okazje

W marcu 2006 roku pojechałem autokarem z Łodzi do Madrytu , gdzie dotarłem po 40 godzinach jazdy. Dalej wyruszyłem własnym rowerem na południe do Toledo. Po raz pierwszy ujrzałem miasto, gdzie starówka obejmuje cały gród.

09.05.2008

I tak kilometr po kilometrze, rowerem załadowanym kilkoma kilogramami bagażu po pagórkowatym rejonie Kastylii La Manczy, zbliżam się do Toledo od strony Madrytu. Zdążyłem zmoknąć i osuszyć się w marcowym słońcu Anno Domini 2006, które grzeje z siłą około 16 stopni Celsjusza. Wreszcie w późnych godzinach popołudniowych dostrzegam dawną stolicę Hiszpanii. Na ten majaczący w oddali 2 – 3 kilometrów widok serce wcale nie skacze mi do góry. Słynne stare Toledo przytłaczają okoliczne wzgórza, leżące głównie na południe i na zachód od miasta. To one a nie lazurowo błękitne niebo, jak najczęściej można zobaczyć na zdjęciach, kreują mi panoramę dla najważniejszej budowli miasta – Alkazaru.

Nie zachwyca mnie perspektywa jazdy rowerem po całkiem dużych wzniesieniach przy zmiennej pogodzie i umiarkowanej temperaturze. Ale pocieszam się nieco, bo zamiast rdzawych, spalonych słońcem zboczy wąwozu Tagu, dostrzegam sporo flory zielonej. Wjeżdżam w osiedla o współczesnej zabudowie, położone w północnej części miasta na terenie niemal płaskim. Moją uwagę zwraca sygnalizacja na przejściach dla pieszych. Obok zielonego światła przechodniom zapala się również sekundnik, wyświetlający ilość czasu pozostałą do zmiany światła na żółte. To wsteczne odliczanie sygnalizator zaczyna najczęściej od 20 sekund. Ulica pnie się w górę. Przejeżdżam obok zamkniętej na głucho areny do walki z bykami i ulicą kardynała Tavery docieram do Miasta – Muzeum, obecnego od 1987 r. na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jednak nie decyduję się wkroczyć na teren starego miasta. Powoli zbliża się wieczór i najważniejsze staje się zapewnienie noclegu. Z rowerem pełnym bagaży i niezdecydowaną miną jestem łatwym „łupem” starszego pana. Ów pan podchodzi, oferuje pomoc. Proszę o wskazanie drogi na kamping. Hiszpanie są serdeczni, potrafią kilka razy tłumaczyć dojazd w dane miejsce.

Mój pierwszy rozmówca w Toledo wyjaśnia mi drogę ze wszystkimi szczegółami. Wkłada serce w wykonywaną czynność. Jednak nie wie on, że moja znajomość hiszpańskiego jest wprost proporcjonalna do znajomości Toledo w momencie przybycia do tego miasta. Gdyby nie ręce (głównie moje) i wymienienie nazwy Tag, nic bym nie pojął. W pewnym momencie rozmówca – ochotnik wymienia nazwę kampingu – El Greco. Kiedy więc słyszę nazwę narodowości, biorę ją do siebie i protestuję, że nie jestem Grekiem, ale Polakiem (soy polaco). Teraz zaprzecza Hiszpan, a mnie jednocześnie oświeca. Przecież jestem w mieście sławnego malarza i kamping nosi jego nazwę. Udaje mi się wejść w słowo toledańczykowi i zupełnie poprawnie po hiszpańsku informuję go o swoim „odkryciu”. Sympatyczny starszy pan potwierdza i się rozstajemy. Wiem z rozmowy, że muszę dostać się do mostu na Tagu. Z ulicy kardynała Tavery skręcam w prawo w ulicę króla Alfonsa VI i aż do mostu droga wiedzie w dół. Most zwie się Puente de la Cava a za nim dostrzegam drogowskaz, informujący jak dojechać do kampingu El Greco. W powietrzu roznosi się zapach, spienionej sztucznym rzecznym progiem, wody. Ulica za mostem pnie się w górę i po kilometrze jazdy docieram na niezatłoczony, tani kamping, położony nad brzegiem rzeki.

Następnego dnia z nosem w planie Toledo, otrzymanym na recepcji kampingu, ruszam na star miasto. Od strony zachodniej wejście prowadzi przez Most Św. Marcina, niedostępny dla ruchu samochodów. Nazwa mostu jest tożsama z nazwą pobliskiego osiedla. Początkowo był tu most pontonowy, ale nie oparł się powodzi. Obecna, czterołukowa konstrukcja sięga XIV wieku. Mostu strzegą dwie bramy, po jednej po obu stronach rzeki.

