Złote pagody, święte miejsca, piękni ludzie i okrutny reżim. Birma to mieszanka piorunująca. Kraj, który zachwyca i przeraża. Choć to kraj wojskowej dyktatury i tak warto tam pojechać.
31.12.2007Stolica kraju Rangun potrafi oczarować dawnymi kolonialnymi domami o odparzonych tynkach i pastelowych kolorach ścian, ulicznymi herbaciarniami, rikszami mieszającymi się z dziesiątkami samochodów własnej produkcji.
Sercem Rangunu jest Szwedagon, wznosząca się nad miastem 98-metrowa stupa, o której Kipling pisał: "złota tajemnica... lśniący pięknem cud". Wedle legend wzniesiono ją ponad 2500 lat temu jako relikwiarz dla ośmiu włosów Buddy. Jej duchowa wartość jest bezcenna, materialna trudna do oszacowania.
Świątynię pokrywa 13 tys. złotych płytek, w zwieńczeniu umieszczono prawie 7 tys. drogocennych kamieni, a na szczycie lśni 76-karatowy diament.
Jednak to nie klejnoty ściągają tu ludzi, lecz głęboka wiara. Jeśli są na świecie miejsca zaczarowane to jest nim z pewnością to, pełne zakamarków i świątyń, rozbrzmiewające nieustającymi modlitwami.
Stojąca w centrum miasta Sule Paja (paja to po birmańsku pagoda) to młodsza siostra Szwedagon. Choć jest dużo skromniejsza, jednak zwykle od niej zaczyna się zwiedzanie, gdyż wznosi się na skrzyżowaniu czterech głównych ulic. Najpiękniej lśni wieczorem, gdy z ciemności miasta wyłania się jej złoty kształt. Racjonowany prąd nie wystarcza dla oświetlenia ulic i mieszkań.
O mały włos
To przedziwne miejsce. Wysoko w górach, nad przepaścią balansuje ogromny złoty kamień otoczony czcią wiernych. Mężczyźni modlący się u jego podnóża przyklejają wotywne opłatki złota. Dla kobiet wydzielono miejsce nieco dalej. Ponoć głaz w równowadze utrzymuje schowany pod nim włos Buddy.
Podczas trwającej kilka godzin wędrówki przekonałam się czym jest birmańska uczynność. Wzdłuż drogi stały dzbany ze świeżą wodą. Mieszkający w pobliżu ludzie bezinteresownie zmieniali ją co dzień. Aby pomóc pielgrzymom wędrowali nieraz kilka kilometrów.
Kalaw to baza wypadowa na kilkudniowe trekingi. Wędrując z przewodnikiem mijamy kolejne wioski. W jednej z chat czeka już na nas herbata, ryż z sosami i miła niespodzianka - wesele. Późnym popołudniem zaczyna się swoisty "wieczór kawalerski": chłopcy zebrani w chacie pana młodego, paląc i pijąc miejscowe piwo, rąbią tasakami mięso leżące na podłodze. Następnego dnia zostanie ono podane z ryżem jako posiłek weselny dla ludzi z całej wioski.
Ceremonia jest krótka i prosta. Wszyscy zebrali się w jednej chacie obserwując modlącego się szamana oraz młodą parę. Chłopak, aby podkreślić odświętność dnia, założył kurtkę ze skaju, a tradycyjny turban zrobił z ręcznika. Po godzinie zaczyna się wspólne jedzenie, co jest równoznaczne z przypieczętowaniem ślubu.
Kurka wodna
Ciekawe są chaty na palach. Im zamożniejszy dom, tym więcej łodzi zacumowanyc do pomostu, najważniejszego miejsca w domu: tu robi się pranie, myje dzieci, ucina pogawędki. Maluchy zanim nauczą się chodzić potrafią już pływać. Nawet gra w piłkę odbywa się na łódkach.
