Lanzarote. Rezerwat Monumento Natural Los Ajaches. Widok na wulkan Hacha Grande.
Relacja z turystycznego wyjazdu na wyspę Lanzarote stanowiącego nagrodę konkursu"Moje Podróże" portalu podroze.pl
17.11.2008Lanzarote – Szczęściarze na wyspach szczęścia (część II).
Najpiękniejsze plaże wyspy Lanzarote
Pędząc przed siebie, dokąd tylko sięgał wzrok, mijaliśmy rozległą plażę Playa de Janubio oraz jedną z największych na całym archipelagu Wysp Kanaryjskich solniczkę Salina de Janubio, gdzie poprzez odparowywanie wód oceanicznych do dnia obecnego w tradycyjny sposób pozyskuje się sól. Trafiliśmy do typowej mieścinki wypoczynkowej Playa Blanca. Niegdyś skromna osada rybacka przekształciła się w pachnący kurortem ośrodek wypoczynkowy. Idąc przybrzeżną promenadą wśród licznych restauracyjek, tawern, kramów i sklepików napawaliśmy się scenerią żółciutkich plaż, których krańce usypane skalistymi falochronami tworzyły spokojne zatoczki. W dali na horyzoncie zarysowywała się Fuerteventura, kolejna Kanaryjska Wyspa, podkreślając swoje bliskie sąsiedztwo. Zauroczeni przyjaznym wybrzeżem oraz skutecznie przyciągani przejrzystością kąpieliska zdecydowaliśmy się na chwilę plażowania połączoną z wodnymi harcami. Błyskawicznie wyciągnąłem z plecaka maskę do nurkowania i pomknąłem w stronę zalewających piaszczyste podłoże delikatnych fal. Zanurzając się zaledwie po pas w toń oceanu wkraczałem w nowy świat. Kolorowe ryby pływały dokoła nie zwracając większej uwagi na moją obecność. Urozmaicone w nieliczne skupiska wulkanicznych kamieni dno nadawało charakter podwodnemu światu. Wynurzając się na powierzchnię, czym prędzej zawołałem Katarzynę by i ona mogła rozkoszować się rozmaitością oceanicznych głębin. Zupełnie tracąc poczucie czasu, zmęczeni pływaniem, odczuwając pierwsze objawy nadmiernej opalenizny stwierdziliśmy, że już czas się zbierać, tym bardziej, że w planach mieliśmy jeszcze zobaczyć słynne plaże papagayo. Pokonując dalszy etap podróży, ku naszemu zdziwieniu elegancka, równiutka, asfaltowa szosa zamieniła się w pustynną szutrową drogę. Wjechaliśmy na obszar rezerwatu Monumento Natural Los Ajaches. Niosąc za sobą tuman kurzu przemierzaliśmy surowy teren w kierunku upragnionego nabrzeża. Ze wszystkich stron rozciągało się kamienne pustkowie, miejscami porośnięte kolczastymi krzewami na tle wulkanicznych stoków. Dojechaliśmy do zniewalającej, przesiąkniętej ciszą i melancholią plaży Playa del Papagayo. Otoczony brązowymi skarpami rozległy jasnożółty brzeg zalewała kryształowa woda. Wokół królowała dzikość i beztroska, łagodny szum Atlantyku wywoływał rozmarzenie i totalny zamysł. Wypłoszone mewy ze skrzeczącym okrzykiem wzbiły skrzydła do lotu. Dryfując w powietrzu wykorzystywały każdy podmuch wiatru by oddalić się w osamotnienie. Spokojne fale chlustały o drobnoziarnisty ląd czasem zatapiając wygładzone przez czas bloki skalne wypiętrzające się z wody. Miałki piasek kojąco masował drepczące stopy, natomiast powiew bryzy idealnie schładzał opaloną twarz jednocześnie układając na głowie niecodzienne fryzury. Słońce coraz bardziej nachylało się w kierunku horyzontu rzucając łunę poświaty na oceaniczną taflę. W dali połyskiwała Fuerteventura idealnie zakreślając swój kształt na linii widnokręgu. Mieliśmy niezmierną ochotę w tym jakże przytulnym miejscu przesiadywać godzinami wpatrując się w siną dal jednak nadciągający zmrok nakłaniał do powrotu. Kolację zjedliśmy już w blasku świec.