W miejscu mostu św. Marcina Tag żegna wąwóz, natomiast wita go od wschodu i wtedy pokonuje inny most o korzeniach starożytnych – Puente de Alkantara. Nazwa pochodzi od arabskiego słowa Al-Qantara, znaczącego most. Budowla najlepsze lata wiąże z czasem rządów muzułmańskich. W XIII w. dokucza jej powódź i król Alfons X decyduje o przebudowie.

Wkraczam na stare miasto i zachwyt odbiera mi mowę. Trzeba zbliżyć się do bram miasta, trzeba osiągnąć brzegi Tagu i przejść jego mosty, by poczuć smak niezwykłości tego grodu. Wzgórze rozciąga się ze wschodu na zachód na około 1,5 km i około kilometra z północy na południe. Jedynie od północy miasto nie jest opasane wstęgą Tagu. Podziwiam wąskie ulice bez chodników, na niektórych rozkładam szeroko ręce i sięgam naraz przeciwnych ścian. Klimat przesądza o deficycie okien i nadmiarze klimatyzatorów. Sporo ulic jest jednokierunkowych, sporo aut zaparkowanych nosi ślady otarcia o budynki lub o inne auta. Niektóre ulice mają schody zamiast powierzchni płaskiej, w każdą ulicę można wejść bez obawy zabłądzenia. Jakby nie pójść, zawsze wyjdzie się nad brzeg Tagu.

Historia Toledo sięga czasów rzymskich, czego współczesnym śladem są ruiny cyrku rzymskiego, położone poza starym miastem. W V wieku władzę przejmują Wizygoci, a w VIII wieku wypierają ich Arabowie. Pod koniec XI wieku król Alfons VI zdobywa miasto, które w okresie prawie 400 lat rządów Arabów uzyskało charakterystyczny układ wąskich ulic. Do końca XV wieku w mieście wspólnie żyją przedstawiciele społeczności chrześcijańskiej, muzułmańskiej i żydowskiej. Do 1561 r. Toledo jest stolicą Hiszpanii. Rządy władców katolickich nie służą miastu. Represje wobec innowierców powodują, że do połowy XVII wieku miasto opuszcza połowa z około 10 tys. mieszkańców. Toledo (łac. Toletum) cierpi jeszcze poważnie dwukrotnie w XIX wieku w związku z pożarami.

Jako pierwszy z cennych zabytków Toledo napotykam kościół franciszkański San Juan de los Reyes. Fasadę budowli, pochodzącej z końca XV w., zwieńcza ośmiokątna kopuła, podkreślająca styl gotyku kwiecistego. Interesujące są łańcuchy zwisające ze ścian. Mają to być łańcuchy skuwające więzionych w Granadzie chrześcijan, przejęte po upadku Arabów. We wnętrzu mogę zobaczyć m. in. bogato zdobione korytarze klasztorne, pełne rzeźb

Przeczytaj koniecznie: Armenia: Perły za Kaukazem - ...
i płaskorzeźb, prezbiterium wchłaniające swym ogromem niewielki ołtarz. Zewsząd spoglądają poważne, rozmodlone twarze świętych i oddanych sług Kościoła.

Docieram do najwyżej położonego obiektu starego miasta – do Alkazaru. Nazwa pochodzi z języka arabskiego – Al.-Qasr i z okresu panowania Arabów (X w.) zachował się najstarszy fragment budowli – łuk nad bramą wejścową południowo – wschodniej wieży. Arabowie traktują Alkazar podobnie jak wcześniej Wizygoci – jako rezydencję królewską. Dla starożytnych Rzymian gmach stanowi pretorium. Królowie katoliccy uznają Alkazar za siedzibę królewską, dopóki miasto pozostaje stolicą. Według tradycji król Alfons VI czyni pierwszym zarządcą budynku Cyda. W późniejszych okresach budowla staje się jedynie miejscem zakwaterowania rodziny królewskiej. Od wschodniej strony Alkazaru strzeże Statua Zwycięstwa, dzierżąca oburącz miecz. Od Alkazaru na północ przy placu Zocodover dzielnie tkwi jako pomnik Miguel Cervantes.

