okazje

Grecja i Peloponez Ciąg dalszy wyprawy "na wesoło" chociaż wtedy nie zawsze było do śmiechu.

28.05.2009

7 dzień

Jedziemy ale nie bardzo wiemy gdzie. Ani kierowcy ani pilotka nie znają trasy, aż się wierzyć nie chce.

 Mijamy Korynt...bo droga pomylona a wracać wiele kilometrów jest bez sensu ,więc zostawiamy Korynt na inny dzień. Zatrzymujemy się nad Kanałem Korynckim.Na mnie nie robi on większego wrażenia.

Dojeżdzamy do Epidauros.Tu dostajemy najwięcej wolnego "czasu" a potrzeba go właśnie najmniej.

Dalsza trasa to Nafplion.

Nafplion: piękne miasto, nad nim wspaniała twierdza i GŁÓWNY CEL programu w tym mieście.

Zwiedzanie zaczynamy od...spaceru po mieście i zakupów...Pada propozycja ,że chętni mogą iść na górę zamkową (około 1000 schodów) a reszta dojedzie. Kilka osób „chętnych” poszło. Z miasta nie widać jak wielki jest to obiekt do zwiedzania i ile czasu na to jest potrzebne. Po zbiórce....jak się zbierzemy to pojedziemy....(część  grupy chciała zjeść obiad, to zbieraliśmy się dość długo) wyjeżdżamy pod bramę twierdzy. Czas na zwiedzanie podany, ale okazuje się ,że stanowczo za krótki!!! I znowu w biegu próbujemy się zachwycać fortecą. Każdy „biega” sam więc i tempa są różne. Efekt....nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkich części fortyfikacji.

Moim zdaniem należało zacząć od zwiedzania fortecy i zaproponować grupie zejście do miasta na określoną godzinę. Łatwiej się schodzi jak wychodzi...nie znając trasy. Bo nie wystarczy poinformować, że tam...tą ulicą można sobie ...wyjść.

Przyjazd do Tolo na nocleg.

Szukamy hotelu o nazwie „Asklepion”(??) a lądujemy w „Gold Heart”(nazwa zachęcająca). W „Asklepionie” chyba nas nie chcieli. Hotel 1 gwiadkowy(certyfikaty w pokojach są). Hotel położony nad samym morzem ale autokar tam nie dojedzie. Wysadzili nas z bagażami dość spory kawałek drogi od noclegowni. Bagaże zabrała "bagażówka" a my dreptamy po piaseczku. Szczęśliwcy otrzymują pokoje z widokiem na morze, reszta na „ogród”?? Mój pokój jest brudny, obskurny, z widokiem na brudne podwórko i zaśmiecone dachy budynków gospodarczych. Umywalka zatkana, spłuczka w WC zepsuta (jest kubel na szczotkę, to sobie radzimy jakoś),brak żarówki w lampie, brak lodówki (we wszystkich pokojach jest na wyposażeniu).Zgłaszam usterki-część jest naprawiona, lodówka dostarczona ale kabel nie sięga do kontaktu...Dobrze, że mam przedłużacz, to się podłączy..Żarówka wkręcona ale automatycznie przestał działać wiatrak i klosz nie dał się założyć.Za klimę trzeba zapłacić, więc zostaje nam tylko wietrzenie oknem balkonowym a pies na podwórku na to nie pozwala bo jak tylko okno skrzypnie to raban na całe Tolo.

Żywienie w tym hotelu też pozostawia wiele do życzenia...Śniadania-(bufet szwedzki ) do przyjęcia. Obiadokolacje...może dla organizatora wycieczki tak...ale jego tam nie ma :) W poprzednich miejscach noclegów wyżywienie było bardzo dobre i wystarczające, więc może się przyzwyczailiśmy do rozpusty...

Ten jadłospis nas „rozbawił”.

1 dzień-obiadokolacja:

makaron posypany serem i polany łyżką sosu

mały kawałek musaki

pomarańcza

lampka wina

2 dzień

zupa z soczewicy-jedna maleńka nalewka (głodni dostali dolewkę )

kawałek ryby zapiekanej w jakiś warzywach

arbuz pokrojony w kostkę ( na jednym talerzu dla 4 osób)

lampka wina... po interwencji, że nie wszyscy  dostali.

