okazje

Wszystko zaczęło się od batonika i trafiłam na casting... Misji Martyna, który wygrałam i 23 października 2005r. wraz z 15 finalistami II edycji programu Misja Martyna spotkaliśmy się w Warszawie by następnego dnia wyruszyć w podróż życia...

13.04.2008

Qris

data założenia profilu: {{ object.user.date_joined|date }}

Inne relacje Qris:

Tanzania - niezapomniana podróż po Ngorongoro i Serengeti.
data dodania:24.10.2008

Kenia – Taita Hills i Parki Narodowe Tsavo.
data dodania:24.10.2008

Kenia - krajobraz po styczniowych zamieszkach.

Przeczytaj koniecznie: Maroko: Fez – co warto ...
data dodania:23.10.2008

Znajomi:

Brak znajomych

Niesamowite przeżycie-24,25 X

24 X o 6 rano na lotnisku w Warszawie z niecierpliwością czekaliśmy na pojawienie się Martyny Wojciechowskiej. Przyjechała, wysoka z niej kobieta. Przy powitaniu z każdym zamieniła kilka słów ruszyliśmy do odprawy paszportowej. Wylecieliśmy do Casablanki przez Mediolan. Zostawiliśmy zimną i deszczową  Polskę a przywitało nas prażące słońce, palmy i czerwona ziemia Afryki. Z Casablanki ruszyliśmy w dalszą podróż przez Rabat i Meknes do Fes. Po wieczornym spacerze czekała na nas kolacja w iście marokańskim stylu (podawane były specjalności tamtejszej kuchni-dania z tajinu). Było to pierwsze spotkanie, kiedy mogliśmy porozmawiać z Martyną. Nie ma w sobie nic z gwiazdy, traktowała nas jak kolegów. Ma dar opowiadania i byliśmy pod jej ogromnym wrażeniem.

Następnego dnia zaszyliśmy się w gąszczu wąskich uliczek starożytnego Fesu, który choć nie jest stolicą państwa to nosi miano, na które ze wszech miar zasługuje - „serce Maroka”. Kosmopolityczny Fes przyciąga wspaniałą starożytną architekturą–Fes El Bali (największa średniow. dzielnica nieprzerwanie od wieków zamieszkała przez ludzi), Fes El Jidi (dzielnica żydowska), mury obronne bramy, meczet Kairaouine...

W trakcie spaceru po mieście podziwialiśmy tętniące życiem bazary i robiliśmy zakupy-począwszy od barwnych tkanin i wyrobów ze skóry, po ceramikę i fantazyjną biżuterię. W labiryncie wąskich uliczek trafiliśmy do... farbiarni skór–nieprawdopodobny odór. Dobek miał tutaj swoje zadanie-miał farbować skórę w tradycyjny marokański sposób-w krowim moczu i ptasich odchodach. Po kilku godzinach mógł się pochwalić „czerwoną skórą”. Następnie wizyta w hammamie–tradycyjnej łaźni, gdzie ściśle określone godziny pozwalają na korzystanie z niej raz kobietom, raz mężczyznom (nigdy wspólnie). Chłopcy poszli na zakupy, a my przebrałyśmy się w stroje kąpielowe. Martyna włożyła niebieską dżalabę, luźną ni to suknię, ni to pelerynę. Muzułmańskie łaziewne i masażystki są bardzo bezpośrednie. Rozciągnęły nas na podłodze i energicznie masowały. Polewały na przemian zimną i ciepłą wodą. Było dużo pisków i śmiechów, gdy łaziewne zdarły z kilku dziewczyn górną część stroju. Przyszedł czas na zadanie Moniki i Justyny. Po krótkiej nauce, Monika na przemian z łaziewną masowała Justynę, a ta z zawiązanymi oczami zgadywała, która w danej chwili ją masuje. Monika doszła do takiej perfekcji, że pod koniec Justyna nie wiedziała czyje ręce ją masują. Kolejne zadanie zaliczone.

