„Delta Orinoko – tam gdzie rzeka spotyka niebo …”

Mała Indianka, pozuje do zdjęcią z "pomocą" brata. Mała Indianka, pozuje do zdjęcią z "pomocą" brata. Indiańska mama - kobiety Warao zostają matkami w bardzo młodym wieku. Dzieci "ludzi czółen" Sesja zdjęciowa zaczyna cieszyć się popularnością ... Rzeka Orinoko Domostwa indian Warao Dziewczynka siedząca w zalanej wodą curiarze. Zachód słońca nad Orinoko ... Delta Orinoko - tam gdzie rzeka spotyka niebo ... Otchłań dżungli ... Złowiona pirania Młody ocelot Jeden z domów obozu Orinoco Delta Lodge Zabawy małej dziewczynki ... Dzieci poczuły talent aktorski ... Przyjacielska małpka - maskotka Orinoco Delta Lodge ... Smutna dziewczynka Indianka Warao rozwiesza pranie Tukan - ptak zamieszkujący tereny delty. Indianka w curiarze ... Mała Indianka wysiada z curiary ... Rozdarte gniazdo termitów. Indianka sprzedająca naszyjniki Sesja zdjęcowa :) Zabawa ze szczeniakiem ... Pająk ptasznik
  • Mała Indianka, pozuje do zdjęcią z "pomocą" brata.
  • Indiańska mama - kobiety Warao zostają matkami w bardzo młodym wieku.
  • Dzieci "ludzi czółen"
  • Sesja zdjęciowa zaczyna cieszyć się popularnością ...
  • Rzeka Orinoko
  • Domostwa indian Warao
  • Dziewczynka siedząca w zalanej wodą curiarze.
  • Zachód słońca nad Orinoko ...
  • Delta Orinoko - tam gdzie rzeka spotyka niebo ...
  • Otchłań dżungli ...
  • Złowiona pirania
  • Młody ocelot
  • Jeden z domów obozu Orinoco Delta Lodge
  • Zabawy małej dziewczynki ...
  • Dzieci poczuły talent aktorski ...
  • Przyjacielska małpka - maskotka Orinoco Delta Lodge ...
  • Smutna dziewczynka
  • Indianka Warao rozwiesza pranie
  • Tukan - ptak zamieszkujący tereny delty.
  • Indianka w curiarze ...
  • Mała Indianka wysiada z curiary ...
  • Rozdarte gniazdo termitów.
  • Indianka sprzedająca naszyjniki
  • Sesja zdjęcowa :)
  • Zabawa ze szczeniakiem ...
  • Pająk ptasznik

Mała Indianka, pozuje do zdjęcią z "pomocą" brata.

... Odwiedzamy też domostwa Indian, domostwa to wiaty, w których wiszą praktycznie tylko same hamaki. Patrząc przez pryzmat świata zachodniego Indianie żyją w straszliwej nędzy ...

12.04.2008

Jestem trochę przejęty, ponieważ wiem, iż samoloty w Wenezueli obsługujące loty krajowe to przeważnie kilkudziesięcioletnie wysłużone maszyny wycofane ze służby w swoich ojczystych krajach. Lecimy  na niskim pułapie dzięki czemu widać pod nami dżunglę i meandry rzeki, po około godzinie lądujemy na maleńkim lotnisku. Dosłownie 500 metrów od lotniska jest przystań, na  której wsiadamy na szybkie łodzie motorowe. Mamy udać się do jednego z kilku w tych okolicach obozu – Orinoko Delta Lodge. Byłem przekonany, iż podróż ta potrwa najwyżej pół godziny tymczasem płyniemy z szaleńczą prędkością po Orinoko, pełniącą tu rolę autostrady ponad godzinę. Indianin, który steruje łodzią zaczyna ścigać się z przepływającą w pobliżu łodzią, raz prowadzimy my, innym razem lepsi są nasi rywale. Silniki wyją niemiłosiernie, płyniemy na tyle szybko, iż nie trzymanie czapek jest równoznaczne z ich utratą. Kilkakrotnie stary Indianin, po którym widać, iż to stary wyga i zna te tereny jak własną kieszeń zatrzymuje się aby pokazać pływające delfiny. Dopływamy do obozu, jak na to miejsce to oaza „luksusu”, dwuosobowe domki, w których rolę ścian pełnią moskitiery, dach pokryty liśćmi palmy, jest nawet toaleta i prysznic na wodę z deszczówki.

