okazje

Ciag dalszy wyprawy do Amazonii do plemienia Yanomami.

04.10.2008

Ciag dalszy z I cz o Yanomami - Ciekawi spraw damsko-meskich wypytalismy Indian jak radza sobie kobiety z porodem. Powiedzieli, ze kobieta która rodzi idzie z druga kobieta do lasu, pije przecier ze specjalnych startych robakow, które powoduja, ze nie czuje ona bolu. Tam rodzi się dziecko. Jak kobieta ma okres to w tym czasie nie wolno jej wchodzic do rzeki, bo zanieczysci wode, musi przelezec ten czas w hamaku. Mezczyzni oficjalnie nie poslubiaja kobiet, mogą mieć jedna lub kilka kobiet jednoczesnie ale zwykle maja jedna, bo jak tlumacza, jedna kobieta to już problem, a dwie to wiekszy problem, bo ciagle się ze soba kloca i mezczyzna nie ma spokoju. W okolicy Rio Negro sa trzy osady indian Yanomami, normalnie zyja w pokoju i zapraszaja się nawzajem celem wymiany kobiet. Niestety jedna z tych wiosek ostatnio zachowala się nie ladnie, napadla na wioske Rafaela i zabrala sila bez pozwolenia jedna kobiete. W odwecie poprzedni szef wioski ruszyl do walki i zginal od strzaly przeciwnika. Stad tez Rafael przejal po nim obowiazki. Yanomami zyjacy w gornym Orinoco maja bielsza skore i jasniejsze oczy, Ci zyjacy w okolicy Rio Negro sa ciemniejsi i z brazowymi oczami. W wiosce Rafaela jest jedna Yanomami – Josefina, która zostala podarowana wiosce z gornego Orinoco. Często jednak jest tak, ze jak dziewczynka się rodzi, to już jest przypisana do konkretnego mezczyzny, wtedy on pomaga jej rodzinie na plantacji, a po pierwszej miesiaczce zabiera dziewczyne do swojej chaty lub do chaty swojej rodziny wielopokoleniowej. Srednia zycia Yanomami to 50-60 lat, tak naprawde niewielu starszych ludzi podczas tej wizyty widzielismy. Ponieważ Yanomami zyja w duzych rodzinach pod jednym dachem jak chca się kochac, wtedy ida w ciagu dnia do lasu lub robia to w hamaku w chacie jak noc jest ciemna i wszyscy dookoła chrapia. Hamak mezczyzny znajduje się wyzej nad hamakiem kobiety, bo mezczyzna jest wazniejszy. I tak nasze pogawedki trwaly do poznej nocy pod niebem Yanomami. Tej nocy nie moglismy zasnac, podekscytowani, ze tu jestesmy, oszolomieni swiatem Yanomami. Z chat jeszcze dlugo dochodzily rozmowy, chrzakania, plucie na ziemie, chyba efekt zucia tytoniu. Szaman rozpoczal swoja piesn, glosno spiewal chodzac wokół wioski.