Smak i zapach Maroka

Martyna wręczyła Kasi 10 Dirhamów, za które miała kupić coś co jest związane z tradycją Maroka. Kompanem Kasi był Marcin, którego podstępem zaprowadziła do kramu z niezliczoną ilością kolorowych przypraw. Okazało się, że to misja dla Marcina-po zapachu zgadywał nazwę przyprawy pezentowanej przez marokańskiego handlarza. Zrobił tylko jeden błąd a rozpoznał ok. 10 przypraw. Po pełnym wrażeń dniu przyszedł czas na kolacje. W jednej z restauracji w medynie zostaliśmy ugoszczeni daktylami, piekielnie słodkim ciasteczkami i herbatą z liśćmi mięty, doskonale gasząca pragnienie. Kasi przypadła w udziale konsumpcja...jąder wielbłąda. Uwielbia takie wynalazki i przyznała się nam później, że czekała na coś takiego.

Nie ma, nie ma wody na pustyni... 26-28 X

Nasępnego dna wyruszyliśmy na południe. Zatrzymaliśmy się w Ifrane - na obszarze porośniętym przez lasy cedrowe, których domownikami są makaki. Las cedrowy stał się miejscem zadania Tomka – Monkey Paparazzi. Tomek słynął z tego, że wciąż robił zdjęcia wszystkim i wszędzie. Ma do tego ogromny talent. Otrzymał kamerę i nakręcił film o małpach makaki. Do pomocy w realizacji filmu Martyna dała mu maskotkę – małpkę. Niestety odstraszała makaki a nie je wabiła. W tym czasie reszta uczestników próbowała na wszelkie możliwe sposoby zachęcić makaki do bliższego spotkania. Próbowaliśmy je przekupić paluszkami, jabłkami i po trosze się to udało, bo to ciekawskie małpy i schodzą z drzew, kiedy widzą ludzi.

Ruszyliśmy dalej przedzierając się przez malowniczy Atlas Średni by późnym wieczorem przybyć do Erfoud skąd jeepami udaliśmy się do małej wioski Merzouga usytuowanej na skraju Sahary. Panuje tam spokój, cisza, prawie nie ma turystów. Jakby czas tam nie sięgał i został w wielkich miastach. W hotelu po kolacji berberowie (rdzenni mieszkańcy Maroka) przywitali nas muzyką na bębnach i shishą…fajką wodną, przez którą pali się owocowy tytoń. O wielkiej zabawie nie było mowy, bo w tym czasie trwał ramadan.

Rano przywitało nas prażące słońce i omarańczowapustynia. Widzieliśmy motocyklistów rajdowych z Hiszpanii, którzy trenowali do rajdu Dakar. Martynie przypomniał się ten najtrudniejszy rajd świata, w którym brała udział w 2002r.-trasa przebiegała przez Merzouge, dokładnie tam gdzie byliśmy. W oddali Erg Chebbi najwyższa wydma w tej części Sahary. Nasz przyjaciel Azis wręczył Monice kopertę z zadaniem–no snow, no board. Sandboarding, czyli jazda na desce po piasku. Po mozolnej i ciężkiej wspinaczce, u szczytu wielkiej wydmy prawie każdy padł na kolana i dalej ruszył na czworakach. My to my, ale operatorzy dźwigali na górę 14-kilogramowe kamery. Stanęliśmy na szczycie wydmy a wokół tylko pomarańczowy, delikatny piasek. Operatorzy ustawili kamery, Monika przypięła deskę i zaczęła się zabawa na całego. Po niej wszyscy zaczęli zjeżdżać z wywrotkami na końcu, na brzuchu.

Na placu przed hotelem na Ewę czekała misja–Być jak Lawrence z Arabii oraz błękitna dżalaba. Lawrence zasłynął z tego, że podczas arabskiego powstania antytureckiego w 1917 roku przekonał szeryfa Mekki do przejścia do działań ofensywnych, co zahamowało ofensywę wojsk tureckich w strefie Kanału Sueskiego. Lawrence miał jeszcze jeden dar... ujeżdżania i poskramiania wielbłądów i to było zadanie Ewy. kilku próbach Ewie się udało i bezpiecznie poprowadziła karawanę w głąb Sahary. Dotarliśmy do wioski berberyjskiej tuż przed zachodem słońca. Po kolacji przy świecach i pod bajkowo rozgwieżdżonym niebem zaczęła się prawdziwa zabawa. Przy ognisku berberyjski przewodnik Azis grał na bębnie i śpiewał. Martyna opowiadała nam o wyprawach po świecie dla programu Misja Martyna.