Obok domu, w klatkach z bambusa trzyma się kury i świnie, zaś do uprawy grządek płynie się łodzią. Wodne pola tworzone są w prosty sposób: trzeba wbić w dno bambusowe tyczki, doczepić do nich maty ułożone na bambusowym rusztowaniu i na to nasypać ziemi.
Wreszcie ostatnia atrakcja, klasztor skaczących kotów w Nga Phe Kyaung. Nie żeby nagle w Birmie czczono koty. Przemyślni mnisi doszli chyba do wniosku, że skoro ich świątynia nie jest ani szczególnie stara, ani piękna, warto znaleźć sposób na ściągnięcie turystów. Wymyślono rzecz genialną w swej prostocie. Nauczono koty skakać przez obręcze. Do tego dano zwierzakom imiona cieszące odwiedzających. - "Skacz, skacz Michael Jackson!", "Skacz lady Diana!" - woła mnich, a koty posłusznie wykonują polecenie. Błyskają flesze, sypią się datki na świątynię. Wszyscy są szczęśliwi, nawet koty, które za pokaz dostają porcję whiskasa!
Nieopodal Inle oraz Kalaw, spotkać można legendarne kobiety-żyrafy z plemienia. Padaung. Smutny to widok. Birmański rząd doszedł do wniosku, że skoro w Tajlandii zbija się pieniądze na pokazywaniu różnorodności kulturowej to i tu da się na tym zrobić interes. Stworzono wioski mniejszości etnicznych, do których przymusowo przesiedlono ludzi z różnych plemion. Za kilka dolarów można obejrzeć kolorową ludzką menażerię. Niedaleko Kalaw jest jeszcze gorzej. Przed chatą siedzą dwie zmęczone życiem kobiety. Strażnik pobiera opłatę 3 dolarów, po czym zachęca, aby patrzeć i fotografować: "żyrafa" haftuje tradycyjną bluzkę, "żyrafa" uprawia poletko, "żyrafa" pozuje do zdjęcia. Zamiast oglądać ten smutny spektakl, na spotkanie z ludem Padaung lepiej pojechać na północ Tajlandii.
Nieopodal Mae Hong Son mieszkają uciekinierzy z Birmy. Dawna tradycja zakładania obręczy przetrwała, dzięki niej kobiety są w stanie utrzymać siebie i swych bliskich, dostając połowę dochodu z biletów wstępu i sprzedaży pamiątek.
Bilety do kontroli
Najlepsza pora do odwiedzin: od XI do II - niewielkie opady i znośne temperatury. Czas naszych wakacji - od VI do IX - to pora monsunów, dokuczliwych zwłaszcza na południu kraju. W IV, V i na początku VI zdarzają się temperatury do 43°C.
Powierzchnia: 676 tys. km kw.
Ludność: ok. 44 mln.
Stolica: Rangun, 3 mln mieszkańców
Birma mogła być krainą dostatku i dobrobytu. Obiecywał to socjalizm i ogromne bogactwa naturalne tego kraju. Jeszcze do niedawna nie było tu fałszywych kamieni szlachetnych, gdyż prawdziwe były w nadmiarze. A jednak dzisiejsza Birma jest na skraju bankructwa.
Rok po powstaniu niepodległościowym w 1989 r. rząd dokonał reform w postaci zmian nazw. Koszt niewysoki, a widać, że coś się dzieje. Oficjalnie był to powrót do tradycji i odejście od nazw związanych z kolonialną przeszłością. Tak Birma stała się Myanmarem, Rangun - Yangonem a Pagan - Baganem. Dzisiaj, na przekór reżimowym reformom wraca się do nadanej przez Anglików nazwy Birma (ang. Burma).
W 1989 r. rząd zmienił wiele nazw i w oficjalnych formularzach należy używać obecnie obowiązujących: dawniej Birma - obecnie Myanmar, Rangun - Yangon, Pagan - Bagan.
