okazje
ulica Shikoji-dori i Kioto Tower odbijające się w szklanej elewacji ulica Shikoji-dori i Kioto Tower odbijające się w szklanej elewacji w tradycyjnej knajpce Kioto, brama Torii drzewko wróżb i życzeń świątynia Kiomizudera świątynia Kiomizudera świątynia Kiomizudera, klasa IVc świątynia Kiomizudera  życzenia od mnicha. Kiomizudera świątynia Heian świątynia Heian, wieszanie życzeń Złoty Pawilon Kinkakuji Złoty Pawilon Kinkakuji, dziewczyny w kimonach para,  park Kinkakuji ceremonia herbaty studentki na zamku Nijo  w zamku Nijo ogrody Nijo  Nijo,  Pałac Ninomaru Nishi-Honganji Nishi-Honganji, mnich Nishi-Honganji, drzwi świątyni świątynia Higashi-Honganji stare Kioto trzy posągi  budka telefoniczna pocisk Shinkansen w trakcie kolacji
  • ulica Shikoji-dori i Kioto Tower odbijające się w szklanej elewacji
  • w tradycyjnej knajpce
  • Kioto, brama Torii
  • drzewko wróżb i życzeń
  • świątynia Kiomizudera
  • świątynia Kiomizudera
  • świątynia Kiomizudera, klasa IVc
  • świątynia Kiomizudera
  •  życzenia od mnicha. Kiomizudera
  • świątynia Heian
  • świątynia Heian, wieszanie życzeń
  • Złoty Pawilon Kinkakuji
  • Złoty Pawilon Kinkakuji, dziewczyny w kimonach
  • para,  park Kinkakuji
  • ceremonia herbaty
  • studentki na zamku Nijo
  •  w zamku Nijo
  • ogrody Nijo
  •  Nijo,  Pałac Ninomaru
  • Nishi-Honganji
  • Nishi-Honganji, mnich
  • Nishi-Honganji, drzwi świątyni
  • świątynia Higashi-Honganji
  • stare Kioto
  • trzy posągi
  •  budka telefoniczna
  • pocisk Shinkansen
  • w trakcie kolacji

ulica Shikoji-dori i Kioto Tower odbijające się w szklanej elewacji

Kioto to nie tylko stolica starej, historycznej Japonii ale również centrum wyjątkowego w skali całego świata zjawiska, jakim jest instytucja gejszy.

02.05.2008

Jesienne kimono gejszy, czyli superszybkim pociągiem w przeszłość.

    Kioto. Późny jesienny wieczór na Shikoji-dori. Rozświetlone, malowane japońskimi znakami lampiony typowej miejscowej knajpki kuszą by zajrzeć do jej środka. Dajemy się namówić finezyjnemu menu, wyglądającemu na świeże, a zrobionemu nieprawdopodobnie wiernie z plastiku, wystawionemu w przeszklonych gablotach. Wąskie schody sprowadzają nas w dół. Pustawo, półmrok rozświetlają dyskretne lampki, niewielkie pomieszczenie utrzymane w kolorach żółtych i czarnych podzielone jest na małe boksy cienkimi pergaminowymi prostokątami w drewnianych ramach, tworzącymi przesuwalne ściany. Tylko jakiś cień przemknął do sąsiedniego pokoiku, wyglądającego na kuchnię.

    Stawiam parasolkę w drewnianym pojemniku, zdejmujemy buty i wchodzimy na niewielki podest zagłębiając się w przytulną niszę. Rozsiadamy się na wygodnych poduchach rozłożonych na drewnianej podłodze. Mały niski stolik skromnie udekorowany jest serwetkami ozdobionymi wschodnimi pieczęciami. Na ścianach zwoje z malowidłami i sentencjami adekwatnymi do pory roku. Udziela się nam atmosfera klasycznej, tradycyjnej Japonii. Usiłujemy przestudiować menu, ale oprócz anglojęzycznych nazw działów reszta jest tylko w języku japońskim. Spokojnie oczekujemy na obsługę rozglądając się ciekawie po knajpce. Przez dłuższą chwilę nikt się nie zjawia, dostrzegam jedynie czarne źrenice w jednej z niewielkich dziur pergaminowej ściany. Jesteśmy tak samo rozbawieni jak „podglądacze” chichoczący po drugiej stronie kulturowej bariery.

