Miłośnicy zabytków Lizbony i portugalskich plaż rzadko zapuszczają się na wyspy rozsiane po Oceanie Atlantyckim. Lleżąca ok. 1000 km od kontynentalnej Europy Madera (port. Madeira) wabi majestatem gór, przepychem hoteli i przyrodą.
19.02.2008Huk wodospadu, spadającego ze stromego klifu prosto na dach przejeżdżającego samochodu, jest tłem dla dzikich łąk, porośniętych dostojnymi kaliami. To właśnie na Maderze przyroda harmonizuje w niezwykły sposób z surowością skał i bogactwem historii.
Funchal, stolica portugalskiej Madery, budzi się o ósmej. Uśpiona dotąd w ciszy mroku wita kolejny dzień powoli gasnącymi latarniami z rozległego portu jachtowego, gdzie od lat kotwiczy m.in. Santa Maria, wierna replika słynnego statku Krzysztofa Kolumba, stanowiąca jedną z największych atrakcji turystycznych wyspy. Dwa razy dziennie rusza w malowniczy rejs wzdłuż południowego wybrzeża, by w łopocie ogromnych żagli, na drewnianym pokładzie, każdy mógł się poczuć niczym przed wiekami zdobywcy Ameryki, którzy właśnie stąd ruszali na jej podbój.
Większość przyjezdnych mieszka w stolicy, skąd prowadzą wszystkie główne trasy komunikacyjne i gdzie co rano z dworca autobusowego wyruszają we wszystkich kierunkach tłumnie zapełnione autobusy z urlopowiczami. W mieście każdy czuje się bezpiecznie, a urokliwe parki, zadbane bulwary pełne pomników, fontanny, stylowe wąskie uliczki, ukwiecone na wszystkie możliwe sposoby jak i historyczne budowle zachęcają do spacerów nie tylko nad oceanem. Przed południem tłoczno już wszędzie, choć życie nabiera tempa w godzinach wieczornych, wraz z rozchodzącą się poświatą kolorowych świateł neonów znad butików czy restauracji, wypełnionych po brzegi degustatorami wina marki Madeira czy owoców morza. Zanim o zmroku zatrzasną w domach drewniane okiennice, w chłodzie kolorowo kwitnących drzew przenika się gwar rozmów w kilkunastu językach z powolnym życiem Portugalczyków. Jako że sezon trwa tutaj przez większość roku, miejscowi przywykli do wszędobylskich cudzoziemców i głównie do nich dostosowali rytm życia na wyspie.
Także gęsta sieć dróg szybkiego ruchu, wijących się wysoko na potężnych konstrukcjach, rozpiętych między skalnymi tunelami, rozrasta się rokrocznie z myślą o kolejnych turystach. Dzięki niej o każdej porze dnia, nadjeżdżając do Funchalu można podziwiać z góry urzekającą panoramę rozległego miasta, rozrzucone na wzgórzach niskie zabudowania, strzelistość katedry Se czy budynek ratusza. Jednak kilku dni potrzeba na poznanie prawdziwego serca stolicy. Tkwi zamknięte w storczykach i strelicjach oferowanych przez kwiaciarki w cieniu katedralnych murów, morzu zieleni licznych parków, kipiących różnorodnością drzew, egzotycznych krzewów, kolorytem kwiatowych płatków. Ale także w tęczy widocznej z daleka w strugach wody z fontanny i powolnych ruchach kolejki linowej, pokonującej trasę na wzgórze Monte tuż nad ulicami i dachami domów.
NA SKRÓTY... PO DACHACH
Stromizny uliczek dają w kość podczas długich spacerów. Jednak dopiero wyprawa na Monte, do małej miejscowości o tej samej nazwie, jest porównywalna z prawdziwą wspinaczką. Bocznymi drogami, między wypielęgnowanymi ogródkami, plantacjami bananowców i drzewek figowych przemykają nieliczni, którzy postanowili niekonwencjonalnie, bo na własnych nogach, dostać się na samą górę. Pilnie śledzą wzrokiem wagoniki kolejki, które wskazują im najkrótszą drogę. Z braku chodników trzeba iść środkiem ulicy, choć co chwila, mimo prawie 50-stopniowego nachylenia stoku, gnają autobusy, a rozszalali motocykliści wchodzą w ostre wiraże, pędząc w dół na połamanie karku. Dziwią samochody, zaparkowane na poboczach, utawione niemal pionowo w tutejszych warunkach. Szokują parkingi i garaże, znajdujące się na dachu każdego mijanego domu. Jako że ulice są właśnie na wysokości dachów, do mieszkań schodzi się w dół po wielu schodach, a zbiegając ze wzgórz można sobie skrócić drogę ... przez dach sąsiada. Uwieńczeniem męczącej wspinaczki jest dojście do historycznego kościoła, gdzie pochowano Karola I Habsburga.