Minimalny koszt pobytu: 5 USD dziennie na osobę. Ceny wielu wyrobów są dla turystów śmiesznie niskie. Fajka opiumowa z metalu - 5 USD, rzeźbiony stolik z drewna - 7 USD, talerz z laki - 1 USD, drewniana mała rzeźba - 2 USD, bluzka z ręcznie tkanego materiału - 2 USD. Ceny są podawane w USD i kyat - łatwiej jest targować się w kyatach, bo można uzyskać większe zniżki. Dobrze mieć coś do handlu wymiennego: podkoszulki, próbki kremów i perfum.
Uwaga: tekst był napisany w 2002 roku. Ceny i kursy walut do tego czasu się zmieniły, tym bardziej, że w Birmie jest wysoka inflacja.
Przed wyjazdem należy sprawdzić w polskim MSZ, jaka jest aktualna sytuacja w Birmie; www.msz.gov.pl; tel. (22) 523 90 00. Polisy polskich towarzystw ubezpieczeniowych nie są uznawane.
Ambasada RP:
W Birmie nie ma, najbliższa jest w Tajlandii:
Bangkok, Sukhumvit Rd, Soi 5, tel. (0 066 2) 251 88 91 -93, fax 251 88 95.
Ambasada Związku Myanmar w Berlinie:
Zimmerstr. 56, tel. (0 049 30) 206 15 710, fax 206 49 757.
Ambasada Związku Myanmar w Bangkoku:
132 Sathon Neua Rd, tel. (0 066 2) 233 22 37, 234 46 98.
Informacja turystyczna:
biuro główne:
Sule Pagoda Road 77-91, tel. (0 095 1) 783 76, lotnisko w Rangun (Yangon),
biuro w Bagan:
w Mandalay w hotelu "Mandalay Swan", w Taunggyi w hotelu o tej samej nazwie.
Policja: tel. 199.Pogotowie ratunkowe: tel. 192.
Cyberpodróże
www.tramp.travel.pl/Rady/Birma/birma1.htm - Birma oczami naszej autorki
www.myanmar.com - Informacje o Birmie
www.asiatravel.com/myaninfo.html - Info o kraju i kalendarz wydarzeń
www.freeburma.org - Serwis organizacji opozycyjnych wobec reżimu
Uwaga: tekst był napisany w 2002 roku. Ceny i kursy walut do tego czasu się zmieniły, tym bardziej, że w Birmie jest wysoka inflacja.
Każdy znajdzie coś na własną kieszeń. Pokój 2-os. w najtańszym hotelu kosztuje 4-5 USD, klasy średniej - 20-40 USD, w najdroższym - nawet 200-300 USD.
W cenie zwykle jest śniadanie (bułka z dżemem lub jajkiem i kawa). Za noclegi trzeba płacić w USD lub FEC. Karty płatnicze honorowane są jedynie w najlepszych hotelach. Można próbować szczęścia z biwakowaniem "na dziko" (kempingi są tu nieznane) lub szukać noclegu w klasztorach.
Autobusy: ceny biletów liczone są od stacji początkowej do końcowej. Nawet jeśli chce się przejechać tylko kawałek danej trasy, trzeba zapłacić za całą. Przykładowo trasa Rangun-Mandalay - 2000 MMK (3,6 USD). Kto ma mało czasu, może wynająć taksówkę na 2 tygodnie (od 200 USD od osoby).
Autostop: bywa utrudniony, gdyż osobom prywatnym nie wolno zabierać turystów.
W stolicy, w rządowej Informacji Turystycznej, warto dowiedzieć się, gdzie aktualnie wolno wjechać. Obecnie w Birmie jest tylko kilka miejsc otwartych dla turystów indywidualnych. Do innych można dostać się samolotem po wykupieniu pozwolenia i wycieczki. Wiele lądowych dróg jest zamkniętych dla obcych.
