Niezwykła azjatycka egzotyka została tu z pozostałościami angielskiej kolonizacji, bogactwo buddyjskich świątyń - z XIX-wiecznym prowincjonalizmem miasteczek, a rzeczywistość - z nieustającym dialogiem z niewidzialnym, nadprzyrodzonym światem.
07.03.2008Kiedy przyjeżdża się z lotniska do Rangunu – głównego portu morskiego i stolicy Myanmaru – odczuwa się pewien niesmak: widoki są banalne, a miasto liczące niemal 4 mln mieszkańców w niczym nie przypomina turystycznych mekk - azjatyckich stolic jak Bangkok czy Hong Kong. Nie ma tu drapaczy chmur, a supermarkety z klimatyzacją czy jaskrawo oświetlone witryny sklepów należą do rzadkości. Zaczynamy też wątpić, czy gdziekolwiek jest w ogóle dzielnica birmańska. Wszędzie typowe wielkomiejskie zabudowania, kilkupiętrowe odrapane domy z epoki brytyjskiego kolonializmu, szerokie ulice, zdezelowane auta sprzed 30 lat. Jednolici przechodnie skromnie i szaro ubrani. Miasto nabiera barw dopiero wieczorem, gdy z wolna zaczyna się roztapiać w mroku. Prądu starcza tu jedynie na oświetlenie buddyjskich świątyń i luksusowych hoteli. Warto wtedy wybrać się na spacer po centrum, w którym na szczególną uwagę zasługuje Sula Pagoda zbudowana ponad dwa tysiące lat temu.
W herbaciarniach, wprost na chodniku i na niskich stołeczkach, siadają mężczyźni w longyi. Tuż przy samej ulicy handlarze rozkładają towar na zaimprowizowanych straganach. Z garkuchni unoszą się zapachy ostrych przypraw.
Nad całym tym zgiełkiem góruje budowla Szwedagon - największa pagoda na świecie. Ta buddyjska świątynia jest dla Myanmaru tym czym Bazylika św. Piotra dla kościoła katolickiego, czy Mekka dla wyznawców Allaha. Jej pierwotna konstrukcja powstała w roku 585 przed narodzeniem Chrystusa, ponad 70 lat przed założeniem Rzymu.
Turyści na ogół zatrzymują się w Rangunie głównie po to, żeby ją obejrzeć. Monstrualny złoty kielich, odwrócony dnem do góry widać już z odległości kilku kilometrów. Wielu królów ofiarowało na ozdobienie głównego trzonu pagody tyle złota, ile sami ważyli. Olbrzymia złota budowla pochłonęła dziesiątki ton cennego kruszcu. Do wnętrza prowadzą cztery wejścia. A sprzedawcy kwiatów zazwyczaj obejmują opiekę nad naszym obuwiem. Po sanktuarium wędruje się wyłącznie boso. Ocienione okapem kamienne szerokie schody pną się w górę. Po bokach mijamy kramy z pamiątkami, świecami, kadzidłami, kwiatami, listkami złotej folii, którą - jako ofiarę - nakleja się na posąg Buddy. To miejsce jest szczególnie święte. Złożono tu osiem jego włosów przywiezionych z Indii przez dwóch pobożnych kupców. Schodów jest aż 160. Co jakiś czas monotonię wspinaczki przerywa platforma z przejściem na boczne dziedzińce. Tutaj, wokół misy z zimnym ryżem i naczyniami z kolorowymi sosami rozsiadają się pielgrzymujące rodziny.
Na głównej platformie pagody lśni wspaniała kopulasta wieża, zakończona iglicą z kutego złota. Zdobi ją ponad siedem tysięcy rubinów, topazów i szafirów. Na samym szczycie znajduje się 70-karatowy diament. Dookoła niej zawieszono małe złote dzwoneczki, którelikatnie grają przy wieczornym wietrze od rzeki. Nastrój skupienia udziela się nawet innowiercom. Na głównej platformie pagody lśni wspaniała kopulasta wieża, zakończona iglicą z kutego złota. Zdobi ją ponad siedem tysięcy rubinów, topazów i szafirów. Na samym szczycie znajduje się 70-karatowy diament. Dookoła niej zawieszono małe złote dzwoneczki, które delikatnie grają przy wieczornym wietrze od rzeki. Gdzieniegdzie ktoś z rękoma modlitewnie złożonymi czołem dotyka marmurowej posadzki, szeptem odmawia modlitwę. A w tle cykady rozpoczynają koncert swoich dźwięków.