Po spacerze w okolicznym ogrodzie botanicznym, pełnym papużek i kolorowych ryb akwariowych, obejrzeniu najlepszego widoku na Funchal z góry, można wracać jedynym w swoim rodzaju środkiem transportu, a mianowicie w składanej skrzyni z plecionki, toczącej się w dół na poprzecznych drewnianych belkach z pomocą dwóch prowadzących. W zasadzie siła grawitacji odgrywa kluczową rolę podczas szybkiej jazdy w dół, jednak bez pomocy wprawnych pomocników przejażdżka z hukiem skończyłaby się na najbliższym drzewie, a wejście w zakręty byłoby niemożliwe. Ten rodzaj transportu jest tu popularny od kilku wieków, a kolejka chętnych do zjazdu, jak i tłumy fotografujących, świadczą o wysokiej atrakcyjności tej tradycji. Miłośnicy trampingu wybiorą z pewnością tańszy i bliższy naturze powrót pieszo, krętą drogą, prowadzącą tym razem przez las i wioski. Wzdłuż szlaku rosną drzewa paproci, opuncje, gloriosy, dzikie krzewy okazałych strelicji i kalii. Spacerowe ścieżki, przy których chętnie pasą się kozy, prowadzą do Camacha, a dalej - największego na wyspie ogrodu botanicznego, z pokaźną hodowlą m.in. orchidei we wszystkich kolorach tęczy.
SZLAKI DLA SAMOBÓJCÓW
Czy kanały nawadniające mogą być urokliwą atrakcją na międzynarodową skalę? Na Maderze z pewnością. XVI-wieczne levadas ciągną się setkami kilometrów w różnych rejonach wyspy. Wysoko, tuż nad krawędziami przepaści, pod wodospadami, w bujnej zieleni lasu, spacer dostarcza niezapomnianych wrażeń. To tu właśnie szukają zacisznego schronienia nagrzani piekącym słońcem plażowicze. Inni preferują wycieczki wzdłuż i wszerz wyspy - najlepiej jednego dnia. Choć Madera do największych nie należy, nie sposób jednak ograniczyć się do widoków zza szyby samochodu.
W Camara de Lobos rozległe widoki na wyjątkowe stromizny klifów, jednych z najwyższych na świecie, przyciągają fotografów i malarzy. Nieopodal >najokazalszy z nich - Cabo Girao kryje mroczne historie śmierci rozbitków i tych, którzy - chcący i niechcący - spadli z tej 580-metrowej skały. Swego czasu samobójcy wybierali to miejsce, wiedząc, że pierwszy skok z pewnością będzie ostatnim.
W najbliższej miejscowości - Ribeira Brava w naturalnym skalnym tunelu rybacy ukryli swoje łodzie, choć wilgoć, jak w pobliskiej małej zatoce, dokonuje i tu procesu ich niszczenia. Sam tunel łączy miasteczko i kamienistą plażę z portem, którego wody zasila obficie jeden z setek wodospadów na wyspie. Urozmaiceniem krajobrazu może być okolica Encumeady, otoczonej wysokimi, niemal alpejskimi wzniesieniami, majestatycznie królującymi w centrum Madery. Chwila ciszy wystarczy, by nawet przy często uczęszczanej międzymiastowej drodze pojawiły się ... puchate jasne sowy, przedstawiciele ptaków drapieżnych czy drobne płazy. Klimat wyostrza się, ale wraz z osiąganiem wysokości powietrze zaczyna się rozrzedzać. Przy dobrej pogodzie na wysokości ponad 1200 m n.p.m. bez trudu można dostrzec północne i południowe wybrzeże Atlantyku. Góry zaskakują niezwykłą wręcz malowniczością miejscowości, rozrzuconych na ich zboczach, wkomponowanych w mistyczny krajobraz. Gdzieniegdzie lśnią lazurem tarasowych stawów hodowlanych (Riberio Frio) lub bielą się zarysami mostów i serpentyn dróg. Adrenalina podnosi się najbardziej w okolicach Seixalu, gdzie stara droga prowadzi nie tylko przez dziesiątki tuneli, ale tuż po krawędziach lifów, cz dosłownie pod zimnymi strugami wodospadów. Imponujące skały, wystające z oceanicznej toni spienionych wód w kilku odcieniach niebieskiego, odbijają bałwany fal. Prawdziwe szaleństwo dla miłośników pływania zaczyna się nieco dalej, w Porto Moniz. Ocean z impetem wdziera się w skały, woda wzbija się na pokaźne wysokości przez otwory skalne. Tarasowe wypłycenia szybko nagrzewają seledynową wodę, tworząc cudne baseny i brodziki nawet dla nie umiejących pływać. Niemal fluoroscencyjna zieleń spada kilkadziesiąt metrów w dół kaskadą liści, prosto w bryzgi słonej wody. Są tacy, którzy przyjeżdżają w te okolice, by niemal cały dzień delektować się widokiem z perspektywy jednej z ławek lub tarasu restauracji.