Jardin de Cactus – Ogród kolczastych okazów
Nazajutrz żądni turystycznych wrażeń, czymdzej wyruszyliśmy na podbój północnej części wyspy. Pokonując krótki fragment trasy zajechaliśmy na peryferie miasteczka Guatiza gdzie znajduje się okazały ogród botaniczny kaktusów - Jardin de Cactus. Na wstępie przywitał nas olbrzymi zielony metalowy kaktus zaprojektowany jak cały skwer przez słynnego twórcę Cesara Manrique. W pobliskim otoczeniu rozpościerały się gęste plantacje opuntii, staliśmy przed wąską bramą wejściową zaabsorbowani, co kryje się za jej obliczem. Po chwili miałem wrażenie, że przekroczyliśmy granicę baśniowej krainy wdzierając się w jej tajemnicze wnętrze. Pełni zachwytu staliśmy na progu amfiteatru porośniętego licznymi okazami najeżonych roślin zastanawiając się, jaki obrać kierunek zwiedzania. Maszerowaliśmy krętymi alejami podziwiając okazy pustynnej roślinności. Jardin de Cactus jest urozmaicony w niemal 1500 gatunków sukulentów pochodzących z Madagaskaru oraz Ameryki Północnej i Południowej. Można tu zobaczyć niezliczone ilości różnorakich odmian kolczastej flory, między innymi Ferocactusy, Notocactusy, Echinocactusy, Cereusy, Cephalocereusy, Opuntie i wiele innych egzotycznych eksponatów. Ponadto ogród jest wzbogacony w niewielką kawiarenkę, w której znajduje się interesująca rzeźba wybitnego artysty, w sklep z pamiątkami, gdzie można zaopatrzyć się w piękne kaktusy oraz znajdujący się na najwyższej kondygnacji parku, wiatrak z XVIII wieku całkowicie udostępniony do zwiedzania. Spacerując pomiędzy oczkami wodnymi, w których pluskały się barwne rybki ekscytowaliśmy się formami niezwykłych kwiatów. Różnorodność kształtów wzbudzała zdumienie. Grube uzbrojone w cienkie szpilki pałki pnące się ku słońcu, poszarpane i pofałdowane ostre krzaki, wężowate i owalne, drzewiaste gidyje oraz miniaturowe kłębuszki modelowały wizerunek otoczenia u podnóża skrzydeł starego młyna. Najbardziej przypadły nam do gustu przypominające kuliste fotele dorodne echinocactusy, ogromne drzewostany płaskich opuntii oraz jedyny w swoim rodzaju o niezwykłym wyglądzie Pachypodium Lamerem zwany Palmą Madagaskaru. Ten jakże atrakcyjny okaz rzeczywiście wizerunkiem przypominał miniaturową palmę, której pień przyozdobiony jest ostrymi kolcami, natomiast porastające czubek drzewka zielone liście są ubarwione urokliwym śnieżnobiałym kwiatem. Wdrapując się po schodkach wchodziliśmy na półki, wzdłuż których usytuowane są grysowate grządki. Maszerując pośród egzotycznej roślinności dosięgliśmy najwyżej położonego punktu kaktusiarni, z którego okazale prezentował się cały dobytek ogrodu na tle wygasłych wulkanów. W ten magiczny sposób dobrnęliśmy do finału galerii. Zostawiając za plecami iglaste skupisko pognaliśmy w dalszą podróż oddalając się jeszcze bardziej na północ.