Dzien 3

Ledwo otwieramy oczy a tu siedzi już delegacja Indian. Nawet nie ma za bardzo mozliwosci, aby się przebrac, bo z kazdej strony spogladaja ciekawe oczy. Oni nie maja poczucia prywatnosci, zyja w grupie i praktycznie wcale nie przebywaja sami. Dziewczyny dotykaja mojej bluzki na wysokosci piersi podziwiajac, ze jeszcze nie oklaply. Zdradzam im tajemnice – stanik na fiszbinach. No to wkladaja mi rece za stanik, żeby wybadac co ja tam mam…Wychodze na brzeg rzeki, wyglada malo zachecajaco do porannego mycia, wybieram nawilzajace chusteczki Johnsona dla dzieci. Spogladam na dziewczynki stojace na brzegu. Skubia male niezywe ptaszki na sniadanie. Podchodza do mnie mezczyzni z miska sniadaniowa, a w niej gotowane kawalki kajmana ze skora i zebami zmieszane z bananami.Smacznego! Wiekszosc dnia Indianie spedzaja na plantacji, w lesie lub w domach. Na podworku malo się dzieje, ponieważ dokuczaja gryzace muszki, których w tym rou jest za duzo. Wszyscy chowaja się wiec do zadymionych chat, bo tylko tam czuja się bezpiecznie. My pod nasza wiata niestety o tym nie wiedzielismy, zatem wpychamy się do chat Indian uciekajac przed ugryzieniami, a i tak za pozno bo juz wygladay po ospie. Psikamy się i psikamy repelentami ale widac na zlosliwe muszki malo co pomaga. Idziemy w towarzystwie dwoch Indian wyposazonych w luki i strzaly przez plantacje - conuco, gdzie glownie rosnie maniok i platanowce. Indianie karczuja kawalek lasu, wypalaja przestrzen pod uprawe, porzadkuja sciete drzewa, piela pole. Wchodzimy w las, tu wreszcie ulga, brak muszek, cien. Jeden z Indian scina waska liane i ruchem okreznym na wlasnej glowie formuje sobie kolo. Pokazujemy mu, ze latwiej to zrobic na zgietym lokciu niż na glowie ale on się usmiecha i wie swoje. W to kolo z liany wklada bose nogi i wspina się po palmie seje. Sprawdza czy owoce palmy już dojrzaly, bo Yanomami robia z nich sok. Z tej palmy tloczy się tez olej, który można uzywac do zdrowego smazenia i jako skuteczny srodek na astme u dzieci. Probujemy wejsc na palme nasladujac Indianina, niestety malo skutecznie. Spacerujemy dalej w glab dzunglii, nie wiemy już gdzie jestesmy i zostawieni sami sobie, pewnie nie znalezlibysmy drogi powrotnej. Indianie co jakis czas przystaja, znacza drzewa, które sa dobre do budowy chaty, a my sobie myslimy, jak oni zapamietaja droge, żeby tu wrocic, wszedzie krzaczory takie same. Po drodze Indianin szturcha dlugim kijem gniazdo na drzewie i sprawdza czy jest miod. Drugi w tym czasie znika w gestwinie, by po chwili wrocic z upolowanym ptakiem pauji. Pokazuja nam miejsce, gdzie ary zalozyly gniazdo, rozpoznaja po pierzach, które spadly na ziemie. Nacinaja drzewo kauczukowe, z którego wyplywa biala lepka ciecz. Uzywaja jej do uszczelniania drewnianego czulna. Pragnienie zaspokajamy woda ze scietej galezi drzewa. Po poludniu odbywaja się tance. To chwila oczekiwana przez Yanomami, ponieważ wiedza, ze przywiezlismy im podarki. To jest powod do zabawy. Szef wioski nawoluje wszystkich ze srodka podworka. Mezczyzni w biegu zmieniaja krotkie spodenki na czerwone przepaski, sprytnie przewiazane, ze zakrywaja co trzeba…W chatach teraz urzadzone sa charakteryzatornie – kobiety maluja swoje ciala na czerwono, twarze roznymi zygzakowatymi wzorami, kazda w inny wzor. Maluja tez mezczyzn w kropki nasladujace skore jaguara, szaman maluje twarz na czarno popiolem z ogniska wymieszanym z wlasna slina, inny wojownik ma twarz do polowy pomalowana na brazowo do polowy cala w zygzakach. Na ramionach mezczyzn pojawiaja się imponujace branzolety z dlugimi, kolorowymi piorami ptakow. Mezczyzni wyciagaja swoje najlepsze luki i strzaly. Szaman wyglada troche smiesznie, bo ma u ramion doczepione na sznurkach dyndajace, zasuszone korpusy tukanow. Kobiety zakladaja palmowe spodniczki barwione roznymi kolorami, w tym samym kolorze co spodniczka sa bambusowe kolczyki zakonczone piorami ptasimi lub zasuszonymi kwiatami, jak również identyczne kolorystycznie koralowe obrecze wokół nagich piersi. Rozpoczyna się taniec wojenny mezczyzn dookoła wioski. Mezczyzni wymachuja lukami, pokrzykuja. Robia kilka kolek na placu glownym wioski. Ustawieni sa od najmlodszego do najstarszego. Szaman na koncu. Nastepnie kobiety rozpoczynaja swój taniec i spiewy w rytuale zapraszania gosci z innej wioski. Robia podobnie jak mezczyzni kolo wokół wioski od najstarszej kobiety do najmlodszej, pozniej tworza grupki wedlug wieku, chwytaja się za ramiona spiewaja i tancza do srodka kola. To oznacza, ze gdyby byli goscie z innej wioski zostaliby zaproszeni takimi samymi grupkami, kiedy nastepna grupa kobiet rozpoczyna taniec oznacza to, ze kolejna grupa gosci może wejsc do wioski (do srodka shapono). Dla nas jest to widok tak oryginalny, ze otwieramy usta ze zdumienia i nie dowierzamy, ze tam jestesmy posrod nich. Indianie pozwalaja sobie robic zdjecia, już dawno wiedza, ze aparat fotograficzny nie kradnie im duszy, trzeba oczywiście grzecznie zapytac czy wolno a potem pokazac zfotografowanej osobie jej odbicie na ekranie kamery. Szamana jakos nie mamy smialosci fotografowac tak otwarcie, niechze magia jego wyjatkowosci trwa…

