Masajowie – zawieszeni między tradycją a światem komórek

Wdowa, Maji Moto

fot.: Marta Milkowska

Wdowa, Maji Moto
Masajowie są najbardziej tradycyjnym plemieniem w Kenii. Coraz częściej rozumieją jednak, że powoli nastąpił czas na zmiany. Jacy są na prawdę?

Salaton ole Ntutu jest najstarszym synem, ukochanym. Dlatego nigdy nie wysłano go do szkoły. Nie umie czytać, ani pisać. Mówi, ze nie wie, ile ma lat.

Patrząc na tego dość młodego jeszcze człowieka, który już stał się masajskim wodzem, widać, że wręcz „kipi” tradycją. Ubrany jest w trzy tradycyjne shuki (czerwone kocyki w kratę, przypominającą trochę szkocką kratę). Jego ręce, szyję i uszy zdobią wielokolorowe paciorki. Na skórzanym pasie wisi zaś tradycyjny masajski nóż. Dzida stoi oparta o manyattę ( chatkę z gliny i krowiego łajna, w której mieszka).

Salaton ole Ntutu ma też dwie komórki, które trzyma w kieszeni tego swojego tradycyjnego masajskiego stroju, profesjonalne wizytówki, a poza tym organizacje dbającą o ekorozwój, firmę turystyczną, oferująca trekking, safari i śliczny camping przy gorących źródłach, ale przede wszystkim głowę pełną pomysłów.

Siedzimy w typowej masajskiej boma – wiosce – zagrodzie, złożonej z paru zbudowanych na planie okręgu glinianych chat i otoczonej płotem z gałęzi. Obok Ntutu siedzi Hellen – pół Masajka pół Kikujka po misyjnej szkole, nauczycielka ratująca bezradne wdowy i młode dziewczynki przed obrzezaniem. “Widzisz, w naszej tradycji mężczyzna może mięć tyle żon na ile go stać.- tłumaczy mi – Często zdarza się taka sytuacja, że siedemdziesięcioletni starzec żeni się z piętnastoletnią dziewczynka. On po roku umiera, a szesnastoletnie dziecko- niejednokrotnie w ciąży – zostaje wdową do końca życia.” Teraz rozumiem co oznacza, że Masajka może być poświęcona tylko jednemu mężczyźnie. Na zawsze. śmierć męża nic tu nie zmienia.

Helen, po skończeniu szkół wróciła do rodzinnych stron wałczyć o godność kobiet. Nie jest to proste zadanie. Z wielu miejsc musiała uciekać, ponieważ zarzucano jej (trafnie zresztą), że zabija bardzo ważny element lokalnej kultury i tradycji. W przypadku tak niehumanitarnego postępowania jak wyrzezanie dziewczynek – trudno jej jednak nie popierać. Po pewnym czasie Hellen trafiła do Maji Moto – wioski Salatona i tu znalazła zrozumienie.

Ntutu docenił jej zmagania. Dał tymczasowo ziemię, na której z 20 wdowami zbudowała wioskę. Dziś mają 6 krów, kurczaki i 2 ule, a turystom sprzedają tradycyjną biżuterię. Czasem w pobliskim jeziorku łowią również ryby, które stanowią dla Masajów tabu żywieniowe (pod żadnym pozorem nie wolno ich spożywać). To ogromny przełom, biorąc pod uwagę, że tradycyjnie kobieta nie mogła mieć tu prywatnej własności.

Ale Hellen robi znacznie więcej. Ratuje dziewczynki przed tajemnym wyrzezaniem, biorąc je do szkoły. W Kenii wyrzezanie jest prawnie zabronione. Trudno jednak spodziewać się, by urzędnik dotarł do masajskich wiosek mieszczących się pośrodku buszu z daleka od jakichkolwiek dróg i wyegzekwował prawo. Kolejnym problemem jest fakt, że Masajowie nadal są plemieniem półnomadycznym. Żyją na obszarze dzisiejszej Kenii ( około 20%) i Tanzanii. Pomiędzy tymi krajami granica jest otwarta. Nikt nie zabroni ojcu wysłać córki daleko do Tanzanii, gdzie – z daleka od kenijskich przepisów – będzie wyrzezana. Dzieje się to zazwyczaj gdy dziewczynka ukończy dziewięć lat.

Jedyną – choć tylko tymczasową - obroną tych dzieci jest zabranie ich do szkoły z internatem. Tam są pod ochroną prawa. Nikt nie może ich zabrać. Nawet rodzic. Pieniądze na edukacje tych małych Hellen uzyskuje od zagranicznych sponsorów. Zazwyczaj turystów, którzy przyjeżdżają na camping do Salatona i są pod wrażeniem działania lokalnej społeczności.

Nasza wszechstronna Masajka uczy także lokalną społeczność o HIV i AIDS.

Wchodzimy do typowej masajskiej chatki, gdzie, obok paleniska, Hellen i Salaton pokazują mi stojące w rządku segregatory z rachunkami i rozliczeniami: “Widzisz, to wszystko się łączy. Obrzezanie w wieku dziewięciu, czy dziesięciu lat skutkuje ślubem w wieku trzynastu, brakiem edukacji i zjawiskiem bezdomnych, nastoletnich wdów. W naszej wiosce znaczna część wdów ma znacznie poniżej osiemnastu lat. To są jeszcze dzieci.” – opowiada - “Dodatkowo, większość dziewcząt jest obrzezanych jednym nożem, lub żyletką, a to zwiększa ryzyko AIDS”- dodaje Ntutu, a ja zastanawiam się skąd w tych ludziach taka świadomość.

Hellen na co dzień ma przewiązaną przez ramie tradycyjną kolorowa chustę i tuzin korali na szyi, które tylko czasami zastępuje żakiet (gdy szuka sponsorów, lub rozmawia z przedstawicielami rządowymi) lub szary T-shirt z angielskim napisem “Nie zamieniaj kobiet na krowy. Daj im edukacje.”

“Mam wielu wrogów.- przyznaje - Mówią, że zabijam tradycje. Nie raz mi grozili. Ale ja wiem, ze nie wolno mi się bać, bo tylko strach może mnie zniszczyć. Zobacz, dziś ludzie mi gratulują.” Trudno powiedzieć czy to odwaga, czy naiwność. Jedno jest pewne – świat nie zmieniałby się gdyby ludzie nie łamali reguł.

Myśląc o tradycji patrzę na Ntutu, na dziurę po jego dwóch przednich wybitych zębach, znaki na nogach i dziury w uszach – symbole dorosłości - na dzidę i nóź, z którymi się nie rozstaje, a którymi zabił podobno 4 lwy. “Musimy nauczyć się jak mądrze połączyć tradycje z nowoczesnością.” – mówi mi na pożegnanie i opisuje jego wymarzony obrazek – Masaj trzymający w jednej ręce dzidę, w drugiej - książkę. Tylko czy to będzie możliwe?

Świątynie Delhi
Wyprawa tygodnia Świątynie Delhi

Dojście z parkingu do bramy okalającej Świątynię Lotosu to sztuka wymagająca umiejętności poruszania się slalomem. Co rusz na naszej drodze staje natrętny handlarz pamiątkowego badziewia. Wyminie się jednego, to obskakuje nas dwóch kolejnych.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.