Lawinowe groty i jaskinie
Tym razem celem dalszego odcinka wycieczki były słynne kanaryjskie jaskinie składające się na kompozycję magmowych, podziemnych korytarzy, których istnienie zainicjował wybuch wulkanu Monte Corona. Zewnętrzna powłoka lawy płynącej w stronę oceanu, skutecznie ochładzała się tworząc sklepienie, pod którym nadal płynęła wrząca maź torując głęboki tunel. W ten sposób utworzył się labirynt jaskiń ciągnących się od podnóża wulkanicznego wzniesienia Monte Corona aż do głębin oceanicznych gdzie tunel nurkuje około 50 metrów pod powierzchnię wody jednocześnie rozciągając się niemal półtora kilometra w dal Atlantyku. Większość podziemnych rękawów stanowi nadal zagadkę dla speleologów i naukowców, ponieważ nie zostały jeszcze spenetrowane. Płynąc nagrzaną drogą w okolicy Arriety mijaliśmy kolejne dzieło Cesara Manrique potwierdzające panowanie na Lanzarote ducha artysty. Stalowa konstrukcja przypominająca dziubki ptaków bujała się na wietrze. Na pierwszy plan obraliśmy widowiskową grotę Jameos del Agua, skręciliśmy w jej stronę według wyraźnego chodź nie wielkich rozmiarów drogowskazu. Gwałtownym susem wyskoczyliśmy z samochodu dostając solidny cios ciepła. Zakotłowało się na moment w głowie poczym ostre pasatowe podmuchy znad oceanu zniwelowały szok termiczny. Stojąc pod pomnikiem wielkiego metalowego raka błądząc wzrokiem szukaliśmy wejścia. Zauważywszy to pan z obsługi z uśmiechem na twarzy kiwnięciem ręki wskazywał pożądany kierunek. Chwytając klamkę w kształcie popularnego szczypczastego stworzenia przedarliśmy się przez drzwi na teren jaskini zaadoptowanej przez słynnego ze swojej twórczości na wyspie kreatora Cesara Manrique. Schodząc krętymi schodami znaleźliśmy się w środku restauracji pośród skalistych ścian i egzotycznej roślinności stojąc na skraju wulkanicznej groty. Kulinarne klejnoty raczej mało nas interesowały, dlatego wymijając barowe krzesła i stoliki zanurzaliśmy się w głąb pieczary. Na dnie magmowej wnęki usytuowane jest słonowodne jeziorko, które leży poniżej tafli oceanu. Ciekawostką jest fakt, że ten staw zamieszkują ślepe raki albinosy odżywiające się algami. W środowisku naturalnym te białe skorupiaki żyją jedynie w oceanie na głębokości trzech kilometrów. Przemieszczając się wąską dróżką wzdłuż sadzawki zauważyliśmy charakterystyczny otwór w suficie, przez który wpadał strumień światła oświetlając fragment bajorka. Zwiedzając dalej to fantastyczne miejsce, pokonując kolejne stopnie wdrapaliśmy się powyżej jamy na obszar otwartej doliny Jameo Grande, również zagospodarowanej przez tutejszego mistrza. Na środku mieniło się w ostrym słońcu błękitne basenowe rozlewisko, nad nim zwieszona palma rzucała cień na zwierciadło wody. Na około w kamienistych wyrwach rosną piękne hibiskusy i oleandry, pnące się drzewa figowe oraz okazałe palmy, których liście łagodnie szeleściły podczas każdego podmuchu wiatru. Rozmieszczone w całej okolicy wygodne ławki pozwalały na relaksujący odpoczynek. Pełni euforii badaliśmy wzrokiem najdrobniejsze szczegóły otoczenia