okazje

Karaiby – słysząc te słowo w wyobraźni wielu ludzi ukazują się malownicze plaże, drogie hotele, palmy, ciepłe morze i egzotyczne drinki...

28.04.2008

Haiti – państwo w Ameryce Środkowej graniczące z Republiką Dominikany. Choć oba kraje położone są na jednej wyspie różnią się od siebie diametralnie. Dominikana to pupilek turystów, miłośników golfa, nurkowania i windsurfingu. Haiti – najbiedniejsze państwo na zachodniej półkuli i jeden z najuboższych krajów świata, w którym ok. 80% społeczeństwa żyje w skrajnej biedzie. Tyle informacji ogólnych...Przejdźmy do relacji z naszej podróży!

Przejście graniczne dzielące Dominikanę z Haiti położone nad rzeką o wymownej nazwie Masacre. Po kilkugodzinnej podróży wysiadamy z wynajętego busa, by rozprostować kości, zaopatrzyć się w wodę i skorzystać z toalety. Jak dowiadujemy się od naszego przewodnika tam dokąd jedziemy nie będzie sklepów ani kanalizacji i toalet. Mamy ostatnią szansę, by skorzystać z darów cywilizacji zanim wjedziemy do karaibskiego piekła.

Odprawa trwa zaledwie 15 minut. Nie ma zbyt wielu chętnych, którzy chcieliby przekraczać dominikańsko-haitańską granicę. Inaczej jest po drugiej stronie . Tłum czarnoskórych, zaniedbanych Haitańczyków niosących ze sobą ogromne toboły próbuje dostać się na Dominikanę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Nie pozostaje im nic innego jak nadzieja. Na Dominikanie nie są mile widzianymi gośćmi. Władze uważają ich za gorszy gatunek ludzi - zarzucając większość przestępstw i zły wpływ na sielankowy wizerunek

kraju. Wjeżdając na Haiti nasze paszporty leniwie przeglądają dwie celniczki. Kobiety uzbrojone w karabiny maszynowe, mają na głowach papiloty, a zamiast mundurów ubrane są w kwiaciaste podomki. Zerkają na nas zimnym wzrokiem, podbijają paszporty i po chwili każą jechać dalej. 

Na Haiti asfaltowe drogi należą do rzadkości. Jedziemy po wertepach wzbijając ogromne tumany kurzu. Mijamy szeroki strumień, w którym grupa kilkunastu osób pierze ubrania i oddaje się porannej toalecie. W busie nasz Haitański przewodnik udziela nam wskazówek dotyczących bezpieczeństwa. Po opuszczeniu auta mamy nie obnosić się ze sprzętem fotograficznym, a portfele z pieniędzmi założyć na szyję i schować pod koszulkami. Fotografowanie Haitańczyków bez ich zgody może sprowokować bardzo agresywne zachowanie. Haiti to kraj bardzo biedny, a co za tym idzie niebezpieczny. Prawa nikt tu nie przestrzega. Powszechne są rozboje, porwania dla okupu i strzelaniny. Musimy zachować także środki ostrożności związane z higieną. Na Haiti występuje ryzyko zakażenia wścieklizną, tężcem, żółtą gorączką i durem brzusznym, duża ilość mieszkańców kraju choruje na AIDS.

Zatrzymujemy się w niewielkim „miasteczku”, choć znacznie trafniejszym określeniem byłaby - osada slumsów. Wysiadamy z busa. Niewiadomo skąd podbiega do nas kilkanaścioro dzieci. Wszystkie są chude, zaniedbane i noszą obdarte ubrania. Dzieci zaczynają żebrać o pieniądze i coś do jedzenia. Nie wolno nam nic im ofiarować. Dlaczego? Gdyby jedno z nich dostało od nas pieniądze czy jakiś smakołyk, reszta grupy mogłaby je dotkliwie poturbować, aby odebrać zdobycz.

Dzieci są bardzo natrętne i trudno się od nich opędzić. Łapią nas za ręce i nogi, próbują się przytulać. Ostra interwencja przewodnika sprawia, że po kilkunastu minutach zawiedzione uciekają, pokrzykując coś w naszym kierunku.