NAUSZNIKI DO GARNITURU
Mieszkańcy Madery odcinają się nie tylko politycznie od Portugalczyków zamieszkujących kontynentalną część kraju. Mają własne tradycje, lokalne święta i osobliwości. Poza dorocznym kwietniowym Świętem Kwiatów, z którego słynie wyspa, Maderę charakteryzuje ludowa kultura, szczęśliwie nie ograniczona do centrów folkloru na prowincji. Nie tylko na polach uprawowych czy górskich szlakach spotkać można mężczyzn, noszących wełniane, ścisło dziergane czapki z nausznikami, najczęściej w poprzeczne geometryczne wzorki. W samym centrum stolicy wyglądający na biznesmana młody człowiek w garniturze i ze skórzaną aktówką ma na głowie taki sam wyrób rękodzieła artystycznego. Zważywszy na letnią temperaturę wygląda zjawiskowo, wyróżniając się z tłumu oczekującego na autobus. Mieszkańcy Madery są silnie związani ze swoim skrawkiem świata. Na równi dbają o rozwój miast jak i prowincji, gdzie wciąż życie płynie powoli. Z upraw papai, eukaliptusów czy avocado nie zdołano stworzyć produkcji eksportowej, ale postarano się, by były urozmaiceniem krajobrazu, miłym oczom przyjezdnych. Wyspiarska muzyka nie jest znana, lecz oryginalne instrumenty, nie spotykane nigdzie indziej, przygrywają gościom restauracji na północnym wybrzeżu i zdobią pocztówki.
Właścicieli zasobnych portfeli skusi z pewnością nowoczesne kasyno w Funchal, a w dzień kompleksy sportowe i wypożyczalnie sprzętu. Gorące temperamenty miejscowych nie słabną w upale. Nie tylko z entuzjazmem podcinają fale windsurfingowymi deskami, śmiało piją lokalne, wyśmienite zresztą wino, podczas 40-stopniowych upałów, ale nie kryją namiętności, czując się nieskrępowanie w śmiałym okazywaniu czułości swoim dziewczynom. Młode ciała, ciasno splecione na trawnikach, ławkach czy przystankach nie ściągają karcących oczu przechodniów. Spacerowicze zdają się ignorować zupełnie rożnami ętn i oną młodzież, nie mają jedynie tolerancji dla zakłócających spokój czy śmiecących ulice, stąd spokój i czystość są niezmiennie atutami Madery.
Dopiero przybywając na wyspę dowiadujemy się, że gościł tu nie tylko cesarz Austrii, cesarzowa Sissi ufundowała ekskluzywny do dziś hotel jej imienia, Winston Churchill malował tu klify, lecz poznamy polskie akcenty, związane z pobytem na wyspie Marszałka Piłsudskiego czy śmiercią Władysława Warneńczyka, pochowanego właśnie w tym miejscu. Choć historia skupia się wokół stolicy i jej najbliższych okolic, pozaprzyrodniczych atrakcji można z powodzeniem szukać również na prowincji. Najbardziej charakterystyczne dla lokalnej kultury są okolice miejscowości Santana na północy wyspy, które słyną ze specyficznej architektury zabudowań mieszkalnych. Trójkątne chatki, sięgające dachami ziemi, pomalowane w kontrastujących kolorach, ciekawie prezentują się zarówno w otoczeniu skromnego podwórka jak i na tle zielonych wzgórz, porosłych winoroślą i z rzadka drzewkami pomarańczy. Miniatury tych domków sąjednym z najpopularniejszych souvenirów kupowanych na pamiątkę pobytu na wyspie. Chociaż w tym regionie pogoda jest wyjątkowo kapryśna, uroki wysokiego wybrzeża, kolorowych plantacji i wodospadu, wpadającego ze znacznej wysokości wprost w wody lazurowego Atlantyku są skutecznym wabikiem na 'turystyczną stonkę'. Wąskie, bardzo kręte drogi dojazdowe są trudne do pokonania, nawet przez miejscowych kierowców.
Pierwszą i ostatnią atrakcją na wyspie, obowiązkową dla każdego przyjezdnego jest lotnisko, z pasem startowym i lądowiskiem na skałach wysuniętych w ocean, tuż na krawędzi. Poszybowanie nawet kilkadziesiąt metrów w górę pozwala na obserwację poszarpanego wybrzeża, zmieniających się kolorów oceanu i wzgórz, upstrzonych niewielkimi domami. A zaledwie godzina lotu przybliży archipelag Wysp Kanaryjskich.