Po tancach przychodzi czas na podarki. Rozkladamy je na ziemi: jest tam tyton, maczety, noze kuchenne, lusterka dla kobiet i czerwony material, paczuszki z kolorowymi koralikami, zylki i haczyki do lowienia ryb, latarki, nozyczki, kamien do ostrzenia nozy, narzedzia do obrobki drewna, grube nici, mydlo ekologiczne. Szef wioski dzieli to wszystko wedle aktualnych potrzeb rodzin lub po rowno na kazda rodzine. Co niektorzy sa nie zadowoleni, ostro dyskutuja, ze to nie sprawiedliwy podzial, kobiety stroja obrazone miny. Niby kobieta Yanomami robi wszystko co kaze mezczyzna ale to chyba tylko w mniemaniu mezczyzn, bo w tym wypadku kobieta szefa pokazala charakterek i dala mu do zrozumienia, ze ma przechlapane, bo nie wyroznil jej dodatkowymi podarkami. Poza tym często spacerujac po wiosce slyszalam gniewne pokrzykiwania kobiet, dobiegajace z chat, a zwlaszcza z chaty szamana. Mieszkancy wioski rozeszli się do swych domostw podekscytowani podarkami, a szaman przemawial do nich glosno bezposrednio ze srodka swojej chaty. Zyczyl udanych polowow, dzieki nowym haczykom, blogoslawil dary dla wioski. Wieczorem sadowimy sie w domu szamana w oczekiwaniu na rytual yopo. Yanomami hoduja specjalne rosliny halucynogenne oraz wykorzystuja w tym celu również halucynogenne drzewo. Przygotowany szary proszek wklada się do bambusowej rurki wasko zakonczonej, tak aby pasowala do dziurki nosa, jeden Indianin sila wydechu popycha proszek przez rurke a drugi Indianin wdycha go nozdrzami przez waskie zakonczenie rurki przylozone do nosa. Srodek dziala bardzo silnie, podraznia nozdrza i powoduje ostry bol glowy. Mam osobista prosbe do szamana, aby odczynil rytual w intencji o która prosze. Po wysluchaniu mnie, szaman się zgadza. Wprowadza się w gleboki trans. Zaczyna spiewac i tanczyc robiac drobne kroczki. Jego spiew dziala na mnie uspokajajaco, wyciszam mysli, jakbym byla w glebokiej medytacji. Jestem w pelni skoncentrowana i otwarta na to co ma nastapic. Szaman wykonuje taniec deszczu i taniec malpy, energicznymi ruchami wygania ze mnie zle moce, czuje tak naprawde ze wygania dume i usztywnienie ciala w miejsce wiekszej pokory i poddania się biegowi zycia. Siada naprzeciwko mnie, przemawia i zadaje pytania retoryczne. Tak jakby probowal zlamac we mnie jakas blokade, która sobie nalozylam. Wlasciwie to nieistotne, ze nie rozumiem jego jezyka. Emocje, które reprezentujemy w tym momencie wyjasniaja wszystko. Cokolwiek to jest, jeśli ma pomoc to będę za to wdzieczna. Po odzyskaniu swiadomosci szaman prosi, abysmy w zamian za dzisiejszy rytual, pamietali o nim i o wiosce, abysmy zaprosili tu gosci z nowymi podarkami dla jego ludzi, bo oni tego potrzebuja. Na koniec szaman mowi, ze tej nocy będziemy spac gleboko i rzeczywiscie tak się dzieje, po pierwszych dniach prawie nie przespanych tej nocy spimy jak zabici.

