okazje
Cork - główna arteria miasta wzdłuż rzeki Cork - główna arteria miasta wzdłuż rzeki Mutton Lane i The Pana Shuffle Zamek Blarney Blarney Castle czego się nie robi, by zaspokoić ambicje:) Wieża zamkowa
  • Cork - główna arteria miasta wzdłuż rzeki
  • Mutton Lane i The Pana Shuffle
  • Zamek Blarney
  • Blarney Castle
  • czego się nie robi, by zaspokoić ambicje:)
  • Wieża zamkowa

Cork - główna arteria miasta wzdłuż rzeki

18.07.2006 Cork - irlandzka Wenecja, miasto, w którym kupiecka przeszłość przypomina o sobie na każdym kroku.

16.04.2008

Po zameldowaniu się w hotelowej recepcji, poszłam do pokoju. Trochę się pogubiłam w labiryncie korytarzy, ale ostatecznie trafiłam do chyba ostatniego numeru 440. Ostatni, nie znaczy tu najgorszy. Wręcz przeciwnie – pokój jako jedyny w hotelu ma okna wychodzące na dwie strony świata – wschód i południe, co daje wspaniałe możliwości rozkoszowania się widokiem miasta. Po upalnej podróży w pokoju czekało na mnie miłe orzeźwienie – jabłko. Można by narzekać na hałas z ruchliwej ulicy Merchant’s Quay, ale mi wrażenia wizualne w 200% wynagrodziły niedostatki audio. A w nocy można przecież zastosować sprawdzony, studencki sposób na ciszę nocną – stopery.

Widok Cork nocą, zwłaszcza rzekę Lee, jest naprawdę imponujący. Postanowiłam się poradzić telefonicznie Jackie co dziś najlepiej zobaczyć. Za jej radą udałam się na pobliski /tu wszystko jest pobliskie/ dworzec autobusowy (PKS znaczy :), aby złapać transport do Blarney. Chyba 5 osób pytałam, skąd jedzie autobus i każdy wskazywał inny kierunek. I co ciekawe, okazało się, że wszyscy mieli rację! Tylko ja, sierotka nie zrozumiałam „corkowego” akcentu (miejscowa wymowa jest bardzo miękka, stąd wyrazy zlewają się i dla nas, przyzwyczajonych do dobitnej artykulacji, zrozumienie tubylców staje się nie lada wyzwaniem). Ponieważ do odjazdu pozostała jeszcze godzina, poszłam więc coś przekąsić, a potem odwiedziłam słynny English Market. To miejsce przypomina azjatycki bazar z rybami i mięsem, ale tutaj wyczuwa się klimat starego targowiska, sprzed kilkuset lat. Szkoda, że nie mogłam zrobić tam zakupów – to musi być niesamowite, kupować jedzenie w takim miejscu. Pocieszyłam się więc lodami i ruszyłam na przystanek. Bus już podjeżdżał.

BLARNEY

Zajechałam szczęśliwie i udałam się od razu do celu podróży - zamku. Zanim się tam dotrze, przechodzi się pięknym parkiem. Świetne miejsce na spędzenie pięknego dnia, można tu sobie urządzić piknik. Ale ja nie miałam czasu na takie błahostki. Dla mnie, jako polonistki i dziennikarki ważniejszy był osławiony kamień, który w tajemniczy sposób daje tak istotny w moim fachu dar – elokwencję. Kamień pochodzi aż z samej Jerozolimy i wmurowany jest w najwyższym punkcie zamku. Wiąże się z nim legenda o sprytnym władcy zamku, który piękną mową przez lata uwodził królową brytyjską. Teraz kamień przyciąga spragnionych podobnych umiejętności turystów, ale sprawa nie jest prosta. Żeby zaliczyć tę atrakcję i zdobyć nagrodę trzeba pocałować kamień. Niby nic, ale jest jedno ale... Trzeba to zrobić w dość nietypowej pozycji – 26 metrów nad ziemią, leżąc głową w dół. Gdy to zobaczyłam, zwątpiłam, czy dodatkowa elokwencja jest mi potrzebna, może to co mam mi wystarczy... no i nie chcę stracić tego, co dzisiaj zjadłam... Ale jakoś się przemogłam, położyłam się, zwisając głową w dół. Dobrze, że jest tam silny Irlandczyk, który trzyma wszystkich za brzuch (pewnie w połowie przypadków nie bez przyjemności), by mogli wrócić cali i zdrowi do domów, wzbogaceni o dar pięknej wymowy. Takoż i ja powrócę na Ojczyzno łono... No proszę – już widać efekty! Póki co wróciłam na ziemię i obeszłam sobie park – ciekawe miejsce: kuchnia czarownic, schodki życzeń, pogańskie ołtarze i piękne drzewa. Można tu miło spędzić cały dzień. Ja musiałam jednak wracać, bo zrobiło się późno i zamykali.