Rano przywitał nas piękny wschód słońca taki, którego nie zapomina się szybko. Ruszyliśmy na dromaderach w drogę powrotną do Merzougi, a po śniadaniu wyruszyliśmy jeepami brzegiem pustyni. Dotarliśmy do Erfoud, gdzie przesiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy na północny zachód w Góry Wysokiego Atlasu do Todra Gorge.

Tajin a wegetarianizm-28 X

W Todra Gorge znajduje się jeden z marokańskich cudów natury–przełom rzeki Thodry. Tworzące prełom skały są w kolorze ochry, co w kontraście z błękitem nieba stwarza niesamowitą scenerię. To prawdziwy raj dla wspinaczy. Ogromne ściany wznoszące się na ponad 300 metrów.

Podczas przejazdu mijaliśmy przełomy kolejnej rzeki Dades (choć nie tak widowiskowe jak w przypadku Thodry) oraz liczne mocno ufortyfikowane domy–kasby. Późnym wieczorem dotarliśmy do Ouarzazate a stamtąd 10 km na południe do Fnt-wioski berberyjskiej. W autentycznym domu berberyjskim gospodarze przywitali nas w pięknych i odświętnych strojach śpiewały tradycyjne pieśni przy akompaniamencie mężczyzn grających na różnych instrumentach i ogromnym bębnie. Tu miała swoją misję Patrycja. Ugotowała tradycyjne marokańskie danie z tajinu – gotowana kura w sosie z marokańskich przypraw i ogromną ilością warzyw. Patrycja jest wegetarianką, długo kazała nam czekać na kolację, aż wreszcie przyniosła pyszne jedzonko, którego każdy spróbował i wyraził najbardziej pochlebną opinię.

Egipt w Maroku-29 X

Następnego ranka wyruszyliśmy do Park National De Toubkal w Agouim - plan zdjęciowy dla wielu amerykańskich produkcji-Lawrence z Arabii, Asterix i Obelix–Misja Kleopatra, Gladiator, Kundun czy Aleksander. Znajdują się tu atrapy pięknych budowli egipskich i klasztoru Buddy oraz miejsce na kolejne zadanie. Tym razem Magda i Artur będą ścigać się w Antyrajdzie. Wyścigi na quadach polegające na tym, kto będzie ostatni na mecie. Zadanie nie było łatwe. Uczestnicy mieli do przejechania ok. 15 metrów, ale wjazd na metę był pod dość stromą i piaszczystą górkę. Mimo wielu prób i starań żadnemu nie udało się wydostać z piasku i dojechać na metę. Sprawę wzięła w swoje ręce Martyna-bez żadnych przeszkód pokonała piaskowe wzniesienie i stanęła na mecie. Co zawodowiec to zawodowiec. A później wyścigi na całego. Był to cudowny i pełen wrażeń dzień zwłaszcza, że to dzień moich imienin..., które uczciliśmy kolacją w Marrakeszu...

W stronę Marrakeszu-29,30 X

„Perła rzucona na Atlas” tak mówią o tym mieście Marokańczycy. Marrakesz jest najbardziej afrykańskimi najbardziej berberyjskim miastem Maroka, w niczym nie przypomina Fesu ani Casablanki. Nawet kolorem odróżnia się od pozostałych miast, ponieważ dominuje tu czerwień i karmazyn. Marrakesz jak każde z większych marokańskich miast posiada wspaniałe zabytki, jednakże to, co przyciąga tu turystów to przede wszystkim atmosfera miasta.

