Szare, pustynne, rozgrzane słońcem beduińskie wioski. To prawdziwy Egipt. Warto go dotknąć, przekonać się jak bardzo my, Europejczycy, różnimy się od ludzi z kraju Faraonów.
10.09.2008Funty za cmentarz
Sztukę zdobywania bakszyszu Egipcjanie opanowali do perfekcji. Gdzieś na pustyni, gdy ledwo wysunąłem nogę z dżipa, i nie zdążyłem jeszcze postawić jej na rozgrzanym piachu, już miałem na ręce zawiązany ręcznej roboty rzemyczek. Stara kobieta, która w ten czarodziejski sposób ozdobiła mi dłoń, sama trwała w pozycji wyczekującej. Dałem jej 10 funtów. Drugie tyle dołożyłem, gdy zgodziła się abym ją sfotografował. Obie strony były zadowolone. Za pieniądze mogłem nawet zrobić fotkę beduińskiego cmentarza na pustyni…Pieniądz wszak czyni cuda. Rzemyk nosiłem na ręce przez pół roku, dopóki się nie przetarł. Chyba przyniósł mi szczęście – moja żona wciąż mnie lubi…
Piaskowe osiedle
Beduini na nadmiar funtów nie narzekają. Tworzą w Egipcie niemal oddzielne państwo, społeczność, rządzącą się własnymi prawami. Turyści do nich nie zaglądają. Może z wyjątkiem kilku wytypowanych przez władze do zwiedzania osad. Reszta mieszka w skleconych ze starych desek i zeschłych liści budkach, targanych przez tumany piachu przeganianego wciąż po pustynnym świecie. Korzystają więc z każdej okazji, aby samemu dotrzeć do nas, turystów i zaoferować jakiś drobiazg. A to rzemyk, a to oszlifowany kamień ze zbocza góry Mojżesza, a to znowu statuetkę ukochanego w Egipcie wielbłąda. Trzeba przyjąć te warunki, by móc się cieszyć krajem Faraonów.
Zemsty nie było
My cieszyliśmy się od pierwszego dnia. Na początek pobytu wypiłem z litr wody prosto z hotelowego kranu. Celowo, aby dostać tzw. zemsty Faraona, czyli mówiąc wprost – aby pogoniło mnie do toalety. Zemstą straszyli mnie wszyscy, którzy wcześniej byli w Egipcie. Uznałem, że skoro i tak ma dopaść mnie ta przypadłość, to lepiej aby stało się to w miejscu, powiedzmy, kontrolowanym przeze mnie. O dziwo, żadna zemsta mnie nie dopadła jeśli nie liczyć mojej własnej żony, która już w pierwszym dniu chciała koniecznie spróbować targować się o cokolwiek z Egipcjanami. Koniec końców kupiliśmy fajkę wodną, którą zaraz po przyjeździe do domu, rozbiliśmy…
Dookoła Egiptu
Nasz pobyt w Egipcie miał polegać na aktywnym zwiedzaniu wszystkiego, co się da. Nie siedzieliśmy zatem ani jednej zbędnej minuty w hotelu. Pognaliśmy zaraz na początku ile sił w nogach, do miejscowego biura oferującego wycieczki. Okazało się, że są one kilka razy tańsze niż te, które proponowało nam polskie biuro podróży. Pieniędzy więc wystarczyło, zabrakło jednak czasu. Efekt był tak, że wracając z jednej wyprawy, z miejsca ruszaliśmy w następną…Po tygodniu miałem wrażenie, że uczestniczę w wyścigu dookoła Egiptu.
Parapety i szklanki
Jednak było warto. Egipt jest bowiem piękny. Powiecie, co tam, kraj jak kraj, dla każdego kto pierwszy raz znajdzie się w nim, wszystko jest nowe, zatem i piękne, być może. Pewnie tak, ale wszystko zależy od tego, w jaki sposób patrzy się na otaczającą rzeczywistość. Dla wielu rodaków, z którymi przyszło nam się spotkać, nie do zaakceptowania były na przykład warunki, w jakich przyszło im podróżować po Egipcie. „Roje much, bród, ten bakszysz, co to jest?” – narzekali. Miałem wtedy ochotę zapytać – to po co tu przyjechałeś? Ale, co tam. Są ponoć ludzie, parapety i szklanki…
Saladino
W Egipcie zaprzyjaźniliśmy się z rdzennym jego mieszkańcem o wdzięcznym imieniu: Saladino. Okazało się, że przez pół roku pracuje on jako jubiler w jednym z turystycznych miast, przez następne zaś dogląda swojego stada wielbłądów. Ma liczną rodzinę i już po paru dniach zapraszał nas serdecznie do odwiedzin w rodzinnym domu. Saladino nie był wyjątkiem. Egipcjanie są bowiem bardzo serdeczni. Lubią mówić o swoim kraju. Warto mieć takiego znajomego, bo dowiedzieliśmy się przy okazji, w jaki sposób tak naprawdę traktowani są w tym kraju obcokrajowcy. Szydło wyszło z worka, gdy razem z tuziemcem wybraliśmy się do kawiarni. Okazało się, że za wszystko płaciliśmy kilka razy mniej! No tak, ale w końcu turystyka nastawiona jest przecież na zarobek. A w tym Egipcjanie są wyśmienici. Mają co pokazać, zwłaszcza takim jak my, którzy pierwszy raz dotykaliśmy ich ziemi. Pirmidy, zabytki, jary, wąwozy, pustynia, i to słońce. A do tego turkusowe morze i rafy koralowe.