   Zamówione karkołomną gestykulacją ciepłe sake ląduje, poprzedzone głębokim ukłonem, na stoliku. Plus onigiri, spłaszczone kulki ryżu zawiniętego w wodorosty nadziewane marynowanymi śliwkami, łososiem czy płatkami suszonej ryby bonito. Zamawiamy trochę w ciemno, bo trzeba się tu urodzić, by wyznać się na fantazyjnej wyspiarskiej kuchni. Kolejne danie podane na wykonanej z laki ozdobnej tacy pełnej malutkich pojemniczków z osobliwie skomponowanymi miniaturowymi „jedzonkami” to zawiniętymi w wodorosty, to pływającymi w galaretowatej zawiesinie, to znów wyglądającymi jak słodki deser a smakującymi lekko- pikantnie -morsko popijamy lokalnym piwem. A potem czas na słodkie już ochobo, małe półokrągłe różowe ciasteczka z czerwoną plamką pośrodku, przypominające kobiece piersi i kolejne sake podane w czarkach będących małymi dziełami sztuki. Taaa... jest wyjątkowo przyjemnie. Ale to w końcu nasz ostatni wieczór w Kioto, ostatni wieczór w magicznej Japonii. Głęboko spoglądam oczy gejszy, której portret zawieszony jest obok naszych głów. Odpowiada wyuczonym, ale jakże przyjaznym uśmiechem.

    Taniec gejszy.

   Kioto to nie tylko stolica starej, historycznej Japonii ale również centrum wyjątkowego w skali całego świata zjawiska, jakim jest instytucja gejszy. Wokół tego zawodu narosło tyle legend i nieporozumień, że starczyło by za temat poważnej rozprawy naukowej. Jedno jest pewne. Gejsza to nie jak często się uważa luksusowa prostytutka czy kurtyzana, lecz „artystka”. Artystka, której wykształcenie skupia się na tym, by być doskonałą damą do towarzystwa zamożnych mężczyzn. Władców, najwyższych urzędników, biznesmenów, artystów. Oczywiście były przypadki, że gejsza oddawała nie tylko swoją duszę możnemu protektorowi, czy nawet zakochiwała się ze wzajemnością, co kończyło się ślubem i końcem kariery. Ale były to przypadki, przynajmniej w kręgu najwybitniejszych gejsz, sporadyczne.

   Kształcenie wybranych dziewczynek rozpoczynało się kiedy mała adeptka miała pięć, sześć lat i trwało około dziesięciu lat, gdy mogła dostąpić zaszczytu bycia maiko, „młodszą gejszą”, tancerką. Dzień przejścia z etapu uczennicy do etapu maiko to dla gejszy jeden z najważniejszych, najbardziej celebrowanych dni w życiu. Na tą okazję w specjalnym sejfie czeka przygotowywane nieraz latami wyjątkowe, będące kunsztownym dziełem sztuki kimono, którego koszt dochodzi nieraz do stu tysięcy dolarów. Tak, to nie pomyłka! Sto tysięcy dolarów! Codzienne kimona gejsz, których wybitna artystka ma w swojej szafie kilkadziesiąt kosztuje „tylko” pięć do siedmiu tysięcy dolarów. Każde z nich przyporządkowane jest poprzez swoją kolorystykę czy wzory określonej porze roku. Nie mówiąc o tym, że na kolejne spotkanie nie wypada przyjść w tym samym kimonie.

