okazje

Okolice Krabi to cudowne miejsce dla tych, którzy potrafia docenić atrakcyjność małych miejscowości i przedewszystkim cenią sobie spokój. To miejsce idealne dla poszukujących małych hotelików. Co raz bardziej modnych w świecie Butique Hotels.

19.04.2009

Na południu Tajlandii byłem już kilka razy i mogę z całą pewnością stwierdzić, że znam te miejsca jak Śląsk z którego pochodzę. Moje pierwsze przejazdy na południe Tajlandii zaczynałem od "testowania" środków komunikacyjnych. Jechałem juz pociągiem, autokarem, płynąłem statkiem, jednak najlepszy wybór to samolot. Samolotem linii ThaiAIR z Bangkoku do Krabi leci się 1,5h. Stamtąd odebrał mnie miniVan podstawiony z hoteliku w którym się zatrzymałem. Jest to bardzo dogodna usługa, którą udostepniają hotele w Tajlandii za minimalną opłatą lub poprostu za darmo w ramach reklamy. (Trzeba uprzedzić hotel o przylocie). Hotel położony był w prowincji Krabi w miejscowości Had Yao. W drodze do Had Yao czekało mnie mnóstwo atrakcji. Droga biegła przez malutkie wioseczki i pomiędzy "łysymi" wapiennymi górami.  Na miejscu w hotelu tradycyjnym zwyczajem powitano mnie zimnym napojem i wilgotnym ręcznikiem. Położenie idealne z widokiem na Morze Andamańskie z oddali widać było wyspy.

W tym pierwszym dniu od razu niezaspokojony widokiem wyruszyłem w  teren. Wyszedłem na plażę i pierwsze co mnie zaniepokoiło to nie porządek. Jednak była to pora Monsunów więc było to zrozumiałe. Rwące sztormy wyrzuciły na plaże połamane drzewa, owoce kokosu, muszle i muszelki, butelki itp. Ktoś z obsługi hotelu sprzątał juz teren. Ja szedłem dalej w stronę jakiejś drewnianej przystani którą było widać w oddali. Cała plaża jest opanowana przez maluteńkie Kraby które niewsposób nadepnąć, tym którym udaje się uciec chowają się w małych dziurkach wydrążonych w piasku. Po drodze mijałem opuszczone, powalone domy przez Tsunami. Niektóre z nich na nowo były odbudowywane. Tuż obok tych domów były znaki informujące o Tsunami i plan drogi ewakuacyjnej. Idąc dalej spotkałem miejscowe dzieci kąpiące sie w morzu. Na widok mnie idącego z aparatem wszystkie wołały Sawasdee Khrap co znaczy: Dzień dobry, cześć. Postanowiłem iść dalej w stronę lądu. Miedzy palmami blisko plaży pasły sie krowy obok była starsza miejscowa kobieta. Oprócz połamanych palm znajdowały sie zniszczone łodzie wyrzucone przez morze  kilkaset  metrów od wody i samej plaży. Od razu sobie pomyślałem jaka to musiała być siła tego kataklizmu. Kiedy doszedłem do głównej drogi moim oczom ukazał się las palmowy a wnim pracujący w pocie czoła ludzie. Były to specjalnego gatunku palmy hodowane specjalnie do produkcji oleju palmowego uzyskiwanego właśnie z owoców tych palm. Główną drogą doszedłem do małej wioski rybackiej. Takiego widoku napewno można pozazdrościć.  Nie wzbudzałem tam większej uwagi ponieważ każdy był zapracowany jedynie nie które dzieci chciały mnie zapędzic do zabawy podobnej do naszej tzw. Zośki.  Dalej była kobieta, która zajmowała się segregacją owoców. Poniewaz uwielbiam tajskie owoce pozowliłem sobie wypisać najsmaczniejsze.