Gdyby kogoś zmęczył wzniosły nastrój buddyjskiej świątyni mo wybrać się do portu nad rzekę Rangun. Nawet późnym wzorem tętni życiem. Chyba od stuleci nic się tutaj nie zmieniło. W niewielkiej zatoce, osadzone w mule lub kołyszące się na wodzie, kotwiczą łodzie okryte dachem z palmowych liści i kawałkami blachy - wszystkie są zamieszkałe. Porę posiłku można poznać po żółtym dymie osnuwającym wejście do łodzi. Na nabrzeżu ponad setka bambusowych szałasów, wokół których biega tłum rozkrzyczanych dzieciaków. Tu dopiero jest raj dla fotografów. Można zajrzeć do takiego domu i pozostać w nim nawet do rana. Gospodarzy nie niepokoi błysk flesza i natrętnie nie wyciągają ręki z prośbą o pieniądze. Są gościnni, gotowi podzielić się z każdym swoim skromnym posiłkiem - garścią ryżu, kawałkiem ryby, połówką pieczonego banana. Obok ich sąsiedzi z towarowych barek kulisi (czyli portowi tragarze) przeładowują ryż do ciężarówek dźwigając 50-kilogramowe worki, z którymi sprawnie przebiegają po wąskiej chybotliwej kładce, łączącej łódź z lądem.
W wiosce Mingun (godzinny rejs motorówką z Mandalaj) wystarczy wdrapać na olbrzymią, niedokończoną pagodę, aby dobrze rozejrzeć się po okolicy. Jej budowę w 1790 roku rozpoczął jeden z birmańskich władców. Świątynia miała mierzyć 150 metrów, a więc byłaby największą jak na ówczesne czasy. Jednak z braku pieniędzy ambitny plan nie powiódł się; budowla sięga zaledwie jednej trzeciej planowanej wysokości, a trzęsienie ziemi dosłownie rozdarło ją na pół. Dziś jest to świetne miejsce zabaw wewnątrz dla nietoperzy, a na zewnątrz - dla dzieciaków. W jej pobliżu są kolejne tutejsze atrakcje: pagoda Mohamuni, gdzie znajduje się posąg Buddy pokryty złotymi płytkami oraz osłonięty specjalnym dachem Minguński Dzwon. Jest to największy i nieuszkodzony dzwon na świecie (Car Kołokał w Moskwie jest co prawda potężniejszy, ale pęknięty). Jego brzmienie podkreśla dźwięczącą tutaj ciszę, nie zakłóconą odgłosami cywilizacji. Brak tu samochodów – bo brakuje dróg dojazdowych. Na piaszczystej ulicy królują dwukołowe wozy zaprzężone w woły. Elektryczność doprowadzono tutaj dopiero w 2002 r.
Podróż po szarożółtych wodach Irawadi - tym razem z Mandalaj do Paganu - trwa cały dzień i może być niebezpieczna. Na turystów czyhają bowiem zdradliwe płycizny nawet w najmniej spodziewanych miejscach. Pagan jest dawną stolicą królestwa o tej samej nazwie. Po zniszczeniu w 1287 roku przez Mongołów, nigdy nie odzyskała swojej świetności i do dziś jest tylko małą wioską. To coś zupełnie niepowtarzalnego i wyjątkowego - przez historyków porównywany do rozgrabionego dziś okrutnie Anghoru w Kambodży czy Borobudur w Indonezji. Na przestrzeni 50 km kw., jak nigdzie indziej na świecie, wznosi się 2200 ceglanych i kamiennych pagód, stup (dagob) oraz innych świątyń zbudowanych między IX a XIV wiekiem. Są różnej wielkości i w różnym stylu - buddyjskie w kształcie dzwonu, hinduskie – podobne do góry Mehru. Szczególne wrażenie wywołują o zachodzie słońca, na tle czerwonego nieba i łańcucha gór. Wtedy równina mieni się setami kolorów, a cienie sakralnych budowli przybierają dziwaczne mistyczne kształty.
Z dokumentów zebranych w miejscowym muzeum wynika, że w okresie największej świetności znajdowało się tutaj ponad 13 tysięcy takich obiektów. Wszystkie wybudowane w przeszłości pałace i klasztory były z drewna, a chaty z bambusa. Nie oparłyę więc niszczycielskiej działalności czasu i ludzi. Nic więc dziwnego, że uległy zniszczeniu. Teraz pustych murów świątyń już nie wypełniają modlitwy, woń kadzideł czy pobożne stąpania wiernych. Malowidła na ścianach giną w mroku, jakby niepotrzebne nikomu. Tylko nieliczne pagody przeżywają istne oblężenie. Do nich należy Szwezigon, w której wnętrzu podobno ukryto ząb Buddy, dar cejlońskich buddystów. Znajduje się tu też prawie setka nat - figurek poświęconych duchom. W świątyni Gubyaukgi można obejrzeć malowidła ścienne z XIII wieku, przedstawiające sceny z życia Buddy. Shwesandaw zaś jest najlepszym punktem widokowym do obserwacji zachodów słońca, a do wschodów - schody Mingala-Zedi. Komu imponują potężne budowle, ten z pewnością zajrzy do największej w Paganie pagody – Htilominlo. Ma wysokość 40 m, a w jej korytarzach ustawiono cztery wielkie posągi Buddy. Nie ustępuje jej pod względem wielkości świątynia Ananda, zbudowana w 1090 r. na planie greckiego krzyża, o bokach długości 53 m.
