeo w Elk City, kowboje szykują się do występu
  • przydrożna atrakcja, rupieciarnia z logiem Route 66
  • widok z łuku w St Louis, z wysokości 172 m całe centrum na dłoni
  • typowe miejsce noclegu, przydrożny motel, tym razem Super 8
  • znikajaca Route 66 - Illinois
  • to też Chicago, w Ameryce jest wszystko
  • Chicago, w drodze do Downtown

Grand Canyon raz jeszcze, ilość ujęć jest nieograniczona...

Motocyklowa wyprawa po USA, szlakiem historycznej drogi Route 66 - 8 + 2 stany (IL, MO, KA, OK, NM, TX, AR, NE, UT, CA)

30.05.2009

Dzień 1 – sobota; 23/08/08

rano przejazd do Berlina, dla nas to tylko 200 km, auto zostawiamy na oddalonym o parę minut od lotniska parkingu (cena to 1/3 opłaty na parkingu Tegla a dowożą i przywożą pod drzwi w cenie opłaty).

Przelot do Chicago bez przygód, z przesiadką w Paryżu - bez żadnych wrażeń jeśli nie liczyć dobrej kawy na lotnisku Charles de Gaulle.

Wieczorem przylatujemy do Chicago. Pierwsze wrażenia dość dziwne: ciepło i wilgotno jak na południu Europy, to przecież wysokość geograficzna naszego Madrytu. Odbieramy zarezerwowane auto i lokujemy się w hotelu.

Wieczorem, trochę zmęczeni ale podekscytowani, zwiedzamy Down Town. Chicago to trzecie miasto w USA, po NY i LA. Downtown to tzw. Pętla – Loop, zamknięta linią kolei nadziemnej i rozlokowana nad brzegiem jeziora wzdłuż tzw. "Wspaniałej Mili". Na terenie Loop mieszczą się takie budowle jak Sears Tower, Hankok's Tower (to zwiedzamy), Planetarium Adlera, czy Instytut Sztuki.

Jutro zaczynamy najważniejsze w Chicago – poszukiwanie motocykli.

Dzień 2, 3 i 4– niedziela, poniedziałek, wtorek; 24-26/08/09

to kursowanie pomiędzy dealerami motocyklowymi, chwile zwątpień, nerwów przedzielane chłopięcym podnieceniem spowodowanym widokiem takiej masy różnorodnych motocykli.

Ceny trochę wyższe niż się spodziewaliśmy ale to i tak połowa ceny polskiej. Dużo problemów spowodowanych naszą niewiedzą, amerykańską biurokracją i presją czasową (termin lotu powrotnego z LA już zabukowany). W pewnym momencie wraca opcja wypożyczenia motocykli ale okazuje się że odbywający się rocznicowy (105 lat Harley Davidson) w pobliskim Milwaukee wymiótł wszystko na dwóch kółkach w promieniu 100 km.

Wreszcie są, modele takie jak wymarzyliśmy, dealer sprzedaje bez podatku (motocykle muszą oczywiście opuścić USA), załatwia rejestrację a my ubezpieczamy motocykle. Z jednodniowym poślizgiem ale jesteśmy gotowi.

Dzień 5 – środa; 27/08/09

pakujemy się i ruszamy. Wreszcie na szlaku, Route 66 przed nami w całej okazałości. Z tą okazałością początkowo nie było najlepiej, obłożeni przewodnikami, wspomagani GPS nie możemy odszukać starej, historycznej drogi. Także później wielokrotnie okazało się że „Old 66” przeistacza się w nową autostradę, czasami wiedzie starym szlakiem a czasami wręcz znika zupełnie. Dopiero po kilkudziesięciu kilometrach od startu w Chicago (gdzie formalnie rozpoczyna się szlak) zobaczyliśmy pierwszy znak „Old Historic Route 66”. Miał on nam towarzyszyć już do końca aż do Pacyfiku. Różne stany z różną uwagą traktują tą starą drogę, najbardziej widoczne jest dbałość o ten zabytek w Kalifornii, najmniej chyba w Arizonie.

Początek dość monotonny, Illinois (poza Chicago) to raczej niezbyt zamożny stan a podstawowym elementem krajobrazu jest wszechobecna kukurydza. Początkowo zjeżdżamy z drogi przy każdym drogowskazie Old Route 66 nakazującym to zrobić, za każdym razem okazuje się że to zapobiegliwość miejscowych kieruje nas do „centrum” przydrożnej wioski w której nic interesującego nie ma. Nie reagując później na te zjazdy być może coś ominęliśmy ale myślę że poza jakąś remizą nie było to nic godnego uwagi.

