Rumunia kojarzy się raczej z biedą, jednak wbrew pozorom wiele miejsc jest godnych odwiedzenia. Poza tym, poznanie widocznego czasem niedostatku i innej kultury bardzo poszerza horyzonty. A wśród tego niedostatku biegają roześmiane, szczęśliwe dzieci.
29.07.2010Do Rumunii pojechałam samochodem z grupą znajomych. Spędziliśmy tam 6 dni. Warto wspomnieć, iż nie rezerwowaliśmy wcześniej żadnych noclegów a w bagażniku mieliśmy namioty, które przydały się raz. Wszystko robiliśmy spontanicznie, nie mieliśmy nawet dokładnego planu zwiedzania. Chcieliśmy po prostu objechać Rumunię dookoła. Pierwsze spotkanie z rumuńską ludnością wywarło na mnie duże wrażenie. Zaraz po przekroczeniu granicy, w niewielkiej wiosce odwiedziliśmy lokalny bar. Ludzie od razu wiedzieli, że nie jesteśmy tutejsi. Ich spojrzenia zarówno na ulicy jak i w barze były niesamowite. Pełne ciekawości, zdziwienia, podejrzliwości. Czułam, że wszystkie oczy były skierowane na nas.
Pierwszym miejscem, które postanowiliśmy zwiedzić był Wesoły Cmentarz w miejscowości Maramuresz. Nazwa cmentarza bardzo dobrze oddaje charakter tego miejsca. Na każdym nagrobku widniały kolorowe obrazy, w sposób wesoły przedstawiające życie zmarłego, jego charakter czy nawet okoliczności śmierci. Nie sposób było się nie uśmiechnąć. W wiosce zauważyliśmy również cechy charakterystyczne ubioru miejscowej ludności. Mężczyźni zaopatrzeni byli w kapelusz a kobiety w chustę na głowie. Pojawiały się również kalosze. Kolejny punkt zwiedzania stanowiły licznie położone drewniane cerkwie, do których prowadziły pięknie wyrzeźbione bramy. Niestety świątynie były raczej zamknięte. Po jakimś czasie dojechaliśmy do naprawdę malowniczego miejsca. Był to zespół klasztorny położony w dużym ogrodzie pełnym kwiatów, po którym przechadzali się zakonnicy wykonujący różnorodne prace.
W drodze prawie cały czas towarzyszył nam widok gór należących do Karpat Wschodnich. Przyszło nam nawet wśród nich nocować. Jadąc krętą drogą zauważyliśmy w bardzo malowniczym miejscu samotnie stojący monastyr, czyli prawosławny klasztor. Okazało się, iż obok stał niewielki budynek zakonników, w którym mieliśmy okazję przenocować. Oczywiście nie znaliśmy rumuńskiego a zakonnicy nie znali angielskiego. Mimo wszystko udało się dogadać. Co więcej, stargowaliśmy cenę z 15 lejów do 10 lejów. Wystarczyło napisać na kartce cenę, która nam odpowiadała. Dostaliśmy malutkie, 2 – osobowe pokoiki, w których nie starczało miejsca na nic oprócz łóżek. Miejsce to było oddalone od wszelkiej cywilizacji. Wokół tylko góry i kręta, asfaltowa droga uczęszczana w śladowych ilościach. Jeśli ktoś chciałby znać adres, mogę podać nazwę widniejącą na pocztówce, którą otrzymałam: Manastirea „Sfanta Treime” Borsa – Prislop. Przy czym Borsa to nazwa miasta, a Prislop to przełęcz górska. Wieczorem mogliśmy podziwiać słońce, które zachodziło nad klasztorem. Niecodzienny pejzaż. Potem zapadły już całkowite ciemności.
Następnego dnia dojechaliśmy do monastyru w Voronet (Worońcu). Jest to obronny monastyr z malowaną cerkwią pod wezwaniem św. Jerzego. Jest ona wpisana na listę UNESCO, ozdobiona zarówno malowidłami wewnętrznymi, jak i freskami zewnętrznymi. Na zachodniej fasadzie cerkwi widnieje wielka scena Sądu Ostatecznego. Po obejrzeniu tych pięknych dzieł dotarliśmy na targ, gdzie można było kupić ludowe stroje z wyhaftowanymi wzorami. Jednak zakupów nie zrobiliśmy, gdyż ceny były dla nas zbyt wysokie. Kolejnym punktem zwiedzania był monastyr w miejscowości Humor również wpisany na listę UNESCO. Wyglądał bardzo podobnie jak poprzedni. Zarówno na zewnątrz jak i w środku zachowały się freski przedstawiające rozmaite sceny. Po odwiedzeniu tak sławnych miejsc przyszedł czas na nieco mniej popularne zakątki. Wybraliśmy się do polskiej wioski Cacica (Kaczyka), gdzie mieszkają Polacy z krwi i kości. Sprawdziliśmy to rozmawiając z napotkanym mieszkańcem w naszym języku. Pokazał nam drogę do kopalni soli, w której pracowało wielu polskich górników. Weszliśmy oczywiście w jej głąb, gdzie znajdowała się kaplica, sztuczne jeziorko z malutką fontanną, a nawet boisko do gry w piłkę.