  • LAM JAJ - wyglądają jak kiść winogron, duże okrągłe, pomarańczowo-szare z twardą skórką pod którą ukrywa się soczysty biały, przezroczysty miąższ z pestką.
  • RAMBUTAN - ceglisty owoc owalnego kształtu o niesamowice słodkim miąższu.
  • DRAGON FRUIT - różowy owoc z białym miąższem podobnym do kiwi.
  • LICZI-Włochaty czerwony owoc, okrągłego kształtu z białym miąższem.
  • TAMARYND- brązowy owoc wygląda jak fasolka szparagowa albo jak groszek. Trzeba troche uważać bo w środku są nasione bardzo twarde wyglądające jak kamyki. Nie raz słyszałem że ktoś ukruszył sobie na nich zęba. Tamarynd to podstawowy owoc w kuchni tajskiej oprócz słodyczy używany jest do różnego rodzaju dań a w postaci sosu jest tajnym składnikiem używanym do tradycyjnego tajskiego śniadania PHAD THAI

Po całym dniu wróciłem do hotelowego domku, wieczorem skorzystałem z kuchni hotelowej. Oprócz europejskich dań na szczęście posaidali tajskie przysamki. Uważam, że tajska kuchnia jest najlepsza na świecie i przykro się robi widząc turystów jedzących frytki z ketchupem i kurczakiem nie próbując smacznej miejscowej kuchni. Prawdopodobnie wszyscy sie obawiają ostrości potraw ale tajowie wiedzą że dla turystów muszą robić łagodnie. Ja zawsze życze sobie" PED" co znaczy ostro ale jak sie wymówi to słowo z innym akcentem wychodzi KACZKA. Dlatego już za wczasu oprócz PED mówię że chcę dużo Chilly. Zdziwieni kelnerzy pytając po kilka razy czy na pewno ma być ostro, mówię KHRAP co znaczy TAK. A po chwili przynoszą mi OGIEŃ na talerzu. Bardzo podobało mi się to miejsce w którym się zatrzymałem. Tajowie naprawdę starają się wykonywac wszystko solidnie. Kolacja przy świecach, stolik prawie na plaży, gwieździste niebo, szum morza, migające światła na oddalonej wyspie PHI PHI coś niesamowitego.

Na drugi dzień, ponieważ jestem rodowitym góralem, wczesnym rankiem postanowiłem zwiedzić pobliski Park Narodowy KHAO PHANOMBENCHA i pochodzić  troszkę po górach. Po drodzę do Parku Narodowego w kierunku miasta Krabi zatrzymałem się na polach ryżowych i farmie krewetek. Właściciel, który zarządzał tą farmą był bardzo uprzejmy i z chęcią opowiedział mi o zakładaniu hodowli krewetek. Nie marnując czasu jechałem dalej mijając wąwóz utworzony z wapiennych olbrzymich skał dojechałem do Meczetu obok którego był zlokalizowany las kauczukowy. Jeden z tajskich muzłumanów pokazał mi ten las i wytłumaczył mi jak pozyskują sok kauczukowy. Nacinając spiralnie korę drzewa kauczukowego zaczynała sie wydzielać maź o mlecznej konsystencji, która następnie ściekała do kokosowych miseczek przymocowanych do tego drzewa. Obrócona miseczka wypukłością skierowana do góry świadczyła o skończonej pracy. Raz w tygodniu przyjeżdżał w to miejsce wóz w którym magazynowano kauczk i transportowano do firm chemicznych zajmujących się dalsza obróbką. Jak wiadomo  kauczuk ma zastosowanie w przemyśle gumowym, chemicznym z którego pozyskuję się plastik i torbki jednorazowego użytku które nagminnie stosuję się w Tajlandii co widać na zaśmieconych ulicach dużych miast. Drogi w Tajlandii sa bardzo dobrze oznakowane ale niektóre znaki nie posiadają  nawz tłumaczonych na nasz język literowany. Dotyczy to w większości znaków zlokalizowanych w małych miejscowościach. Tych na białym tle. Jeśli ktoś nie zna tajskiego języka naprawdę można się na trasie zgubić. Najkorzystniejsze jest rozwiązanie hoteli, wynajmując samochód wraz z kierowcą. Na trasie do Parku Narodowego mija się olbrzymie skały wapienne a cała droga biegnie pomiędzy nimi w dolinach.  Po drodze znajdują się drogowskazy informujące o atrakcjach danego miejsca. Liczne jaskinie przy których najczęściej istnieją małe buddyjskie świątynie. Wstep do jaskiń był tamtego czasu za darmo. Teraz jak mi wiadomo są jakieś minimalne opłaty. W końcu kiedy dotarłem do oficjalnej cześci Parku Narodowego zastałem drewniane zielone budki, szlaban, mur z nazwą parku i kogoś na styl naszego leśniczego, który był odpowedzialny za sprzedawanie biletów wstepu. I teraz kilka rad dla tych, którzy wchodzą na teren lasu deszczowego bądź do jaskiń:

  • odpowiednie obuwie.
  • odpowiedni ubiór. Odradzam krótkie spodenki i podkoszulki. Najlepiej jeansy i koszulki z długim rękawem bądź koszula.
  • czapka z daszkiem, bądź kapelusz.

W praku znajdują się 3 drogowskazy. Jeden po lewej stronie od budki leśniczego prowadzi do wodospadu, drugi też po tej samej stronie prowadzi na szczyt góry do punktu widokowego. Trzeci z kolei blisko rzeki prowadzi do jaskini. Zwiedzanie trwało cały dzień i szczerze powiedziawszy byłem zażenowanym tym co tam zastałem. W pierwszej kolejności wybrałem sie nad wodospad. Samo wejście do lasu deszcowego było już podniecające, widok olbrzymich figowców, różnorodnej roślinności naprawdę robi wrażenie. Co chwile było słychać w oddali głos wyjących małp, śpiewających ptaków a co najbardziej przykuwało oko to widok mrówek podąrzających zawsze tą samą drogą i idących w szeregu jeden za drugim. Kiedy dotarłem do wodospadu rozczarowałem sie samym jego widokiem i wdodatku leżała jakaś rura prawdopodobnie tą rurą pompowano wodę pitną. Szybko się stamtąd zabrałem i wyruszyłem szlakiem na szczyt. To była męka! Szlak nie był wcale zadbany a co najgorsze zarośnięty. Powalone drzewa, olbrzymie krzaki brakowało mi tylko maczety by poczuć się jak Indiana Jones podąrzający dżunglą. Po drodze spotkałem dwóch australijskich turystów, w krótkich spodenkach, w sandałach całych zadrapanych i zakrwawionych podążali w dół. Odradzali mi wejście na szczyt ale ja byłem jednak upartyi gdybym ich jednak posłuchał zaoszczędziłbym czas i nie miałbym przygody która wydarzyła mi sie na szczycie. Po dotarciu na szczyt powietrze stało się rześkie. W punkcie obserwacyjnym nic nie mogłem zobaczeć bo wszystko porosło drzewami. Czasem z pomiędzy drzew było widać sznur wapiennych gór, skał i morze ale bez jednogłośnego WOW.  Kiedy postanowiłem już wracać na dół zauważyłem kolejny znak mówiący o kolejnym wodospadzie i steirdziłem że skoro już jestem na szczycie to wypadałoby ten cud natury zobaczeć. Droga prowadziła w dół oprócz tego że była zarośnięta to było ślisko. I jak na filmach przygodowych upadłem i z całą siłą zjechałem na błocie w dół. Na nic były moje starania przytrzymywania się się otaczających krzaków. Wychodziły z korzeniami i razem ze mną zjeżdżały w dół. Zatrzymałem sie pod drzewem a na sobie miałem kłębowisko pijawek. Do dziś nie zapomne tego widoku, leżąc na ziemi widziałem jak odłączały się od listków krzaków i spadały na moje nogi, ręce i brzuch. To był istny horror żywcem wyjęty z filmu. W miejscu także mało interesującego wodospadu była rzeka w której udało mi się trochę doprowadzić do stanu funkcjonalności, wróciłem. Na dole w samochodzie udało mi sie przebrać i mimo tego co mnie spotkało nie straciłem zapału by zobaczeć jeszcze jaskinie.