Pierwszy nocleg po około 180 milach, w Lincoln pomiędzy Bloomington a Spriengfield. Ciągle jesteśmy w Illinois.

Tutaj, jak i prawie zawsze później, nocujemy w przydrożnym motelu. Tym razem jest to sieć Super 8, bardzo popularna w zachodnich stanach. Standard wszędzie jest dość podobny, ceny także. Jedno i drugie do przyjęcia, za 60-80 $ dwie osoby śpią dość komfortowo z porannym, trochę cienkim śniadankiem (kawa, musli z mlekiem, sok, jakiś bułko-donat). Pomijając te hotelowe śniadania, z jedzeniem było lepiej niż się spodziewaliśmy, odkryciem dla nas była amerykańska wersja Subway, oferująca w porze lunchu super sandwicze, Danny (sieć troszkę lepszych od znanych nam fast foodów) serwujący duże porcje od jajecznicy po steki. Na porządną amerykańską wyżerkę mięsną ostrzyliśmy sobie zęby już w Polsce. Nie zawiedliśmy się, wołowina w Oklahomie i Arizonie jest wyborna, jak zwykle najlepiej w knajpie w której dużo tubylców.

Dzień 6 – czwartek; 28/08/09

wjeżdżamy do stanu Missouri, granicą jest rzeka Missisipi – przejazd przez Martin Luther King Bridge, ciekawą kratową konstrukcję mostową i od razu centrum St Louis.

Od tego stanu mamy dodatkową atrakcję free ride, w stanie tym i następnych (bez Kalifornii) dozwolona jest jazda bez kasku. Przy obowiązujących tutaj prędkościach i pogodzie jest to dla nas spora frajda.

Główną atrakcją turystyczną St Louis jest Gateway Arch – obiekt architektoniczny w kształcie 192-metrowego stalowego łuku. Symbolizuje on wrota na zachód dla pionierów którzy przed laty tutaj rozpoczynali swą wędrówkę do upragnionej Kalifornii. Nie mogliśmy i my opuścić tej atrakcji, po drobiazgowej kontroli antyterrorystycznej wjechaliśmy malutkimi windami na sam wierzchołek. Konstrukcyjnie i architektonicznie jest to bardzo ciekawa budowla, w latach 60-tych została zaprojektowana przez amerykańskiego architekta fińskiego pochodzenia Eero Saarinena.

Rozpiętość łuku przy podstawie wynosi 192 metry (tyle samo co jego wysokość). Każda część, z której jest zbudowany łuk, to trójkąt równoboczny o boku 16,5 m przy podłożu, do 5,2 m w najwyżej położonym punkcie. Konstrukcja wykonana jest z dwupłaszczowych modułów stalowych o przekroju trójkątnym. Wewnętrzny płaszcz ze stali węglowej tworzy konstrukcję, natomiast zewnętrzny płaszcz ze stali nierdzewnej jest wykończeniem łuku. Nowatorska konstrukcja nie posiada wewnętrznego szkieletu nośnego, moduły są samonośne.

Z góry widok na całe miasto. Robi się coraz bardziej gorąco, odwieczny problem motocyklistów: w czasie jazdy rzadko kiedy jest za gorąco ale każdy przystanek to gotowanie się pod kombinezonem.

Wyjeżdżamy z miasta międzystanową drogą 44. Zjeżdżamy na starą drogę 66, trasa dość monotonna, atrakcją okazuje się małe miasteczko Halltown, kawałek za Springfield (tym drugim, za St Louis, bo wcześniej było inne miasto o tej samej nazwie). Przy samej drodze starsza pani prowadzi piętrowy sklep-muzeum z tysiącami gadżetów, rupieci. Na niektórych z nich napis: „to nie są śmieci - to jest na sprzedaż”. Obok, pastor pozwala obejrzeć uniwersalną salkę gminną, tym razem przeistaczaną na ślubną kapliczkę. Okolica spokojna, sielska i senna.

