Do Tajlandii wybrałam się dwa lata temu. Czas spędziłam na trzeciej co do wielkości wyspie, czyli Koh Chang oraz kilka dni na tułaczce ulicami Bangkoku. Pogoda była wymarzona - żar lał się z nieba.
09.09.2008Mój hotel był położony w znacznej odległości od tak zwanych "kulturalnych óśrodków" wyspy. Na wieczorny wypad do miasta musiałam dzwonić po taxi (stara półciężarówka z improwizowanymi siedzeniami czasami). Nie mogłam jednak narzekać na jego usytuowanie. Był tuż przy rzece, która jakieś 300 metrów dalej wpadała do oceanu. Jeśli miałam ochotę np. udać się na prywatną plażę z hotelowym barem , musiałam prosić o pomoc hotelowych gondolarzy, kursujących miedzy jednym a drugim brzegiem rzeki.
Przypływy i odpływy. Nasuwa mi się tu na myśl jedna zabawna (z perspektywy czasu oczywiście, bo nie było mi do śmiechu wtedy) historia. Właśnie z owej prywatnej plaży można rankiem przejść było na drugą stronę rzeki, pozwiedzać egzotyczną część wyspy. Szerokie rozlewisko wody tylko do pokonania, a jak mówili miejscowi woda podczas rannego odpływu sięga najwyżej do kolan. Informacja bardzo znacząca dla osoby takiej jak ja, nie umiejącej pływać niestety. Czas mijał szybko, ktoś gdzieś zobaczył mały wir powietrzny trorzący się nad zatoką, ktoś gdzieś znalazł sporawego kraba... Kiedy przypomniałam sobie o przypływie, było już za późno, woda zbyt głęboka, zbyt rwąca, by myśleć o powrocie. Panika straszna - nagle zostałam sama- a innej drogi do hotelu nie znałam. Na szczęście znalazł sie po jakimś czasie mój hero i zorganizował łódź od mieszkających niedaleko rybaków. I przypłynął po mnie. Okazało się, że mieszka w tym samym resorcie co ja.
Kim. Był barmanem. Najbardziej krzykliwym, najbardziej kolorowym, najbardziej szalonym. Zaliczał siebie do tak popularnego tu nurtu girl-boy-ów. Kosmetyczkę miał taaką dużą a w głowie co chwila nowe pomysły. Polubiłam go od pierwszej chwili, a w jego pubie spędzałam prawie wszystkie wieczory. Okazało się, że nasze nadawanie na tych samych falach nie jest przypadkowe, urodziliśmy się bowiem tego samego dnia,miesiąca i roku. Poznałam tu wspaniałych ludzi z Francji, Niemiec, Holandii, Grecji. Szybko przywiązaliśmy się do siebie - nie byłam już tu anonimowa. Kim często zabierał naszą nową paczkę na imprezy tylko dla bardzo dobrze poinformowanych. Odbywały się one w ukrytych zakątkach wyspy, zawsze gdzieś na plaży i zawsze trwały do rana. Było świetnie. Tańce w falach oceanu, pokazy żonglowania ogniem, połączone z rytmami muzyki klubowej...
Równie miło jak Kima wspominam pewnego grubiutkiego Niemca, który wyemigrował tu 15 lat temu. Otworzył restaurację i stwierdził, że tu znalazł swe szczęście, z dala od europejskiego zgiełku i wyścigu szczurów. Chętnie przychodziłam na pyszne jedzenie (kuchnia tajska, niemiecka, włoska) oraz posłuchać jego anegdotek o ludziach tu przybywających. Serwował do tego pyszne weisbeer i kilkanaście rodzajów schnapsów.
Słonie. Miejscowi powiadają, że jedna chwila spędzona z tym zwierzęciem, sprawia, że zapamiętają cię na całe życie. Ja z moim słoniem spędziłam cały dzień na tułaczce po tajskiej dżungli. Było kapitalnie. Cudowne, mądre zwierzęta... A cóż za widoki udało mi się ujrzeć. Piękne potoki, różnorodną roślinność i ptaki. Potem brałam jeszcze udział w owocowej uczcie zorganizowanej przez tajskich opiekunów.
