Yanomami to ostatnie i najstarsze dziko zyjace plemie Ameryki. Lud wierzacy w magie. Znawcy przetrwania gleboko w dzunglii. Kobiety przekuwaja nos i brode patyczkami z bambusa. Mezczyzni ozdabiaja ramiona branzoletami z kolorowych pior.
13.09.2008Zderzenie sie ze swiatem Indian Yanomami to ekscytujace przezycie dla kogos kto szuka glebszej prawdy o tym co naprawde jest wazne w zyciu kazdego istnienia. Bo co wiecej liczy się od spokoju ducha i od umiejetnosci radosnego przezywania chwili? Do spotkania z tymi fascynujacymi ludzmi trzeba wzniesc na wyzszy poziom swoja swiadomosc, aby zauwazyc cos wiecej niż tylko ich obnazone ciala, prymitywny i leniwy na pozor styl zycia. Można by dyskutowac dlugo czy wizyty ludzi z cywilizowanego swiata wraz z ich podarkami zepsuja muzealna wartosc Yanomami czy tez pomoga im przetrwac korzystajac z uzytecznych udogodnien. Niby radzili sobie w dzungli przez wieki to i teraz sobie poradza jak im nic nie przywieziemy. W ten sam sposób można by oceniac nas, czemu nie zatrzymalismy się na etapie Mieszka I. Moim zdaniem chodzi raczej o pielegnowanie tradycji, jezyka, kultury, stylu zycia, a temu nie przeszkadza podarowana koszulka chroniaca przed dokuczliwymi, gryzacymi muszkami puri puri czy siekierka do szybszego sciecia drzewa zamiast mordowac się jakims lupanym kamieniem. Mysle, ze Yanomami na tyle sa czysci, niewinni i wyzbyci zadzy pozadania rzeczy zbednych ze nie zaszkodzi ich mentalnosci pomoc dorazna, aby lepiej odnalezc się w procesie nieodwracalnych zmian. Oni widza te zmiany wokół siebie ale wciąż chca pozostac tam gdzie sa, chcieliby tylko mieć dostep do rzeczy ulatwiajacych im codzienne, trudne jak by nie bylo zycie w dzungli. Od kiedy mieszkam w Wenezueli mam praktycznie na codzien stycznosc ze wszystkimi indianskimi grupami etnicznymi ale dopiero jakis czas temu moje serce otworzylo się na to co Ci Indianie maja nam do przekazania. Jestem absolutnie pod wrazeniem tych pokojowych ludzi, szanujacych srodowisko wokół siebie, bioracych tylko tyle ile potrzebuja, aby przezyc, nic na zapas i bez umiaru. Opisze tutaj moje wrazenia z ostatniej wizyty u Yanomami w wiosce zwanej Maraca nad rzeka Siapa w parku narodowym Serrania de la Neblina w Amazonii. Kontakt z Yanomami w tej wiosce jest ulatwiony ze wzgledu na fakt, ze szef spolecznosci to chlopak wychowany przez misjonarzy i mowiacy biegle po hiszpansku. Dzieki temu jest bezposrednim tlumaczem. Dzien 0.Dyskutujemy z gwardia narodowa i ministerstwem srodowiska waznosc naszych pozwolen na wjazd do parku narodowego gornego Orinoco i Sierra Parima. Okazuje się, ze park definitywnie zostal zamkniety, a misjonarze wysiedleni. Zadnemu turyscie wjechac tam nie wolno. W tym samym czasie nasz kolega przekracza park z kilkoma turystami bazujac na wczesniejszych pozwoleniach. Gwardia go zatrzymuje na szczescie już pod koniec wyprawy w drodze powrotnej, odsiaduje 24 h w zamknieciu za kare i uiszcza spora sume grzywny. Turysci się ciesza – przygoda, przygoda! Probujemy się dowiedziec o co chodzi. Plotki tylko sa takie, ze spolecznosci indianskie nie zycza sobie zaklocania im spokoju przez misjonarzy i turystow, ze zarówno misjonarze jak i