   Nie bez znaczenia jest też waga kimona, a w zasadzie kimon, ponieważ są to dwa niezależne ubrania wkładane na siebie, przepasane szerokim, niezwykle barwnym kilkumetrowym „pasem” obi zawiązywanym na plecach (obi prostytutek zawiązywane było zwyczajowo z przodu), która wynosi około dwudziestu kilo. Przy wadze gejszy wahającej się w granicach czterdziestu pięciu kilo godnym podziwu jest siła tych filigranowych dam, które tańczyły, śpiewały, grały na tradycyjnych instrumentach czy zabawiały gości ekskluzywnych ochaya, herbaciarni. Do najbardziej prestiżowych ochaya, takich jak Ichirikitei czy Tomiyo, dostać się można było tylko poprzez rekomendacje, a zorganizowanie dwugodzinnego ozashiki, czyli bankietu z udziałem trzech lub czterech gejsz kosztowało fundatora kilka tysięcy dolarów. Stać było na to z pewnością tylko najzamożniejszych, a ozashiki to nieodłączny element ważnych spotkań biznesowych.

   Dzisiaj, jeśli nie mamy przyjemności być zaproszonymi na biznesowe spotkanie z udziałem tych zjawiskowych kobiet, występujące gejsze zobaczyć możemy w dawnej ochaya Kaburenjo, będącej również teatrem, podczas tradycyjnych kwietniowych przedstawień Miyako Odori, kiedy pięknie ubrane w wiosenne kimona gejsze grają na klasycznych instrumentach, śpiewają i tańczą odwieczne japońskie tańce. Na takie święto wstęp do Kaburenjo kosztuje od około 50 do 120 złotych.

   Trudno jest w dzisiejszych czasach spotkać gejsze spacerując po uliczkach starego Kioto. Raz, jest ich już tylko kilkaset, a dwa, szybko przemykają wieczorową porą zmierzając na miejsca spotkania. Będąc tylko kilka dni w Japonii nie miałem możliwości spotkania się twarzą w (białą) twarz z gejszą, ale pozostaje we mnie nieodparte przekonanie, że jeszcze tam wrócę, jeszcze się spotkamy...

    Gion Kobu, najznamienitsza w całej Japonii dzielnica gejsz, w której mieści się większość wyśmienitych herbaciarni i teatr Kaburenjo, otoczona jest kilkoma świątyniami, z których jedna z najważniejszych, Kiyomizudera, wpisana na Listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO, znajduje się w sąsiadującej dzielnicy Kiyomizu. I tak to doznania cielesne mieszają się z duchowymi. I takie jest Kioto.

   Czarka zielonej herbaty.

   To przecież tutaj usytuowany jest jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów Japonii, Złoty Pawilon Kinkaku-ji, którego błyszcząca bryła malowana złotem na japońskiej lace odbija się w Kyoko-chi, Stawie Lustrzanym. W roku 1220 była to komfortowa willa Kintsune Saionji, reprezentanta szogunów z Kamakura na dworze cesarskim w Kioto, który zbudował ogród wraz z jeziorem i Wyspami Szczęśliwości oraz Ryumon-no Taki, Wodospadem Smoczej Bramy. W 1397 roku całość (Kitayamaden) przejął Yoshimitsu, trzeci szogun Ashikaga. Po śmierci szoguna Kitayamaden przeznaczono zgodnie z jego wolą na klasztor Zen o nazwie Rokuon-ji, Jeleni Park, mającej ścisłe odniesienie do buddyzmu.

   Kinkaku to popularna nazwa Złotego Pawilonu, który w roku 1994 został wpisany do Światowego Dziedzictwa Kulturowego. Wstęp do kompleksu, który czynny jest 365 dni w roku od godziny dziewiątej do siedemnastej, kosztuje 4,00 Y, czyli ok. 10 złotych.