Indianin zabiera naszą grupę do curiary, dzięki czemu poczujemy jak się pływa w tradycyjnych łodziach Warao. Jest trochę straszliwie bo wcześniej na łodziach motorowych mieliśmy kapoki a teraz nie zdążyliśmy o nich pomyśleć a tym bardziej ich założyć. Ledwo się usadowiłem w czółnie, a tu słyszę krzyk naszego przewodnika, abym brał wiosło bo ktoś musi wiosłować z przodu. Curiara początkowo strasznie się chyboce, ale później wszyscy są na tyle przestraszeni, że starają się wykonywać jak najmniejsze ruchy, zwłaszcza moja żona która nie umie pływać i nie zdążyła uciec z łodzi (szkoda byłoby stracić aparaty ze zdjęciami, a tym bardziej żonę). Po kilku minutach sytuacja się stabilizuje a my spokojnie płyniemy obserwując domy Indian na brzegu. Wśród domostw tu i ówdzie biegają świnie i dzieci  …

 …Po posiłku wybieramy się w koleją podróż po rzece związaną z wyprawą do dżungli. Zaczytując się w dzieciństwie w powieściach Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilkowskiego mogłem tylko marzyć, iż dane mi będzie zobaczyć las tropikalny Ameryki Południowej, tak więc ta wyprawa jest dla mnie nie lada przygodą. Przewodnik porusza się przed nami z maczetą torując sobie i nam drogę, co chwilę zatrzymuje się, spogląda w górę wypatrując niebezpieczeństw. Dostaję od niego do ręki lianę i nagle zapominam o komarach, wężach, pająkach i innych zagrożeniach,  wieszam się na lianie i przelatuję pięć metrów nad pokaźnym bagnem (później z tej samej liany piję wodę). W dżungli słychać okrzyki wyjców, a komary są dosłownie wszędzie, kąszą  w każde odsłonięte miejsce,  w moim przypadku w szyję i twarz. W akcie desperacji wylewam pół butelki Offa na siebie i pomimo, iż jestem pokryty grubą mazią preparatu dalej mnie ciupią jak wściekłe. Mam okazję zobaczyć Krwawiące drzewo, drzewo balsy, święte drzewa Warao Palmy Moriche. Indanin ścina też kilkunastometrową palmę, wycina z niej serce (pąk szczytowy kłodziny) i nas nim częstuje … 

 … Odwiedzamy też domostwa Indian, domostwa  to wiaty, w których wiszą praktycznie tylko same hamaki. Patrząc przez pryzmat świata zachodniego Indianie żyją w straszliwej nędzy. Warto podkreślić że choć biedę widać w koło to jednak na twarzach Indian maluje się spokój i szczęście. Coraz częściej zamiast darów rzeki, muszą liczyć na żywność przywiezioną w plastikowych workach z drugiego końca świata. Zachodnie ubrania, które noszą to często znoszone łachmany. Najgorsze jest to, iż nie mogą już żyć tak jak ich przodkowie, a do zachodniej cywilizacji po prostu nie pasują. Można powiedzieć, że ich obecne życie to karykatura – żyją w zgodzie z naturą, ale otoczeni są górami plastikowych śmieci ...