Samolotem: do stolicy Birmy, Rangun (Yangon), można lecieć przez Singapur, Delhi lub Bangkok (np. Lufthansa - przez Frankfurt i Bangkok, bilet w obie strony: 960 USD + 90 USD opłat lotniskowych). KLM oferuje przeloty już od 670 USD (możliwość rezerwacji on line: www.klm.pl). Okazje zdarzają się od 450 USD.
Przejścia lądowe są zamknięte dla turystów. Z Bangkoku do Rangun codziennie latają samoloty tajlandzkich i myanmarskich linii lotniczych (cena w obie strony - ok. 150 USD), a w niedziele jest połączenie Biman Airways (linie Bangladeszu) za 120 USD.
Autobusy: ceny biletów liczone są od stacji początkowej do końcowej. Nawet jeśli chce się przejechać tylko kawałek danej trasy, trzeba zapłacić za całą. Przykładowo trasa Rangun-Mandalay - 2000 MMK (3,6 USD). Kto ma mało czasu, może wynająć taksówkę na 2 tygodnie (od 200 USD od osoby).
Autostop: bywa utrudniony, gdyż osobom prywatnym nie wolno zabierać turystów.
W stolicy, w rządowej Informacji Turystycznej, warto dowiedzieć się, gdzie aktualnie wolno wjechać. Obecnie w Birmie jest tylko kilka miejsc otwartych dla turystów indywidualnych. Do innych można dostać się samolotem po wykupieniu pozwolenia i wycieczki. Wiele lądowych dróg jest zamkniętych dla obcych.
Jedzenie jest tanie. Obiad w miejscowej knajpce to wydatek ok. 200-800 MMK (0,4-1,5 USD). Najpopularniejsze dania to kurczak z makaronem, ryż z warzywami i tampura (warzywa zapiekane w cieście); do tego bezpłatnie zielona herbata.
Amatorom prawdziwie lokalnej kuchni polecam uliczne restauracje o niepowtarzalnym klimacie (kuchenka, gar, dwa stoliki i cztery talerze). Inne ceny: woda (1l) - 40 MMK, arbuz - 200 MMK (0,4 USD), ciastko - 80 MMK (0,15 USD), butelka wina - 600 MMK (1,1 USD).
Należy myć owoce i ręce przed jedzeniem (najlepiej gotowanym). Jeśli w knajpie jedzą inni biali to znak, że tu nie trują. Ochroną przed malarią jest branie leków lub noszenie (zwłaszcza po zmierzchu) spodni i ubrań z długimi rękawami.
Warto mieć ze sobą: witaminy (jedną na dzień), lek przeciwbiegunkowy (dobre są też banany), krem z wysokim filtrem i coś na przeziębienie.
Jezioro Inle: (bilet wstępu - 3 USD) okolica i piękne jezioro warte są zobaczenia, zwłaszcza podczas kilkugodzinnej wyprawy łodzią. "Dwójka" w hotelu "Bright" - 5 USD, ale można się targować do 2 USD za osobę, canoe na 2-3 godz. - ok. 400 MMK (0,7 USD), łódka motorowa - 1500 MMK (2,7 USD) od osoby.
Targ na jeziorze jest reklamowany jako jeden z największych i najbardziej autentycznych w Azji. Tymczasem już go nie ma! Na wodzie jest kilka straganów i około 50 łodzi z pamiątkami. Ceny są tutaj trzy razy wyższe niż w Paganie.
Szwedagon: Wznosząca się nad miastem 98-metrowa stupa, o której Kipling pisał: "złota tajemnica... lśniący pięknem cud". Wedle legend wzniesiono ją ponad 2500 lat temu jako relikwiarz dla ośmiu włosów Buddy. Jej duchowa wartość jest bezcenna, materialna trudna do oszacowania. Świątynię pokrywa 13 tys. złotych płytek, w zwieńczeniu umieszczono prawie 7 tys. drogocennych kamieni, a na szczycie lśni 76-karatowy diament.