   Spacerując krętymi ścieżkamiznakomicie zachowanych przez mnichów Zen ogrodów natrafiliśmy na Sekka-tei, tradycyjną herbaciarnię. Jeśli oddać się we władanie mistrzyń ceremonii herbaty, to tylko tu! Powitani przez Japonkę ubraną w tradycyjne kimono zasiedliśmy, zostawiając buty na zewnątrz, w minimalistycznie urządzonym wnętrzu, którego jedyną ozdobą była tokonoma – wnęka z ikebaną i zwojem z wykaligrafowaną na dany miesiąc sentencją. Poczęstowani maleńkim lukrowanym ciastkiem ozdobionym orientalnym symbolem oczekujemy na przygotowywaną w tym czasie herbatę. Każdy ruch Japonki jest starannie wypracowany i wyważony. To swoiste przedstawienie. Po chwili porcja sproszkowanej zielonej herbaty zostaje zalana wrzątkiem w kunsztownej czarce i wymieszana za pomocą bambusowego pędzla. Herbata ma zieloną zawiesinę z pianką i specyficzny cierpki smak. A smakuje znakomicie, bo jak może smakować herbata w takim miejscu?! Jakiś czas jeszcze siedzimy na swoich piętach napawając się aromatem parzonej herbaty, atmosferą miejsca, widokiem na harmonijny ogród i spacerujące Japonki ubrane w piękne kimona. Chyba nie muszę dodawać, że jest bosko...

   Wynalazek szoguna.

   Innym z cudów Kioto jest zamek Nijo (wstęp 5,00 Y, czynny od 8:45 do 16:00) wybudowany w 1603 roku jako rezydencja pierwszego szoguna Ieyasu Tokugawa a który do dzisiaj jest symbolem siły ponad dwustupięćdziesięcioletnich wojskowych rządów rodu Tokugawa. Jako że Japonia tamtych czasów była krajem nieustających walk o władzę, podjazdów i intryg, Ieyasu wprowadził obowiązek przebywania na swoim dworze wszystkich najważniejszych przywódców podległych rodów, by nie mogli knuć przeciw niemu. Był to swoisty areszt domowy a zakładnicy byli gwarantami pokoju. A i tak szogun nie mógł spać spokojnie, ale o tym za chwilę...  

   Całkowita powierzchnia zamku z niesłychanie pięknymi wewnętrznymi ogrodami stworzonymi przez mistrza ceremonii herbaty Kobori Enshu wynosi aż 275 000 metrów kwadratowych, z czego 7300 metrów zajmują zabudowania, a wśród nich Pałac Ninomaru, Narodowy Skarb Japonii. Przed wejściem do pałacowych wnętrz obowiązkowo zdejmujemy buty i układamy w małych boksach. Pałac zbudowany z drzewa hinoki (cyprys japoński) to labirynt pięciu budynków z 33 pokojami i 800 tatami, korytarzami i tajemnymi przejściami. Drewniane ściany i przesuwane drzwi z papieru ryżowego malowane w wielu komnatach złotem przez mistrzów szkoły Kano są wyjątkowej urody. A każdy z poszczególnych budynków ma własny charakter, na przykład pierwszy z nich posiada komnaty Yanagi-no-ma (Pokój Wierzby) czy  Wakamatsu-no-ma (Pokój Młodej Sosny).

   Swoisty układ budynków stykających się ze sobą swoimi narożnikami posiada charakter obronny, chociaż tym co wyróżnia Ninomaru jest specyficznie skonstruowana podłoga. Chodząc po niej boso za każdym, nawet najostrożniejszym krokiem powodowaliśmy jej piszczenie. Deski pod naszym ciężarem minimalnie uginały się, a „antyspiskowy” wynalazek w postaci małej żelaznej klamry wydawał z siebie dźwięk niczym pisk ptaka. Stąd nazwa uguisu-bari, słowicza podłoga. Informowało to straż o intruzie. I budziło czujnego szoguna.

  

   Łapanie trzeciej Japonii.