 … Podbiegają do nas dzieciaki z wisiorkami, wszystko co chcą nam sprzedać ma taką samą cenę 10 BV. Dzieci są przygnębione każde liczy, że coś od niego kupię. Najfajniejsze są maluchy, są naprawdę urocze, popisują się przede mną jak mogą. Po chwili dzieci zaczynają się wygłupiać i zaczynają pozować do zdjęć. Naga dziewczynka biega za szczeniaczkiem, po czym chwyta go za tylne nogi i robi sobie z niego „taczki”, uśmiechając się przy tym wdzięcznie. Wokół niej kręcą się inne małolaty, jeden ze starszych chłopców (prawdopodobnie brat) zauważając nasze zainteresowanie dziewczynką ustawia ją do zdjęć ...

 Polowanie na na piranie i kajmany

 … Zatrzymujemy się łodzią blisko brzegu, dostajemy kije z przywiązaną żyłą i haczykiem. Zaczynamy łowić żarłoczne piranie, bez przerwy z haczyka znika spory kawałek mięsa, natomiast po piranii ani widu ani słychu. W końcu udaje nam się złowić kilka piranii i jednego dziwacznego suma z ostrymi kolcami. Indianin demonstruje siłę zębów piranii na kawałku grubego liścia, używa jej jak sekatora, chłap  i w trójkątnych zębach znika spory jego kawałek. W nocy wypływamy na poszukiwanie kajmanów. Indianin szperaczem świeci po brzegu, na drzewach obserwujemy ptaki, nie możemy jednak znaleźć gadów, dopiero po jakimś czasie udaje się wypatrzyć nam jednego. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na środku rzeki, przewodnik wyłącza silniki, dzięki temu słyszymy odgłosy dżungli, robi się nastrojowo, pełnia księżyca sprawia, że jak na środek nocy doskonale widzimy  brzeg i dżunglę. Siedząc w łodzi wydaje się, iż czas stanął w miejscu, osobiście mógłbym tak spędzić całą noc, niestety nasz zachwyt i spokój burzy chmara komarów, która zaczyna nas atakować. Z minuty na minutę jest ich coraz więcej, chcemy znowu ruszyć. Gdy płyniemy komary nie są nami „zainteresowane” i znowu jest przyjemnie …

 Pierwsza noc w dżungli

 … Będzie to noc, którą zapamiętam na bardzo długi czas, wokół dżungla, kompletny mrok, moje dwie latarki, które na tę okazję kupiłem, leżą zapomniane gdzieś w szufladzie w Polsce. Kilkakrotnie budzę się gdy coś chroboce w okolicy moskitiery i dachu. Dzikie skrzeczenia, piski i wrzaski podrywają mnie z łóżka. Pozostaje mi jedynie wpatrywanie się w głębie ciemności i wyglądanie nagłego ataku z mroku jakiegoś dzikiego zwierza. Na szczęście budzę się nad ranem zadowolony i co tu ukrywać zmęczony tą nocą …

info

Do dżungli należy zaopatrzyć się w długie spodnie oraz bluzę z długim rękawem (w porze deszczowej ortalion). Polecam także kapelusz jako nakrycie głowy, gdyby coś spadło z drzewa, dzięki kapeluszowi nie wpadnie wam nic za kołnierz (skorpion za koszulą to nic przyjemnego). W sklepach specjalistycznych można też nabyć kapelusze z moskitierami i pomimo, że wyglądają trochę śmiesznie są naprawdę przydatne w szczególności gdy wejdziecie do dżungli i usłyszycie bzyczenie milionów komarów. Płyny i spraye typu Off w lasach tropikalnych na nic się nie zdadzą, może pomóc środek DEET, który jest skuteczny, ale groźny i nieprzyjazny dla środowiska, zwłaszcza dla ptaków.

Wchodząc do dżungli Indianie dają gumowce, które są niezbędne do poruszania się po bagiennym terenie i zabezpieczą też przed ukąszeniami np. węży. Nie znaczy to, że w dżungli na każdym kroku grozi wam śmierć. Węże boją się ludzi i  raczej schodzą im z drogi.