W trzecim dniu wybrałem się na zwiedzanie miasta Krabi z wyprawą na buddyjską golgotę na górę KHAO PHANOM BENCHA w pobliżu świątyni WAT THAM SEUA inaczej zwaną "Świątynią jaskini tygrysa". Krabi jest miejscowością położoną na wzgórzu oprócz przystani na której można sobie wynająć łódź, parku, sklepów, muzeum z eksponatami dotyczacymi historii miasta, najciekawsze jednak są kierujące ruchem posągi prechistorycznego Homosapiens  zlokalizowane na skrzyżowaniu głównych ulic w centrum miasta. Dlaczego akurat prechistoryczny człowiek pojawił się w centrum miasta? Ponieważ według archeologów cała prowincja Krabi była domem, miejscem osadzenia się Homosapiens i dlatego jest symbolem Krabi wyrażony akurat w taki a nie inny sposób. Kolejnym celem obserwacji była świątynia jaskini tygrysa oddalona od Krabi ok 9km. Swą nazwę zawdzięcza tygrysowi który kiedyś zamieszkiwał tę jaskinię. W tym miejscu znajduje się główny hol świątyni z licznymi posągami Buddy. Jest to jedno z najważnieszych miejsc południowej Tajlandii do którego zjeżdzają buddyjscy mnisi. Wychodząc z jaskini tygrysa od razu znalazłem się na celu grupy małp, które tylko czekaja na chwile nie uwagi żeby coś wydrzeć z rąk turystów. Idąc na wprost w kierunku wejścia na górę Khao Phanom Bencha po lewej stronie można zobaczeć okupowany przez małpy posąg Brahmy do którego pozują niczym artystki teatralne. Mając nie wiele czasu od razu zaczałem wchodzić na górę. Na szczyt skalnej góry prowadzą schody w liczbie 1237 stopni. Niekiedy jest tak strome podejście że nie pomaga nawet trzymanie sie barierki a jedynie czołganie się chwytając stopni. Na szczycie czekała mnie nagroda. Niesamowity widok, pejzaż niczym z obrazu, wyraźnie było widać całą prownicje Krabi oraz sklane góry niczym garby wystające ponad ziemie. Na szczycie znajduję się złoty Chedi (Czed), olbrzymi posąg Buddy oraz odbita w skale stopa Buddy. Wejście na góre wymaga naprawdę dużego wysiłku przy otaczającym ponad 30  stopniowym upale. Koniecznie trzeba ze soba zabrac przynajmniej butelke wody. Na szczycie dla spragnionych, zapominalskich i odwodnionych pątników-turystów znajduję się miejsce gdzie mozna sie napić wody za darmo. Zejście z góry nie jest łatwe ale wszystkim sie udaje. Dowiedziałem sie od mnicha który akurat tam przebywał, że w każdą pełnie księżyca co ma istotne znaczenie w religii buddyzmu, grupa mnichów trzymająca latarneki wyrusza  na szczyt  góry jednocześnie się modląc. Warto być na szczycie góry aby zaobserwować zachód słońca. Piękniejszego widoku jeszcze nie widziałem.