Po śniadaniu Miłosz otrzymał od pięknej Marokanki kopertę z rysunekiem dłoni z tatuażem, po czym zabrała Miłosza w nieznane nam miejsce. Misja Grzegorza brzmiała – Szeherezada, wg niego Sheherezada była „powieściopisarką”. Do wykonania zadania Martyna wręczyła mu pięknie zdobioną, złotą przepaskę na biodra i Grzegorz, nie czekając na zachętę szybko ją założył i wykonał taniec brzucha. Monika wykonała Grzegorzowi dość mocny makijaż. Nie wiedział on, kiedy nadejdzie czas na wykonanie zadania.

Udaliśmy się na główny plac miasta, który nawet na chwilę nie zasypia–Djemaa El Fna. W tym miejscu gromadzą się wszelkiej maści rzemieślnicy – szewcy, dentyści, fryzjerzy, sprzedawcy dywanów, wyrobów ze skóry oraz szeroko pojęci artyści: akrobaci, żonglerzy, muzycy, tancerze i opowiadacze bajek z tysiąca i jednej nocy… Zanim weszliśmy na plac Łukasz otrzymał misję od Charli'ego–Show czy Bussines? Rozpoczął pokazowy taniec. Szybko zrobił się tłum gapiów. W między czasie Kasia i Justyna kupiły piłkę do nogi. Dlaczego? Dlatego, że Łukasz jest trenerem młodzików w piłkę nożną i na tym zna się najlepiej. Żonglował na kolanie i a głowie... był w swoim żywiole. Do Łukasza przyłączyli się młodzi Marokańczycy.

To nie wszystko, co działo się na placu Djemaa El Fna w miejscu najróżniejszych pokazów a szczególną uwagę przykuwają... zaklinacze węży. Przyszedł czas na moją misję. Podeszłam do zaklinaczy i jeden z nich położył mi na szyję kilka węży. Strach stopniowo narastał we mnie, choć wiedziałam, że zwierzęta pozbawione są śmiertelnego jadu. Marokańczyk popisywał się opanowaniem, próbował nawet pocałować gada, gdy ten  w ułamku sekundy otworzył szeroko paszczę i zatopił zęby w jego brwi. Na twarzy zaklinacza pojawił się wymowny grymas, a ja mimowolnie przysiadłam tracąc na chwilę świat z pola widzenia. Rana okazała się na szczęście niegroźna. Inny zaklinacz ukazywał majestat czarnej kobry, wydobwając dźwiękiem fletu hipnotyczne piękno tego stworzenia. Długo jeszcze byłam pod wrażeniem misji „Naszyjnik z węży”.

Do kolacji pozostało trochę czasu, więc ruszyliśmy na zakupy. Chciałam kupić bęben z drzewa cedrowego i shishe. Trafiłam do handlarza, który miał największy wybór. Początkowo chciał 900 Dirhamów (ok. 360zł) za obie rzeczy, ale po długim targowaniu się zapłaciłam połowę ceny. W Maroku kupowanie to sztuka. Kto nie umie się targować ten sporo przepłaca. W hotelu czekał na nas Miłosz z tauażem z henny na ręku, który zrobiła mu Marokanka w swoim domu. Początkowo tatuaż był czarny, a kiedy sucha henna odpadła od skóry ukazał się pomarańczowo-brązowy smok. Wieczorem nasze przewodniczki Kinga i Ania zaprowadziły nas do restauracji w haremie. Przy marokańskiej muzyce tancerka brzucha zachęciła Grzegorza do wspólnego tańca. W czarnej dżalabie ze złotą przepaską na biodrach i czarną podwiązką na udzie, kręcił okazałym brzuszkiem wywołując burzę oklaków -showman.

Surfing w Atlantyku-31 X

Następnego dnia wyruszyliśmy do Essauria co znaczy dobrze ułożona, zaplanowana. I tak jest w praktyce. Architektura miasta została stworzona przez Francuzów w XIX w. z dużą dbałością o szczegóły. Mało jest wąskich i ciemnych uliczek. Kolorami miasta są niebieski i biały (elementy zdobnicze domów) oraz w otoczeniu – morze, niebo. W końcu Essauria to mekka sportów wodnych.