3 dzień – to dało się zjeść

zupa grochowa-tym razem po 2 nalewki

nóżka z kurczaka z makaronem

surówka z kapusty białej

lampka wina

8 dzień

Według programu zaplanowana jest długa wycieczka-ma być suchy prowiant na śniadanie i póżny powrót na kolację. Brak jakiejkolwiek informacji na temat przebiegu tego dnia, ewentualnego zaopatrzenia się we własny prowiant na cały dzień. Nie ma suchego prowiantu-jest śniadanie.

Wyjeżdżamy po godzinie 8.00....jak się zebraliśmy....staraliśmy się szybko zbierać bo widzimy na mapie ,że droga daleka i program atrakcyjny!

Jedziemy do Mistry.

Kompletny brak znajomości trasy i możliwości autokaru na wąskich drogach górskich. Dojeżdżamy „z duszą na ramieniu” pod górną bramę zwiedzanego obiektu. Jak tam wyjechał to nie wiem ale parking dla autokarów był o wiele niżej. Tu ewentualnie dla osobowych. Główne wejście było na dole. Jest kasa, to dobrze jest-sprzedadzą nam bilety. Pytam o toaletę...(ważna sprawa po kilku godzinach jazdy )-odpowiedź jakże profesjonalna...chyba jest gdzieś ...na dole. A my akurat jesteśmy ...na górze i wspinamy się na twierdzę. Do „dołu” jak widać z góry było dość daleko. No dobrze ze tam są "riuny"...

Nie wiem czy osoba która układała ten program znała Mistrę , jej położenie, czas jaki powinien być przeznaczony na zwiedzanie i kierunek zwiedzania. Żeby zejść z twierdzy na dolny parking (właściwy),potrzeba około 30 minut.

Dostaliśmy od pilotki pewien „czas” ,uzgodniono zbiórkę w miejscu wyjścia z autokaru czyli na górnym parkingu!!! Każdy zwiedza indywidualnie. Zdążyłam zwiedzić twierdzę i jedną część kościołów bo czasu brakło a na zbiórce chciałam być punktualnie . Wróciłam pod tą „górę”, żałując tej reszty obiektów których nie mogłam już zobaczyć. Jakież moje zdziwienie, kiedy pilotka oczekująca w punkcie wyjścia na zwiedzanie ,informuje mnie...że trzeba zejść na dół bo autokar zjechał na dolny parking!!! Tym to sposobem mogłam zerknąć w biegu na pozostałą część kościołów. Grupa czekała na nas ponad pół godziny. Niektórzy mieli szczęście bo „połapali się” na trasie zwiedzania i informowali o zmianie postoju autokaru. A ja się gdzieś „zabłąkałam” chyba...

Jedziemy do Monemwazji.

Dostajemy czas 40 minut na zwiedzanie. Opracowujący program chyba oglądał tylko zdjęcia?? No i klient ma wybór...albo biegiem na skalne miasto okiem chociaż rzucić, wdrapać się na szczyt góry do twierdzy, żeby zerknąć na miasteczko i jego panoramę albo iść coś przekąsić bo głód doskwiera. Po drodze dowiaduję się od pilotki...że na górze NIC CIEKAWEGO...a to przecież najpiękniejsza panorama jaką tam widziałam.No i dobrze, że lubię TAM gdzie nieciekawie. Kilka osób też to lubiło.

Coś trzeba z tym "czasem" zrobić....biegiem w górę, kilka ujęć zdjęciowych (resztę się poczyta w przewodniku)-biegiem w dół żeby łyknąć chociaż kawy i dalej w trasę...Spóżniliśmy się (4 osoby) na zbiórkę 15 minut...no ale przecież pojedziemy...jak się zbierzemy. Niektórzy spóźnili się troszkę więcej bo skoro zamówili obiad to go chcieli zjeść. Ci „od kawy” grzecznie czekali no bo solidarność obowiązuje.