Napój bogów
Nigdzie jeszcze zwykła herbata nie smakowała mi tak, jak na pustyni. Po kilku godzinach marszu, gdy z minuty na minutę czułem się jak kurczak w piekarniku, a moje myśli błądziły w okolicach arbuzów i lodów, wreszcie dotarliśmy do malutkiej osady. Kilka namiotów skleconych z patyków pokrytych kolorowymi kocami, „zaparkowane” obok wielbłądy, okazały się niczym luksusowy hotel. Podano w nim gorącą herbatę. Mocno słodzoną i aromatyczną. Tak musiał smakować napój bogów. I nic mnie nie obchodziło, czy kubek był umyty, czy dzbanek odwiedziły muchy, i jak naprawdę wyglądał cukier. Na pustyni takie drobiazgi są najmniej istotne. W każdym razie jeszcze długo potem, nie chciało mi się pić.
W rytmie leniwca
W Egipcie nikt się nie śpieszy. Nie wiem, jak w dużych miastach, ale w wioskach czas płynie zgodnie z naturą. Saladino, gdy zachciało mu się spać, po prostu zamykał interes. W ciągu kilkunastu dni naszego pierwszego pobytu tam, trudno było przyjąć takie reguły. Jednak Polacy, których spotkaliśmy w Egipcie – głównie pracownicy malutkich biur wycieczkowych, twierdzili, że już po dwóch miesiącach człowiek zaczyna inaczej funkcjonować.
- Tu wszyscy tak żyją, może dlatego mają poczucie, że żyją wiecznie – tłumaczył nam młody Polak z Sharm el Sheikh. – Ja też mam ciągle wrażenie, że dzień trwa całą wieczność.
Dla jego koleżanki z biura w tym samym mieście, z kolei nie do uwierzenia – jak nam mówiła – był fakt, iż praktycznie w Egipcie nie spotkała się jeszcze z żadnymi oznakami chuligaństwa, czy pospolitej przestępczości. Samotne kobiety oczywiście nie są mile widziane na ulicach. Dotyczy to jednak tak naprawdę Egipcjanek. Cudzoziemki mają „taryfę ulgową”.
- Codziennie wracam w nocy z pracy – tłumaczyła nam Polka. – Na początku miałam wielkiego stracha, ale szybko okazało się, że prędzej nadepnie na mnie jakiś zabłąkany wielbłąd, niż ktoś mnie zaczepi. Tu jest zupełnie inaczej pod tym względem.
Cóż, dla nasczas spędzony w Egipcie upłynął jednak jak mgnienie oka. Tyle było wrażeń. Pozostają wspomnienia, tradycyjne przyrzecznie, że „jeszcze tam wrócimy”, a tymczasem piękne jest i to, że możemy się z Wami podzielić tym co widzieliśmy i doświadczyliśmy. Nie wierzcie bowiem tym, którzy twierdzą, że Egipt „już przeminął”. Może dla tych, którzy jadą tam wyłącznie po to, aby spędzić dwa tygodnie na brzegu hotelowego basenu.
Egipcjanie w nocy nie używają świateł mijania. Jeżdżą na postojowych, bo twierdzą, że to nie oślepia. Trąbią ile wejdzie przy kazdej okazji. Tłumaczą, że to dla bezpieczeństwa. Samochody mają starsze niż nasi rodacy w Polsce. A mimo to, ilość wypadków, jest kilka razy mniejsza niż nasza, krajowa statystyka podaje.
Egipcjanie w nocy nie używają świateł mijania. Jeżdżą na postojowych, bo twierdzą, że to nie oślepia. Trąbią ile wejdzie przy kazdej okazji. Tłumaczą, że to dla bezpieczeństwa. Samochody mają starsze niż nasi rodacy w Polsce. A mimo to, ilość wypadków, jest kilka razy mniejsza niż nasza, krajowa statystyka podaje.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Kair Waluta: funt egipski (LE) 1 LE = 100 piastrów Język urzędowy: arabski
Lokalny czas
Kiedy jechać
Najlepsze są miesiące wiosenne.
Niezbędne informacje
więcejPrzydatne adresy
- www.touregypt.net Podróże
- www.hoteltravel.com/egypt Hotele
- www.touregypt.net Zakupy
- www.touregypt.net/museums.htm Muzea
CZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