 Dom – Muzeum El Greco mieści się w dawnej dzielnicy żydowskiej nieopodal rzeczywistego miejsca zamieszkania słynnego kreteńczyka i istnieje od 1912 r. Zawiera m. in. obraz – panoramę Toledo. Jednak posiada najdroższe bilety wstępu, co nie zachęca do podziwiania twórczości Domenikosa Theotokopoulosa. Wszak obrazy El Greco uświetniają wiele innych muzeów i wystaw. Jedno z najsłynniejszych dzieł mistrza – Pogrzeb hrabiego Orgaza znajduje się w kościele Św. Tomasza. Obraz urzeka złożonością kompozycji, pomieszaniem elementów doczesnych i duchowych. Postacie są odpowiednikami osób żyjących współcześnie z malarzem. Temat obrazu stanowi nawiązanie do cudu, jaki miał miejsce w 1312 r., gdy na pogrzebie zjawili się św. Stefan i św. Augustyn.

W 1226 r. rozpoczyna się w Toledo budowa katedry i trwa do 1493 r. Gotycka konstrukcja na planie krzyża łacińskiego o rozmiarach 140 na 130 metrów zwraca uwagę z zewnątrz bogato zdobioną fasadą z trzema portykami. Centralny portyk znajduje się nad Drzwiami Przebaczenia i odwołuje się do Ostatniej Wieczerzy. Na lewo portyk nad Drzwiami Piekielnymi, prowadzącymi do jedynej, katedralnej wieży. W tym portyku dominują, stosownie do nazwy drzwi, zdobienia twarzy ponurych i ślepych. Na prawo portyk nad Drzwiami Sprawiedliwości, prowadzącymi do katedralnych krużganków, zdobionych m. in. freskami o tematyce biblijnej. Wejście od strony głównej fasady dostępne jest jedynie przy okazji ważnych świąt i uroczystości państwowo – religijnych. Przy niewielkim, trójkątnym placu katedralnym, w odległości około 20 metrów znajduje się również pałac arcybiskupów. Toledo – była stolica kraju, siedziba archidiecezji. Szukam skojarzeń z Gnieznem...

Do katedry dostaję się za 5,5 euro wejściem od strony południowej. W górze gotyckie sklepienie, na ścianach automaty telefoniczne, ornamentyka niewielka, nawa główna z prezbiterium i ołtarzem wyrzucone na środek świątyni. Nie spotkałem dotąd kościołów, w których dookoła pod ścianami umieszczone są kapliczki, także za prezbiterium. W polskich świątyniach prezbiterium styka się z zachodnią ścianą budowli. W Hiszpanii kościoły za prezbiterium mają kapliczki tak jak w nawach bocznych i w transepcie. Ogólnie daje to wrażenie jakby w kościele odbywało się malowanie ścian i „meble” zsunięto na środek.

W jednej z kapliczek dostrzegam wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Przechodzę do zachrystii. Dopada mnie inny świat. W skarbcu podziwiam przetykane złotymi nićmi XVI-wieczne ornaty i monstrualną ponad dwumetrową monstrancję, wykonaną w latach 1517-1524 ze złota, srebra i cennych kamieni, obejmującą 5.600 elementów. Pani podziwiająca razem ze mną monstrancję wyraża przypuszczenie, że owo arcydzieło zawiera w sobie złoto Ameryki. Tłumaczę owej pani, że raczej wątpliwe jest, by w czasie powstawania tej perełki sztuki sakralnej złoto Ameryki było dopierow fazie odkrywania. Podziwiam dalej obrazy Tycjana i cykl portretów Apostołów autorstwa El Greco. W jednej z kaplic w ołtarzu znajduje się obraz El Greco „Obnażenie Chrystusa z szat”. Cuda zgromadzone w toledańskiej katedrze nasuwają smutną refleksję o Polskim dziedzictwie kulturowym, okaleczonym potopem szwedzkim i dwoma światowymi wojnami.

Od północy miasta nie chroni wąwóz Tagu. Tu mury miejskie obfitują w piękne bramy – najbardziej okazałe począwszy od zachodu to XVI wieczna Puerta de Cambron z czterema wieżami, stara i nowa Puerta de Bisagra i czternastowieczna Brama Słońca (Puerta de Sol), reprezentująca styl mudejar. Dla mnie najładniejsza jest Puerta Nueva de Bisagra – brama miejska pierwotnie zbudowana w okresie rządów muzułmańskich, ale przebudowana gruntownie w 1550 r. za panowania cesarza Karola V. Nad przejściem na fasadzie bramy rozkłada swe skrzydła dwugłowy orzeł w koronie – symbol Habsburgów. Uroku budowli dodają dwie półkoliste baszty. Nazwa wywodzi się z arabskiego słowa Bab – Shagra, podkreślającego wyjście z bramy na rozległą równinę.