stwierdzając, że Manrique jest istnym inspiratorem detalu. Umieszczone pomiędzy głazami donice z okazami egzotycznej flory, wiszące ażurowe kwietniki, dopracowane ułożone z kamieni ścieżki i wiele innych elementów składały się na artyzm tego magicznego miejsca. Stąpając po kilkunastu stopniach weszliśmy na pięterko do sali dydaktycznej Casa de los Verdes, gdzie mogliśmy podziwiać wulkaniczne głazy i nerały oraz symulację erupcji wulkanów. Oczywiście w pracowni edukacyjnej nie obyło się bez elementów artystycznych, jednym z nich były umieszczone w holu ze wszystkich stron okrągłe lustra. Stojąc w pomieszczeniu oblepionym tyloma zwierciadłami czuliśmy niesamowity ogrom przestrzeni. Kończąc zwiedzanie czarodziejskiej kotliny zasiedliśmy na jednym z balkoników przy porośniętym zielenią skalistym bufecie. Gasząc pragnienie świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy napawaliśmy się widokiem czubków palm. Następnie udaliśmy się do oddalonej zaledwie o dwa kilometry w zachodnim kierunku jaskini Cueva de los Verdes. Zawieszona za pomocą stylowego łańcucha, na sterczącej skałce tablica z nazwą jaskini wskazywała poszukiwane przez nas miejsce. Ruszyliśmy w kierunku zagłębienia w otaczającej równinie, gdzie mieściła się ogromna dziura stanowiąca wejście do tunelu. Na wstępie otrzymaliśmy informację, że musimy poczekać około dwudziestu minut na kolejną turę wycieczki. Tak, więc przez chwilę smażyliśmy czoła w słońcu a następnie wijącą się alejką wkroczyliśmy w czeluść. Cueva de los Verdes jest dwu kilometrowym odcinkiem lawinowego korytarza udostępnionym do zwiedzania. W zamierzchłych czasach stanowiła schronienie miejscowej ludności przed piratami. Spacerowaliśmy w bezpośrednim towarzystwie wesołej hiszpańskiej rodziny brnąc w głąb magmowej rury. Od czasu do czasu przeciskając się przez wąskie przejścia delektowaliśmy się kolorystyką wnętrza. Zabarwione odcieniami czerwieni, żółci, a także bieli i czerni ściany przyciągały naszą uwagę, natomiast wymodelowane przez ociekającą lawę sople wzbudzały oczarowanie i fascynację. Chodząc pośród pofałdowanych skamielin dotarliśmy do najniższego punktu jamy, gdzie znajdowała się sala koncertowa. Popłynęła w dal niebiańsko czysta muzyczka. Ze względu na idealną akustykę do tego specyficznego miejsca zjeżdżają się sławni muzycy z całego świata w celu dokonania nagrań. Praktycznie tutaj nie występuje echo. Po krótkiej muzycznej prezentacji udaliśmy się kawałek dalej, gdzie widok zapierał dech w piersiach. Przed nami długa kolorowa wnęka, u stóp ogrom przepaści, a nad nią zawieszony kamienny most. Jednak po chwili okazało się, że przepaść to lustrzane odbicie sufitu w płytkiej wodzie. Niepowtarzalny efekt wywołał poruszenie pośród publiki. Wstrząśnięta sadzawka po chwili uspokoiła taflę ponownie ukazując złudzenie optyczne. Robiący ogromne wrażenie obraz wnikliwie utkwił w głowie. Zbliżaliśmy się do wyjścia z groty, wpadające w otchłań słoneczne promienie mrużyły powieki. Składając statyw aparatu fotograficznego opuszczaliśmy urzekające miejsce.