Sule Paja: Młodsza siostra Szwedagon. Choć jest dużo skromniejsza, jednak zwykle od niej zaczyna się zwiedzanie, gdyż wznosi się na skrzyżowaniu czterech głównych ulic. Najpiękniej lśni wieczorem, gdy z ciemności miasta wyłania się jej złoty kształt.
Klasztor skaczących kotów w Nga Phe Kyaung: Przemyślni mnisi doszli chyba do wniosku, że skoro ich świątynia nie jest ani szczególnie stara, ani piękna, warto znaleźć sposób na ściągnięcie turystów. Wymyślono rzecz genialną w swej prostocie. Nauczono koty skakać przez obręcze. Do tego dano zwierzakom imiona cieszące odwiedzających. - "Skacz, skacz Michael Jackson!", "Skacz lady Diana!" - woła mnich, a koty posłusznie wykonują polecenie. Błyskają flesze, sypią się datki na świątynię.
Most U Bein: Najdłuższy - ponad kilometr - zbudowany z drewna tekowego.
Kyaiktiyo (Złota Skała): Dojazd spod Sule Paya autobusem nr 32 lub 34 na Hsimmalaik Bus Centre. Stamtąd autobus (godz. 7.00, 9.00, 12.30, 14.30) za 250 MMK (0,5 USD) do Kyaikto i dalej półciężarówka za 50 MMK (0,1 USD) do Kyaiktiyo. Można też pojechać pociągiem za 7 USD (godz. 5.00, 8.00). Na miejscu opłata 6 USD za wstęp. Na samą górę można wjechać półciężarówką za 120 MMK w jedną stronę (0,2 USD) lub wejść szlakiem pielgrzymów (ok. 4 godziny, jeśli ma się śpiwór i moskitierę, można przebiwakować w jednej z chat dla pielgrzymów). Noclegi w hotelu na dole - ok. 3 USD/os., na górze - ok. 15-20 USD/os.
Bago: W mieście warto zobaczyć Odpoczywającego Buddę (Shwethalayaung Buddha); wstęp 2 USD, ale doskonale widać posąg z głównego holu, więc można zaoszczędzić. Przejazd po mieście - 10 MMK (pick-up). "Dwójka" w hotelu "San Francisco" - 4 USD.
Pagan: Do wyboru jest pociąg nocny Mandalay-Pagan - 9 USD lub autobus - 650 MMK (1,2 USD; czas przejazdu od 20.00 do 3.00). Autobus staje na posterunku przed Paganem (tu trzeba kupić bilet wstępu do Paganu - 10 USD), a następnie posterunkowy pyta o wybrany hotel.
Autobus zawozi nas do hotelu i kierowca nie ruszy dalej, dopóki nie upewni się, że mamy nocleg. "Pan Cherry Guest House" ("dwójka" ze śniadaniem - 6 USD), dużo milej jest w "New Park Hotel" lub "New Heaven" (pokój z klimatyzacją - 5 USD). W Nyaung U (miejscowości należącej do Paganu) jest "Thante Bakery&Cofee Shop" (obok "Thante Hotel") z pysznościami: ciastka (20 MMK), lody (30 MMK za kulkę), doskonałe owocowe i mleczne koktajle (100 MMK). Bryczka - 800 MMK (1,5 USD) za cały dzień, wynajem rowerów - 200 MMK za dzień (0,36 USD; koniecznie trzeba się upewnić, czy są hamulce!).
Mandalay: Autobus (nocny ekspres) Rangun-Mandalay - 2000 MMK (3,6 USD). Riksza - 500 MMK (1 USD), taksówka - 3000 MMK (5,5 USD). Najtańsze noclegi: "ET Guest House", "Royal Guest House" - "dwójka" kosztuje 5 USD. Z Mandalay można zamówić rozmowę z Polską z Centrum Telekomunikacji (czas oczekiwania od 30 min. do 2 godzin). Koszt połączenia - ok. 4 USD/min. Po godz. 17.00 w Mandalay nie ma komunikacji miejskiej.