Delfiny. Po raz pierwszy w swoim życiu pływałam z delfinami właśnie w Tajlandii. Pływanie to w stosunku do mojej osoby może zbyt mocne słowo, w każdym bądź razie uczestniczyłam w zabawie z tymi uroczymi stworzeniami. Potrafiły one na odpowiednie kiwnięcie dłoni śpiewać, skakać, pluć wodą bezczelnie, tańczyć i skakać. Bardziej odważni (czyli nie ja) mogli popływać lub być holowani na delfiniej płetwie do brzegu. A co najbardziej utkwiło w pamięci z tamtego dnia? Dotyk ich miękkiej, gładkiej skóry i ofiarowane mi pocałunki.
Buddyjska wioska. Wybrałam się na zwiedzanie. Zadowolona średnio. Na dużej przestrzeni w parku stoi kilkadziesiąt posągów przedstawiających sceny z życia Buddy i jego wcielenia. Brałam udział we mszy, po której kapłani poczęstowali nas naparem z herbaty. Byli to ludzie emanujący tak wielkim wewnętrznym spokojem i ciepłem. Ja też wzbudziłam tam małe zainteresowanie (chyba ze względu na mój wzrost), gdyż niektórzy podchodzili do mnie i prosili o zrobienie sobie pamiątkowej fotki.
Keku. Tajlandzkie jaszczurki - nie jestem dokładnie pewna ich właściwej nazwy- ale tu wszyscy mówilismy na nie właśnie tak. Wszedzie, w każdym miejscu, po zapaleniu wieczornych lamp, było ich tysiące. Niektóre malutkie na pół palca, a niektóre wielkie na półmetra. Jeden z tych malutkich, na szczęście, wpadł mi pewnego wieczoru do pokoju. To dopiero była atrakcja dla współlokatorów na moim piętrze, ponieważ krzyczałam jak opętana. Co do dobrych wiadomości związanych z keku to, według miejscowych wierzeń, kto usłyszy tą jaszczurkę śpiewającą 7 razy, zyska sławę i bogactwo na resztę życia. Moje szczęście skończyło się na pięciu razach niestety....
Bangkok - miasto wielkich przeciwności. Wieżowce, bogate hotele, nowoczesne centra handlowe w zetknięciu z biedą prostych ludzi, z których (w całej aglomeracji żyje około 11 milionów ludzi) ponad 4 miliony egzystuje w skrajnej nędzy. Niektórzy żyją na stałe w łodziach nad miejskimi kanałami lub po prostu są bezdomni. Miasto to też boryka się z plagą kieszonkowców, dlatego nie czułam się tu zbyt bezpiecznie - szczególnie wieczorem. Co uderza najbardziej? Prostytucja na każdym kroku, na każdej ulicy dziesiątki dziewczyn krzyczących "weź mnie jestem najlepsza...". Tak więc dla tysięcy spragnionych wrażeń przyjezdnych jest to swego rodzaju raj na ziemi. Szczególnie, że piękno tajskich kobiet jest niespotykane. Sama będąc dziewczyną czasam łapałam się na tym, jak nie mogę oderwać od niektórych z nich wzroku. A dobrze "poinformowani" znajomi opowiadali mi o miejscach tzw. akwariach, w których przebywają tylko najpiękniejsze księżniczki i które za odpowiednią opłatą można wyłowić nawet na całą noc.
Ulice tego miasta zakorkowane są przez okrągłą dobę. Nie pomogło nawet zbudowanie podniebnej kolei. Skytrain to również jedna z atrakcji miasta. Zalicza się też do nich pałac królewski oraz rejs kanałami miejskimi. Osobiście nie polecam - straszny smród, jeśli mam być szczera. Moje osobiste odczucia co do tej wielkomiejskiej dżungli są mieszane - niby fajnie ale czegoś brak... Dlatego wspominając Tajlandię, wolę pamiętać o Koh Chang - tamtej prostocie i pięknie.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Bangkok Waluta: baht (BHT) 1 BHT = 100 satangów Język urzędowy: tajski Inne: angielski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

