Będąc w Zamościu warto wybrać się na wycieczkę do Lwowa, bo to całkiem blisko. Każde z tutejszych biur podróży ma do zaoferowania krótszy lub dłuższy wyjazd.
09.12.2010Z Zamościa jest całkiem blisko do Lwowa, ale podróż zajmuje więcej czasu niż byśmy chcieli, ze względu na długą kontrolę graniczną. W kolejce stoi się po kilka godzin. My wyjechaliśmy z Zamościa o 5.00 rano, a na miejscu byliśmyokoło 9.00 choć to tylko 130 km. Pamiętajmy o skorzystaniu z toalety jeszcze po polskiej stronie, będziemy mieli lepsze wspomnienia. Chyba, ze ktoś jest ciekawy jak wyglądaja ukraińskie ;) Interesujące doświadczenie. Tylko trzeba mieć swój papier, bo ichniejszy jest na wydział :) Biada tym, którzy mają rozstruj żołądka.
Zaraz po przekroczeniu granicy w licznych kantorach wymieniamy złotówki na chrywny. Mają bardziej opłacalny kurs niz w mieście (podobno, my nie sprawdziliśmy). Ale bankomatów jest sporo, więc nie ma większych problemów z gotówką. Drogi nie są może najlepsze, a raczej hmmm... u nas są dziury w asfalcie, tam odwrotnie, jest wielka dziura, a w niej kawałek asfaltu, ale do Lwowa dojechaliśmy bez przeszkód. Po drodze zaskoczyły nas błyszczące złotem (kolorem złota) kopuły cerkwi wyłaniającej się w oddali. Piękny widok. Warto po drodze zatrzymać się w Żółkwi, która ma wiele do zaoferowania. Mnie rynek wydał się podobny do zamojskiego. Mijając wsie i małe miejscowości ogląda sie niestety biedę.
W samym Lwowie zatrzymaliśmy się na parkingu, gdzie mają postój polskie i inne autokary. Stamtąd w dół od ulicy Łysenki tuż przy Baszcie Prochowej, dojdzie się prosto na stare miasto. Nie można się zgubić. W razie czego wystarczy zapytać, nawet po polsku. Co druga napotkana osoba zrozumie nas, gdyż mieszka tam wielu Polaków. Można spróbować też po angielsku. Rosyjskiego lepiej nie używać, nie jest najmilej widziany.
Zabytki, pomimo, że Ukraina nie ma pieniędzy na ich renowacje są jednak w dość dobrym stanie dzięki staraniom Polskich konserwatorów. A jest o co dbać. Ich ilość jest imponująca. Odwiedziłam już Kraków, Lublin, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Warszawę, Toruń, ale chyba żadne z tych miast, mimo że równie piękne, nie może się poszczycić tyloma co Lwów. Stoją jeden obok drugiego albo porozrzucane pojedyńczo po dzielnicach. Są piękne i niepowtarzalne. Wyjątkowe. Trzeba je zobaczyć.
Kierujemy się w stronę rynku, po drodze mijając Kościół Dominikanów, najstarszego zakonu katolickiego we Lwowie. W jego okolicach jest mnóstwo zabytków do obejrzenia. Dalej przeciwnie do ruchów zegara obchodzimy wszystlie uliczki wokół rynku. Praktycznie każdą dojdziemy do rynku. Oglądamy Katedrę Ormiańską, Cerkiew Przemienienia Pańskiego, Kościół Jezuitów, Kaplicę Boimów tuż obok Katedry Łacińskiej, gdzie do XVIII wieku istniał cmentarz. Nieopodal na rogu możemy przysiąść w bardzo przyjemnej starej cukierence, gdzie serwują pyszne ciastka i torty. Polecam Tango "Танго", ciasto czekoladowe z bezą, śmietaną, orzechami włoskimi i śliwkami. Albo naleśniki z jabłkiem i syropem pomarańczowym. Pycha. Idąc dalej wchodzimy na tereny dawnego getta i Kościoła Bernardynów. Po drodze łapie nas deszcz, więc chowamy się do przedsionka jednego z licznych tu Kościołów i chwilę możemy posłuchać litewskiego naborzeństwa. Intensywny deszcz szybko mija i możemy udać się dalej. Krążymy po tych uliczkach jeszcze kilkakrotnie w ciągu dnia, odkrywając za każdym razem coś szczególnego. Są piękne Kościoły, kamiennice, teatr, muzea. Warto zaopatrzyć się w przewodnik i samemu odkrywać Lwów. Łatwo poruszać się "marszutką", czyli małym autobusikem, który zatrzymuje się wszędzie i na każde żądanie jak taksówka, ale są bardzo tanie. Mają wyznaczone trasy, ale nie godziny i przystanki. Poza tym jeżdżą tramwaje, trolejbusy, no i taksówki. Transport publiczny jest tani. I zatłoczony :) Polecam wsiąść w pierwszą lepszą marszutkę i pojechać przed siebie. Potem możemy wrócić tą samą lub dalej błądzić, doznając niesamowitych przeżyć. Jest to bardzo tanie zwiedzanie miasta i jednocześnie niestandardowe. Z przewodnikiem nie zobaczymy całego i prawdziwego Lwowa. Ludzie są chętni do rozmowy i możemy przy okazji dowiedzieć się wiele o ich życiu.