Wraz z opuszczaniem północnej części Rumunii na horyzoncie zaczęły się pojawiać większe miasta. Tym razem spaliśmy w pensjonacie. Co prawda wykazywał pewne braki, np. prysznic składał się wyłącznie z rury, z której leciała woda, ale generalnie nie można narzekać. Z rana czekała nas podróż do miasta Jassy. Jego początki sięgają VII w. Uwagę przyciągały stylowe XIX – wieczne kamieniczki. W mieście można zobaczyć wiele zabytkowych świątyń m.in. prawosławną katedrę metropolitalną p.w. św. Paraskiewy. Nieopodal znajduje się rozległy skwer oraz neobarokowy gmach Teatru Narodowego i Opery uważany za jeden z najpiękniejszych gmachów publicznych w Rumunii. Duże wrażenie robi olbrzymi Pałac Kultury, a jeśli skręci się w boczną, wąską uliczkę można zobaczyć zabytkowy kompleks klasztoru Golia, który jest otoczony murem z 30-metrową wieżą. W środku ukryta jest cerkiew klasztorna z 1564 r. Natomiast w nowej części miasta stały wysokie, czasami mocno zniszczone bloki, jeździły stare tramwaje. Widziałam nawet jadący główną drogą, całkiem zabytkowy samochód, do którego załadowano masę arbuzów, a na dach położono dwa wielkie worki ziemniaków. Kierowca również wyglądał dosyć egzotycznie.
Czas było opuścić to jakże ciekawe miasto i udać się w drogę, która uraczyła nas pięknymi widokami na rumuńskie góry, jak również niczym nie skrępowane puste przestrzenie. Teraz naszym celem były tkz. „żywe ognie”, czyli niegasnące płomienie tworzone przez ulatniające się gazy. Znajdowały się one w parku narodowym Focul Viu, 40km od miasta Foscani. Droga do nich prowadziła przez niewielkie, biedne wioski, w których widok przechadzającego się bydła, mężczyzny z grabiami na plecach czy kobiety z motyką nikogo nie powinien dziwić. Charakterystyczne dla tego miejsca były kilkudziesięciometrowe skały tworzące niezwykły krajobraz. Natomiast droga biegła wzdłuż koryta wyschniętej rzeki, którą co jakiś czas przecinały mosty. Co ciekawe, mieliśmy okazje poznać tutaj miejscowych z bliska. Kiedy zapuściliśmy się w głąb wioski i straciliśmy już nadzieję na odnalezienie „żywych ogni” wysiedliśmy zrezygnowani z samochodu. W tej samej chwili przypadkowy przechodzień spytał się, czego tu szukamy. Rozmowa odbywała się na migi, ale ostatecznie miły pan zaprowadził nas do starosty tej wioski, a ten z kolei pozwolił nam rozbić namioty niedaleko „żywych ogni”. Kiedy się rozbiliśmy miły pan, który stał się naszym przewodnikiem zaprowadził nas na miejsce, gdzie płomienie ognia nigdy nie gasną. Doszliśmy tam późnym wieczorem, gdy nastały zupełne ciemności, więc wrażenie było podwójne. Nie były to wielkie płomienie, ale za to gorące, a wokół nich stał murek, na którym można było usiąść. Dodatkowo panowała kompletna cisza, której nie można było zakłócać, ponieważ obok ktoś kręcił film o tym miejscu.
Po tym ciekawym zjawisku w dalszym ciągu droga rozpieszczała nas górskimi krajobrazami. Byliśmy już na południu Rumunii, konkretnie dotarliśmy do Braszowa. Ku naszemu zaskoczeniu na górze o nazwie Tampa otoczonej miastem, widniał napis Brasov. Dokładnie w tym samym stylu jak nazwa Hollywood (ciekawe, kto od kogo zgapił). W mieście znajduje się rozległa starówka z ratuszem, zaraz obok stoi tkz. Czarny Kościół, który jest największym kościołem luterańskim w regionie. Można też zobaczyć cerkiew św. Mikołaja z XIV w. Zachowana jest część murów miejskich z basztami i wieżami. Wchodząc w niewielką, wąską uliczkę napotkaliśmy na synagogę z 1901r. Oprócz tego jest dużo kamieniczek, urokliwych zakątków i bardzo wąskich uliczek, co sprawia, iż klimat tego miasta staje się jeszcze ciekawszy.
Następnego dnia dotarliśmy do miasta Rasnov, gdzie na wzgórzu stoi słynny zamek chłopski zbudowany przez mieszkańców okolicznych wiosek na podwalinach dawnego zamku Krzyżackiego. Wyglądał bardzo okazale, ale niestety był zamknięty. W kolejnej miejscowości o nazwie Viscri czekała nas wyprawa do położonego na wzgórzu kościoła warownego, który znajduje się na liście UNESCO. Jest to trzynawowa gotycka bazylika z ogromną wieżą otoczona murami obronnymi i ufortyfikowana. To wszystko, szczególnie okazale i tajemniczo wyglądało z pewnej odległości. Warto wspomnieć, iż szukaliśmy tego miejsca bardzo długo. Mieliśmy je na widoku, ponieważ kościół znajdował się na wzgórzu. Jednak, kiedy chcieliśmy się zbliżyć i wjeżdżaliśmy w las, traciliśmy orientację. Dodatkowo teren był słabo oznakowany i ostatecznie kościół znaleźliśmy przypadkiem.
W czasie podróży do miasta Sighişoara przez okno samochodu zauważyliśmy osadę z bardzo małymi mieszkalnymi domkami. Jeden z nich był w szczególnie opłakanym stanie, miał zniszczone ściany i dach. Jednak dwie wmontowane anteny satelitarne prezentowały się na tym tle nadzwyczaj okazale. Dodatkowo na około domu biegały roześmiane dzieci i stały konie. Był to jeden z widoków, który bardzo utkwił mi w pamięci.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Bukareszt Waluta: nowy lej rumuński (RON) 1 RON = 100 bani Język urzędowy: rumuński Inne: węgierski, niemiecki
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

