okazje
Na ulicach wciąż panuje bałagan. Kenijczycy pomału odbudowują swój kraj. Na ulicach wciąż panuje bałagan. Kenijczycy pomału odbudowują swój kraj. Podczas styczniowych zamieszek podpalano nie tylko samochody. Żywcem płonęli także ludzie. W zaułkach ulic pełno jest spalonych, lub zdewastowanych wraków. Kondycja ekonomiczna Kenii jest podobna do tego targu. Na ulicach spotyka się mnóstwo sierot, tzw. dzieci ulicy. Bieda wytycza rytm życia mieszkańców slumsów. Miejscowość Narok. Południowa Kenia. Zdewastowane drogi w miastach utrudniają komunikację mieszkańcom. Dla niektórych dzieci, dorosłe życie już się zaczęło... Handel uliczny, tak zarabia na życie wielu Kenijczyków. Czy znajda się wśród dzieci nowi liderzy? Zacząć należy od edukacji a ona jak wszystko inne w Kenii leży rozłożona na łopatki przez niewydolny system państwa.
  • Na ulicach wciąż panuje bałagan. Kenijczycy pomału odbudowują swój kraj.
  • Podczas styczniowych zamieszek podpalano nie tylko samochody. Żywcem płonęli także ludzie.
  • W zaułkach ulic pełno jest spalonych, lub zdewastowanych wraków.
  • Kondycja ekonomiczna Kenii jest podobna do tego targu.
  • Na ulicach spotyka się mnóstwo sierot, tzw. dzieci ulicy.
  • Bieda wytycza rytm życia mieszkańców slumsów. Miejscowość Narok. Południowa Kenia.
  • Zdewastowane drogi w miastach utrudniają komunikację mieszkańcom.
  • Dla niektórych dzieci, dorosłe życie już się zaczęło...
  • Handel uliczny, tak zarabia na życie wielu Kenijczyków.
  • Czy znajda się wśród dzieci nowi liderzy? Zacząć należy od edukacji a ona jak wszystko inne w Kenii leży rozłożona na łopatki przez niewydolny system państwa.

Na ulicach wciąż panuje bałagan. Kenijczycy pomału odbudowują swój kraj.

Kenia targana politycznymi rozterkami w ostatnich latach przeżywała ciężkie chwile. Powyborcza przemoc w styczniu tego roku pochłonęła ponad 1,5 tyś. ofiar. Dalsze 250 tyś do tej pory pozostaje bez dachu nad głową.

23.10.2008

Tragiczny styczeń

Incydenty i protesty zaczęły się w niedzielę 30 grudnia 2007 zaraz po zaprzysiężeniu na prezydenta oficjalnego zwycięzcy wyborów Mwai Kiwaki. Zwolennicy jego politycznego oponenta Raila Odinga wyszli na ulicę. Najpierw spłonęło kilka samochodów. Kilka osób doznało obrażeń. Następnego dnia tysiące demonstrantów wszczęło zamieszki na ulicach. Byli uzbrojeni w kije, noże i zabójcze, ząbkowane sierpy. Podczas mojego pobytu w Kenii pracowałem takimi sierpami. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jaką krzywdę można nimi wyrządzić człowiekowi. Nairobi, Kisumu i Mombasa ucierpiały najbardziej. Fale niekontrolowanej przemocy przelały się rzeką przez te miasta. Na głównej ulicy Kisumu wciąż majaczy pamiątka tych dni. Zrujnowanymi, okopconymi ścianami straszy supermarket, który ograbił i podpalił rozwścieczony tłum. W Kisumu zaprzyjaźniłem się z hindusem, który przeszedł gehennę podczas tych styczniowych dni. Niechętnie je wspomina. Jego sklep obrabowano, jak wiele innych w okolicy. On sam zamknięty w domu z rodziną modlił się, aby ten koszmar wreszcie się skończył. Dzisiaj udało mu się odbudować swój biznes, ale i tak jest zdecydowany opuścić Kenię. „Tu nie ma życia – mówi smutno i poważnie – ludzie wciąż są do siebie negatywnie usposobieni, niespokojni”. „Nie da się tu prowadzić stabilnego biznesu – dodaje – w przyszłym roku wyjeżdżamy z żoną do Australii. Wszystkie papiery już są wyrobione”. Takich ludzi, wywodzących się z dopiero kiełkującej klasy średniej, Kenia traci codziennie. Młodzież niepewna jutra ucieka za granicę. Nie chcą budować swojej przyszłości na niestabilnym, niepewnym gruncie.