Do autobusu miałam około pół godziny, więc poszłam obejrzeć pobliski zakład produkcji wełny. Niestety obejrzałam go tylko z zewnątrz, bo też już było zamknięte – ładny budynek. Poleżałam więc trochę na trawie w miejscowym parku i nadjechał transport.

Po powrocie do hotelu poszłam na obiad. Bardzo smaczny i podany w miłej atmosferze. Polska obsługa daje radę. Pogadałam z dziewczynami i poradziły mi, aby wieczór spędzić z pubie The Old Oak przy Plunkett St. Radę przyjęłam i ruszyłam w miasto! Pub bardzo sympatyczny, dość duży. Sporo ludzi jak na środek tygodnia. Co dzień mają muzykę na żywo. Wróciłam do pokoju w przyjemnym nastroju i zanim położyłam się nacieszyłam oko nocną panoramą Cork.

19.07.2006 środa

Po smacznym śniadanku (coś innego niż tylko Irish Breakfast – były rożnorakie sery – pycha, ale i pieczywo, chociaż trochę czerstwe), spotkałam się z Jackie z biura. Zabrała mnie na krótką wycieczkę po centrum, opowiedziała pokrótce historię odnawianej ulicy św. Patryka. Projekt powierzono hiszpańskiej architekt, która stworzyła też nowy image Barcelony z okazji Olimpiady. Dowiedziałam się skąd te oryginalne latarnie na głównej ulicy. Otóż inspiracją dla nich były maszty statków, które projektantka zobaczyła tuż po przyjeździe do Cork. Jackie jeszcze raz zaprowadziła mnie na English Market i pokazała mi uroczą uliczkę Mutton Lane, która do niego wiedzie. Polecam zajrzeć.

Na rynku, na górze jest świetna kafejka – pyszności na lunch zrobione ze świeżych produktów. Obejrzałam kramy z regionalnymi serami, rybami i, co ciekawe, z wołowymi podrobami – coś co przypomina produkty na nasze flaczki i coś w rodzaju naszej kaszanki, tylko bez kaszy.

Na koniec pożegnałam się z Jackie podążyłam w kierunku katedry. Piękny neogotycki budynek z XIX wieku. Następnie pobiegłam na drugą stronę rzeki do muzeum masła. Czekał tam na mnie kurator wystawy. Obejrzałam film o rozwoju irlandzkiego przemysłu mleczarskiego, stary sprzęt do wyrobu złota County Kerry, jak nazywają masło miejscowi, i stare mapy Cork. Ciekawe, że wszystkie ulice jeszcze w XVIII wieku były drogami wodnymi /w tym St. Patrick St./. Stąd też Cork nazywane jest irlandzką Wenecją.

Kolejny punkt zwiedzania to wieża zegarowa Shandon. Powitał mnie tam straszy pan, który chciał być miły, ale mu nie wyszło – powiedział, że poznał, że jestem z Polski... po zapachu – cokolwiek miał na myśli trochę mnie tym zniechęcił. Ruszyłam na wieżę. Można na niej zagrać na dzwonach. Na pierwszym piętrze są sznurki, wybrałam melodyjkę i zagrałam (niestety nie mają Mazurka Dąbrowskiego). Świetne uczucie, że całe miasto słyszy, jak grasz na dzwonach. Wspięłam się na samą górę, skąd rozciąga się piękny widok n okolicę. Wejść było łatwo, ale zejść po tych stromych i wąskich schodkach było mało komfortowe. Zwłaszcza, gdy mija się dzwony i trzeba przemieszczać się po belkach ze świadomością, że za chwilę może rozledz się dzwon i wprawić w drganie wszystko wokół, ze mną włącznie.