turysci to tylko pretekst, żeby dostac się do zloz uranu, ze wszyscy przyjezdni niszcza biosfere itd. Postanawiamy wybrac się z dol rzeki Orinoco, gdzie zamieszkuja 3 spolecznosci Yanomami, aby zorientowac się osobiscie w aktualnej sytuacji. Dzien 1.Wynajmujemy prywatna awionetke, która chcemy poleciec do dawnej osady misjonarskiej Esmeralda. Przedtem musimy wstawic się u komendanta armii w Puerto Ayacucho, aby dobrze nas sobie obejrzal. Komendant nie ma czasu, żeby nas przyjac, czekamy około godziny, w koncu nasze paszporty sa sprawdzone przez innych urzednikow armii, mamy zezwolenie na lot. Ufff. Lodz motorowa z calym zaopatrzeniem wyslalismy rzeka Orinoco z portu Samariapo 2 dni wczesniej. Lecimy wczesnie rano 1h 40min w sumie 350 km. Pod nami caly czas zielone pluca ziemi – Amazonia i Cerro Autana. Po wyladowaniu na miejscu meldujemy się w jednostce wojskowej, gdzie liczona jest liczba pieczatek na oficjalnym zezwoleniu na ladowanie oraz przeszukiwane sa nasze bagaze. W koncu przesiadamy się na czekajaca na nas lodz motorowa z dachem i siedzeniami calkiem wygodnymi z oparciami. Plynie z nami nasz motorniczy Flaco (tzn chudy) i znajacy wszystkie plemiona Yanomami po stronie wenezuelskiej i okoliczne jednostki wojskowe - Mario. Tego dnia plyniemy intensywnie caly dzien po rzece Orinoco, a nastepnie po rzece Casiquiare, aby pokonac jak najwieksza odleglosc 200 km z predkoscia ok. 30km na godz przy zaladowanej na full lodzi. Podczas przygotowywania kanapek w drodze plaster sera laduje na mojej twarzy. Chleb podmywa strumien pryskajacej wody ale nie zatrzymujemy się, twardo plyniemy do przodu. Po drodze mijamy wioski indianskie oraz osade misjonarska, zamieniona na przygraniczna jednostke wojskowa. Tutaj wyladowujemy bagaze do zrewidowania, kontrola paszportow, oficjalnych papierow, doszukiwanie się nieprawidlowosci, tlumaczenie Maria, w koncu nas puszczaja. Pod koniec dnia nagroda za trudy dnia. Przepiekny brzeg starej osady indianskiej Capibara. Brzeg rzeki utworzony jest z owalnych blokow granitowych, nakladajacych się jeden na drugi. Lagodne zejscie do rzeki, w ktorej można się wykapac. Rozpalamy ogien pod kolacje pomiedzy kamieniami, a hamaki wieszamy pod wiata z palmy. Dawniej mieszkali tu indianie pozyskujacy kauczuk ale wiesc o zlozach zlota i diamentow innym regionie spowodowala opuszczenie osady. Pozostaly tu zarastajace dzungla drzewa kakao i cytryny. W glebi lasu dochodzimy do glazow na ksztalt domu z wejsciem do srodka, a tam znajduja się prehistoryczne rysunki wykute w skalach – formy kwiatow i twarzy ludzkich. Zastanawiamy się, czy te glazy zostaly ulozone tak precyzyjnie specjalnie czy to natura tak je uformowala. W rzece natomiast stoi jakgdyby przekrojony rowno na pol blok polokragly blok skalny. Tworzy tajemniczy pejzaz wokół. Cieszymy się, ze nie ma komarow, kontemplujemy cisze z odglosami nocnych owadow i powoli zmierzamy w kierunku hamakow. Przyswiecamy latarka, a tu nagle cos nas atakuje i gryzie. Uciekamy w poplochu. Za chwile wracamy przyswiecamy latarka znow, a na naszych moskitierach siedza wielkie osy, rzucajace się na swiatlo jak opetane. Na dodatek na mojej moskitierze siedzi jeszcze wielgachny