Hiszpania: Sewilla - Ozdoba Andaluzji

Palacio de San Telmo

fot.: Katarzyna

Palacio de San Telmo
Na każdym kroku widać w Sewilli dawną potęgę - monumentalne budowle zaskakują przepychem i bogactwem zdobień, a liczba zabytków równa się niejednej europejskiej stolicy.

Kto przyjedzie do Sewilli w południe, tak jak ja, będzie mógł "podziwiać" tylko puste ulice, zamknięte sklepy, bary i zaciemnione okna. Miasto wydaje się wymarłe i nawet wszędobylskie muchy są bardziej ospałe niż zwykle. Po ulicach leniwie toczą się klimatyzowane autobusy i raz na kwadrans przejedzie jakiś samochód. Oprócz tego - żywego ducha.

Tajemnica zaklęta w termometrze
Wiadomo - sjesta to w Hiszpanii rzecz święta, ale dodatkowo w Sewilli rytm życia wyznacza temperatura. Gdy słupki rtęci pokazują 45 stopni w cieniu, nie warto ryzykować udaru słonecznego i kto może, chowa się w domu. Nie na darmo miasto ma przydomek najgorętszego w kraju. W lato w stolicy Andaluzji zostają tylko najstarsi mieszkańcy miasta, zagraniczni studenci szlifujący hiszpański i ledwie żywi, odwodnieni turyści.

Jednak gdy upał zelżeje - tzn. temperatura spadnie do 30 kresek - Sewilla ożywa. Najczęściej dzieje się to wczesnym rankiem albo późnym wieczorem. Wtedy można albo wpaść do tapas baru i rozpocząć dzień aromatyczną kawą i churros (diabelnie smaczna, acz niemiłosiernie słodka wariacja rodzimych pączków) albo zakończyć biesiadowanie dużą kolacją.

Olśniewające przepych wymarłego miasta
Opustoszałe ulice to świetna okazja, by z bliska i w spokoju podziwiać okazałe rezydencje ciągnące się wzdłuż rzeki Gwadalkiwir (Río Guadalquivir) w alejach: Paseo de las Delicias i las Palmeras. Chociaż spacer bez zapasu wody może skończyć się tragicznie - w pobliżu nie ma sklepów, a do najbliższego szpitala może nie starczyć sił - nie można zmarnować takiej okazji. Domy, które często są siedzibami ambasad, zachwycają wielkością i kolorystyką. Zdobione kafelkami (azulejos) są nie tylko elewacje, ale także ogrodzenia. W prawie każdym ogrodzie rosną palmy i kwiaty, a basen na dachu to nic wyjątkowego.

Tego rajskiego krajobrazu dopełniają sunące po ulicy dorożki i fontanny na skwerach i rondach. Idąc do centrum, warto odpocząć w parku Marii Luizy (Parque de Maria Luisa), który otacza największy plac miasta - Plaza de Espana i dawną siedzibę Wystawy Iberoamerykańskiej. Monumentalne dzieło stworzył w 1929 r. znany architekt Aníbal González. Sam plac jest udekorowany 52 kompozycjami z typowych azulejos, symbolizujących 52 prowincje Hiszpanii.

Najpiękniejsze ogrody w Andaluzji
To, co wydawać by się mogło w tej temperaturze niemożliwe - bujna i wypielęgnowana zieleń - w Sevilli jest jak najbardziej osiągalne. Przepiękne, zadbane ogrody z fontannami, oczkami wodnymi i klombami najprzeróżniejszych kwiatów to wręcz znak rozpoznawczy stolicy Andaluzji. Hiszpanie w jedynie im znany sposób są w stanie - przy częstych ograniczeniach zużycia wody, pielęgnować swoją zieleń i dostarczać tym samym niezapomnianych estetycznych wrażeń.

Jednymi z najpiękniejszych i najokazalszych ogrodów są te przylegające do twierdzy Real Alcázar, zbudowanej przez władców hiszpańskich na ruinach arabskiego pałacu z XI w. (Maurowie panowali w Sewilli od 710 do 1248 r.) Ogromne połacie terenu, palmy, komnaty i salony z arabskimi kobiercami - na wizytę w Real Alcázar trzeba poświęcić cały dzień. Po obejrzeniu m.in. wpaniałej kolekcji wachlarzy (abanicos) z całego świata oraz zbiorów tak charakterystycznych dla hiszpańskiej kultury ręcznie malowanych płytek ceramicznych - niektóre z azulejos mają po 200 lat - strudzony turysta może posilić się kawą w działającej na terenie kompleksu kawiarence.