Przez park Iwana Franki dochodzimy do Placu Świętego Jura, gdzie podziwiamy sobór również jego imienia. Udajemy się również w okolice Teatru Opery i Baletu, gdzie wieczorem przebierzemy się w bardziej eleganckie stroje i obejrzymy barwne muzyczne widowisko- bilety są bardzo tanie.
Cmentarz Łyczakowski i Orląt Lwowskich .
Wchodzimy przez kamienną bramę na wybrukowane, zadbane alejki. Kapliczki i pomniki na Cmentarzu Łyczakowskim to dzieła sztuki. Każdy wart obejrzenia. Trzeba przystanąć choć na chwilę. Niektóre przedstawiają sceny z życia pochowanych tam ludzi, inne tylko popiersia, ale wszystkie wykonane z zachowaniem detali. Nie pominięto nawet prążków na rajstopach czy delikatnych obcasów kobiety wypoczywającej na sofie. Poduszki jakby nie z kamienia. Grobowce są bardzo stare, sprzed wieków. Niektóre zarastają roślinnością, ale większość jest pielęgnowana, gdyż ten cmentarz to muzeum.
Gdy spacerujemy po cmentarzu ciszę zakłócają strzały i krzyki. Spokojnie, to tylko paintball na pobliskim boisku, chociaż robi się dziwnie.
Na skraju cmentarza, na wzgórzu rzędy jednakowych kremowo-białych, prostych, ubogich, ale jednocześnie schludnych nagrobków z prostym krzyżem. Czysto, elegancko, smutno. Cmentarz Orląt Lwowskich. Orlęta- ponieważ większość nie dożyła nawet 17 lat. Byli i młodsi. Brali udział w powstaniu. Dziś niektóre napisy wciąż niekompletne, gdyż władze Ukrainy nie godzą się na pewne zapisy. Dopiero niedawno cmentarz zyskał dzisiejszy wygląd. Podobno wciąż istnieją groby nie przeniesione zza ogrodzenia, na których po prostu pobudowano drogę. Na szczęście większość zdążono zabrać, dzięki staraniom organizacji polskich.
Po pobycie na cmentarzu wspinamy się na „Wysokij Zamek” by obejrzeć panoramę Lwowa. Są dwie drogi, po schodach (wygląda na wyprawę ekstremalną, bo są jakieś takie trochę zardzewiałe), ale prowadzą wprost na górę lub łagodną drogą wokół góry. My wybieramy łatwiejszą drogę. Warto się tam wybrać i obejrzeć panoramę Lwowa. Z zamku pozostała tylko nazwa. Gdy zejdziemy możemy odpocząć w restauracji, napić się, bądź coś zjeść.
Była to intensywna wycieczka zajmująca czas od wczesnego ranka do późnego wieczora. Nogi mieliśmy jak z waty, do tego jeszcze męcząca kontrola na granicy. Ale wracamy zadowoleni i bogatsi o nowe wrażenia z nieco egzotycznej Ukrainy. Teraz mamy swój własny mały obraz tego kraju.
Na granicy.
Z racji tego, że to granica Unii Europejskiej, odprawy nie należą do szybkich. W tamtą stronę , byliśmy na granicy w Hrebennem ok. 7 rano i czekaliśmy ok. 2 godz. Z powrotem ok. 21.00 i staliśmy w 3 godz. Kolejce. Kontrole są dokładne.
Radzę skorzystać z toalety po stronie polskiej , chyba, że ktoś ma ochotę na surfiwal. W samym Lwowie jest w porządku.
Warto zabrać parasol lub płaszcz przeciwdeszczowy, gdyż deszcze są krótkie, ale baaaardzo intensywne. W razie czego można schować się w którymś Kościele (wstęp często płatny, ale pojedyńcze osoby mogą wejść bez opłaty).
Porozumiewanie się.
Po polsku lub angielsku. Rosyjski jest mniej mile widziany.
Co jeść.
Polecam „pirożki” z różnymi nadzieniami. Jest to coś jak wytrawny pączek z mięsem lub warzywami. Są tanie i dobre. Wybór lokali gastronomicznych jest duży. Ceny niewygórowane. Nie ma natomiast lodziarni (moroziwo). Na całej starówce spotkałam z trudem jedną, a szukałam dość intensywnie ze względu na córkę.
Niedaleko Rynku jest bazar, gdzie można kupić lokalne pamiątki. Koronki, matrioszki i wiele innych.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Kijów Waluta: hrywna (UAH) 1 UAH = 100 kopiejek Język urzędowy: ukraiński Inne: rosyjski
Lokalny czas
Kiedy jechać
Od kwietnia do września
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotelsukraine.com Hotele
- www.ukraine.com Przewodnik
- www.traveltoukraine.org Turystyka
- www.ukraine.org Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