pajak. Swiecimy pod sufit, a tam cale mnostwo os ale brak gniazda. Przez chwile myslimy, gdzie by tu spac ale jest tak ciemno, ze już za pozno na szukanie innego miejsca do spania. Czaimy się i czaimy, jak tu wejsc do hamaka pod moskitiere nie wpuszczajac jednoczesnie zadnej osy z nami. Podskakuje nerwowo w hamaku, zaplatana jak w kokonie, bo przyswiecilam, a tu mi osa siedzi w srodku, na dodatek wyobraznia dziala i co przytule policzek do hamaka, to mi się zdaje, ze ten wielgachny pajak wciąż tam siedzi po drugiej stronie. Dlugo nie możemy zasnac. Jestesmy spoceni, jest duszno.Nietoperze lataja nad nami, a jakis dziwny zwierzak rechocze jakby autentycznie się z nas wysmiewal. Przewracam się z boku na bok. Nie mogę spac, nad ranem robi się zimno ale boje się wyjsc z hamaka, żeby mi to robactwo nie wlecialo pod moskitiere. Byle do rana. Dzien 2 Wczesnym rankiem sniadanko przy brzegu rzeki, kawka, pakujemy manatki i dalej ruszamy w droge. Nad nami przelatuja co jakis czas zolto niebieskie ary. Znow posterunek wojskowy, przedstawianie papierow, liczenie waznych pieczatek, ogladanie naszych paszportow ze strona wizy amerykanskiej zamiast strony wlasciwej paszportu, bagaze do kontroli. Doplywamy do laguny rzeki Pasiva. Tutaj wskakujemy na srodku rzeki do wody. W niedalekiej odleglosci od nas plywaja delfiny toninas. Mamy na sobie kapoki, żeby sobie polezec w wodzie bez wysilku i zblizyc się do delfinow. Poziom wody w rzece jest wysoki, czesc plaz zniknelo pod woda. Mamy zatem szczescie, aby doplynac do wioski Yanomami tego samego dnia. Normalnie doplynelibysmy kolejnego dnia. Emocje rosna, celebrujemy rychle doplyniecie do Indian szklaneczka rumu z cola. Przybijamy do wysokiego urwiska, a tam zbiega się cala spolecznosc Yanomami na powitanie nas. Schodzimy niepewnie na brzeg, czekamy az Mario skomunikuje się pierwszy czy możemy wejsc do wioski. Mario daje znak, zebysmy dolaczyli do niego. Wdrapujemy się na urwisko. Oblegaja nas Indianie, starsze kobiety obejmuja mnie w pol i przytulaja się do mnie, dotykaja moje jasne wlosy, wszyscy się serdecznie usmiechaja, a szaman stuknal mnie w czolo otwarta reka i cos wymamrotal. Mamy do wyboru : rozbic oboz w lokalnym szalasie sluzacym za mini szkole i punkt medyczny, gdzie porozrzucane sa strzykawki z iglami ze szczepionkami w srodku lub w jednej z chat, w ktorej panuje polmrok. Wybieramy szkole. Pozniej okazuje się, ze to zla decyzja. Wioska istnieje w tym miejscu od 2005 roku, Indianie przeniesli się tu z innego miejsca, gdzie ziemia pod plantacje nie nadawala się dluzej do uzytku. Wioska ma ksztalt kola, domostwa Indian to szalasy z drewnianej konstrukcji, gdzie sciany i sufit pokryte sa palma a wejscie do srodka jest bardzo niskie i zakryte materialem. Nie mieszkaja dluzej we wspolnym owalnym shapono z wydzielonymi miejscami dla kazdej rodziny, ponieważ był on malo praktyczny i nie chronil ich przed gryzacymi owadami. A tutaj rozpalaja w srodku ogien dzieki czemu dym odstrasza owady w porze kiedy jest ich najwiecej. Wyposazenie domu to palenisko jedno lub dwa, hamaki, luki, strzaly, kilka wyplatanych koszy z palmy i obowiazkowo maskotki – zywe kolorowe ptaszki z podcietymi