Warto zwrócić uwagę szczególnie na jeden z pałaców, przebudowany w latach 1350-1369 przez króla kastylijskiego Piotra I Strasznego (Pedro I El Cruel). Palacio Mudejar to zgodnie z nazwą kwintesencja stylu mudejar i jeden z najlepiej zachowanych na świecie - oprócz kościoła Santa Maria de Blanca w Toledo - przykład połączenia elementów islamskich i chrześcijańskich w architekturze. Charakterystyczne są m.in. bogate ornamenty wykonane w stiuku i drewnie oraz kasetonowe stropy i sklepienia, czerpiące wiele z gotyku.

Niesamowita jest - organizowana od maja do września - nocna wycieczka po Real Alcázar z przewodnikiem. Sadzawki ze złotymi rybkami, ogromne drzewa i zakamarki maleńkich dziedzińców są wtedy tajemniczo podświetlone. I brak tylko turkawek oraz pawi, które za dnia dają o sobie głośno znać. Warto wydać od 7 do 10 euro (teoretycznie zniżki są tylko dla studentów z miejscowego uniwersytetu, ale turystki są w stanie wynegocjować wszystko), bo ta wycieczka pozostaje w pamięci na długo.

Sewilla złotem płynie
To właśnie Sewilla po odkryciu Nowego Świata w 1494 r. została punktem przeładunkowym w handlu z zamorskimi koloniami. W XV w. była trzecim co do wielkości miastem zachodniego świata! Te przywileje zaowocowały strumieniem pieniędzy i złota - wywożonego statkami z podbitych amerykańskich kolonii - płynącym do Sewilli od XV do początku XVIII w. Z małą "przerwą" na epidemię dżumy w 1649 roku.

Dawne bogactwo miasta najlepiej obrazują zabytki: wieża Torre del Oro (Złota Wieża), budynki giełdy i Palacio de San Telmo. Torre del Oro, wybudowana w XIII w. przez Arabów, wchodziła w skład systemu 166 fortyfikacji. W epoce wielkich odkryć Hiszpanie postanowili wykorzystać wyłożoną złotymi płytkami wieżę (jedyną, jak przetrwała po wygnaniu Maurów z Sewilli) i zaczęli w niej składować kruszce zagrabione z kolonii. Budynek dawnej giełdy, usytuowany kilka kroków od katedry, kryje w sobie dokumentację wszystkich posiadłości zamorskich Hiszpanii. Sam budynek z lat 1583-98 to doskonały przykład renesansowej architektury.

Swoje znaczenie badawcze zyskał dopiero w XVIII w., kiedy Karol III umieścił w nim Archivo de Indias (Archiwum Indii) - zbiór dokumentów nt. odkrywania i podboju Nowego Świata. W reprezentacyjnym pałacu książąt de Montpensier (Palacio de San Telmo), wybudowanym w 1682 r. mieściła się kiedyś Akademia Żeglarska, a od 1989 r. to siedziba parlamentu Andaluzji. Zresztą miasto zawdzięcza rodzinie de Montpensier oprócz tego wspaniałego barokowego pałacu również ogrody wokół Plaza de Espana, które Maria Luiza de Montpensier przekazała Sewilli.

Na uliczkach Triany i Santa Cruz
Dwie dzielnice - stara żydowska Santa Cruz i Triana - to dla mnie prawdziwa esencja Sewilli. Pierwsza to gąszcz wąskich, brukowanych uliczek z zagubionymi wśród nich restauracyjkami i sklepikami z rękodziełem; druga to mnóstwo starych kościołów np. Iglesia de Santa Ana i nieczynnych manufaktur. Po Santa Cruz/strong> najlepiej spacerować późnym popołudniem - po zakupach można wpaść to autentycznych tapas barów, gdzie zagęszczenie turystów na metr kwadratowy jest o wiele mniejsze niż w ścisłych okolicach katedry. Uwagę przykuwają ozdobne balkony, a na nich spływające w dół girlandy kwiatów. Nic dziwnego, że Santa Cruz to najpopularniejsza trasa zakochanych par.