   W trakcie moich podróży będąc w miejscu szczególnym, a takim bez wątpienia jest Kioto, miasto tysiąca zabytków, z których wiele wpisanych jest do Światowego Dziedzictwa Kulturowego, uwielbiam wstać przed wschodem słońca i zapuścić się w ciche jeszcze uliczki miasta, sprawdzić, jak swój dzień rozpoczynają mieszkańcy tego miejsca na ziemi, w którym akurat dane jest mi być.

      Poranny spacer sennym jeszcze Kioto zapadł mi w pamięć szczególnie. Wędrując wąskimi uliczkami ciasno zabudowanymi drewnianymi domami, małymi zamkniętymi jeszcze sklepikami, pachnącymi zakończonym niedawno spotkaniem ochaya czy podglądając przez okrągły otwór w przesuwanych drzwiach świątyni Nishi-Honganji rozpoczynającego poranne modły mnicha cofnąłem się po raz kolejny do przepięknego świata starej Japonii. Magia tych miejsc jest niewyobrażalna, siła setek lat niebywałej kultury działa na zmysły i wyobraźnię.

   I nie jest w stanie przezwyciężyć tych doznań fakt, że do Kioto przywiózł mnie chyba ciągle jeszcze najszybszy pociąg świata, futurystyczny Shinkansen, którego kolejny prototyp osiąga już ponad 400 km/h, a planowany pędził będzie już z szybkością 500 kilometrów na godzinę! Natomiast tak szybko jak pędzi, tak szybko wyciąga nam pieniądze z kieszeni, oferując jednak w zamian wyjątkowo wysoki komfort podróży. Koleje japońskie dla nas Europejczyków są horrendalnie drogie. Zdając sobie sprawę z powyższego Japończycy wprowadzili system Paszportów Kolejowych wyłącznie dla cudzoziemców, które zapewniają przejazd kolejami nawet o połowę taniej. Paszporty te są sprzedawane przez biura podróży wyłącznie poza granicami Japonii.

   Natomiast jeśli przychodzi nam kupowanie biletów „na miejscu” to mamy do wyboru japońsko/ anglojęzyczne automaty lub kasy biletowe obsługiwane przez również dwujęzycznych urzędników siedzących nie za plastikowym okienkiem do którego mówi się przez charczący mikrofonik, ale za marmurowym kontuarem, jak u nas w lepszych bankach. Warto pamiętać, że część pociągów objęta jest pełną rezerwacją, gdyż w Shinkansen’ach nie ma miejsc stojących. Jest za to steward(esa) z barkiem na kółkach. Fotele automatycznie ustawiają się w kierunku jazdy, natomiast jeśli chcemy stworzyć sobie rodzinny kącik, możemy je za pomocą specjalnej dźwigni obrócić w drugą stronę. Nie ma też problemu z rowerami czy wyjątkowo dużym bagażem. Jest na to specjalny wagon, w którym japońska kolej je przewiezie lub nawet z początkowej stacji kolejowej zostanie on dostarczony do hotelu przez wyspecjalizowaną firmę. Nasz bagaż zabrano nam już sprzed drzwi pokoju hotelowego w Tokio i dostarczono pod drzwi pokoju w Kioto.

   Jeszcze w Polsce miałem wyobrażenie, że w całej Japonii istnieje tylko jedna linia po której wahadłowo kursuje „pociąg – pocisk”, Shinkansen. A tymczasem stojąc na dworcu w Odawara i czekając na „swój” ekspres co rusz przekręcałem głowę, to w lewo to w prawo, w pogoni za przelatującą przez dworzec białą błyskawicą, kolejnym pociągiem Shinkansen przemierzającym wzdłuż i wszerz całą Japonię, bardziej wzdłuż. Wprawdzie ekspres zwalnia przejeżdżając przez stację, ale do takiej szybkości, którą nasze pospieszne chciały by pewnie osiągnąć.

   I dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że głos dobywający się z peronowych głośników z uporem i coraz głośniej powtarzający na zmianę to po japońsku, to po angielsku: proszę nie przekraczać  linii! zwracał się do mnie, usiłującego złapać w obiektywie aparatu znikający punkt techniki przedziwnego państwa, którego siłą futurystycznej gospodarki jest uwielbienie i hołdowanie tradycji.