Mirador del Rio – Pasatowe podmuchy na tle błękitnej cieśniny
Snując się trasą prowadzącą na skraj wyspy zerkaliśmy z zainteresowaniem na pobliskie pola uprawne. W tym jakże suchym, nieurodzajnym terenie rośliny hoduje się w nieckach otoczonych zazwyczaj podkowiastymi murkami usypanymi z kamieni wulkanicznych, które oddają wilgoć rośliną jednocześnie chroniąc przed silnym wiatrem. Tylko i wyłączne dzięki tej technice rolnictwo ma możliwość funkcjonowania na wyspie Lanzarote. Dojechaliśmy do końca drogi, gdzie znajdował się punkt widokowy Mirador del Rio. Dalej już nie dojedziemy, pozostaje nam jedynie zwiedzanie. Przywitały nas z daleka widoczne metalowe figury ryb. Pierwotne stanowisko artyleryjskie po drobnej modernizacji funkcjonowało jako nieodzowny obiekt turystyczny. Wnętrze budynku wyposażone w ogromne panoramiczne okna fundowało niepowtarzalne widoki. Z pod sufitu zwisały ciekawe, w kształcie pająkowatych żyrandoli finezyjne wytwory sztuki Cesara Manrique. W sumie to cała budowla stanowi owoc jego wybitnej działalności. Zaciekawieni wyszliśmy na taras osadzony na skalistej skarpie nad ogromem przepaści. Gdzie tylko okiem sięgnąć zarysowywał się cudowny pejzaż. Przed nami rozpościerała się lazurowa cieśnina Rio i przytulona do niej porośnięta wulkanicznymi wzniesieniami wyspa La Graciosa. Usytuowana na jej płaskim brzegu rybacka wioska Caleta del Sebo stanowiła jedyne skupisko budynków w okolicy. Płynące po niebie błękitne obłoki rzucały kłębiasty cień na błękitną toń oceanu, w dali widniały kolejne wysepki wchodzące w skład archipelagu Chinijo. Natomiast głęboko w dole u stóp urwiska lśniła niewielka warzelnia soli Salina del Rio. Potężne pasatowe podmuchy, świszczące w uszach i nieustannie tarmoszące nasze czupryny, skutecznie wygoniły nas z balkonu do środka szklanej bańki. Całodzienna wycieczka wywołała ostre burczenie w brzuchu. Korzystając z lokalnego bufetu zajadaliśmy się smacznymi kanapkami siedząc w miękkich wygodnych siedziskach, zanurzając wzrok za widokową szybę. Po wytwornej konsumpcji daliśmy porwać się przygodzie na dalszą eksplorację.
Wyspa Lanzarote ze względu na całoroczną aktywność pasatu jest rajem dla serferów. W Costa Teguise zatoka Playa de las Cucharas zagospodarowana jest w liczne bazy windsurfingowe stanowiące idealne zaplecze do uprawiania tej dziedziny sportu. Ponadto pasjonaci windsurfingu i kitesurfingu znajdą doskonałe miejsca w okolicy plaży Famara oraz wzdłuż linii brzegowej pomiędzy miejscowością Arrieta i Orzola. W wielu miejscowościach działają bazy nurkowania organizujące rejsy i kursy dla nurków, dzięki czemu możliwe jest podziwianie jakże intrygującej podwodnej krainy. Do najpopularniejszych osad bogatych w kluby divingu należą Costa Teguise, Playa Blanca oraz Puerto del Carmen. Zapaleni wędkarze mogą w zupełności oddać się swojemu hobby, dokonując połowu z skalistych falochronów lub podczas zorganizowanych rejsów na grubą rybę w głąb oceanu. Wędkowanie na Atlantyku urządzane przez liczne kluby fishingu znajdujące się w Puerto Calera Marina i Puerto del Carmen oraz Camino del Meson pozwala na wyłowienie takich okazów jak Barakudy, Merliny i Tuńczyki. Miłośnicy sportów motorowych mogą poszaleć na torze kartingowym usytuowanym w sąsiedztwie Puerta del Carmen lub upajając się terenową jazdą quadami po okolicznych bezdrożach. Dla amatorów spokojniejszych dyscyplin można polecić rozległe osiemnasto-dołkowe pola golfowe w Costa Teguise i Puerto del Carmen. Wulkaniczny charakter wyspy tworzy znakomite warunki do uprawiania trekkingu. Wędrówki po brunatnych lawiniastych stożkach pozostawiają niepowtarzalne wrażenie. Natomiast nieustające wiatry sprzyjają paralotniarzom, których skrzydła znajdą tu odpowiednie noszenie.