 Prośba nie przywoźcie dzieciakom cukierków, fakt że cieszą się z nich niemiłosiernie, jednak Indianie nie mają ani szczoteczek do zębów, a tym bardziej dostępu do dentysty. Jaki wpływ na zdrowie mają zepsute zęby u człowieka każdy wie.

Zakładając rano buty sprawdźcie czy czasem coś do nich nie wlazło.

Zabierzcie latarkę, prąd w obozach wyłącza się na noc.

Nie targujcie się z dziećmi kupcie kilka wisiorków, to im pomoże, zresztą jak zauważyłem większość z nich ma problemy z liczeniem i rozpoznawaniem pieniędzy.

warto wiedzieć

Delta Orinoko zajmuje powierzchnię ponad 30 tys. km2, będąc drugą co do wielkości po Amazonce deltą rzeczną w Ameryce Południowej. Rejon delty Orinoko to jeden z najbardziej dziewiczych obszarów na Ziemi.Pomijając miasto Tucupita teren jest  pokryty dżunglą i kanałami. Tucupita – to stolica stanu Amacuro, mieszka w niej około 80 tys. ludzi i jest centrum ekonomicznym regionu. Miasteczko wzrosło w pobliżu misji Kapucynów założonej w 1920 roku.

Indianie Warao – to rdzenna ludność zamieszkująca lasy deszczowe w dolnej delcie rzeki Orinoko. Sami nazywają siebie wa=łódź oraz arao=posiadacze czyli „Ludzie czółen”. Powiada się, iż dzieci Indian Warao zanim nauczą się chodzić potrafią już wiosłować. Wydaje się, to zgodne z prawdą zwłaszcza, jeśli zobaczymy trzyletnie dzieci pływające po rzece pod opieką niewiele starszego rodzeństwa. Większość Indian Warao żyje tak jak ich przodkowie, na skraju dżungli w domkach (palafitos) posadowionych na palach. Właśnie taki sposób budowania domów sprawił, iż Krzysztof Kolumb nadał tym terenom nazwę „Mała Wenecja” lub Wenezuela.  W Delcie Orinoko żyje ich około 24 tys. i jest to druga pod względem liczebności rdzenna grupa etniczna Wenezueli. Rzadko, który z nich zna dobrze język hiszpański.

bezpieczeństwo

Indianie są ludźmi, którzy akceptują śmierć jako naturalne zdarzenie w ich życiu. Dlatego kiedy Indianin umiera - „nic się nie dzieje”, możłiwe iż jest to spowodowane tym, że wciąż spotyka ich to samo – dziś umarło moje dziecko, kolejne które przyjdzie na świat zapewne też umrze. Przez wieki zostali oni przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy, w związku z tym kiedy jakaś groźna choroba zawita w pobliże ich domostw i dziesiątkuje ich rodziny godzą się z tym faktem uważając, iż to sprawka złych duchów. Jeżeli dołożymy do tego nie najlepsze warunki higieniczne, faktyczny brak opieki zdrowotnej to nie mogą dziwić epidemie cholery (w latach 92-93 w rejonie delty na cholerę zmarło 0,5 tys. Indian !), także gruźlica to skryty towarzysz Warao. Niektórzy z nich wiedzą, że chorują na tę chorobę, jednak nie mają warunków do leczenia, inni pomimo tego, że wiedzą o zagrożeniu nie sprawdzają czy są chorzy godząc się z takim stanem rzeczy.

 

Wojewódzkie Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne – zalecają osobom wyjeżdżającym do Wenezueli  szczepienia przeciwko żółtej febrze, tężcowi durowi brzusznemu, WZW A, WZW B oraz profilaktykę przeciw malaryczną.

atrakcje

Różnorodność form życia delty jest ekstremalnie zróżnicowana, jaguary, pumy, oceloty, wyjce, kapibary, delfiny, wydry to tylko kilka z przykładów niezliczonej liczby gatunków ssaków, które można spotkać w ich naturalnym środowisku. Wśród ogromu gatunków ptaków można spotkać ary, tukany, czaple, jastrzębie, orły i kolibry. Oprócz tego spotkacie tutaj dużą liczbę gadów, płazów i ryb włączając w to anakondy, węże Boa, węże koralowe, żmije, iguany, kajmany, żółwie, płaszczki czy piranie.