Z tego co mówił mój przyjaciel wynika, że to nie mieszkańcy miasta zaczęli tę rzeź, ale ludzie z okolicznych wiosek, członkowie plemienia Kikuju. Wtargnęli do miasta samochodami, uzbrojeni i agresywni. Rozpętali piekło. Kenijska policja otrzymała rozkaz strzelania do uzbrojonych protestantów z ostrej amunicji. Ulice zaroiły się od wojska. Od niedzieli codziennie wzrastały śmiertelne statystyki. Przybywało zamordowanych i rannych. Ludzie opuszczali miasta w tym co mieli na sobie i uciekali na wieś. Podpalano domy, w których żywcem płonęli uwięzieni mieszkańcy. W Nairobi zwolennicy Raila Odinga zamknęli się w budynku kościoła i podpalili ponad trzydzieści osób. Wielu zginęło na ulicach. Tysiące rodzin pozostało bez dachu nad głową i żywności. Policja w miastach utworzyła specjalne strefy dla uchodźców. Trzymani w prymitywnych warunkach ludzie, umierali z głodu i chorób.

W pół roku po tych tragicznych wydarzeniach Kenia to całkowicie inny kraj. Jej ekonomia i pączkująca stabilizacja zostały zdewastowane. Ludzie powracają do swoich spalonych domów i zaczynają wszystko od nowa. Ponad 60 % mieszkańców kraju żyje poniżej granicy ubóstwa. Około 40 % utrzymuje się za mniej niż 1 dolara dziennie! W dalszym ciągu tli się zasypana popiołem nienawiść, szczególnie widoczna między plemieniem Luo a Kikuju. To te dwie grupy etniczne walczyły ze sobą najzacieklej. W połowie stycznia wszyscy już zapomnieli o co poszło, ale nadal wzajemnie się piętnowali. Na terenach zamieszkałych w większości przez Luo ginęli Kikuje, u Kikujów zabijali Luo. Ta sytuacja trwała do połowy lutego, kiedy to przy pomocy międzynarodowych mediatorów osiągnięo porozumienie…

Grand Coalition

Dla złagodzenia zamieszek powstała tzw. wielka koalicja – (Grand Coalition) – która ma być kompromisem dhzwaśnionych stron, głaszcząc sfrustrowany naród po zmęczonych głowach. Wynegocjowana wspólnie umowa powiada, że każda decyzja musi być zatwierdzona większością głosów przez parlament. Nic nie może się odbyć bez zgody obu stron. Czyżby zaczątki demokracji? Ależ skąd!. Na każdym kroku jak grzyby po deszczu wyrastają nowe korupcyjne afery. Codziennie nowa plotka związana z nieuczciwością polityków przetacza się przez kraj. Zadziwiło mnie jedno. Media. Tutejsze gazety w sposób bardzo otwarty piszą o tym kto, ile i czego ukradł, kto dał się kupić w zamian za cenną decyzję. Wolność mediów bardzo mnie zaskoczyła, tym bardziej z wielką uwagą śledziłem codzienne wydania dziennika Daily Nation. Na pierwszych stronach opisy afer korupcyjnych. A to ktoś sprzedał ekskluzywny państwowy hotel w centrum Nairobi, jakiejś prywatnej libijskiej firmie, a to jakieś ministerstwo kupiło coś pod stołem, bez przetargu, a to…i tak dalej. Codziennie! Na kolejnych stronach, już mniej istotne, opisy napadów rabunkowych i sporadycznych już przypadków wymierzania samosądów przez podburzonych mieszkańców. W Kenii nie ma realnego poszanowania prawa, a najgorszy jest fakt, że przykład idzie z góry. Odnoszę wrażenie, że obecnie każdy kto jest u władzy, rozgląda się za jakimś niesprzedanym jeszcze państwowym interesem, z którego można wyprowadzić górę pieniędzy, a następnie z pełnym kontem uciec z kraju. Policja pilnuje przestępców przed samosądami, zamykając ich w więzieniach i jest niezgorzej skorumpowana, jak jej wyżej postawieni zwierzchnicy. Po kraju poruszają się samochody, które w ogóle nie powinny pojawić się na drogach. Stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa innych i przewożonych pasażerów. Co robi policja? Ustawia zasieki na przedmieściach i pobiera „opłaty” za przejazd. Kto nie zapłaci trafia za kratki, często pobity, a jego samochód odstawia się na parking policyjny. Właściciel może go potem wykupić za odpowiednią „opłatą”.