Na jedyne lotnisko na wyspie do niedawna można było dolecieć czeskimi liniami Fischer prosto z Pragi, dziś, poza czarterowymi samolotami latającymi w barwach największych biur podróży w sezonie wiosenno-letnim trudno na własną rękę zorganizować wylot na wyspę z naszej części Europy. Oczywiście można dolecieć do Lizbony i udać się dalej wewnętrznymi portugalskimi liniami.
Najtańszy nie czarterowy lot to wydatek ponad 550 USD.
Choć wynajem auta na wyspie nie jest problemem, a większość Portugalczyków świetnie zna angielski - nie wszystkie trasy nadają się do odkrywania przez turystów przyzwyczajonych do zgoła innych warunków i ruchu w mieście. Przejazdy bardzo wąskimi drogami pod wartkimi wodospadami wysoko nad kipielą groźnych oceanicznych fal po stromym klifowym zboczu niejednokrotnie mrozi krew w żyłach, nawet jeśli kierowcą jest "tubylec" znający trasę od dziecka.
Do wynajęcia auta obowiązkowe jest międzynarodowe prawo jazdy. Koszt wynajmu na 3 dni to wydatek ok. 110 euro.
tylko i wyłącznie autobusowy - bądź wynajem aut; trzeba przyznać, że planistyka wypraw i punktualność w pojawianiu się na przystankach autobusowych to podstawa, zazwyczaj chcąc odwiedzić inną miejscowość poza Funchalem, oddaloną od niego o 18-30 km musimy się liczyć z tym, że jeden autobus jedzie rano (lub niestety przed południem) i tylko jeden wraca, bez szans na alternatywne połączenie; przez co dlugość naszej wycieczki jest ograniczona rozpiętością dojazdów w rozkładzie
dla właścicieli mocnych nóg innym rozwiązaniem jest wypożyczenie roweru (nie takie łatwe, nawet w stolicy), jednak specyficzny klimat z bardzo wysoką wilgotnością i często wysokimi temeperaturami już wczesną wiosną oraz spore wysokości i stromizny do pokonania na trasie nie ułatwiają dojazdu, trudno też przykleić się do skały, gdy na klifie nad falami morskimi mija nas pędzący autobus
Warto powędrować po ubogich w roślinność najwyższych górach, nawet wspiąć się na Pico Ruivo (1862 m) lub Paul de Serra (1500 m npm).
Oczywiście spróbować sił w sportach wodnych, nie tylko w przyhotelowych basenach, ale nawet na otwartym oceanie, raju dla windsurferów.
Mieszkańcy wyspy są otwartymi, sympatycznymi na ogół ludzmi, głośnej młodzieży zawsze sporo jest w okolicach portu i pętli autobusów międzymiastowych w Funchal. Większość przechodniów to jednak turyści - Czesi i Niemcy oraz Brytyjczycy. Nierzadko słychać język rosyjski, ale sporo Rosjan ma tu swoje wille letnie lub wynajmuje na kilka miesięcy apartamenty, niektórzy pracują tu i bynajmniej nie przypominają młodych rosyjskich biznesmanów slynących z przepychu i braku gustu.
Wiosenny Festiwal Kwiatów w Funchal - odbywa się na ogół w drugim tygodniu kwietnia na głównych ulicach stolicy
Jak to na wyspie oceanicznej - na stole królują ryby morskie i frutti di mare. Popularny jest befsztyk z tuńczyka, pyszne dania z palasza.
Do popicia - likier czereśniowy bądź z marakui - deserowo, do obiadu zaś porto czy wino madera
Storczyki pod Katedrą w Funchal, koniecznie lokalne wino Madeira w jednej z licznich piwnicznych winiarni, niezwykle soczyste pomarańcze w sadzie na szczycie Monte (lub świeżo wyciśnięty z nich sok)
Flora na wyspie jest jej wizytówką, tak bujna i kolorowa nie wystepuje chyba nigdzie w Portugalii kontynentalnej. Symbolem Madery są strelicje, których nawet wczesną wiosną nie brakuje tak w miastach jak i na prowincji, szczególnie w regionie stolicy. Łąki pelne kalii sa niezwykłą osobliwością, kwitnące na lawendowo drzewa i rośliny doniczkowe w większości okien pachną niebywale, a ogrody i parki Funchalu dopełniają całości.
Warto powędrować po ubogich w roślinność najwyższych górach, nawet wspiąć się na Pico Ruivo (1862 m) lub Paul de Serra (1500 m npm).
Oczywiście spróbować sił w sportach wodnych, nie tylko w przyhotelowych basenach, ale nawet na otwartym oceanie, raju dla windsurferów.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Lizbona Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: portugalski
Lokalny czas
Kiedy jechać
Od kwietnia do października
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.portugal-live.net Przewodnik
- www.visitportugal.com Turystyka
- www.portugal-info.net Informacje
- www.portugal.com Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