Schodzę ulicą do Bramy Słońca, na murku przy chodniku wygrzewają się jaszczurki. Mijam sklepy, oferujące turystom mnóstwo pamiątek, najczęściej wyłożonych na ulicy, powieszonych na fasadach sklepów. Dominuje ceramika i Don Kichot. Ceny nie odstraszają. Są zbliżone do cen w dużym polskim mieście. W mijanych pubach dominuje kawa, oferowana na tysiąc sposobów. Preferuję herbatę, której próżno szukać w menu wywieszonym na ścianie lokali gastronomicznych. Dostaję ją, ale płyn wypełnia około 2/3 szklanki-musztardówki. Owa dyskryminacja herbaty zwróci mą uwagę również na południu Hiszpanii. Toledo, w porównaniu z innymi miastami iberyjskimi, nie emanuje nocnym życiem, gwarem ulicznym w blasku świateł i tłumami w knajpach. Lokale są niewielkie, jakby zharmonizowane z wąskimi ulicami. Większą, niedrogą restaurację spotykam na placu Zocodover.

Tak mijają cztery dni pobytu w byłej stolicy Hiszpanii, obecnie zamieszkałej przez około 73 tysiące mieszkańców. Czas się tu zatrzymał wielokrotnie, ale ja nie chcę się zatrzymać. Chcę tu wrócić.

warto wiedzieć

Historia Toledo sięga czasów rzymskich, czego współczesnym śladem są ruiny cyrku rzymskiego, położone poza starym miastem. W V wieku władzę przejmują Wizygoci, a w VIII wieku wypierają ich Arabowie. Pod koniec XI wieku król Alfons VI zdobywa miasto, które w okresie prawie 400 lat rządów Arabów uzyskało charakterystyczny układ wąskich ulic. Do końca XV wieku w mieście wspólnie żyją przedstawiciele społeczności chrześcijańskiej, muzułmańskiej i żydowskiej. Do 1561 r. Toledo jest stolicą Hiszpanii. Rządy władców katolickich nie służą miastu. Represje wobec innowierców powodują, że do połowy XVII wieku miasto opuszcza połowa z około 10 tys. mieszkańców. Toledo (łac. Toletum) cierpi jeszcze poważnie dwukrotnie w XIX wieku w związku z pożarami.

 

Historia Toledo sięga czasów rzymskich, czego współczesnym śladem są ruiny cyrku rzymskiego, położone poza starym miastem. W V wieku władzę przejmują Wizygoci, a w VIII wieku wypierają ich Arabowie. Pod koniec XI wieku król Alfons VI zdobywa miasto, które w okresie prawie 400 lat rządów Arabów uzyskało charakterystyczny układ wąskich ulic. Do końca XV wieku w mieście wspólnie żyją przedstawiciele społeczności chrześcijańskiej, muzułmańskiej i żydowskiej. Do 1561 r. Toledo jest stolicą Hiszpanii. Rządy władców katolickich nie służą miastu. Represje wobec innowierców powodują, że do połowy XVII wieku miasto opuszcza połowa z około 10 tys. mieszkańców. Toledo (łac. Toletum) cierpi jeszcze poważnie dwukrotnie w XIX wieku w związku z pożarami.

 

Jednak nie decyduję się wkroczyć na teren starego miasta. Powoli zbliża się wieczór i najważniejsze staje się zapewnienie noclegu. Z rowerem pełnym bagaży i niezdecydowaną miną jestem łatwym „łupem” starszego pana. Ów pan podchodzi, oferuje pomoc. Proszę o wskazanie drogi na kamping. Hiszpanie są serdeczni, potrafią kilka razy tłumaczyć dojazd w dane miejsce. Mój pierwszy rozmówca w Toledo wyjaśnia mi drogę ze wszystkimi szczegółami. Wkłada serce w wykonywaną czynność. Jednak nie wie on, że moja znajomość hiszpańskiego jest wprost proporcjonalna do znajomości Toledo w momencie przybycia do tego miasta. Gdyby nie ręce (głównie moje) i wymienienie nazwy Tag, nic bym nie pojął. W pewnym momencie rozmówca – ochotnik wymienia nazwę kampingu – El Greco. Kiedy więc słyszę nazwę narodowości, biorę ją do siebie i protestuję, że nie jestem Grekiem, ale Polakiem (soy polaco). Teraz zaprzecza Hiszpan, a mnie jednocześnie oświeca. Przecież jestem w mieście sławnego malarza i kamping nosi jego nazwę. Udaje mi się wejść w słowo toledańczykowi i zupełnie poprawnie po hiszpańsku informuję go o swoim „odkryciu”. Sympatyczny starszy pan potwierdza i się rozstajemy.