Nie mniejszą czcią niż Pagan otaczana jest pez Birmańczyków Złota Skała w Kyaiktyio. Ogromny głaz, pokryty złotem i zwieńczony 7-metrową agodą balansuje nad przepaścią. Według legendy od upadku powstrzymuje go jedynie zatopiony w kamieniu włos Buddy. Wystarczyłoby nierozważne silniejsze oparcie dłoni i... kto wie. Nikt jednak nie odważy się na takie świętokradztwo. Przy samym kamieniu klęczą modlący się mężczyźni. Za nimi, w znacznej odległości, stosownej dla osób innej płci, półgłosem szepczą święte słowa kobiety.
Ludzie przyjeżdżają tu z najodleglejszych zakątków kraju, aby chociaż raz spojrzeć na widomy znak mocy Buddy. Cudzoziemcy najczęściej nocują w górskiej wiosce, znajdującej się w pobliżu świętej skały, a dopiero rano wyruszają na górę. Dzięki temu mogą zobaczyć na własne oczy codzienne życie ukrytej w dżungli osady. Muszą jednak przyjąć ustalone reguły - poruszać się wyłącznie ustalonym szlakiem, bez żadnego zbaczania w wąskie ścieżki. Cały czas, chociaż tego nie odczuwają, są przez kogoś obserwowani. Tutaj bowiem zbytnia ciekawość grozi nawet kulką, którą nie wiadomo kto i skąd wystrzeli. Liczyć się też można z ryzykiem rabunku. Pobudka o trzeciej rano nie nastraja optymistycznie, zwłaszcza kiedy w świetle kieszonkowej latarki na ścianie w toalecie dostrzeże się czarnego skorpiona, a po podłodze spacerują groźnie wyglądające ogromne chrząszcze. Wcześniej zamówiona taksówka tzn. ciężarówka z twardymi deskami na pace, dopiero gdy zbierze odpowiednią ilość pasażerów rusza w stronę górskich szczytów. Trasa (około 50km) wije się serpentynami, prześlizguje obok przepaści. A kierowca nawykli brać zakręty na pełnym gazie, jakby uczestniczyli w jakimś rajdzie, licząc na szybki powrót i zarobek na kolejnym kursie. Potem trzeba przejść 3 km - to wspinaczka szlakiem wiodącym granią wokół wzgórza. Wzdłuż szerokiej stromej drogi, na drewnianych podestach, ustawione są bary szybkiej obsługi. Kto chce się poczuć jak pasza wynajmuje bambusową lektykę. Czterech tragarzy bez większego wysiłku wniesie go (a nawet później zniesie) ze świętej góry.
Plemiona tybetańsko-birmanskie oraz ludy Pju osiedlały sie na terytoriach dzisiejszego Myanmaru juz od II tysiąclecia p.n.e. Birmańskie szczepy już w 849 r. zalożyly miasto Pagan (Bagan), późniejszą stolicę państwa Pagan i upowszechniły buddyzm. Najzd Mongołów w XIII w. rozbił państwo na dziesiątki małych państwek, zjednoczone dopiero w XVIII w. Po wojnie z Brytyjczykami Birma straciła wiele południowych terytoriów i Birmę Górną, właczoną do Indii rzadząnych przez Brytyjczyków. Podczas II wojny światowej okupowana przez Japonię stala sie niepodleglym państwem dopiero w 1947 r. a w 1988 r. zmieniła nazwę na Związek Myanmar, stolicę Rangun przemianowano na Yangon, a ludność birmańska zwie sie odtąd Bamarami.
większość Bamarów jest buddystami, lecz na prowincjach myanmarskich wielu ludzi oddaje cześć nats - starodawnym bóstwom lasów i gór
większość Bamarów jest buddystami, lecz na prowincjach myanmarskich wielu ludzi oddaje cześć nats - starodawnym bóstwom lasów i gór
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Nay Pyi Daw Waluta: kyat (K) 1 K = 100 pia Język urzędowy: birmański Inne: angielski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