Po południu wjeżdżamy do Kansas, wygląda na to że Route 66 specjalnie zahacza o ten stan aby go „zaliczyć”, trasa wiedzie bowiem przez Kansas na odcinku zaledwie 12 mil. Przejeżdżamy przez miasteczka Galena (nazwa pochodzi od nazwy siarczku ołowiu – galena który kiedyś wydobywano w tutejszych kopalniach), Baxter Springs (kiedyś centrum hodowli i handlu bydła, dziś bez tego znaczenia z powodu konkurencji Texasu) i jesteśmy już w następnym stanie: Oklahoma.

dzień 7 – piątek; 29/08/09

Zgodnie z charakterystyką stanu droga wiedzie przez dość monotonne rozległe równinne wyżyny. Urozmaiceniem był fragment prawdziwie off-roadowy trasy, zgodnie z kierunkowskazami droga przeistoczyła się w czerwono szutrową dróżkę. Na odcinku tym nie było prawie żadnego ruchu a z rzadka spotykani tubylcy mówili że „to jeszcze tylko kawałek” takiej nawierzchni. Były za to czas i warunki na sesję zdjęciową.

Droga wiedzie przez Tulsę drugie miasto stanu i Oklahoma City jego stolicę. W tym drugim zatrzymujemy się w poszukiwaniu bazaru sprzedającego lokalne starocie; po lekkim kluczeniu, jest – stara hala targowa z rzędami „butików” z mydłem i powidłem. Zdobyczą jest oryginalny, używany kapelusz Stetson.

Późnym popołudniem dojeżdżamy do Elk City. To nieduże (ok. 10.000 mieszkańców) powiatowe miasteczko. Tutaj całkiem przypadkowo trafiamy na coroczne, międzystanowe rodeo. Szybka kąpiel w motelu, przebieramy się i idziemy na imprezę. To prawdziwe święto dla miasta. Od prawie 70 lat, Elk City jest gospodarzem jednego z najbardziej renomowanych rodeo w stanie Oklahoma. Rodeo of Champions, odbywa się w każdy Labor Day na Beutler Brothers Arena i przyciąga tysiące odwiedzających żądnych obejrzenia najwyżej notowanych cowboys i cowgirls walczących o pieniądze i punkty w klasyfikacji federalnej.

Faktycznie impreza organizowana jest z rozmachem i perfekcją. Największe zdziwienie, poza konkurencjami, budziły „przerwy na reklamy” gdy na arenę wjeżdżały dziewczyny na koniach ze sztandarami - billboardami reklamowymi lokalnych firm.

Nagrody w poszczególnych konkurencjach sięgały 20.000 $, najwięcej za powalenie i spętanie kilkuset kilogramowego byka.

Dzień 8 – sobota, 30/08/08

Wjeżdżamy do legendarnego, szczególnie dla chłopców wychowanych na telewizyjnych westernach, stanu Texas; krajobraz ulega niewielkim zmianom, pojawiają się jakieś formy skalne, to przedsmak gór przed nami. Trochę ponad 100 mil drogi nawijamy szybko, przejeżdżając przez 200 tysięczne Amarillo. Zatrzymujemy się na zakupy w dużym centrum handlowym, konkurencyjny amerykański rynek, niski VAT oraz chwilowo tani dolar sprawiają że wszytko jest relatywnie tanie, szczególnie dobre europejskie marki. Po zaspokojeniu naszego konsumpcyjnego ego, coś dla ciała - zatrzymujemy się w dużym steakhousie, sceneria jak z westernu, na podłodze stosy łupinek z orzeszków arachidowych, na talerzach porządne 14 uncjowe steki.

Najedzeni i obkupieni ruszamy dalej, to tutaj (na zachód od miasta, przed Bushland) jest Cadillac Ranch, znane z wielu zdjęć miejsce, gdzie przy międzystanowej 40-tce (w tym miejscu pokrywającej się z Route 66) jest kilkanaście pionowo stojących, kolorowych Cadillaców wkopanych do połowy w ziemię.

Przed nami następny stan: New Mexico, okazja do postoju i zdjęć - tablica stanowa, najlepiej gdy jest historyczna z logiem Route 66.

Jadąc zgodnie z drogowskazami historycznej drogi wjeżdżamy nagle na nawierzchnię szutrową, im dalej tym coraz gorzej. Ze względu na to że robi się ciemno, podwójnie bo zmierzch i kurz, wracamy na autostradę. Obawialiśmy się tego co zdarzyło nam się parę dni wcześniej – droga po prostu nagle skończyła się.

Pięćdziesiąt kilometrów nocną autostradą, śpimy w motelu w Santa Rosa.