 

Schodzę ulicą do Bramy Słońca, na murku przy chodniku wygrzewają się jaszczurki. Mijam sklepy, oferujące turystom mnóstwo pamiątek, najczęściej wyłożonych na ulicy, powieszonych na fasadach sklepów. Dominuje ceramika i Don Kichot. Ceny nie odstraszają. Są zbliżone do cen w dużym polskim mieście. W mijanych pubach dominuje kawa, oferowana na tysiąc sposobów. Preferuję herbatę, której próżno szukać w menu wywieszonym na ścianie lokali gastronomicznych. Dostaję ją, ale płyn wypełnia około 2/3 szklanki-musztardówki. Owa dyskryminacja herbaty zwróci mą uwagę również na południu Hiszpanii. Toledo, w porównaniu z innymi miastami iberyjskimi, nie emanuje nocnym życiem, gwarem ulicznym w blasku świateł i tłumami w knajpach. Lokale są niewielkie, jakby zharmonizowane z wąskimi ulicami. Większą, niedrogą restaurację spotykam na placu Zocodover.

 

Jednak nie decyduję się wkroczyć na teren starego miasta. Powoli zbliża się wieczór i najważniejsze staje się zapewnienie noclegu. Z rowerem pełnym bagaży i niezdecydowaną miną jestem łatwym „łupem” starszego pana. Ów pan podchodzi, oferuje pomoc. Proszę o wskazanie drogi na kamping. Hiszpanie są serdeczni, potrafią kilka razy tłumaczyć dojazd w dane miejsce. Mój pierwszy rozmówca w Toledo wyjaśnia mi drogę ze wszystkimi szczegółami. Wkłada serce w wykonywaną czynność. Jednak nie wie on, że moja znajomość hiszpańskiego jest wprost proporcjonalna do znajomości Toledo w momencie przybycia do tego miasta. Gdyby nie ręce (głównie moje) i wymienienie nazwy Tag, nic bym nie pojął. W pewnym momencie rozmówca – ochotnik wymienia nazwę kampingu – El Greco. Kiedy więc słyszę nazwę narodowości, biorę ją do siebie i protestuję, że nie jestem Grekiem, ale Polakiem (soy polaco). Teraz zaprzecza Hiszpan, a mnie jednocześnie oświeca. Przecież jestem w mieście sławnego malarza i kamping nosi jego nazwę. Udaje mi się wejść w słowo toledańczykowi i zupełnie poprawnie po hiszpańsku informuję go o swoim „odkryciu”. Sympatyczny starszy pan potwierdza i się rozstajemy.

 

Schodzę ulicą do Bramy Słońca, na murku przy chodniku wygrzewają się jaszczurki. Mijam sklepy, oferujące turystom mnóstwo pamiątek, najczęściej wyłożonych na ulicy, powieszonych na fasadach sklepów. Dominuje ceramika i Don Kichot. Ceny nie odstraszają. Są zbliżone do cen w dużym polskim mieście. W mijanych pubach dominuje kawa, oferowana na tysiąc sposobów. Preferuję herbatę, której próżno szukać w menu wywieszonym na ścianie lokali gastronomicznych. Dostaję ją, ale płyn wypełnia około 2/3 szklanki-musztardówki. Owa dyskryminacja herbaty zwróci mą uwagę również na południu Hiszpanii. Toledo, w porównaniu z innymi miastami iberyjskimi, nie emanuje nocnym życiem, gwarem ulicznym w blasku świateł i tłumami w knajpach. Lokale są niewielkie, jakby zharmonizowane z wąskimi ulicami. Większą, niedrogą restaurację spotykam na placu Zocodover.

Autor: Zbyszek
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
HISZPANIA

Stolica: Madryt Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: hiszpański (w niektórych regionach inne języki urzędowe: baskijski, galicyjski, kataloński)

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Plaże
  • Kuchnia
  • Architektura
  • Kultura

Kiedy jechać

Od maja do października

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line