Zimą dotarłem z Katmandu w Nepalu przez Himalaje do Lhasy w Tybecie. Celem była konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Rzeczywistość przerosła wyobrażenia.
17.04.2008Lhasa – święte miasto Tybetu
Zimą, między grudniem a lutym, postanowiłem przebić się przez fragment Azji, który pociągał mnie już od dawna. Wystartowałem z Katmandu w Nepalu, przejechałem przez Himalaje do Lhasy w Tybecie a potem przez Chiny południowo – zachodnie dotarłem do Macau i Hongkongu. Celem była konfrontacja wyobrażeń z rzeczywistością. Spodziewałem się wszystkiego, tylko nie takiej różnorodności miejsc, ludzi, kultur. Jednym z takich „niewyobrażalnych” miejsc było opisane poniżej.
Świątynia Dżok’ang (Jokhang) w Park’or. Stare centrum Lhasy. Styczeń. Środek dnia, nad głowami bezchmurne niebo. Ciepło, ale w cieniu blisko zera. W końcu to ponad 3600m npm. Dach świata.
Ustawiam się karnie w długiej kolejce pachnących świecami maślanymi i kurzem Tybetu pielgrzymów, przybyłych z najdalszych zakątków tej niezwykłej krainy. Podobno tylko teraz można spotkać taką różnorodność typów i strojów. Przybyli ze wschodu i zachodu Tybetu. Z południa i północy. Zima sprzyja podróżom. Brak intensywnej pracy w polu i przy wypasie bydła pozwala na wielotygodniowe pielgrzymki.
Napieramy do drzwi świątyni przyklejeni jeden do drugiego, gdyż nawet minimalna szczelina w kolejce powoduje próby „wdarcia się” wiernych przybywających nieustającym strumieniem z zewnątrz. Wolno, krok po kroku, przesuwam się wzdłuż rzeźbionych i bajecznie malowanych, okopconych dymem świec i kadzideł murów. Szumią modlitewne młynki, docierają do mnie słowa mantry: "Om mani padme hum!..." . Przy wąskich drzwiach zamieszanie. Mijają się wchodzący wychodzący. Ciągle ktoś usiłuje wejść bez kolejki. Mnisi z łagodnym uśmiechem na twarzy regulują od czasu do czasu ruchem. Gorliwi wierni padają na kolana i twarz przed licznymi bogami i świętymi miejscami. Moja obecność powoduje sympatyczną ciekawość na spalonych słońcem i rumianych od mrozu twarzach tubylców.
Wchodzę. Powietrze jest gęste od dymu, rzeźb, flag modlitewnych i kurzu. Słońce smugami rozświetla usytuowane w głębokim cieniu majestatyczne oblicza dziesiątków wcieleń Buddy. Tradycyjnie okrążamy świątynię udając się w lewą stronę, zgodnie z ruchem słońca, krążeniem krwi w żyłach. Zagłębiam ię w dziesiątkach ciemnych kaplic z setkami rzeźb bogów, którym Tybetańczycy składają ofiarę z kadzideł, świec maślanych i pieniędzy, przesuwając się niekończącym się sznurem ludzkich typów, ponaglanych dobrotliwymi gestami mnichów. Najpierw parter, później piętro. Tam znajduje się złoty posąg Buddy Sakyiamuni. Niebywała pobożność i oddanie się Buddzie robią niesamowite wrażenie. Poddaję się temu nastrojowi. Niemal płynę z tłumem nad drewnianą podłogą świątyni uniesiony nieziemską energią tych ludzi.
Dżok’ang, zbudowana ok. 1300 lat temu dla upamiętnienia małżeństwa króla Songstena Gampo z chińską księżniczką Tang -Wen Cheng, ściąga tłumy tłoczące się w trzech okręgach obiegających to miejsce. Pierwszy, Barkhor (Park’or), otacza świątynię wąska ulicą wypełnioną setkami straganów, tłumem handlujących wprost na bruku i nieprzebraną ciżbą pielgrzymów i miejscowych. Handluje się wszystkim, od pięknego tybetańskiego rękodzieła i staroci (starych i nowych) po chiński przemysłowy kicz. Coraz częściej spokojnych i pogodnych Tybetańczyków wypierają jednak bezkompromisowi, ekspansywni i żądni pieniądza Chińczycy.
Okrążanie świątyni pielgrzymi kończą modłami przed wejściem do zewnętrznego dziedzińca. Padają na twarz na setkach mat rozłożonych przed miejscem kultu. Nieustające modły i szum młynków modlitewnych usiłują co jakiś czas zakłócić hałaśliwą szczekaczką chińscy policjanci. Spotyka się to z totalną ignorancją Tybetańczyków.
Drugim okręgiem są wewnętrzne krużganki świątyni a trzecim opisane na wstępie wnętrze. Całość niesłychanie barwna, piękna i mistyczna.
Świątynia Dżok’ang to tylko jedno z istotnych miejsc pielgrzymek. Jest jeszcze pałac Potala, symbol Lhasy oraz klasztory, między innymi Drepung i Sera, położone na wzgórzach w pobliżu miasta. Jest i niewielka święta góra znajdująca się tuż koło centrum, skryta przed wzrokiem i ciekawością turystów niezbyt zachęcającym otoczeniem.