W czwartym dniu podróży pojechałem zobaczeć Ao Nang. I tym razem skorzystałem z usług hotelu. Codzinnie rano wyjeżdzał minivan do Ao Nang a wieczorem zabierał wszystkich spowrotem do hotelu. Także miałem dużo czasu by zagłębić się w tej miejscowości. Przed wjazdem do miasta na ostrym zakręcie pod wielką sklaną górą znajduję się posąg leżącego Buddy. Warto sie tu zatrzymać. Bardzo zaciekawiło mnie to miejsce bo obok znajduje się budynek w tajskim stylu z wielkim piecem. Było to krematorium. Wokół tego miejsca znajdowały się małe budowle w które nie jako groby złożone zostały w nich prochy ważnych już nie żyjących mnichów tego regionu. Ao Nang wydaje sie być obiektem turystycznym ciągle rozwijającym się. Idąc główną ulicą w dół mijając po lewej restauracje z owocami morza za zakrętem znajduję się mała przystań łodzi, gdzie można sobie zamówić  tani rejs na obojętnie z wybranych wysp. Ponieważ na wiekszości z wysp już byłem, skusiłem się tym razem na HONG ISLAND. W drodze na wyspę po lewej stronie można zobaczeć CHICKEN ISLAND chociaż z daleka wyraźnie przypomina żółwia a po prawej stronie duży hotel Ajuttaja, który bardzo wyróżnia się na tle otaczającej go zieleni. Dalej płynąc w dalszym ciągu po prawej stronie widać na wzgórzu rezydencje letnią Króla Ramy IX a jeszcze dalej można zauważyć kopalnie Cynku. Jeśli ktoś jest szczęsciarzem może zauważyć w trakcie przepływu latające ryby. Za nim dopłynie się do celu w koszt wliczony jest przepływ do wnętrza sklanej góry tz ja to nazywam kraterem. Niesamowite wyciszone miejsce z licznymi gniazdami ptaków. Po przypłynięciu na miejsce od razu pierwszy widok przykuwa turkusowa woda i widok rozrzuconych po plaży koralowców. Należy pamiętać że  każda z niezamieszkanych wysepek to teren Praku Narodowego i zabrania się zbierania koralowców. Boso przechadzałem sie po plaży kiedy moim oczom ukazał się wielki czerwony maszt z syrenami ostrzegawczymi na wypadek Tsunami. Od razu sobie pomyślałem co by było gdyby...Na tablicy informacyjnej przed wejściem do dalszej częsci wyspy jest instrukcja postepowania w razie Tsunami. Od czasu kiedy Tsunami nawiedziło Tajlandię, Tajowie mają bardzo unowocześniony system ostrzegawczy. Na wyspie czasem można zauważyć największe z najwiekszych jaszczurek Warany. Po małym pikniku spowrotem wróciłem do Ao Nang. Mając jeszcze duzo czasu spacerowałem po miejscowości. Zauważyłem że Ao Nang to idealne miejsce dla rowerzystów, posiada długie alejki pomiędzy plażą a  drogą. Miasteczko zawiera szeroką plażę i wspaniałe jedzenie. Po powrocie do Bangkoku udałem sie do Pattaya gdzie aktualnie pomieszukuje.

info

Pieniądze  używane w Tajlandii to BHAT-Y (Baty). Wystepują po: 1,5,10,20,50,100,500,1000 BHT. Drobne po naszemu tzw miedziaki to satangi.

Zawsze wchodząc do świątyń trzeba uszanować to odpowiednim ubiorem i zachowaniem. Osoby wierzące w Polsce chodząc do kościoła także ubierają się odświętnie!!!!!!.

Nie zbierać koralowców. Grozi za to surowa kara np na lotnisku.

Nie wdawać się w dyskusje polityczne z mieszkańcami Tajlandii.

Nie wypowiadać się publicznie źle na temat Króla czy w jakiś sposób ośmieszać jego osobę!!! Zawsze uchodzić z szacunkiem dla Królewskiej Rodziny.

Zawsze wyglądać przyzwoicie, jeśli zachodzi potrzeba załatwienia czegoś w Tajskich urzędach.

Numer Ambasady Polskiej w Bangkoku to:+6626450367.  Zawsze dostaję się ten numer jednorazowo smsem zaraz po uruchomieniu telefonu na terenie Tajlandii i przy każdej zmianie operatora.

Numer alarmowy 112 nie działa.

noclegi

www.thebeachkrabi.com

www.krabisands.com

www.layanaresort.com

www.krabicozyplace.com

www.tonsaibayresort.com

www.thesrihotels.com

transport

Z Bangkoku:

Bangkok - Krabi = 12h jazdy autobusem za 600-900BHT

Bangkok -Krabi=samolotem 1,5h. www.tigerairways.com, www.nokair.com, www.bangkokair.com, www.thaiairways.com, www.fly12go.com

Na miejscu:

wypożyczenie skutera w zależności od modelu 600-900 BHT za dzień.

Taxiskuter- w mieście Krabi 20BHT

Tuk-Tuk - w godzinach od 6 rano do 18 wieczorem. Z Ao Nang do: -Krabi 300BHT, -Krabi dowrzec autobusowy 350BHT, -Wat Tham Sua 400BHT, -Lotnisko 400BHT. Z Krabi do: -Ao Nang 300BHT, -dworzec autobusowy 100BHT, -WAT THAM SEUA- 150BHT, -Lotnisko  300BHT.

Pickup buses tzw. przerobione furgonetki- Z Ao Nang do: -Krabi i na dworzec autobusowy 50BHT, Z Krabi do Ao Nang 50BHT.