Jest bardzo gorąco i duszno. Piach i kurz wdziera się w oczy i osiada na ubraniu. W miasteczku walają się sterty śmieci, skrupulatnie przeszukiwane przez ptaki i bezpańskie psy. Nieopodal leżą zwłoki rozkładającego się wołu, nad którym wisi chmara much. Zapachu nie muszę chyba opisywać...

Domy mieszkających tu biedaków to lepianki, w których gnieżdżą się kilkuosobowe rodziny. Z jednego z nich wybiega naga ok. 2 letnia dziewczynka i macha do nas żebyśmyodwiedzili posesję jej rodziców. Wzruszeni korzystamy z gościny i wchodzimy do „mieszkania”.  Wystrój wnętrza jest równie prowizoryczny jak cała budowla. Prymitywne meble zbite są z desek, a okna i dach przykryte liśćmi palm. W lepiance urzędują rodzice dziewczynki, dwaj starsi braci i bezzębna staruszka. Dziewczynka próbuje wraz ojcem pełnić rolę przewodnika prezentując nam z ogromnym zaangażowaniem to, co skrywa jej dom. Po krótkiej wizycie, dziękujemy rodzinie Haitańczyków za gościnę, zostawiamy pokaźny napiwek i ruszamy w dalszą drogę.

Mijamy szkołę, która bardziej przypomina opuszczony magazyn. W sali panuje zaduch i półmrok, stoi kilkanaście starych obskurnych ław, a na ścianie wisi maleńka tablica. Osada ma także coś w rodzaju targu. Na zbudowanych z gałęzi straganach sprzedawane są jakieś warzywa, szmaty, mocno używane ubrania i buty. Większość Haitańczyków, których spotykamy chodzi boso. Buty to luksus, na który niewielu może sobie pozwolić.

Przewodnik ma dla nas dobrą wiadomość – będziemy mogli wziąć udział w lokalnej ceremonii voodoo.  Po zapłaceniu kilkunastu centimes trafiamy do miejsca, które na pierwszy rzut oka przypomina ogromną stodołę bez dachu. To tutaj odbywają się rytuały tej dziwnej religii, którą my Europejczycy znamy jedynie z horrorów.

Fundamenty kultu opierają się na rdzennych wierzeniach ludów zachodnioafrykańskich połączonych z elementami chrześcijaństwa i spirytyzmu. Kiedy przed wiekami na Haiti zaczęto masowo sprowadzać niewolników z czarnego lądu próbowano narzucić im katolicyzm. Niewolnicy połączyli ze sobą dwie religie i w ten sposób narodziło się voodoo.

W budynku, w którym odbywać się będzie ceremonia zaczynają tłoczyć się Haitańczycy. Jest wilgotno i duszno. Nad głowami unosi się zapach kilkudziesięciu przepoconych ciał.

Na ziemi narysowane zostały kredą tajemnicze symbole – nazywane „veve”, na których stoją zapalone świeczki. Jak tłumaczy nam nasz przewodnik będziemy świadkami przywołania – „loa” - ducha, który wejdzie w ciało „houngana” – szamana. „Hounganowie” to kapłani, którzy jako jedyni mogą utrzymywać kontakt między światem żywych i zmarłych.

Na salę wchodzi grupa Haitańczyków składająca się z kilku kobiet i kilku mężczyzn. Część z członków grupy zaczyna wybijać na bębnach monotonne polirytmie. Dzięki nim szaman wejdzie w głęboki trans, a jego ciałem zawładnie przywołany z zaświatów duch.

Pozostali członkowie grupy śpiewają pieśń, w której ciągle powtarzają się te same słowa.  Po ok. 10 minutach śpiewów, na sali zjawia się „houngan” – szaman, który zaczyna dziwny, spazmatyczny taniec. Na jego twarzy pojawia się szalony grymas. Mężczyzna szepcze coś pod nosem, wkłada ręce do stojącego obok gara i zaczyna nimi skrapiać narysowane na ziemi symbole. Jego oczy stają się coraz bardziej nieobecne. „Houngan” zapala suche gałęzie i ponownie zaczyna swój deliryczny taniec. Jego ciało przeszywają dreszcze. Na salę wchodzi młoda kobieta, która przynosi mężczyźnie żywą kurę. Śpiewy i gra na bębnach ustają. Mężczyzna wchodzi na stołek i zaczyna wykrzykiwać tajemnicze zaklęcia. Po chwili siada, odgryza kurze łeb i zaczyna wypijać krew ze zdychającego w konwulsjach ptaka.