Świątynie: Wejście do Shwenandaw Kyaung (tradycyjny drewniany klasztor) - 3 USD, do Kuthodaw Paya - 3 USD (tu o 7.00 jest szansa na wstęp wolny). Stare miasta wokół Mandalay są najbardziej godne uwagi. Do Mingunu można popłynąć łodzią - 300 MMK w obie strony (0,5 USD), wstęp - 5 USD. Amarapura - dojazd autobusem Mandalay-Amarapura (15 MMK), wejście bezpłatne. Sagaing - dojazd tym samym autobusem, wstęp wolny do miasta i większości świątyń.
Dobra wiadomość przed wakacjami: tańszy roaming w krajach UE
godz. 04:45 Niedziela 27.5.2012 Autor: podróże.plPodziel się wrażeniami i zdjęciami ze swoich wypraw, zamieść relację z wyjazdu i wygraj aparat fotograficzny Fujifilm FinePix XP30!
Stolica: Nay Pyi Daw Waluta: kyat (K) 1 K = 100 pia Język urzędowy: birmański Inne: angielski
Lokalny czas
Niezbędne informacje
więcejCZYTAJCIE NAS
Wywiad z Rafałem Milachem ...
Część druga wywiadu z Rafałem Milachem. Fotograf opowiada, czy warto robić zdjęcia… więcej
Wywiad z Rafałem Milachem
Rafał Milach, laureat Word Press Photo, opowiada jak zrobić dobry reportaż, jak… więcej
Samochodem po Europie - ...
Jak zaplanować podróż samochodem po Europie? Warto znać przepisy drogowe, opłaty i… więcej
2 lata w podróży ...
158536 kilometrów, 25 państw, 19 par zdartych klapek, czyli opowieść o dwuletniej… więcej
Tagi
- W serwisie:
- Kierunki
- Aktualności
- Wasze Wyprawy
- Forum
- Poradnik
- Kuchnie Świata
- Murator S.A:
- O wydawnictwie
- Kontakt do serwisu podroze.pl
- Redakcja miesięcznika Podróże
- Reklama
- Licencje
- Regulamin serwisu
- Sklep on line
- Serwisy internetowe:
-
- Dom i ogród:
- Muratordom.pl
- Forum.muratordom.pl
- Projekty.muratordom.pl
- Muratorfinanse.pl
- Urzadzamy.pl
- Wymarzonyogrod.pl
- Muratordom.com.ua
- Architektura i budownictwo:
- Muratorplus.pl
- Architektura.muratorplus.pl
- Tuznajdziesz.pl
- Hobby i wypoczynek:
- Podroze.pl
- Zagle.com.pl
- Poltrip.pl
- Zdrowie i rodzina:
- Poradnikzdrowie.pl
- Dlarodzinki.pl
- Dzieckozakupy.pl
- www.Mjakmama24.pl
- Rolnictwo:
- Rolnictwoonline.pl
- Wideo:
- Jestem.pl
- Porady:
- Mowimyjak.pl
- Rozrywka informacje:
- Se.pl
- Seusa.info
- Eska.pl
- Eskarock.pl
- Voxfm.pl
- Radiowawa.pl
- Fabrykamuzy.pl
- Gwizdek24.pl
- Superauto24.pl
- Zakupy:
- Zakupy.muratordom.pl
- Zakupy.urzadzamy.pl
- Zakupy.wymarzonyogrod.pl
- Zakupy.poradnikzdrowie.pl
- Zakupy.zagle.com.pl
- Supertanio.pl
- Wgrupiekupie.pl
- Sklep on line
- Miesięcznik:
- Murator
- Dobre wnętrze
- M jak mieszkanie
- Moje mieszkanie
- Podróże
- Żagle
- Zbuduj dom
- Architektura
- Zdrowie
- M jak mama
- Sklep on line