Dzień 9 – niedziela, 31/08/08

Przejeżdżamy przez największe miasto stanu, prawie pół milionowe Albuquerque. Jego nazwa pochodzi od nazwiska wicekróla hiszpańskiego, bo to Hiszpanie w 1706 założyli to miasto. Dziś najbardziej znane jest ono z corocznych międzynarodowych zawodów balonowych, startuje tu nawet 1000 balonów. Niestety odbywają się w październiku, miesiąc później niż tu byliśmy.

Miasta po drodze: Gallup, Winona czy Flagstaff znane są głównie z … standardu rockandrollowego Get Your Kicks On Route 66 Bobby'ego Troupa i z niczego innego. W tekście, śpiewanym przez wiele gwiazd, będącym swoistym dziennikiem podróży po Route 66, są wymienione m.in. te miasta.

Nocleg w Flagstaff, jak zwykle motel, tym razem Super 8.

Jutro zboczymy z naszej trasy odwiedzając dodatkowe dwa stany Utah (dla kanionów) i Nevada (dla kasyn).

info

zdziwienie że w Chicago tak goraco, zdziwienie że w Kalifornii nie było gorąco

noclegi

przydrożne motele, bez problemów z miejscami (wrzesień), cena 65-100$ za dwójkę

transport

najtaniej wyszło nas Delta przez Paryż, za lot do chicago z berlina i do Berlina z LA płaciliśmy niecałe 1000$

wbrew obiegowym opiniom wszyscy przekaraczają prędkośc ale nie więcej niz 10%

warto wiedzieć

świetne rodeo w Elk City

przyjaźni, wbrew pozorom ciekawi nas, wiedzą że świat ich nie lub(?)

dobre steki no i kuchnia z całego swiata, fastfoody trez lepsze niz w europie, genaralnie zdziwienie in plus

wszystko tańsze

świetne rodeo w Elk City

bezpieczeństwo

zero problemów

atrakcje

nieziemski Grand Canyon i Antelope Canyon w Utah

Autor: cezko
Sklep online
PRENUMERATA
PODRÓZE

Francja: jesienny Paryż i Lazurowe Wybrzeże; Polska: Rudawy Janowickie, Park Nauki i Ewolucji w Krasiejowie i 10 hoteli z historią

CZYTAJCIE NAS
Wideo Trzeci odcinek podróżniczego cyklu Motovblog - tym razem Wiktor Kammer przemierza Lazurowe Wybrzeże. Druga część motocyklowych przygód Wiktora Kammera, tym razem w Rzymie. Podczas 3-tygodniowej wyprawy motocyklista Wiktor Kammer przejechał 11,5 tys. km i sfilmował 15 krajów starego kontynentu. Przedstawiamy pierwszy odcinek nowego programu motocyklowo-podróżniczego MOTOVBLOG. Chronione zwierzęta i rośliny, podróbki i pirackie płyty, zbyt duża ilość alkoholu i papierosów - uważaj co przewozisz przez granicę!
MOTOVBLOG – ODC. 3: ...

Trzeci odcinek podróżniczego cyklu Motovblog - tym razem Wiktor Kammer przemierza Lazurowe… 

MOTOVBLOG – ODC. 2: ...

Druga część motocyklowych przygód Wiktora Kammera, tym razem w Rzymie. 

MOTOVBLOG – ODC. 1: ...

Podczas 3-tygodniowej wyprawy motocyklista Wiktor Kammer przejechał 11,5 tys. km i sfilmował… 

Jakich pamiątek z podróży ...

Chronione zwierzęta i rośliny, podróbki i pirackie płyty, zbyt duża ilość alkoholu… 

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody MURATOR S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody MURATOR S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Porady
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Polityka Cookies
Sklep on line
Polityka prywatności
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Ofero24.pl
Projekty.murator.pl
Tuznajdziesz.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Stronywnetrza.pl
Wymarzonyogrod.pl
Rosliny.urzadzamy.pl
Muratordom.com.ua
Zrobiszsam.pl
Styl życia:
Poradnikzdrowie.pl
Mjakmama24.pl
Mowimyjak.pl
Glamki.pl
WFormie24.pl
DlaPacjentow.pl
Rozrywka, informacja:
Se.pl
Eska.pl
Eska.tv
Eskarock.pl
Polotv.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
eskaGO.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Superseriale.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Archirama.pl
Zakupy:
Zakupy.tuznajdziesz.pl
Zakupy.mjakmama24.pl
Sklep on-line
Wideo:
Fokus.tv
SuperExpress.tv
murator.tv
Polotv.pl
Voxmusic.tv
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on-line