Łodzie: z Krabi na wyspe PHI PHI 450BHT/za 2h przepływu. Wypływ codziennie o 10:00 i 15:00. Z AoNang na Phuket 15:30 za 1,45h przepływu 550BHT. PHI PHI 450BHT/za 2h. KOH LANTA 450BHT/2,45h

warto wiedzieć

Historia Krabi:

Według niektórych archeologów miasto Krabi jest jedną z najstarszych osad w Tajalandii. Dowodem jest to, że obszar miasta zamieszkiwał prechistoryczny lud homosapiens w czasach prechistorii w latach 25000-35000 przed Chrystusem. Zaołożenie silnie zostało poparte przez odkrycie w jaskiniach i we klifach prowincji KRabi narzedzi z kamienia, starożytnych kolorowych obrazów, koralików, ceramiki i szczątkowych szkieletów. W 1200 roku naszych czasów obszar Krabi był znany jako Ban Thai Samo czyli jeden z 12 królewskich miast które miało w herbie miasta symbol małpy. Podczas tamtego okresu, Krabi było pod rządami Królestwa Ligor, miasta lepiej dzisiaj znanego Nakhon Si Thammarat. Podczas panowania Króla Ramy V (1868-1910) utowrzona została wspólnota zwana jako PAKASAI. Wskład jej wchodziło Krabi które było prowincją należącą pod bezpośrednią jurysdykcją Nakhnon Si Thammarat. W 1872 roku, Król Rama V przeniósł centralne biuro administracyjne wspólnoty PAKASAI do prowincji Krabi a w 1875 zadecydowano o odłączeniu Krabi od Nakhon Si Thammarat.

Podczas o obecnego panowania urzędników państwowych, handlarzy, ludzi mieszkających w Krabi razem z pobliskimi prowincjami wspólnie stworzyli dla Króla, królewską rezydencję LAEM HANG NAK CAPE która znajduję sie 30 km na zachód od KRabi na Andamańskim wybrzeżu.

Pochodzenie nazwy Krabi:

Istnieją dwie legendy dotyczące pochodzenia nazwy Krabi. Pierwsza z nich mówi o wieśniakach przedstawiających duży starożytny miecz zwanym Krabi który został przypadkiem odkryty przez gubernatora prowincji. Ponieważ tamtego czasu proces ustanowienia nazwy dla prowincji był ciągle w przygotowaniu, miecze które zostały znalezione skrzyżowano i umieszczono w jaskini KHAO KHANAP NAM. Od tego czasu skrzyżowane miecze pozostały częścią prowinjonalnej pieczęci i symbolu. Druga legenda głosi że nazwa Krabi wywodzi się od  nazwy miejscowego drzewa zwanego LUMPHI. Handlarze z Malezji i Chin nazywali to drzewo jako Ka-lu-bi albo Kho-lo-bi . Dziś przyjmuję się legende o mieczach.

W Tajlandii daje się napiwki. Obsłudze restauracjii, obsłudze hotelowej, Kierującemu łodzią. Zwykle od 20BHT w zwyż, oczywiście kierującemu łodzią, sternikowi daje się więcej.

W tej cześci Tajlandii dominuje ludność muzłumańska.

Na Kho Lanta czekają dla turystów nocne tańce z płomieniami.

Warto spróbować: zupy kokosowej na trawie cytrynowej z kurczakiem i grzybami TOM KA

nabiajnych na patyku piersi z kurczaka z sosem orzechów nerkowca  i mięsa mielonego. MOO SATAY

Kurczak w Zielonym albo Czerwonym Curry. KAENG KARI KAI

Spring Rolls - Coś jak wietnamskie sajgonki ale o wiele lepsze.

i mnóstwo innych.

bezpieczeństwo

W trosce o własne bezpieczeństwo unikać  kontaktu z wiszącymi kablami już i tak obciążanymi nimi słupami elektrycznymi.

atrakcje

Tesco w  KRABI

centrum handlowe w centrum miasta KRABI zaraz przy posągach prechistorycznego człowieka

Autor: ลูคา์ Zdjęcia: Wolfgang Peters, Łukasz Pindel
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
TAJLANDIA

Stolica: Bangkok Waluta: baht (BHT) 1 BHT = 100 satangów Język urzędowy: tajski Inne: angielski

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line