Dzien 4

Rafael chwali się, ze raz był zaproszony przez wenezuelskie wladze na dni kultury etnicznej, gdzie wystapil w calym swym okazalym stroju wojennym. Pojechal tam, aby reprezentowac interesy swojej wioski, prosić o lodz motorowa dla spolecznosci Yanomami. Jego zdjecia wisza teraz na billboardach lotniska w Caracas. Zostal wykorzystany jako produkt marketingowy ale pomoc dla wioski nie doszla do dnia dzisiejszego. Czuje się zawiedziony z tego powodu i postanwil nizukac wiecej kontaktow z rzadem tylko wspolpracowac z turystami. Tego dnia opuszczamy wioske, chetnie zostalibysmy dluzej ale muszki puri puri skutecznie nas przeganiaja z tego miejsca. Rozdajemy Indianom praktycznie wiekszosc naszych osobistych rzeczy z plecaka, Odprowadzaja nas na brzeg, zegnamy się serdecznie. Plyniemy rzeka Siapa a nastepnie rzeka Casiquiare w kierunku San Carlos de Rio Negro. Na noc zatrzymujemy się w wieloplemiennej wiosce indianskiej, polozonej na rozleglej plazy z bialutkim piaseczkiem. Wynajmujemy wolna chate indianska w trakcie budowy, tam rozwieszamy hamaki. Idziemy spac z kurami zaraz po wczesnej kolacji.

Dzien 5.

Plyniemy rzeka Guainia na granicy z Columbia. Zatrzymujemy się u strazy granicznej Kolumbii, gdzie zolnierze sprawdzaja dokumenty lodzi i spisuja nr silnika. Mowimy, ze będziemy tedy wracac za jakas godzine tylko wstapimy do San Carlos de Rio Negro. Tam zatrzymujemy się na troche, doswiadczamy luksusu wypicia zimnej coca coli z lokalnego sklepu, sprawdzamy czy możemy kupic benzyne na zapas ale nie maja. Plyniemy wiec z powrotem przy strazy przygraniczne. Znow nas zatrzymuja, jeszcze raz Ci sami zolnierze sprawdzaja papiery i nr silnika, troche nas to zlosci bo przeciez byliśmy tu godzine temu! Na nocleg zatrzymujemy się na przepieknej bezludnej wyspie z okraglych glazow granitowych. Tu rozkladamy namioty, rozpalamy ognisko na plazy i gotujemy pyszna zupke. Niesamowite, ze niedaleko nas, na skraju dzunglii po srodku nigdzie, znajduje się kilkurodzinna wioseczka indianska, która dostala od rzadu generator pradu i lodz motorowa. Takich wiosek jest tu po drodze wiele. Korzystaja ze zdobyczy cywilizacji ale zyja wlasnym rytmem.

Dzien 6

Zmierzamy w kierunku miasteczka Maroa. Akurat odbywaja się wybory samorzadowe do gminy i leci w kolko ta sama melodia reklamuja preferowanego burmistrza. Tutaj tankujemy benzyne, wypakowujemy wszystkie rzeczy z lodzi, a nastepnie ladujemy lodz na wiekowa ciezarowke. Potem znow ladujemy cala zawartosc lodzi na ciezarowke, siadamy na dachu i jazda do portu Yavita. Mamy do pokonania 30 km w czasie około 3 godzin! Kierowca probuje ruszyc, a tu nic. Zaglada do silnika, polewa go woda i silnik zaskakuje. Za nami jedzie asekuracyjnie druga ciezarowka – rownie wiekowa. Ona tez się psuje po drodze. Czekamy wiec około 30 minut zanim ja naprawia i odpali. Za nia jedzie toyota land cruzer pick up – troche nowszy. Ten się nie zepsul. Droga przez las deszczowy jest wyboista, bloto po pas i dziurawe mosty z drewnianych pali zawieszone w powietrzu nad rzeka. Trzesie na wszystkie strony, malo nie powypadamy z ciezarowki. Oczywiście grzezniemy

w blocie. Wyciaga nas asekuracyjna wiekowa ciezarowka, która sama grzeznie w blocie. No to do roboty bierze się trzecia nowsza toyota, która to tez grzeznie w blocie. Udaje się ja wydobyc, po czym wyciaga ona asekuracyjna wiekowa ciezarowke. Sukces! Kontynuujemy podroz. W porcie Yavita wciagamy lodz do wody, ladujemy na nia wszystkie rzeczy, pomagaja nam ludzie, którzy zatrzymali się tu swoimi transportowymi bongami. To ich mobilny dom – gotuja na tych lodziach, rozwieszaja hamaki, zarabiaja na zycie rozwozac rozmaite towary do wiekszych wieloplemiennych osad indianskich. Ciag dalszy nastapi…