Wybrzeże w okolicach Essauria obmywa dość silny prąd, dlatego też jako początkujący wodniacy, mieliśmy duże kłopoty z utrzymaniem się na deskach. Po piętnastominutowym szkoleniu ruszyliśmy w ocean. Fale były idealne, sięgały metr do 1,5 wysokości i przepłynięcie kilku metrów było wielkim sukcesem.. Po półtoragodzinnej walce z falami postanowiliśmy odpocząć na plaży rozkoszując się kąpielą słoneczną.

Essauria to także znany port rybacki. Ostatnia misja–Co dybie w rybie przypadła w udziale Kasi i Marcinowi. Wynajęli kuter rybacki i wyruszyli na otwarty ocean z nadzieją na udany połów. Rybacy mówili tylko po arabsku i berberyjsku, więc Kasia i Marcin mieli ogromne trudności z porozumiewaniem się z nimi i wytłumaczeniem celu swojej misji. Próbowali wędkować, wykorzystali również znalezioną na kutrze rybacką sieć. Ryby nie udało się złowić, ale Kasia i Marcin pochwalili się otrzymaną od rybaków przynętą.

Łzy szczęścia i rozstania

Wieczorem w uroczej restauracji przy blasku świec skupiliśmy się wokół Martyny, aby jak najdłużej być blisko niej. Dużo rozmawialiśmy o naszych planach podróżniczych. Opowiadała o wspinaczce na Mont Blanc i Kilimandżaro i przygotowaniach do wyprawy na Mount Everest. Maryna okazała się być troskliwą i przyjacielską osobą. Każdy był jednocześnie szczęśliwy i coraz bardziej smutny wiedząc, że nasza „wyprawa życia” dobiegła końca. Dzień wcześniej Martyna zwierzyła nam się, że nigdy nie otrzymała żadnej nagrody. Dlatego niczego niepodejrzewającej podróżniczce wręczyliśmy berberyjską statuetkę AZIS 2005 i tytuł „The Best Traveling Special Agent”. Była zaskoczona i niezwykle wzruszona. – Po prostu odważcie się podróżować – prosiła Martyna. – Jeżeli zakochacie się w pięknie świata, moja misja będzie spełniona.

info

Dirham: 50 dirhamów to ok. 20zł

 

piękna i gorąca, jak na październik - 30st.C

noclegi

Ceny są:

Fez - od 8zł wzwyż w dwójce

Marrakesz - od 24zł wzwyż w dwójce

transport

Samolotem z Warszawy przez Mediolan do Casablanki - liniami AlItalia, przez Frankfurt lub Paryż - Lufthansa lub Air France, koszt w dwie strony - 700zł - 1300zł

warto wiedzieć

W Górach Atlasu - wspinaczka, nad Oceanem - sporty wodne: surfing, windsurfin.

 

Typowe potrawy to kuskus z warzywami, ciecierzycą i kurczakiem lub baraniną, pyszny tadżin - gulasz mięsny lub rybny z warzywami) z keftą - chleb do maczania w tadżinie. Deser - nalesniki...

 

W Górach Atlasu - wspinaczka, nad Oceanem - sporty wodne: surfing, windsurfin.

bezpieczeństwo

nie trzeba się szczepić, ale zaleca się szczepienia przeciw żółtaczkom typu A i B, durowi brzusznemu, tężcowi i błonicy. 

Pić tylko wodę mineralną z butelek.

atrakcje

piaszczyste

 

Trzeba się targować - ostatecznie można zapłacić 1/10 ceny pierwotnej.

Warto kupić: tekstylia ręcznie tkane - szale, bluzki - tuniki; dzbaniki, donice, wyroby jubilerskie - berberyjskie ozdoby: naszyjniki, bransolety; wyroby z mosiądzu - dzbany, świeczniki; dywany; wyroby ze skóry.

Autor: wiola Zdjęcia: wiola
Sklep online
Last Minute do Turcji z Itaką od 799 zł
Kiedy: do 31.05.12
Cena: od 799 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
MAROKO

Stolica: Rabat Waluta: dirham (MAD) Język urzędowy: arabski Inne: francuski, hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla pięknej architektury
  • Dla muzyki
  • Dla arabskiej kultury
  • Dla gwaru miast

Kiedy jechać

Od marca do maja oraz we wrześniu i październiku.

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line