skrzydlami, które biedne siedza cale swe zycie w tym polmroku, po wsi biega tez stadko psow, które wpuszczane sa do srodka do szalasow. Za domami znajduje się plantacja, a kolejna wyzej daleko w dzunglii bo tam jest lepsza ziemia. W tym roku plony się nie udaly, banany dopiero dojrzewaja, a maniok jeszcze nie wyrosl, wioska nie ma co jesc, wiec czesciej musza polowac w lesie i lowic ryby. Szaman boleje, ze tyton wogole nie wydal nasion przez co wioska cierpi bo nie ma co zuc, dziela się wzajemnie zuzytym tytoniem przekladajac go sobie z ust do ust. Zwiniety tyton wymieszany z popiolem i zawiazany scislo wyglada jak ogromna ciemna larwa, a zujacy go Yanomami jakby był bez zebow z opuchnieta dolna warga. Zuja i kobiety i mezczyzni. Szef wioski 20 letni chlopak wygladajacy na ponad trzydziestke. On i reszta mieszkancow wchodza za nami do szkoly, przygladaja się jak organizujemy sobie miejsce do spania i przygotowujemy kolacje. Klepia się oszalale po golych cialach, bo jest akurat plaga gryzacych muszek puri puri. Kobiety maja odkryte piersi z opaska z kolorowych koralikow pod nimi. Jedne nosza krotkie lub dlugie bambusowe paliki wbite w nos oraz trzy w brode, a jeszcze inne kobiety zdejmuja je z siebie jak kolczyki na codzien, a ubieraja tylko na swieta. Nosza spodniczki z materialu na codzien, niektóre z nich sa w krotkich spodenkach i bawelnianych znoszonych podkoszulkach. Mezczyzni albo w krotkich spodenkach z golym torsem lub w samych majtkach albo tez w podkoszulkach. Każdy zaklada co ma, bo kiedys dostal od gosci wizytujacych, a jak nie ma to chodzi prawie goly i klepie się oszalale od tych muszek. Zagladaja nam do skrzynek, oczywiście chca sobie wziac wszystko co mamy, tlumaczymy, ze to nasze pozywienie na kilka dni podrozy. W koncu Mario pertraktuje z szefem wioski - Rafaelem zasady naszego pobytu i atrakcje przewidziane dla nas. Na zachete Mario odcina warkocz wilgotnego tytoniu, którego kupilismy 3 metry i wrecza szefowi. Zaraz potem ludzie się rozchodza. Wchodze do domostwa szamana, a tam już grupka Indian siedzi przy ogniu w kucki bardzo zajeta rozkrecaniem tytoniu i dzieleniem go sprawiedliwie na rodziny. Na kolacje wpraszaja się najwazniejsi w wiosce tzn rodzina szefa wioski i szamana. Rozmawiamy sobie poprzez tlumaczenie Rafaela – mowiacego biegle po hiszpansku. Mlodzi Indianie tez troche mowia i rozumieja po hiszpansku. Podczas gdy robie notatki siedzac w rogu, w moja strone idzie powoli wielka jak reka brazowa tarantula. Gdyby Rafael nie zwrocil uwagi, pewnie wspinalaby się już po moim bucie. Pieknie, kolejna noc zapowiada się jeszcze ciekawiej niż pierwsza z osami. Jako maly chlopak Rafael poznal misjonarzy, z którymi podrozowal i przy których nauczyl się pisac i czytac po hiszpansku, teraz on i jeszcze jeden Indianin ucza dzieci hiszpanskiego w mini szkolce. Mowi, ze misjonarze opowiadali im duzo o Bogu ale oni wola wierzyc po swojemu, ze Bog to matka natura, wszystko co nas otacza. Prosimy Rafaela, żeby opowiedzial nam jakies legendy Yanomami. HISTORIA KAJMANA – to było zanim czlowiek wiedzial jak rozpalic ogien, zanim czlowiek wiedzial jak polowac. Jadl wiec ziemie. Pewnego razu szaman jedzac