Pałac Potala, wpisany w grudniu 1994 r na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, to niebywała budowla na szczycie Marpori, Czerwonej Góry, jeden z architektonicznych cudów świata. Ciekawostką budowlaną jest to, że w celu wzmocnienia wykonanych z drewna, ziemi i kamienia murów wlano między nie roztopioną miedź. Potala, którego pełna nazwa brzmi „Pałac drugiego sternika”, zbudowany po raz pierwszy w VII w. na pamiątkę zjednoczenia Tybetu a w obecnej formie w XVII wieku przz V Dalaj Lamę, pełniący funkcję siedziby rządu tybetańskiego (Lhasa po raz pierwszy została stolicą Tybetu, gdy w VI wieku przeniósł tu swoją siedzibę król Songtsen Gampo a na Marpori postawił budowlę sakralną) i zimowej rezydencji Dalaj Lamów, ma zupełnie inny charakter niż Dżok’ang. Raz, ogrom tej budowli - 400 metrów szerokości, trzynaście pięter, ponad tysiąc pokoi, niezliczona ilość kaplic i budynków wewnętrznych przytłacza i nieco „gubi” pielgrzymów. Dwa, turystyczny charakter pałacu trochę chyba zniechęca Tybetańczyków. Chociaż ci, którzy tu przybywają oddają cześć miejscu i bogom w sposób niebywale żarliwy. Wrażenie robią również niesamowicie barwne pomieszczenia władców Tybetu, złote dachy kaplic, grobowce ośmiu Dalaj Lamów - czorten kryjący prochy Dalaj Lamy V ma 20 m wysokości i pokryty jest 3700 kg złota, stupa mieszcząca szczątki Dalaj Lamy XIII pokryta jest złotą folią i drogocennymi kamieniami - oraz piękne widoki na otaczające Lhasę góry.
Nieustającym problemem Tybetu i bogatych zbiorów Potali jest obecność Chińczyków i ich polityka względem narodu i kultury tybetańskiej. „Z Potali i innych klasztorów wywożono bezcenne dzieła sztuki i literatury, święte relikwie, arcydzieła kanonu sztuki tybetańskiej. (...) Wysadzane szlachetnymi kamieniami posągi ze złota, srebra i brązu trafiały do Chin, a potem pojawiały się na aukcjach w Hongkongu, Szanghaju i Tokio, gdzie zachodni kolekcjonerzy płacili za nie bajońskie sumy. Szacuje się, że ChRL zarobiła na sprzedaży dzieł tybetańskiej sztuki sakralnej ponad osiemdziesiąt miliardów dolarów amerykańskich”, pisze Tsering Dorje Tashi w opublikowanej w 1980 roku pracy New Tibet – Memoirs of a Graduate of the Peking Institute of National Minorities.
Zbudowany w 1416 roku klasztor Drepung, czyli "stos usypany z ziaren ryżu", nazwa odnosząca się do bielonych budynków klasztornych usytuowanych na zboczu góry, to jeden z największych klasztorów świata. To stamtąd pierwsi Dalaj Lamowie rządzili Tybetem do czasu wybudowania Pałacu Potala. Sera to kolejny klasztor szkoły Gelupa.
Drepung i Sera to cisza, spokój i skupienie. Miejsca, które przed chińską, tak zwaną, rewolucją kulturalną, czyli komunistyczną wojną ze wszystkim co nie komunistyczne, liczyły po kilka tysięcy mnichów dzisiaj chronią ich po kilkuset. Częściowo zburzone, częściowo niezasiedlone budynki przyklasztorne otoczone wraz z klasztorami o wykańczanych złotem dachach szczelnym murem, powinny teoretycznie robić przygnębiające wrażenie. A nie robią. Atmosfera miejsca oraz kontakt z niebywale otwartymi i przyjaznymi mnichami oczarowują. Mogłem tam godzinami spacerować, siedzieć, rozmawiać (często na migi, gdyż zdecydowana większość mnichów nie zna angielskiego) ograniczając się do stałej wymiany ukłonów czy uśmiechów i pić słoną tybetańską herbatę z masłem i mlekiem jaka. Uwielbiałem zagłębiać się w te miejsca i tak trwać, trwać i trwać.
Cisza i spokój klasztorów zostaje przełamana tylko w chwilach wspólnych modłów, gdy mnisi bądź młodzi adepci spotykają w pomieszczeniach przy kaplicach i medytują w pomruku wydobywanego z głębi brzucha monotonnego śpiewu. Miałem niewątpliwą przyjemność uczestniczenia w takiej ceremonii obserwując postępowanie mnichów
i celebrowanie picia herbaty połączone z bardzo swobodnym, naturalnym zachowaniem. Sprawiali wrażenie szczęśliwych i zadowolonych.
Podobną chwilą jest poobiednie spotkanie mnichów na dziedzińcu klasztornym, gdy jasna przestrzeń nasiąka bordowym kolorem mnisich szat, których właściciele ćwiczą na świeżym powietrzu mowę ciała, dysputy i konwersację.
Takie obrazy napełniają nadzieją, że tybetańskie buddyjskie klasztory przetrwają i nadal szerzyć będą głęboką wiarę w ludzką szlachetność, uczciwość i nadzieję na dobre życie, cokolwiek by to nie oznaczało.
Jerzy Pawleta
Lhasa, Tybet
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Pekin (Beijing) Waluta: juan (China New Yuan (CNY lub RMB) 1 CNY = 10 jiao = 100 fenów Język urzędowy: chiński
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