Jedziemy w dalszą drogę.Trasa kompletnie nieznana.

Do „akcji” wkracza klient i pomaga kierowcy .Drugi kierowca(p.Jacek) dalej odpoczywa i nic go nie interesuje. Może by chociaż do swojej dziupli wszedł a nie denerwował ludzi.....W pewnym momencie pod górę autokar zaczyna „gotować”. Postój...zgrana grupa klientów pomaga kierowcy coś „z tym zrobić”-p.Jacek odpoczywa i nawet nie wysiada z autokaru.Inni "planują" jakby tu w lesie przenoclegować :)

Jedziemy dalej....Na szczycie jakiejś góry??? w miasteczku Kosmas (miejsce lokalizuje klient) następuje „blokada” autokaru między domami mieszkalnymi. Ani do przodu...ani do tyłu. Szosa się skończyła i została wąska uliczka. Ryneczek maleńki-nie ma jak zawrócić. Wspólna debata z Grekami jakby ten problem rozwiązac.

Plusem tej przygody było ponadprogramowe „rzucenie okiem” na urocze miasteczko na ogromnej górze.Gdybyśmy chociaż wiedzieli, że „akcja” potrwa jakiś czas, to coś byśmy zjedli albo chociaż kupili owoce.  Każdy jednak bał się oddalić bo mogliby o nim zapomnieć ;)

Udało się wycofać z pułapki ...Większość jednak jest bardzo głodna bo nie było możliwości zrobienia zakupów ,to i do śmiechu nam nie było. Na jakiś gorący napój w autokarze nie ma co liczyć bo p.Jacek nawet nie wie jak się tą „maszynę” obsługuje.

Do hotelu wracamy na 23.00 i otrzymujemy obiadokolację....jak wyżej wg.jadłospisu.Mam zwyczaj zawsze wozić jakieś konserwy to sobie radzę :)

9 dzień

Wypoczynek po trudach objazdu...

Pech...i nie ma tu żadnej winy organizatora. Leje cały dzień. Tolo, miasteczko turystyczne, tętniące życiem wieczornym, to przydałby się może  ten Wieczór Grecki, ale propozycja nie pada. Może i tu w tym okresie też nie ma możliwości uczestnictwa w takiej „imprezie”.

10 dzień

Wyjazd z hotelu wg.programu czyli o 10.00

Nieważne, że prom odpływa o 17.00 a nie 23.00,nieważne, że do zwiedzenia mamy jeszcze Mykeny i zaległy Korynt.

Po cichu sugerujemy ,że może by tak wcześniej ruszyć bo w Tolo już szkoda czasu...ale program-to program...

Dojeżdżamy do Myken...

Brak informacji o cenach biletów, o tym, że na jeden bilet można zwiedzać obydwie części czyli „miasto” i Grób Agamemnona odległe od siebie kawałek drogi. Zdezorientowani biegamy od jednego do drugiego miejsca ,żeby się o tym dowiedzieć a tu czas ucieka. Mamy do dyspozycji 1 ½ godziny. Cena wstępów nie była niska .Kto szybszy to zdążył „oblecieć” teren.

Przecież jeszcze jest Korynt...

Podjeżdżamy na parking i wędrujemy do bramy ...okazuje się, że WYJŚCIOWEJ. Mamy 40 minut czasu...no bo prom nie będzie czekał. Wracamy do WEJŚCIOWEJ...cena biletu wysoka, nie zdążymy i tak zwiedzić ,to szkoda nawet wchodzić. Sesja zdjęciowa i autokar. A ponad nami na wysokim wzgórzu jakaś twierdza…podobno nic ciekawego…???

Żal ogarnia duszę.

Na prom dojeżdżamy planowo, zakotwiczamy się....Kto ma siedzenia lotnicze to już wpada w nie a kto sobie zażyczył kajutę (luksus za 20 euro za noc a nie 10 euro),to czeka cierpliwie na przydział. Niektórym obiecano wejście do kajuty dopiero o 23.00....na szczęście udało im się wcześniej.

Wreszcie czujemy się na wczasach...