ziemie i odprawiajac magie zamienil się w kajmana i potrafil się odmienic kiedy chcial. Dodatkowo posiadl dar zioniecia ogniem. Trzymal ten sekret dla siebie. Gdy wyszedl poza wioske, dziecko znalazo kawalek nadpalonego liscia i pokazalo starszym, którzy zaczeli podejrzewac, ze ogien wychodzi z ust szamana. Kiedy szaman wrocil sprowokowali go by im pokazal ogien, wtedy szaman zasmial się i pozar spalil wszystko dookoła. Szaman się rozzloscil i zagrozil, ze teraz jak inni znaja jego sekret to on pokaze im, ze ma wieksza moc i sprawi, ze oni wszyscy pomra. Ale zamiast tego sam zamienil się w kajmana, jego kobieta w mrowke i nie mogli się odmienic do postaci ludzkiej. I tak już zostali.HISTORIA KSIEZYCA – kiedy ksiezyc był nisko, Yanomami tracili dzieci w niewyjasniony sposób, zorientowali się w koncu, ze to ksiezyc kradnie ich dzieci i ze jest zlym duchem. Postanowili zabic ksiezyc. Wyslali dwoch wojownikow. Jeden z wojownikow był Panema czyli pechowiec i nie udalo mu się tego dokonac ale drugi był Marupiara zawsze trafial do celu i zabil ksiezyc. Mala kropla krwi z ksiezyca spadla na ziemie i tam powstala mala spolecznosc Yanomami. W innym miejscu spadla wieksza kropla krwi z ksiezyca i powstala wieksza spolecznosc Yanomami. Dlatego obecnie Yanomami wierza, ze pochodza z ksiezyca. ciag dalszy w II cz.brak miejsca tutaj
Oficjalna waluta w Wenezueli to Bolivar Fuerte tzw Bolivar mocny. Kurs oficjalny na dzien 13/09/08 1 USD = 2,15 BF, kurs czarnorynkowy 1 USD = 3,2 BF (uwaga! kurs czarnorynkowy jest nie stabilny, zmienia sie z miesiaca na miesiac ) stad tez ceny uslug turystycznych lokalnych ulegaja czestej zmianie. Karty debetowe polskich bankow nie sa akceptowane w bankomatach, karty kredytowe tylko w duzych miastach. W przypadku problemow nalezy zglosic sie do banku i mozna wyplacic gotowke z karty kredytowej bezposrednio w okienku kasjera. Zdecydowanie kraj gotowkowy, tylko w duzych miastach mozna placic karta kredytowa w restauracjach i hotelach.
W podróż należy zabrać odzież sportową, wygodne buty do marszu najlepiej trekkingowe schodzone nie nowe, sandaly do chodzenia po wodzie, osłonę głowy oraz moskitiere na kapelusz, bawełnianą odzież z długimi rękawami/kołnierzami/nogawkami (muszki gryzą), kurtke przeciwdeszczowa lub ponczo, krem przecisłoneczny z wysokim filtrem 45-60, spray na komary tropikalne (do kupienia w sklepach podróżnika np. muga), podstawową apteczkę medyczną ze środkami na dolegliwości żolądkowe, latarkę, nieprzemakalne plastikowe worki na lodz, recznik do dzunglii.
Oficjalna waluta w Wenezueli to Bolivar Fuerte tzw Bolivar mocny. Kurs oficjalny na dzien 13/09/08 1 USD = 2,15 BF, kurs czarnorynkowy 1 USD = 3,2 BF (uwaga! kurs czarnorynkowy jest nie stabilny, zmienia sie z miesiaca na miesiac ) stad tez ceny uslug turystycznych lokalnych ulegaja czestej zmianie. Karty debetowe polskich bankow nie sa akceptowane w bankomatach, karty kredytowe tylko w duzych miastach. W przypadku problemow nalezy zglosic sie do banku i mozna wyplacic gotowke z karty kredytowej bezposrednio w okienku kasjera. Zdecydowanie kraj gotowkowy, tylko w duzych miastach mozna placic karta kredytowa w restauracjach i hotelach.