Kobiety Warao znane są z niebywałych umiejętności w plecieniu koszy i hamaków, które wyplatają z włókien palmy Moriche. U Indian hamak można kupić w atrakcyjnej cenie za  200 BLV, figurki z Balsy za 10 BLV. Nie nastawiajcie się na jakieś super rękodzieło, ale miejcie pewność, iż nie będą to przedmioty „Made In China”. Ja do dziś żałuję, że nie kupiłem hamaka.

Dieta Indian Warao składa się głównie z tego co podaruje im rzeka, czyli przede wszystkim z ryb oraz tego co upolują  w dżungli, a polują głównie na ptaki i małe ssaki (unikają polowania na dużą zwierzynę ze względu na własne wierzenia – w dużych ssakach płynie bratnia krew). Oprócz tego zajmują się uprawą Ocumo (kolokazja jadalna), które zastępuje częściowo mączkę skrobiową  pozyskiwaną  z wnętrza palmy Moriche. Moriche - „Palma życia” to nie tylko słodka pulpa, z której wytwarza się rodzaj chleba, to także sok, owoce oraz miejsce skąd pozyskuje się  pożywne w białko larwy, wielkości kciuka. Mieszkańcy delty dodatkowo uprawiają banany, plantany a w miejscach gdzie gleba na to pozwala maniok i kukurydzę. Jednakże większość owoców i warzyw zdobywają w „dzikich ogrodach Delty”. W lipcu i sierpniu ich dieta urozmaica się o kraby.

Autor: krzastek Zdjęcia: Tomasz Krząstek
Sklep online
PRENUMERATA
PODRÓZE

Portugalia: kolory Madery i smaki Porto, Polska: ptasi raj w Ujściu Warty, Krasnogruda i Bieszczady z dziećmi i paralotnią nad

CZYTAJCIE NAS
Wideo Chronione zwierzęta i rośliny, podróbki i pirackie płyty, zbyt duża ilość alkoholu i papierosów - uważaj co przewozisz przez granicę! Pompka, rękawiczki, zestaw kluczy imbusowych, sprawdź co jeszcze trzeba zabrać na rajd rowerowy Przeprawa pod Salto Sapo
Jakich pamiątek z podróży ...

Chronione zwierzęta i rośliny, podróbki i pirackie płyty, zbyt duża ilość alkoholu… 

Niezbędny ewkipunek na wyprawę ...

Pompka, rękawiczki, zestaw kluczy imbusowych, sprawdź co jeszcze trzeba zabrać na rajd… 

Przeprawa pod Salto Sapo… 

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody MURATOR S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody MURATOR S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Porady
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Polityka Cookies
Sklep on line
Polityka prywatności
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Ofero24.pl
Projekty.murator.pl
Tuznajdziesz.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Stronywnetrza.pl
Wymarzonyogrod.pl
Rosliny.urzadzamy.pl
Muratordom.com.ua
Zrobiszsam.pl
Styl życia:
Poradnikzdrowie.pl
Mjakmama24.pl
Mowimyjak.pl
Glamki.pl
WFormie24.pl
DlaPacjentow.pl
Rozrywka, informacja:
Se.pl
Eska.pl
Eska.tv
Eskarock.pl
Polotv.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
eskaGO.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Superseriale.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Archirama.pl
Zakupy:
Zakupy.tuznajdziesz.pl
Zakupy.mjakmama24.pl
Sklep on-line
Wideo:
Fokus.tv
SuperExpress.tv
murator.tv
Polotv.pl
Voxmusic.tv
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on-line