Wiemy, że prom dobija do portu o 12.30 dnia następnego, więc prawie wszyscy gotowi do wyjścia ale brzegu nie widać....Nie poinformowano nas ,że już jest zmiana czasu we Włoszech. Ale to nieważne przecież-człowiek powinien  pamiętać o takich drobiazgach bo to jego „czas”.

W zamian za drugą noc na promie, mamy zwiedzanie San Marino.

Czasu sporo....aż 2 godziny...i jak je znowu zagospodarować? Czy przelecieć biegiem uliczkami, czy może by na zamek wejść (samo zwiedzanie zamku ze 2 godziny trwa),a tu by pasowało jeszcze jakąś pamiątkę kupić, nie wspomnę już o jakimś prowiancie na dalszą drogę czy gorącej kawie bo w autokarze nie ma na co liczyć.

Pakujemy się do autokaru i czarne myśli nas nachodzą jak nas dowiezie do domu kierowca/zmiennik czyli pan Jacek. Pilnuje go pan Wacek a powinien wreszcie odpocząć!!! Pana Wacka w pilnowaniu pana Jacka zmienia pilotka prosząc go co chwilę ,żeby zwolnił bo pędził jak szalony. Dorwał się człowiek do kierownicy i myśli, że ziemniaki wiezie. Ulga jak wrócił pan Wacek. Po zmianie za kierownicą grupa może też się zdrzemnąć bezpiecznie.

Postoje – chyba też „profesjonalne”...akurat tak wychodziło, że były tam gdzie toaleta albo z jedną kabiną albo płatna. Przy jednej kabinie czas się wydłużał troszkę...a kto nie miał już Euro...to miał problem bo złotówek nie przyjmowali.

Czechy....

Ludzie są głodni. Stajemy na parkingu, ”czas” dostajemy...krótki...ale na tym samym parkingu są już 4 autokary a nasz piąty zajeżdża....No to biegiem do kolejki do Mack Donalda-tłum się kotłuje...Przemieszczamy się do Motorestu-tu luźniej. Złotówek nie chcą-koron nie mamy...Polak jednak potrafi i jest OK.

Jak się „zebraliśmy” to pojechaliśmy dalej.

Autostrada dobrze oznakowana!!! Pan Jacek chyba nie rozróżnia znaków drogowych ...bo drugi kierowca go instruuje ...i chyba ma ochotę wyrzucić go przez okno. Zamiast na Cieszyn ...p.Jacek chce jechać do Brna. Jeżdzimy z pasa...na pas. Czujemy się jak na kursie prawa jazdy!!! Egzamin chyba oblany!!! Wcześniej nikt nie sprawdzał czy ten pan ma prawo jazdy na autokar ale wyglądało na to, że pierwszy raz prowadził taki pojazd a do tego z „żywym towarem” czyli nami-ludźmi.

Dojechaliśmy szczęśliwie do miasta”Y” i tu faktycznie profesjonalnie zostaliśmy przepakowani do busa i dojechaliśmy do Krakowa. Pani pilotka odjechała prywatnym samochodem-myślę, że się wstydziła...

Jak spokojny ze mnie człowiek, tak nie wytrzymałam i złożyłam zażalenie do biura. W ramach rekompensaty otrzymałam zaproszenie na kolejną wycieczkę tego organizatora i obietnicę ,że będzie ona dla mnie tańsza…

Nie skorzystałam ale chciałabym jeszcze kiedyś jechać na wycieczkę objazdową „Grecja i Peloponez” J

noclegi

............................

warto wiedzieć

...............................

atrakcje

..............................

..............................

Autor: bubamara
Sklep online
Lot do Paryża za 58 zł!
Kiedy: do 04.07.12
Cena: 58 zł
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
GRECJA

Stolica: Ateny Waluta: euro (EUR) Język urzędowy: grecki Inne: francuski, angielski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Antyczne zabytki
  • Architektura
  • Kultura
  • Kuchnia
  • Plaże
  • Krajobrazy

Kiedy jechać

Od maja do października

Niezbędne informacje

więcej

Przydatne adresy

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line