W podróż należy zabrać odzież sportową, wygodne buty do marszu najlepiej trekkingowe schodzone nie nowe, sandaly do chodzenia po wodzie, osłonę głowy oraz moskitiere na kapelusz, bawełnianą odzież z długimi rękawami/kołnierzami/nogawkami (muszki gryzą), kurtke przeciwdeszczowa lub ponczo, krem przecisłoneczny z wysokim filtrem 45-60, spray na komary tropikalne (do kupienia w sklepach podróżnika np. muga), podstawową apteczkę medyczną ze środkami na dolegliwości żolądkowe, latarkę, nieprzemakalne plastikowe worki na lodz, recznik do dzunglii.
Hotele w miescie Puerto Ayacucho lub urokliwe posady i ecolodge na obrzezach miasta, polozone nad brzegami rzeki Orinoco. Najbardziej luksusowy lodge Orinoquia, ekonomiczny i estetyczny posada Manapiare
Hotele w miescie Puerto Ayacucho lub urokliwe posady i ecolodge na obrzezach miasta, polozone nad brzegami rzeki Orinoco. Najbardziej luksusowy lodge Orinoquia, ekonomiczny i estetyczny posada Manapiare
Do Caracas lata lufthansa i airfrance. Mozna tez poleciec condorem do Porlamar a stamtad samolotem do Caracas, Maturin, Puerto Ordaz lub statkiem pasazerskim do Cumana lub Puerto La Cruz.
Do Puerto Ayacucho lata raz dziennie samolot z Caracas lub mozna dojechac nocnym autobusem z Caracas.
Pomiedzy Puerto Ayacucho a Ciudad Bolivar nie ma transportu publicznego. Nalezy wynajac prywatny transport lub leciec z powrotem do Caracas a nastepnie leciec do Puerto Ordaz i autobusem 1 godz do Ciudad Bolivar lub bezposrednio autobusem 8-9 godzin z Caracas do Ciudad Bolivar
Do Caracas lata lufthansa i airfrance. Mozna tez poleciec condorem do Porlamar a stamtad samolotem do Caracas, Maturin, Puerto Ordaz lub statkiem pasazerskim do Cumana lub Puerto La Cruz.
Do Puerto Ayacucho lata raz dziennie samolot z Caracas lub mozna dojechac nocnym autobusem z Caracas.
Pomiedzy Puerto Ayacucho a Ciudad Bolivar nie ma transportu publicznego. Nalezy wynajac prywatny transport lub leciec z powrotem do Caracas a nastepnie leciec do Puerto Ordaz i autobusem 1 godz do Ciudad Bolivar lub bezposrednio autobusem 8-9 godzin z Caracas do Ciudad Bolivar
W Puerto Ayacucho w centrum miasta na placu glownym przy bazarze z pamiatkami znajduje sie ciekawe muzeum kultury etnicznej. Mozna blizej zapoznac sie z kultura Indian Yanomamis, Yecuana, Piaroa.
W Puerto Ayacucho w centrum miasta na placu glownym przy bazarze z pamiatkami znajduje sie ciekawe muzeum kultury etnicznej. Mozna blizej zapoznac sie z kultura Indian Yanomamis, Yecuana, Piaroa.
Przewodnik do Yanomami wyposazony jest w telefon radiowy. Posiada niezbedny zestaw apteczki pierwszej pomocy i przeszkolony jest w udzielaniu pierwszej pomocy w warunkach ekstremalnych. Dodatkowo nalezy zabrac zestaw popularnych w Polsce lekarstw na dolegliwosci zoladkowe, stany podgoraczkowe, srodki antyalergiczne na ukaszenia owadow, srodki przeciwbolowe. Szczepienia: zolta febra, WZW, dur brzuszny, tezec, tabletki na malarie – malarone lub lariam.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Caracas Waluta: bolivar (VEB) Język urzędowy: hiszpański
Lokalny czas
Kiedy jechać
Najlepiej od listopada do maja.
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.think-venezuela.net Informacje
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

