Szkocja- Anglia- Francja- Włochy-Austria- Szwajcaria- Niemcy- Polska Tak przebiegała trasa naszej przygody z autostopem, powrotu do domu po przepracowanych wakacjach:)
06.02.2009Cała podróż trwała 12 dni. Było nas 4, z tym że Miska (studentka psychologii w Sopocie) była w Anglii a my (Tomek, Majkiel i Daga-> studenci AWFiS w Gdańsku) w Szkocji (tam znaleźliśmy się na początku wakacji w poszukiwaniu letniej pracy) , i musieliśmy się teleportować do Anglii. ja z Tomkiem ruszyliśmy pierwsi 19 sierpnia a Majkiel nazajutrz (musiał załatwić sporawe z nieuczciwym Turkiem wynajmującym nam pokój na czas pobytu w Aberdeen) 21-go byliśmy juz razem, tylko kilka biurokracji w banku i ruszyliśmy pełną parą :) oczywiście nie jechaliśmy nasza fantastyczna czwórką, tylko by zwiększyć swoje szanse podzieliliśmy się na dwa zespoły. Tomek-Daga contra Majkiel-Miśka :)..... Duże miasta staraliśmy się omijać wielkim łukiem, choć nie zawsze to wychodziło, i tak na przykład wylądowaliśmy na początku Edinburga o 9 rano a wydostaliśmy się dopiero o 14 trochę nas to kosztowało nerwów ale od czego jest kościół św. Tomasza :) Ciasteczka były pyszne, herbata gorąca a kawa czarna :] podróż szła gładko, i przyjemnie (pomijając mgłe i deszcze angielskie) Ludzie często nadrabiali trasy aby wysadzić nas w dogodnym miejscu. jedno z milszych wspomnień to, to że hipisowski ogórek zawrócił SPECJALNIE PO NAS, a jak się potem okazało był jerzdżącym zabytkiem z 64 roku. Zabierali nas kierowcy tirów, vanów, osobowych, bogaci, biedni......których łączyła przeszłość podróżnicza:) 16 km przed Dover (miejsca przeprawy przez kanał La Manche) szczęście chwilowo nas opuściło....niemiecki kierowca Tira wyrzucił nas na cztero-pasmowej autostradzie, w środku nocy, podczas ulewy w miejscu niedozwolonym dla kogo kolwiek poruszającego się pieszo :D .entuzjazm spadł, pogoda wcale nie pomagała a 'wyjścia nie było' trzeba tylko iść przed siebie, ponieważ Majkiel z Miską juz na nas czekali w porcie. W pewnym momencie pojawił się tunel co dla nas oznaczało WIELKIE STOP i w tym samym czasie pojawili się panowie policjanci, którzy w przeciwieństwie do polskich funkcjonariuszy nie grozili nam "pałką" i nie wlepili mandatu. Zadowoleni, że nie skończyliśmy pod kołami rozpędzonych tirów bezpiecznie i z uśmiechem na twarzy odwieźli nas do portu.dla nas był to wielki szok :) Kolejny cel Francja-Paryż:) wyczerpani przespaliśmy całą przeprawę przez kanał. We Francji na stacji umysliśmy się w darmowej łaźni, zjedliśmy śniadanie (szkocki zapas tuńczyków i masła czekoladowego). ustawiliśmy się na wylotówce na południe (paryż) - miejscem naszego następnego spotkania była wieża Eiffla. niestety szczęścia na autostradzie starczyło tylko dla Majkela i Miśki. W pół godziny złapali stopa prosto do serca Francji. Po pięciu godzinach wytężonego łapania stopa w trzech miejscówkach na raz, tylko po to żeby ostatecznie skończyć w słynnym tgv (najlepsza, najszybsza siec pociągów w europie - 90 euro do Paryża za dwie osoby). gdy tylko znaleźliśmy się w paryskim metrze szczęście do nas wróciło. Grupa rozśpiewanych, trochę podpitych, francózów wręczyła nam 2 bilety z okrzykiem 'welcome to france'. Metro to dość niezwykle refleksyjne miejsce, w jednym czasie znajdują się tam ludzie bezdomni, biznesmeni, artyści zarabiający na życie jak i zwykli szarzy ludzie wracający do domu 'na obiad'....można jakby zatrzymać się w czasie obserwując wszystko to na raz. W końcu spotkaliśmy się pod wieżą, która nie pozwoliła nam się cieszyć swoim blaskiem, ponieważ perspektywa zbliżającej się nocy, w tak ogromnym, obcym miejscu zakłóciła radość z kolejnego zdobytego celu. Byliśmy tak wyczerpani, że przy każdym chwilowym odpoczynku w poszukiwaniu miejsca noclegowego przysypialiśmy na własnych plecakach. I tak o to znaleźliśmy na mapie Paryża jedyne zielone miejsce, w które skierowaliśmy nasze kroki..... (lasek boloński), a nie było