info

Nalezy spakowac sie w 10 kg bagazu - awionetka nie przyjmuje ciezszych bagazy. Lista rzeczy do zabarania:

wygodne buty do marszu najlepiej trekkingowe schodzone nie nowe, sandaly do chodzenia po wodzie, osłonę głowy oraz moskitiere na kapelusz, bawełnianą odzież z długimi rękawami/kołnierzami/nogawkami (muszki gryzą), kurtke przeciwdeszczowa lub lepiej ponczo, krem przecisłoneczny z wysokim filtrem 45-60, spray na komary tropikalne (do kupienia w sklepach podróżnika np. muga), podstawową apteczkę medyczną ze środkami na dolegliwości żolądkowe, latarkę, nieprzemakalne plastikowe worki na lodz, recznik, drobne prezenty do rozdania dla indian lub do wymiany towarowej (moga to byc lusterka, zapalki, zapalniczki, latarki, koszulki, spodenki, ekologiczne mydlo, nici, kredki dla dzieci, male zabawki dla dzieci, cukierki, material do szycia dla kobiet najlepiej w kolorze czerwonym)

 

Nalezy spakowac sie w 10 kg bagazu - awionetka nie przyjmuje ciezszych bagazy. Lista rzeczy do zabarania:

wygodne buty do marszu najlepiej trekkingowe schodzone nie nowe, sandaly do chodzenia po wodzie, osłonę głowy oraz moskitiere na kapelusz, bawełnianą odzież z długimi rękawami/kołnierzami/nogawkami (muszki gryzą), kurtke przeciwdeszczowa lub lepiej ponczo, krem przecisłoneczny z wysokim filtrem 45-60, spray na komary tropikalne (do kupienia w sklepach podróżnika np. muga), podstawową apteczkę medyczną ze środkami na dolegliwości żolądkowe, latarkę, nieprzemakalne plastikowe worki na lodz, recznik, drobne prezenty do rozdania dla indian lub do wymiany towarowej (moga to byc lusterka, zapalki, zapalniczki, latarki, koszulki, spodenki, ekologiczne mydlo, nici, kredki dla dzieci, male zabawki dla dzieci, cukierki, material do szycia dla kobiet najlepiej w kolorze czerwonym)

transport

Do Puerto Ayacucho skad rozpoczynamy wyprawe mozna dostac sie samolotem z Caracas lub autobusem z Caracas. Po zakonczeniu wyprawy mozna kontynuowac podroz do Ciudad Bolivar autobusem ok 12 godz (droga fatalna, zerwany asfalt) lub wynajetym prywatnym transportem.

 

 

Do Puerto Ayacucho skad rozpoczynamy wyprawe mozna dostac sie samolotem z Caracas lub autobusem z Caracas. Po zakonczeniu wyprawy mozna kontynuowac podroz do Ciudad Bolivar autobusem ok 12 godz (droga fatalna, zerwany asfalt) lub wynajetym prywatnym transportem.

 

bezpieczeństwo

Przewodnik do Yanomami wyposazony jest w telefon radiowy. Posiada niezbedny zestaw apteczki pierwszej pomocy i przeszkolony jest w udzielaniu pierwszej pomocy w warunkach ekstremalnych. Dodatkowo trzeba zabrac  zestaw popularnych w Polsce lekarstw na dolegliwosci zoladkowe, stany podgoraczkowe i przeciwbolowe. Szczepienia: zolta febra, WZW, dur brzuszny, tezec, tabletki na malarie – malarone lub lariam

 

Przewodnik do Yanomami wyposazony jest w telefon radiowy. Posiada niezbedny zestaw apteczki pierwszej pomocy i przeszkolony jest w udzielaniu pierwszej pomocy w warunkach ekstremalnych. Dodatkowo trzeba zabrac  zestaw popularnych w Polsce lekarstw na dolegliwosci zoladkowe, stany podgoraczkowe i przeciwbolowe. Szczepienia: zolta febra, WZW, dur brzuszny, tezec, tabletki na malarie – malarone lub lariam

Autor: edytamve
Sklep online
LOT daje zniżki na Facebooku
Kiedy: do 09.06.12
Cena: minus 10%
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
WENEZUELA

Stolica: Caracas Waluta: bolivar (VEB) Język urzędowy: hiszpański

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Dla piękna Andów
  • Plaże
  • Morze
  • Dzika natura

Kiedy jechać

Najlepiej od listopada do maja.

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line