Wyspa Lanzarote ze względu na całoroczną aktywność pasatu jest rajem dla serferów. W Costa Teguise zatoka Playa de las Cucharas zagospodarowana jest w liczne bazy windsurfingowe stanowiące idealne zaplecze do uprawiania tej dziedziny sportu. Ponadto pasjonaci windsurfingu i kitesurfingu znajdą doskonałe miejsca w okolicy plaży Famara oraz wzdłuż linii brzegowej pomiędzy miejscowością Arrieta i Orzola. W wielu miejscowościach działają bazy nurkowania organizujące rejsy i kursy dla nurków, dzięki czemu możliwe jest podziwianie jakże intrygującej podwodnej krainy. Do najpopularniejszych osad bogatych w kluby divingu należą Costa Teguise, Playa Blanca oraz Puerto del Carmen. Zapaleni wędkarze mogą w zupełności oddać się swojemu hobby, dokonując połowu z skalistych falochronów lub podczas zorganizowanych rejsów na grubą rybę w głąb oceanu. Wędkowanie na Atlantyku urządzane przez liczne kluby fishingu znajdujące się w Puerto Calera Marina i Puerto del Carmen oraz Camino del Meson pozwala na wyłowienie takich okazów jak Barakudy, Merliny i Tuńczyki. Miłośnicy sportów motorowych mogą poszaleć na torze kartingowym usytuowanym w sąsiedztwie Puerta del Carmen lub upajając się terenową jazdą quadami po okolicznych bezdrożach. Dla amatorów spokojniejszych dyscyplin można polecić rozległe osiemnasto-dołkowe pola golfowe w Costa Teguise i Puerto del Carmen. Wulkaniczny charakter wyspy tworzy znakomite warunki do uprawiania trekkingu. Wędrówki po brunatnych lawiniastych stożkach pozostawiają niepowtarzalne wrażenie. Natomiast nieustające wiatry sprzyjają paralotniarzom, których skrzydła znajdą tu odpowiednie noszenie.
Polecam zwiedzanie wyspy Lanzarote. Oto praktyczne informacje dotyczące najbardziej interesujących miejsc.
Parque Nacional de Timanfaya – Montana del Fuego.
(Park Narodowy Timanfaya – Góry Ognia)
Godziny otwarcia parku – 9:00-17:45
Ostatni kurs autobusu wycieczkowego - 17:00
Godziny otwarcia restauracji - 12:00-15:30
Godziny otwarcia baru – 9:00-16:45
Cena obowiązująca w 2008r - 8€
Jardin de Cactus
(Ogród Kaktusów)
Godziny otwarcia ogrodu – 10:00-18:00
Ostatnie wejście do ogrodu – 17:45
Godziny otwarcia baru – kawiarni – 10:00-17:45
Cena obowiązująca w 2008r - 5€
Jameos del Agua
(Grota zaadoptowana przez artystę Cesara Manrique)
Godziny otwarcia – 10:00-19:00.
W czwartki, piątki i soboty odbywają się koncerty
muzyki ludowej odbywające się w godzinach 19:00-2:00
Godziny otwarcia restauracji - 19:30-23:30 tylko w czwartki, piątki i soboty
Godziny otwarcia baru – 10:00-18:30 oraz 18:30-2:00.
Cena obowiązująca w 2008r - 8€ (w dzień) i 9€ (w nocy)
Cueva de los Verdes
(Jaskinia powstała w skutek wybuchu wulkanu)
Godziny otwarcia – 10:00-18:00.
Ostatnie wejście do jaskini – 17:00
Cena obowiązująca w 2008r - 8€
Mirador del Rio
(Punkt widokowy na cieśninę Rio)
Godziny otwarcia – 10:00-18:00.
Ostatnie wejście do jaskini – 17:45
Godziny otwarcia baru – kawiarni – 10:00-17:45
Cena obowiązująca w 2008r – 4,70€
Aquarium Costa Teguise
Godziny otwarcia – 10:00-19:00.
Cena obowiązująca w 2008r - 12€
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Madryt Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: hiszpański (w niektórych regionach inne języki urzędowe: baskijski, galicyjski, kataloński)
Lokalny czas
Kiedy jechać
Od maja do października
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.hotelsspainonline.com Hotele
- www.spainonline.com Turystyka
- www.spain.info Turystyka
- www.spain-info.com Info
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