to tak blisko, bo około 4 km od wieży. Trasę musieliśmy pokonać piechotą, co nie było łatwe z domkiem na plecach wypchanym po samiutkie brzegi. Po drodze do naszej upragnionej oazy przychodziły nam do głowy różne pomysły na szybszy nocleg ( spanie w ogródkach bogatych ludzi przy zatłoczonych ulicach, na ławkach), które były wytworem naszego zmęczenia. U stóp naszego celu, pewna młoda, paryżanka (której nie potraktowaliśmy za pierwszym razem poważnie traktując ją jak niedoświadczonego burżuja w dziedzinie ‘bezzdomności’ ) uratowała nas przed bandą transwestytów, narkomanów, rzezimieszków całego Paryża i okolic - tam właśnie było miejsce ich spotkań zrezygnowani – (tak właśnie się czuliśmy). Miśka kiedy tylko zobaczyła policjantów przebiegła przez skrzyżowanie wołając za nimi i tym samym strasząc ich. Pytała się o nocleg dla turystów nie mających pieniędzy, a oni się dziwili że można być w Paryżu i nie mieć grosza przy duszy. Ostatecznie wskazali nam dworzec główny miasta, który jako jedyny jest otwarty całą dobę. Więc z powrotem pod wieże i jeszcze trochę dalej i dalej...niestety w godzinach nocnych metro nie funkcjonuje no to znowu piechotką :). O godzinie 3 dotarliśmy do upragnionego mont-parnase. Nasz uśmiech jak szybko się pojawił tak szybko znikł. Drzwi były zamknięte. To.... rozłożyliśmy karimaty przed wejściem głównym. Ustaliliśmy warty i zamknęliśmy oczka. Nagle z krat wyszły szczury….zaczęły walczyć o lepszy worek ze śmieciami.W tym momencie pomyślałam, że nigdy nie chciałabym być bezdomną, że śpię teraz tu z własnego wyboru a nie, że życie mnie do tego zmusiło. Zatęskniłam za swoim łóżeczkiem, lecz z dzisiejszej perspektywy nie żałuje tamtego zdarzenia, bo jestem bogatsza o nowe doświadczenie.Spaliśmy tak do 9 rano ze zmianą wart czuwania. Ludzie zmieniali się, przychodzili, odchodzili, wracali, odjeżdżali. Jak już otworzyliśmy oczy to oddaliśmy bagaże do przechowalni i Paryż był nasz. :) Zwiedziliśmy Luwr, Katerdrę Noterdam, starówkę, łuk tryumfalny. Między czasie odpoczywaliśmy w parkach z miejskimi gołąbkami. Ostatnią atrakcją był wjazd na szczyt wieży. Ludzie zachwycali się tam ciągnącym po sam horyzont miastem, a dla nas był to straszny, przerażający widok. (którą wybrać ulicę, gdzie stanąć by się z tąd wydostać) Tego wieczoru zapragnęliśmy wyspać się w zieleni, nad rzeczką, a byliśmy w samym centrum miejskiego zgiełku. Pośpiesznie wróciliśmy do mont parnase, gdzie w ostatniej chwili odebraliśmy bagaże z przechowalni i ruszyliśmy metrem na południowy dworzec kolejowy, gdzie na gapę opuściliśmy 6 strefę Paryża. Wiedzieliśmy żę jedziemy na południe - i tylko tyle. Ostatnią stacją tego pociągu było kolejne duże miasto, więc wysiedliśmy na ładnie brzmiącej stacji - Cesson. Rozłożyliśmy namioty na trawie. Rano wstaliśmy wyspani nad rzeką - marzenie spełnione. :) Do samego południa pluskaliśmy się w niej, coś wspaniałego. Po czym ruszyliśmy na południe Francji by skoczyć na bungee. Ze szczęściem za pan brat już wieczorem byliśmy 50 km od mostu, w Grenoble. Kiedy pytaliśmy się o drogę w stronę naszego mostu pewien pan po prostu zaproponował nam nocleg w swoim mieszkanku. Oczywiście nie odmówiliśmy, zarówno tego jak i pysznej kolacji (z winem) i śniadania. Pogoda piękna, nastroje cudowne, widoki bajkowe - wreszcie lato :) przed południem byliśmy na miejscu. Przed nami wysoki na 103 metry most - zapiera dech w piersiach. Niekończąca się kolejka osób pragnących rzucić się z mostu - wśród nich my. Po kilku godzinach docierają do nas Majkel z Miską. Kupujemy bilety i skaczemy!!!!!!!! Poziom mojej adrenaliny sięgnął zenitu, kiedy weszłam na barierkę. Sam skok był cudowny. Bez zawahania – no może z małym :) Jestem z siebie dumna, że się nie wycofałam mimo, takich myśli. Ja i Miśka od dawna marzyłyśmy o stopie do Włoch i teraz wreszcie mogłyśmy to urzeczywistnić, dlatego też zmieniliśmy pary. Jechałyśmy przez góry (Alpy )miejskimi drogami ( ja przekraczałam granicę nie mając żadnych dokumentów przy sobie jakoś tak przypadkiem zostawiłam je u Tomka). Nie miałyśmy najmniejszych problemów z łapaniem stopa nawet gdy samochod jechał raz na 30 min. To i tak był nasz :), ludzie byli przemili a pewien arab zafundował nam nocleg w hotelu, bojąc się o nasze bezpieczeństwo nocą w obcym kraju. Natomiast chłopcy nie spieszyli się twierdzą, że mieli więcej kłopotów ze złapaniem czego kolwiek. Jedną noc nawet spali pod namiotem przed blokiem, poranna kąpiel za stacją benzynową w dwóch butelkach wody. Innym razem w Turynie (Włochy) , nocka między ogrodami działkowymi a cmentarzem, poranna kąpiel w ogródku. Jak widać radzili sobie całkiem nieźle hehe :)Spotkaliśmy się we Włoszech. My byłyśmy wcześniej o jeden dzień. Nasz kolega Jarek (kolarz) wspaniale nas ugościł w wiosce pomiędzy Carrarą a Massą - miejsce wypoczynku wielu hollywoodzkich sław. Szokiem były lezące pomarańcze na ulicach, lazurowe wybrzeża, idealnie przejrzysta i nad wyraz słona woda. Jarek zadbał o to, aby każdą sekundę wykorzystać maxymalnie, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni.!!! i Mocno dziękujemy :)Zrobił nam ( mi i Miśce)niesamowitą niespodziankę i zabrał nas na wspólny przelot 4-osobowym samolotem. Cały czas miałyśmy buzie otwarte z wrażenia, i żadna z nas nie mogła uwierzyć w to co się właśnie dzieje:). Kiedy nadszedł czas powrotu, Jarek wywiózł nas na najlepszą stację benzynową w okolicy, skąd ruszyliśmy szybciutko do domów w poprzednim składzie. Jechaliśmy przez Austrię, Szwajcarię (tam powstał mój pierwszy- puki co jedyny ale juz nie obecny- dred :)), Niemcy (gdzie pierwszy raz Tomek kierował na autobanie w skrajnie trudnych warunkach - nasz kierowca był zmęczony i ktoś go musiał zastąpić) po 30 godzinach nieustającej jazdy przekroczyliśmy polską granicę w Zgorzelcu. Byliśmy w domu w Polsce a o 19 dotarliśmy do Grudziądza - ciągle stopem, najedliśmy się i położyliśmy się spać w ŁÓŻKU :). Majkel i Misia byli tuż, tuż za nami.....
rada dla inych:
„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego,
Czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś,
Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań.
Złap w żagle pomyślne wiatry.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.
/Mark Twain/
zalezy od Twojej kieszeni a dokładniej jej zawartości :) My mieliśmy namiot i dobrze nam z nim było. Czasami rozbijaliśmy się gdzieś w pobliżu autostrady (wtedy nie ma ludzi, tereny do okoła są zielone i blisko do drogi hehe). Czesto bywa ze na stacji benzywnoej można popytać, a jak zbliza sie wieczór a Wy jedziecie z przesympatycznym kierowcą to on coś proponuje :). Nie radze spac w parkach miejskich (noce moga tam być niebezpieczne)
Jeśli chodzi o Autostop najlepiej podróżować parami, najbezpieczniej dla obu stron :)
Myśle, ze Ci co nas zabierają sami są w strachu czy oby nie bedą potem tego żałowali...dlatego trzeba sie uśmiechać zagadywać :) opowiadać i być wdzięcznym za pomoc. Wielkokrotnie słyszałam, ze to sie może dla mnie źle skończyć jednak ja jestem zdania, że "nasi wybawcy" kiedys sami w taki bądź troszke inny sposób podróżowali, znają tego rodzaju trudy i starają sie być pomocni...alba chcą zobaczyc jak to jest bo nigdy się nie zebrali na podróż swojego życia...albo poprostu chcą z kims pogadać :) i TYLE :)
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Najbardziej wysunięty na Północ jest przylądek Nordkapp - mekka rowerzystów. Najwyższymi górami są Alpy. Najbardziej turystycznymi krajami - Grecja, Hiszpania, Chorwacja i Włochy. Europejskie cuda przyrody to: norweskie fiordy, Jeziora Plitwickie w Chorwacji, gejzery na Islandii. W Europie są fantastyczne muzea i odbywa się najwięcej festiwali muzycznych, teatralnych, filmowych. W każdym kraju są zachwycające zabytki kultury materialnej.
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