Przechadzkę po Trianie najlepiej rozpocząć wieczorem, korzystając z mostu San Telmo (puente de San Telmo) i dalej wzdłuż rzeki dojść do kolejnego mostu Izabeli (puente de Isabel II). Z obu roztacza się wspaniały widok na oświetlone zabytki centrum m.in. Torro de Oro. Uwaga - nadbrzeże kusi turystów modnymi knajpkami, ale żeby poczuć prawdziwą atmosferę tej dzielnicy lepiej odejść od rzeki i zapuścić się w ciemne (latarnie, jak to w Hiszpanii, działają sobie tylko znanym rytmem) uliczki, by znaleźć spokojną, przytulną kawiarenkę. Chyba że tęsknimy za tłumem rozchichotanych i podchmielonych przybyszów z Wysp Brytyjskich. Spacerując po Trianie można poczuć amosferę podwórkowych oranżerii i klimatycznych zaułków. Każdy budynek ma tu swoją historię, którą z chęcią opowiedzą staruszkowie, wypoczywający na fotelach przed swoimi domami.

Sewilla z lotu ptaka
Ponieważ Sevilla położona jest na równinie, najlepiej podziwiać miasto z góry. Taką możliwość daje wizyta na szczycie katedralnej wieży i. przejażdżka młyńskich kołem z parku Prado de San Sebastian. Wieża - La Giralda - to w rzeczywistości muzułmański minaret, pozostałość po okresie panowania arabskiego.

Wysoka na prawie 100 metrów (dokładnie 97) została sprytnie wkomponowana w bryłę jednego z największych gotyckich kościołów świata - katedry św. Marii (Catedral de Santa Maria). Stała się doskonałym punktem widokowym, jednak wejście na wieżę (wstęp na Giraldę i do wnętrza kościoła są płatne oddzielnie) to nie lada wyczyn. Kręte schodki, wyślizgane posadzki i tarasujący drogę schodzący z góry turyści to przeszkody do pokonania tylko dla wytrwałych i z dobrą kondycją. Jednak widok na całe miasto z nawiązką wynagradza trudy wspinaczki.

Młyńskie koło w parku to tańsza i mniej stresująca (przynajmniej dla osób bez lęku wysokości) wersja podziwiania miasta z ptasiej perspektywy. Za jedyne 6 euro można zrobić 4 rundki, co w zupełności wystarcza na obfotografowanie miasta, ponieważ za każdym razem inny wagonik zatrzymuje się na szczycie.

Twarde lądowanie
Sewilla, jak każde miasto, ma swoje wady. Mnie najbardziej przeszkadzały roje much i tumany kurzu z remontowanych domów. Zresztą słowo remont - "obra" - jest po "aqua" i "abanico" najczęściej słyszalnym na ulicach stolicy Andaluzji. Gubernator prowincji Manuel Chaves od wielu lat zabiegał o fundusze na budowę metra i końcu dopiął swego. Podziemna kolejka zburzy jednak moim zdaniem specyficzny, staroświecki klimat Sewilli i już teraz zamienia miasto w wielki plac budowy.

Kolejnym znakiem, że Sewilla prze ku nowoczesności, jest niedawno otwarta amerykańska sieć kawiarni, gdzie serwowana jest tak lubiana przez gości zza oceanu i kompletnie bezpłciowa kawa w papierowych kubkach. Oczywiście ja też lubię mrożoną kawę, jednak będąc w Hiszpanii warto dostosować się do lokalnych zwyczajów i. podszkolić język. Zamawiając kawę mrożoną można się spodziewać co najwyżej. espresso z zimnym mlekiem, jednak można poprosić o szklankę lodu (la vasa del hielo) i naśladując rodowitych Hiszpanów po prostu wlać gorącą kawę do pucharka. Innej rady nie ma.

Przyznaję również, że w swoich wędrówkach po mieście z premedytacją omijałam kompleks wybudowany z okazji światowej wystawy EXPO z 1992 r. (na Isla de Cartuja) i leżący nieopodal park rozrywki (Isla Mágica). Ze współczesnych budowli jedynie dwa mosty - Puente del Alamillo i Puente de la Barqueta - przykuły na dłużej moją uwagę, a to ze względu na ciekawe rozwiązania architektoniczne.

Dla mnie Sewilla pozostanie na zawsze "perłą w koronie (hiszpańskiej)" i wspomnieniem magicznych chwil, spędzonych na pokazie flamenco w zaułku koło Plaza Santa Cruz.

Pierwsze spotkanie z dżunglą amazońską
Wyprawa tygodnia Pierwsze spotkanie z dżunglą amazońską

Opowieść o bajecznym miejscu w Brazylii, raju na ziemi, gdzie spanie w drewnianym domu z dziurawą podłogą i dachem z liści palmowych okazuje się być wspaniałą przygodą i gdzie lokalni przewodnicy zabierają nas na wspaniale egzotyczne wyprawy.

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.