Obozy, uchodźcy i dalsza gehenna

Dzisiaj wokół większych miast Kenii rozlokowane są obozy uchodźców. Przebywa w nich ponad 250 tyś. ludzi, w prymitywnych warunkach, nie mając do czego wracać. W jednym z wydań wspomnianego wyżej dziennika, przeczytałem z przerażeniem raport UNESCO na temat warunków życia w tych obozach. Kobiety i dzieci skarżą się na bestialskie wykorzystywanie ich sytuacji przez straże pilnujące obozu, policję a nawet pracowników organizacji humanitarnych, działających na ich terenie. Powszechne ponoć jest dostarczanie pożywienia w zamian za usługi seksualne. Aby zapewnić posiłek swoim głodującym dzieciom, kobiety są zmuszone płacić za to ciałem. Ten przerażający i upokarzający proceder trwa do tej pory w cieniu innych, ważniejszych tematów. Włos się na głowie jeży!

Niepewna przyszłość

Mieszkańcy Kenii starają się jak mogą zapomnieć o krwawych wydarzeniach z początku roku i wrócić do normalności. Operatorzy rynku turystycznego zachwalają walory kraju i zapewniają o jego bezpieczeństwie dla odwiedzających. Ponieważ dochody z turystyki stanowią pokaźną część przychodów państwa, rząd robi wszystko, aby ściągnąć do Kenii jak najwięcej turystów, żeby móc z kolei z nich ściągnąć jak najwięcej dolarów. W rzeczy samej turystyka kwitnie w ostatnich miesiącach, a ludzie coraz chętniej wybierają ten kierunek na wakacje. Nie obawiałbym się także o bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa podróżników, przynajmniej w tej chwili. Biali są tu traktowani z szacunkiem i ostrożną rezerwą. Policja nie zatrzymuje samochodów, w których jadą „mzungu” (biały, turysta w języku Suahili). Pilnuje także, aby odwiedzającym ich kraj nie stała się krzywda, odpędzając natrętnych sprzedawców lub zaczepiające co krok głodne dzieciaki.

Dla klasy średniej i ludzi biznesu jest to czas rosnącej frustracji. Brak stabilnych przepisów prawa, nieuregulowane kwestie własności, rosnące ceny surowców i wszechobecna korupcja nie składają się na dobre warunki dla rozwoju biznesu. Wiele z firm do tej pory nie odbudowało swojej pozycji po zamieszkach, a część z nich zbankrutowała. Część biznesmanów, jak mój wspomniany wyżej przyjaciel, wyjeżdża z kraju, zabierając ze sobą i pieniądze i wiedzę.

W oczy rzuca się jedno! Wszyscy chcą normalności i stabilizacji. Tylko nikt nie wie jak to zrobić. Spotkany przeze mnie w miasteczku Narok, obyty w świecie właściciel kamieniołomów, powiedział mi taką rzecz: „Pan bóg w swojej łaskawości pobłogosławił nas piękną ziemią. Niestety nie zesłał nam mądrych liderów”. I faktycznie! Tu wszystko kręci się nieplanowanym rytmem. Jak co gdzie upadnie, to może coś z tego wyrośnie… Hakuna Matata. Taki kraj!

warto wiedzieć

Kenia uzyskała niepodległość 12 grudnia 1963r. Na pierwszego prezydenta w wyborach powszechnych wybrano Jomo Kenyatta. Po jego śmierci władzę przejął Daniel Arap Moi. W wyborach prezydenckich w grudniu 2002r. po raz pierwszy prezydentem został Mwai Kibaki. W grudniu 2007 r. ponownie wygrał wybory. Niektórzy twierdzą, że były sfałszowane...

Najbardziej zwaśnione jest najliczniej występujące plemię Kikuju z plemieniem Luo. Ludność jest podzielona na zwolenników Raila Odinga i Mwai Kiwaki. Wciąż dochodzi między nimi do starć na tle politycznym i przynalerżności plemiennej.

bezpieczeństwo

W chwili obecnej w Kenii jest bezpiecznie. Sytuacja ustabilizowała się na tyle, że turyści znów zaczęli odwiedzać ten kraj. Jak długo będzie tu bezpiecznie? Trudno powiedzieć, atmosfera wciąż jest podgrzewana przez ujawniane przypadki politycznej korupcji.

Autor: Qris
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
KENIA

Stolica: Nairobi Waluta: szyling kenijski (KES) Języki urzędowe: angielski, suahili

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • safari
  • natura
  • kultura plemienna
  • plaże
  • rafy koralowe

Kiedy jechać

Najlepiej od stycznia do marca.

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line