Reszta grupy znów zaczyna śpiewać i grać na bębnach. Pozostający w transie Haitańczyk niczym wściekłe zwierzę wyszarpuje zębami z martwej kury duże kawałki mięsa. Rytm wybijany na bębnach staje się coraz szybszy. Nagle mężczyzna traci przytomność i zostaje wyniesiony z sali przez kilku mężczyzn. Tak kończy się ok. godzinna ceremonia voodoo...Nadchodzi wieczór. Wracamy do busa i ruszamy w kierunku granicy z Dominikaną. Noce są tu zbyt niebezpieczne dla białych.

Na Dominikanie znów wita nas cywilizacja, nowoczesne hotele i roześmiane twarze turystów, którzy w towarzystwie gościnnych Kreoli piją hektolitry rumu i tańczą w rytmach Merengue. O nędzy i tragedii Haitańczyków nikt nie ma czasu tu myśleć...

Jak to kiedyś powiedział ktoś mądry – podróże kształcą! Miał stu procentową rację. Na Haiti byliśmy zaledwie kilka godzin. Ale moim zdaniem, było to coś znacznie więcej niż zwykła wycieczka. To parę godzin nauczyło mnie jednego – że my Europejczycy nigdy, ale to nigdy nie powinniśmy narzekać na to, gdzie przyszło nam żyć. Podziękujmy losowi, że nie jest to Haiti...

 PS.

Czy tak wygląda życie na terenie całego Haiti? Nie wiem! Nam udało się zobaczyć zaledwie kawałek tego biednego i spustoszonego wojnami domowymi kraju. Nie dotarliśmy do stolicy Port-au-Prince, w której sytuacja materialna mieszkańców jest ponoć nieco lepsza. W mieście funkcjonuje przemysł włókienniczy, tytoniowy i chemiczny, a w zamkniętych dla Haitańczyków enklawach stoją posiadłości „wielkich tego świata”. Z serwisów informacyjnych wiem jednak, że i tam nie brauje slumsów i ludzi wegetujących w skrajnym ubóstwie. Kiedy pewien młody barman z Dominikany opowiadał nam historię o Haitańczykach, którzy żywią się ciastkami z robionymi z piasku i błota – nie wierzyłem! Przed kilkoma tygodniami, kiedy przeglądałem jedną z gazet natchnąłem się na artykuł opisujący aktualną sytuację na Haiti. Teraz wiem na pewno, że barman nie kłamał... 

 

info

Waluta obowiązująca na Haiti: 1 gourde (G) = 100 centimes. Uwaga - brak kantorów. Pieniądze najlepiej wymienić na Dominikanie. Można płacić dolarami i dominikańskimi peso.

warto wiedzieć

Haiti to najstarsze niepodległe państwo w Ameryce Środkowej. W 1804 r. proklamowano powstanie Cesarstwa Haiti, dwa lata później Republiki Haiti.

Haiti to najstarsze niepodległe państwo w Ameryce Środkowej. W 1804 r. proklamowano powstanie Cesarstwa Haiti, dwa lata później Republiki Haiti.

bezpieczeństwo

Haiti to kraj bardzo biedny, a co za tym idzie niebezpieczny. Prawa nikt tu nie przestrzega. Powszechne są rozboje, porwania dla okupu i strzelaniny.

Na Haiti występuje ryzyko zakażenia wścieklizną, tężcem, żółtą gorączką i durem brzusznym, duża ilość mieszkańców kraju choruje na AIDS.

Autor: Wroni
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
HAITI

Stolica: Port-au-Prince Waluta: gourde (HTG) Języki urzędowe: francuski, kreolski

Lokalny czas

GMT+1

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line