Udało się jednak. Wróciłam do centrum i przekąsiwszy coś na English Market podążyłam na stację, by udać się do Killarney.

atrakcje

Gra na dzwonach kościelnych

Całowanie kamienia w Blarney

Blarney Castle - nie przegap!

Dawne więzienie w Cork - pytaj o Gaol

Wieża kościoła Shandon

Katedra

Wszelkie produkty spożywcze znajdziecie na English Market

Autor: milkaWAY
Sklep online
LOT daje zniżki na Facebooku
Kiedy: do 09.06.12
Cena: minus 10%
Więcej promocji

Podziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!

Zobacz inne konkursy
IRLANDIA

Stolica: Dublin Waluta: euro (EUR) Języki urzędowe: irlandzki, angielski

Lokalny czas

GMT+1

Po co jechać

  • Kultura
  • Krajobrazy
  • Zabytki
  • Życie nocne

Kiedy jechać

Od maja do sierpnia

Niezbędne informacje

więcej

CZYTAJCIE NAS

Wideo

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia aparatem analogowym, brać udział w konkursach, a także jak fotografować ludzi na ulicy.

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak przygotować bohatera do zdjęć i o tym czy sprzęt ma duże znaczenie.

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i ceny paliw w krajach europejskich

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej podróży dookoła świata.

Wywiad z Rafałem Milachem ...

Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej

Wywiad z Rafałem Milachem

Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej

Samochodem po Europie - ...

Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej

2 lata w podróży ...

158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej

PODRÓZE

Lwów nostaligiczny i wypiękniony na EURO 2012; Najlepsze parki rozrywki w Europie; Szczecin - zielone miasto żaglowców; Turcja -  3 tys. km

więcej
W serwisie:
Kierunki
Aktualności
Wasze Wyprawy
Forum
Poradnik
Kuchnie Świata
Murator S.A:
O wydawnictwie
Kontakt do serwisu podroze.pl
Redakcja miesięcznika Podróże
Reklama
Licencje
Regulamin serwisu
Sklep on line
Serwisy internetowe:
Dom i ogród:
Muratordom.pl
Forum.muratordom.pl
Projekty.muratordom.pl
Muratorfinanse.pl
Urzadzamy.pl
Wymarzonyogrod.pl
Muratordom.com.ua
Architektura i budownictwo:
Muratorplus.pl
Architektura.muratorplus.pl
Tuznajdziesz.pl
Hobby i wypoczynek:
Podroze.pl
Zagle.com.pl
Poltrip.pl
Zdrowie i rodzina:
Poradnikzdrowie.pl
Dlarodzinki.pl
Dzieckozakupy.pl
www.Mjakmama24.pl
Rolnictwo:
Rolnictwoonline.pl
Wideo:
Jestem.pl
Porady:
Mowimyjak.pl
Rozrywka informacje:
Se.pl
Seusa.info
Eska.pl
Eskarock.pl
Voxfm.pl
Radiowawa.pl
Fabrykamuzy.pl
Gwizdek24.pl
Superauto24.pl
Zakupy:
Zakupy.muratordom.pl
Zakupy.urzadzamy.pl
Zakupy.wymarzonyogrod.pl
Zakupy.poradnikzdrowie.pl
Zakupy.zagle.com.pl
Supertanio.pl
Wgrupiekupie.pl
Sklep on line
Miesięcznik:
Murator
Dobre wnętrze
M jak mieszkanie
Moje mieszkanie
Podróże
Żagle
Zbuduj dom
Architektura
Zdrowie
M jak mama
Sklep on line