 Jerzy Pawleta

Kioto, Japonia

www.jpfoto.pl

warto wiedzieć

Pomimo dowodów archeologicznych na istnienie pierwszych osad na wyspach japońskich około 10.000 p.n.e., stosunkowo niewiele wiadomo na temat działań ludzi na tych terenach przed VI w.

W VIII w., gdy silne duchowieństwo buddyjskie zaczęło mieszać się w sprawy rządu, cesarz postanowił przenieść stolicę do regionu bez wpływów buddyjskich.

Nowe miasto, Heiankyō (平安京 "stolica Heian", co znaczy "Stolica Pokoju"), zostało siedzibą dworu cesarskiego w 794 r. na polecenie cesarza Kanmu, który zdecydował się opuścić Nagaokę, krótkotrwałą siedzibę dworu po porzuceniu Nary. Później nazwa miasta została zmieniona na Kyōto ("stolica"). Odtąd miasto nieprzerwanie przez ponad tysiąc lat było ośrodkiem wyrafinowanej, dworskiej kultury, raz tracąc, a raz zyskując rzeczywistą rolę stołeczną za sprawą zmieniających siedzibę szogunów, od 1192 r. prawdziwych władców kraju.

Kioto pozostało formalną stolicą Japonii aż do Restauracji Meiji w 1868, gdy zlikwidowano szogunat, a cesarz i rząd przenieśli się do Edo. Po zmianie nazwy Edo na Tokio ("Wschodnia Stolica"), Kioto było przez krótki czas znane jako Saikyō (西京, "Zachodnia Stolica").

wikipedia.prg

Ze względu na wznoszące się dookoła miasta góry Kioto słynie z parnych letnich nocy z całkowicie nieruchomym powietrzem.

atrakcje

W czasie bombardowań podczas II wojny światowej Kioto zostało oszczędzone, dzięki czemu jest jednym z najlepiej zachowanych miast w Japonii. W mieście znajduje się 1600 świątyń buddyjskich, 400 chramów shinto, pałace, ogrody i oryginalna architektura. W rejonie Kioto znajduje się wiele z najsłynniejszych japońskich zabytków, między innymi:

  • Kiyomizu-dera – wspaniała drewniana świątynia na zboczu góry
  • Kinkaku-ji – Złoty Pawilon
  • Ginkaku-ji – Srebrny Pawilon
  • Heian Jingu – chram shinto ku czci rodziny cesarskiej (zbudowany w 1895)
  • Ryoan-ji ze słynnym skalnym ogrodem
  • Świątynia Shunkoin
  • Pałac Cesarski w Kioto
  • Cesarska Willa Katsura – jeden z najważniejszych zabytków japońskiej architektury
  • Cesarska Willa Shugaku-in – jeden z najpiękniejszych ogrodów japońskich

Inne warte polecenia miejsca w okolicach Kioto to Arashiyama i znajdujące się tam malownicze jezioro, dzielnice rozrywki Gion Kobu, Pontochō, kamishichiken, Gion Higashii Miyagawacho Ścieżka Filozofa, oraz kanały wzdłuż niektórych starszych ulic.

"Historyczne Zabytki Starożytnego Kioto" są wymienione na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Na liście znajduję się Kamo Shrine (Kami i Shimo), Kyō-ō-Gokokuji (Tōji), Kiyomizu-dera, Daigo-ji, Ninna-ji, Saihō-ji (Kokedera), Tenryū-ji, Rokuon-ji (Kinkaku-ji), Jishō-ji (Ginkaku-ji), Ryōan-ji, Hongan-ji, Kōzan-ji, Zamek Nijo oraz miejsca poza miastem.

wikipedia.org

Autor: jp
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
JAPONIA

Stolica: Tokio Waluta: jen (JPY) Język urzędowy: japoński

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line